poniedziałek, 6 kwietnia 2015

[Tym razem to już rozdział] Chance- rozdział XI



 Miłego czytania... Trzy rozdziały do końca pierwszej serii, jak to zleciało :')



-Wstawaj, za piętnaście minut dzwonek.
Otworzyłem oczy i spojrzałem na rozbawionego Kai’a wiszącego nade mną. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że leżę na jego kolanach. Chciałem wstać, ale było tak wygodnie
-Jeszcze pięć minut- mruknąłem, z powrotem zamykając oczy. Usłyszałem jego cichy śmiech.
-No wstawaj, księżniczko.
-Gdzie Baekhyun?
-Poszedł na chwilę do szafki... Czas się zbierać!
-Jezu, oppa, miej litość- wtuliłem twarz w jego koszulkę. Usłyszałem zaskoczone westchnięcie, po którym nastąpiła cisza. Zacząłem znów przysypiać.
-Jakim cudem jeszcze go nie obudziłeś? Jedyną osobą, która robi to lepiej, jest Kris.
-Bo jego wszyscy się boją.
Lekko uniosłem głowę i spojrzałem na Baeka.
-Zamknijcie się, próbuję spać- burknąłem i wróciłem na kolana Jongina.
-Soo… Rozumiem, że sowy śpią w dzień, ale musisz iść na lekcje- chłopak zaczął głaskać mnie po włosach.
-Ale ja nie chcę- wymamrotałem. Było zdecydowanie za przyjemnie, żeby iść na historię.
-I wszystko jasne. Jesteś dla niego za dobry- skwitował Byun. Domyśliłem się, że patrzy na Kai’a z wrednym uśmieszkiem.
-Kyungsoo…
-Kkamjong…- powiedziałem tym samym, miękkim tonem. Znowu cisza.
-Idę do Chanyeola. Masz go dobudzić w tym czasie- powiedział Baekhyun, a potem wyszedł. Drzwi trzasnęły.
-Naprawdę już czas. Luhan i Yixing na pewno się martwią.
-Nie próbuj szantażu emocjonalnego- ostrzegłem. Jak wiele się zmieniło przez te dziesięć dni, odkąd dowiedziałem się, kim jest Kim Jongin [kim jest Kim Haha, śmieszne, Naree ]…
-Proszę cię- skąd on miał tyle cierpliwości? Zaraz, mam pomysł.
-Kkamjong oppa…- powiedziałem błagalnie.
-Jak wstaniesz, to dostaniesz niespodziankę. Dobrze, Soowko?
Podniosłem głowę i spojrzałem na niego.
-Jaką niespodziankę?
-Nie mogę ci powiedzieć, bo przestałaby być niespodzianką, co nie?- uśmiechnął się do mnie, jednocześnie łapiąc mnie w ten sposób, że nie mogłem się położyć z powrotem.
-To był podstęp? O ty szujo- burknąłem, a chłopak zaśmiał się.
-Naprawdę dostaniesz niespodziankę.
-Ale…- chciałem coś powiedzieć, ale położył mi palec na ustach. Przez chwilę tak siedzieliśmy, po czym zaczął jeździć tym palcem po moich wargach. Pewnie znowu się zarumieniłem, bo po raz kolejny się roześmiał.
-Leć już, bo na ciebie czekają. Do zobaczenia.
Co miałem zrobić? Wymamrotałem coś i wyszedłem.
-Gdzie byłeś?- zapytał zmartwiony Luhan. Wymieniłem spojrzenia z Chanyeolem, któremu Baek zdążył wszystko opowiedzieć.
-Tu i tam… Ogólnie różnie
-A co by było, jakby Kai cię dorwał?
-Lu, przestań utożsamiać z nim całe zło tego świata. Naprawdę nie jest taki zły, jak wmawiasz Dyo- zaśmiał się Baekhyun.
-Co ty tam wiesz.
-Patrząc na to, że jestem jego współlokatorem? Znacznie więcej od ciebie. Dyo-ah, chcesz kredkę?- pokazał mi eyeliner.
-Będziesz mnie malował na środku korytarza?- uniosłem brwi.
-Czemu nie.
Zaśmiałem się i zamknąłem oczy, pozwalając swojemu osobistemu makijażyście rozpocząć pracę.
-Co z tym Jonginem? Jaki jest?- zapytał Lay. Na chwilę zamarłem.
-To miły chłopak. Bardzo bezpośredni. I seksowny.
Byun prawie wbił mi kredkę w powiekę, śmiejąc się do rozpuku.
-A tobie co znowu?- zapytał zirytowany Luhan. Między tą dwójką była jakaś dziwna niechęć, której nikt nie potrafił zrozumieć.
-Nie, nic…
-Baek-ssi, uważaj na moje oczy- przypomniałem mu, uśmiechając się lekko.
-Gotowe, możesz otworzyć. Jakim cudem w ogóle się obudziłeś?- zapytał. Spojrzałem na niego czujnie.
-Miałem odpowiednią motywację.
-O czym wy mówicie?- Yixing uniósł brew.
-O tym, że wszystkie sowy śpią w dzień- odpowiedział mu Chanyeol. Chińczyk miał jeszcze o coś zapytać, ale przerwał mu dzwonek. Szybko ruszyłem do sali.
                                   POV YIXING
            Stałem pod salą od historii i rozmawiałem z panem Choi. Głupi nudziarz. Historia zawsze była moim słabym punktem, a ten facet wcale nie ułatwiał nauki.
-Panie Zhang, pańskie oceny są po prostu skandaliczne
Wiem, że po prostu się na mnie uwziąłeś za to, że spałem na twojej lekcji
-…ale niech pan się nie martwi, wpadłem na świetny pomysł. Od dzisiaj po lekcjach będziesz zostawał w bibliotece, a twój starszy kolega będzie się z tobą uczył.
Przepraszam bardzo CO?!
-Dobrze, ajushi, zapytam kogoś z przyjaciół.
-Nie, znalazłem ci już korepetytora. Wu, pozwól na chwilę- skinął ręką na jakiegoś chłopaka. Spojrzałem mu w twarz i Zajebiście. No po prostu gorzej być nie mogło.
-Cześć- powiedział Kris, uśmiechając się lekko.
-To jest uczeń, o którym wspominałem. Znasz go?- nauczyciel zwrócił się do wysokiego nastolatka.
-Można tak powiedzieć. Panie profesorze, nie musimy się chyba uczyć w bibliotece? To nigdy nie przynosi skutków.
Oj, stary, przegiąłeś. Teraz masz od niego opieprz.
-Jak sądzisz, Wu. Pierwsza lekcja dzisiaj.
Że co? Tak po prostu?
-Zostawię was samych, żebyście mogli się w spokoju dogadać- z tymi słowami pan Choi odszedł. Kris odetchnął z ulgą.
-Jezu, jak ja nie znoszę tego starego idioty- powiedział.
-Serio? Wygląda, jakby cię lubił, ge.
-Nie mam pojęcia. To gdzie chcesz się uczyć, mały?
-Tylko nie mały!- zawołałem z irytacją.
-To po prostu stwierdzenie faktu.
-Możemy iść do KFC.
Yifan skrzywił się.
-No co?
-Kurczaki nie są w moim stylu- powiedział śmiertelnie poważnie. Roześmiałem się.
-Ty tak serio?
-Tak, a co?
-Błagam cię, ge!- chichotałem. Nie wiem czemu w jego towarzystwie czułem się tak swobodnie. Spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-No co?
-Dzisiaj. KFC. I nie chcę nawet słyszeć, że to nie w twoim stylu.
-Takie to małe, a tak się rządzi- mruknął, ale uśmiechnął się do mnie i równo z dzwonkiem poszedł, dodając jeszcze Nara, maluchu.
-Lay, wszystko w porządku?- zapytał Kyungsoo. Spojrzałem na niego ze zdziwieniem.
-A co miałoby nie być?
-Szczerzysz się jak wariat.
-Wcale nie- mruknąłem. Te korepetycje mogą być ciekawe.
                                   POV D.O.
            Usiadłem przy stoliku z chłopakami. Baekhyun znowu opuścił gang i siedział Chanyeolowi na kolanach, bawiąc się jego palcami. Yixing przejmował się korepetycjami z Krisem, co wyglądało dość dziwnie, bo to on był zawsze najspokojniejszym stuprocentowym hetero w naszym gronie. Luhan starał się go uspokoić, ale średnio mu to wychodziło.
-Ej, Dyo, opowiedz nam coś więcej o Jonginie. Bo brzmiałeś, jakbyś się zakochał-Yeol posłał mi złośliwe spojrzenie. Pokręciłem głową. Idiota
-Cicho! Kai wstał od stolika- syknął Lu. W całej stołówce zapadła prawie absolutna cisza, przerywana nerwowymi szeptami. Przecież przerwa dopiero się zaczęła, a on zawsze wstawał ostatni.
-Idzie tutaj- mruknął Lay, unosząc brwi. Prawie cała szkoła patrzyła, jak ciemnowłosy stanął tuż obok nas. Wtedy uspokojeni ludzie wrócili do swoich rozmów. Im nic nie groziło, więc olali sprawę.
            Chłopak posłał mi rozbawione spojrzenie, a po moim kręgosłupie przeszedł prąd.
-Przeszkadzam wam?- zapytał słodko.
-TAK!- Luhan już był zdenerwowany. Uśmiechnąłem się pod nosem.
-Zajmę tylko chwilkę. Zaraz, moment, jak to- odkaszlnął. Musiałem się powstrzymywać od śmiechu, chociaż z drugiej strony skręcało mnie z ciekawości. O co mu chodzi?
-Aha. Dokonuję kradzieży, nie macie prawa protestować… Czy jakoś tak- mruknął znudzonym głosem, ale oczy błyszczały mu z ekscytacji.
-Co niby masz zamiar nam ukraść?- zapytał Lulu, wstając i mierząc go wzrokiem.
-Ahaaa… Nie co, a kogo, mam rację?- uśmiechnął się Baekhyun. Kai skinął głową.
-No to kogo?- Chińczyk z każdą sekundą denerwował się bardziej.
-Jak to kogo? Kyungsoo.

1 komentarz:

  1. Robi się coraz ciekawiej :3 Ta scena z budzeniem była taka kawaii~ ^^
    Życzę weny,
    ~ S.E. c:

    OdpowiedzUsuń