czwartek, 30 kwietnia 2015

,,Kto się czubi, ten się lubi" Rozdział 2

,,Kto się czubi, ten się lubi"
Sezon 1
Rozdział 1
===============================
Reszta pobytu w szkole minęła dość spokojnie, pomijając dość burzliwą przerwę po muzyce. Cała trójka chciała spróbować swoich sił. Taemin jednak nie był zadowolony z towarzystwa w jakim miał przebywać. Przyjaciela rozumiał. Wiedział, że faktycznie ma dobry głos. Minho też miał dobry, ale.. Nie znosił go.
Siedział na ławce z Kibum'em, rozmawiając na ulubione i przyjemne tematy. Słońce skutecznie go denerwowało swoim blaskiem. Lubił je, ale czasem naprawdę sprawiało mu drobne problemy. Z widocznością. Wolał widzieć co się wokół niego działo. Ile rzeczy wcześniej go omijało, gdy nie był uważny, gdy nie obserwował. Chciał kojarzyć co się działo w jego pobliżu.
W pewnym momencie dostrzegł wychodzącego ze szkoły Choi, który spojrzał na niego z wyższością od razu, gdy napotkał jego spojrzenie. W rudzielce dziwnie się zagotowało.
Buc. Kretyn. Żaba. 
Z tymi myślami wrócił do rozmowy z przyjacielem, tracąc zainteresowanie otoczeniem. Obserwował tylko jedno miejsce. Jedną rzecz. Uważnie przyglądał się drzewu za ogrodzeniem. Było szerokie z wieloma rozgałęzieniami i wciąż posiadało zielone liście, pomimo bardzo bliskiej jesieni. Nie przepadał za obserwowaniem przyrody, ale to drzewo wydało mu się.. Sam nie wiedział jakie. Wtem przypomniał sobie jednak, że jako mały chłopiec uwielbiał się na takie wspinać. Ciekawiło go, czy dałby też radę i tym razem. Pewnie nie.. Będzie musiał spróbować.
Z rozmyślań wyrwał go przyjaciel, śmiejący się głośno. Tae natychmiast zwrócił na niego uwagę.
-Minnie, doprawdy. Jak mnie nie słuchasz, to przynajmniej nie myśl na głos- powiedział między salwami śmiechu. Rudzielec zarumienił się lekko, złapany na gorącym uczynku. Myślał, że wychodzi mu coraz lepiej siedzenie cicho, gdy myślał. Najwyraźniej będzie musiał jeszcze nad tym popracować. Więcej. Trochę więcej.
-Sorki, Key.
-Drzewa są takie.. majestatyczne, co nie?- zaśmiali się, rozbawieni tym stwierdzeniem.
-MOŻE.. Będziemy się zbierać czy jeszcze posiedzimy?
-Nie wiem, ale ja Ci do domu pójść nie pozwolę. Taka ładna pogoda, nie zezwalam, żebyś kisił się resztę dnia w domu.
Przytaknął, zgadzając się ze zdaniem kumpla. Niebo było czystsze niż kiedykolwiek widział. Słońce grzało jak nigdy. Miał wrażenie, że jest środek lata. Nie mylił się, lato faktycznie jeszcze trwało. Niestety zbliżał się jego koniec. Rudzielec już wyobrażał sobie ulice zasypane kolorowymi listkami drzew. Lubił ten widok. I wspomnienia z nim związane.
Poczuł dłoń na swojej głowie, która zmierzwiła jego włosy. Spojrzał na właściciela, który przyglądał się kosmykom z aprobatą. Doskonale wiedział, że Key uwielbiał miękkie włosy. Miał na ich punkcie drobny fetysz. Albo i mały.. No, takie niewielki.. W sumie nie. Wielki. Jak jego druga połówka nie będzie takich posiadała, może odpaść na starcie. Chyba, że miłość będzie większa.. Najwyżej zostałby fryzjerem, były spełniony poprzez dotykanie... Zresztą, to nie był taki zły pomysł.
Sekunda mijała za sekundą, minuta za minutą, potem godzina za godziną. Pochłonięci rozmową nie sprawdzali godziny. Zauważyli jednak jak dziedziniec i boisko pustoszeją.
-Teren tej szkoły jest naprawdę wielki, co nie?- spytał Taemin, ponieważ wiedział, że Kim doskonale orientował się po dniu otwartym co gdzie jest. Odpowiedzą na pytanie zostało ciche skinięcie głową.
-Taemin, wiesz.. Musimy o czymś porozmawiać
Ton głosu chłopaka o kocich oczach zmienił się na całkowicie poważny. Rudzielec westchnął, rozumiejąc, że od rozmowy się nie wywinie. Wiedział też iż zeszła ona na tor konkursu i grupy, którą mieli założyć tymczasowo z Choi. Znaczy.. Mogli, ale nie musieli.
-Chcę spróbować. Nie obiecuję jednak, że powstrzymam się przed szczerymi reakcjami na to, co robi Choi- powiedział. Twarzy Key rozpromieniła się.
-Czemu wy musicie tak na siebie reagować i to jeszcze w pierwszym dniu?- spytał, patrząc intensywnie na młodszego- I bez żadnego TO ON ZACZĄŁ.
-Nie mam pojęcia.
I tą odpowiedzą zdołał zakończyć niezbyt przyjemny dla niego temat.
----------------------------------------------
Kiedy wysiadł z auta przyjaciela był już późny wieczór. Kibum szybko dołączył do niego, aby odprowadzić go do domu i przywitać się z jego matką. Nastolatkowie znali się naprawdę długo, przez co kobieta traktowała chłopaka jak swojego drugiego syna.
Nie zawracał sobie głowy zabezpieczeniem samochodu i po prostu wkroczył do jego domu, gdzie natychmiast natknął się na daną kobietę.
-Cześć, mamo- rudzielec przytulił ją szybko, gdy tylko zdjął buty.
-Cześć, cioteczko!- przywitał się Kibum, przygotowany na atak z jej strony. Ta natychmiast spojrzała na niego z zaskoczeniem. Później jednak jej twarz rozjaśniła się, a ona odezwała się swoim przyjemnym dla ucha głosem.
-Bummie! Jak ja Cię dawno nie widziałam!
Taemin powstrzymywał śmiech, który mógłby zdradzić jego rozbawienie. W rzeczywistości ta dwójka widziała się tydzień temu. Kobieta po prostu nie wyobrażała sobie, żeby stracić z kimś bliskim kontakt nawet na krótki tydzień. Szybko zaczynała tęsknić i twierdziła, że takie rzeczy mogą zepsuć relacje między ludźmi. Rozumiała jednak potrzeby ludzi bardziej niż ktokolwiek mógłby u niej to podejrzewać. Była wieczną optymistką, która jeśli sytuacja tego wymagała, mogła w jednej chwili z radosnej zmienić się na poważną i bezlitosną.
Po prostu była perfekcyjną matką, żoną, córką, babcią, siostrą oraz przyjaciółką..
-Mamo, kto przyszedł?- z głębi domu rozległ się ciekawy, dziewczęcy głos.
-Taemin z przyjacielem!- odpowiedziała. Reakcja na te słowa była natychmiastowa. Trójka w przedpokoju słyszała szybkie kroki, które z każdą chwilą przybierały na głośności, aż do momentu, w którym do zebrania dołączyła jedna osoba.
Niska, szczupła z kobiecymi kształtami, nie wiadomo po kim niebieskie oczy oraz ciemniejsze włosy od Taemin'a, wciąż jednak rude.
Spojrzała na zebranych z uśmiechem, a zza jej nóg wyjrzała dwójka dzieci, niesamowicie do siebie podobnych.
-Minnie, braciszku! Mógłbyś czasem zadzwonić, wiesz?- wyściskała chłopaka.
-Puszczaj, zła kobieto!- spojrzał na nią z wyrzutem i ulgą, gdy tylko go puściła. Wtedy zwróciła uwagę na Kibum'a.
-Jak się nie mylę, nazywasz się Kim Kibum, nie? Fajnie Cię wreszcie poznać, nazywam się Lee Chokyo- wyciągnęła ku niemu dłoń, którą ten uścisnął.
-No to w takim razie, ja będę się zbierał- uśmiechnął się. Pożegnał wszystkich i przeprosił, tłumacząc się, że wpadł tylko się przywitać i musi wracać do siebie. Zostało mu to wybaczone.
Kibum odjechał, zapowiadając napad na komunikatorze i SMS'ach, gdy tylko będzie u siebie. Taemin został sam ze swoją rodziną. Martwił się jednak o swoich siostrzeńców, którzy nie spuszczali z niego wzroku, uśmiechając się naprawdę wrednie.
-Brat, chodź do salonu albo pokoju. Nie będziemy stać w przedpokoju, nie?
Tym oto sposobem znalazł się w pokoju siostry z nią samą oraz dwójką dzieci, nie będąc pewnym czy się cieszyć, czy bać.
====================================
Dzisiaj krócej niż zazwyczaj, ale nie mam jak na razie pomysłów na to, co chcę teraz dokładnie napisać. Następnym razem będzie dłuższe.. Może..
Pokornie proszę o komentarze ;3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz