sobota, 18 kwietnia 2015

,,Kto się czubi, ten się lubi" Rozdział 1, część 2

,,Kto się czubi, ten się lubi"
Sezon 1
Rozdział 1 -,,Pierwsze starcie"
Część 2
( 01.01 )
======================================
Taemin oparł się o jedną ze ścian na korytarzu, uważnie słuchając słów przyjaciela. Byli przy drzwiach sali, w której miała mieć miejsce kolejna lekcja, pełna powitań, zasad, ocen i kto wie czego jeszcze. Wcześniej, jak dobrze zapamiętał, było spotkanie z wychowawcą.. Albo i nie?
Ważne jednak to, że mężczyzna, który posiadał mnóstwo niepotrzebnego ciała miał nauczać ich fizyki. Irytujący przedmiot, irytujący nauczyciel, idealne dobranie.
-Jak myślisz, jakie będę lekcje z tym dziadem?- słysząc to pytanie, odwrócił się w stronę, z której dochodził dziewczęcy głos.
Przed oczami oczywiście zauważył dziewczynę, nieco wyższą od niego. Szare oczy i blond włosy z jaskrawym, czerwonym pasemkiem. Szczupła. Lekko opalona. Zaśmiał się, ponieważ gdyby była niższa mogłaby być w typie Kibum'a. Nie znał jednak charakteru, dlatego wstrzymywał się od podobnych myśli.
-Nudne. Chyba, że siedzisz z kimś, z kim możesz pośmiać się z faceta- Kim odpowiedział za rudzielca, zwracając tym na siebie uwagę dziewczyny, która uśmiechnęła się lekko. Pokiwała głową i otworzyła usta, jakby chciała coś powiedzieć. Szybko jednak je zamknęła, prawdopodobnie myśląc nad wypowiedzią.
-W sumie to racja. Nie ma nic lepszego niż bycie w pobliżu zaufanej bądź zabawnej osoby, nie?
-Dokładnie.
Tae przyglądał się rozmowie, kiwając głową. Jego przyjaciel świetnie się dogadywał prawie ze wszystkimi. Potrafił świetnie przekonywać ludzi do swojej osoby.
Rudzielec pozwolił ich rozmowie ciągnąć się w nieznanym mu kierunku. Bardziej zainteresowały go oczy. Czekoladowe oczy wpatrzone w te należące do niego. Zamyślił się. Podejść? Zapowiedzieć swoją chwilową nieobecność? Czy lepiej zostać i zignorować te gardzące spojrzenie?
Myśli pędziły w różnych kierunkach, by znaleźć wady i zalety każdego wyjścia. Ale tylko jedno miało tak samo dużo plusów i minusów. Niezmiernie go też kusiło. Mianowicie..
Spojrzał na przyjaciela, który okazał się nadal zajęty rozmową z dziewczyną. Wziął głęboki oddech i cicho wycofał z towarzystwa. Odwrócił się w stronę właściciela czekoladowych oczu i ruszył w jego kierunku. Kilkanaście kroków później stanął dosłownie przed nim. Automatycznie zmarszczył brwi, by wyglądać nieco groźniej niż, jak się okazało, wyższy o prawie głowę chłopak. Zaraz jednak wrócił do normalnego ich ułożenia, uspokajając się i ogarniając w jakiej jest sytuacji.
-O co Ci chodziło?- spytał, wzdychając.
-Mi?- chłopak uśmiechnął się ironicznie.
-A to nie pan spojrzał na nas z tą pogardą?
-Możliwe.
-Więc czym sobie zasłużyliśmy albo co Ci chodziło po głowie, że tak na nas spojrzałeś?
-Nic szczególnego. Nie Twoja sprawa, mały..
Obaj mierzyli się spojrzeniami, jakby oceniając przeciwnika. Lee był zirytowany podejściem chłopaka, natomiast ten świetnie się bawił. Chyba.
Co z nim?
Taemin westchnął po raz któryś z rzędu.
Uno- był niższy.
Dos- ale i tak nadal dość wysoki.. Chyba..
Tres- to jednak nie wyjaśnia, czemu wyższy tak się zachował.
Cuatro- a mu te wyjaśnienia są należne, bo dotyczą jego.
I sam nie załapał, kiedy zaczął odliczać po hiszpańsku. Podniósł wzrok, znowu napotykając czekoladowe oczy. Zastanawiał się, co powiedzieć. Miał do wyboru dopytywanie, zganienie albo odpuszczenie. Chociaż.. Nie był do końca pewien, czy nie istnieje więcej opcji, czy po prostu nie miał siły myśleć w jego towarzystwie. Chłopak go irytował, to prawda, ale.. Nie chciał sprawiać sobie żadnych wrogów. Wolał być postrzegany jako zwykłego, dość optymistycznego nastolatka. Wielokrotnie słyszał, że ma przed sobą najlepszy okres życia. Marnowanie go przez nieprzyjazne mu osoby było nieopłacalne.
Rozejrzał się, szukając punktu, na którym mógłby zatrzymać wzrok i bez wahania kontynuować w jakiś sposób rozmowę. W końcu jednak przestał, rozumiejąc, że to bezcelowe działanie. Czuł się, jakby uciekał. Spojrzeniem. Tak też w rzeczywistości było.
-Jak się nazywasz?- zadał kolejne pytanie. W sumie, ciągle je zadawał. Od początku rozmowy, która niezbyt mu przypadła do gustu.
-Choi Minho- teraz to on zmarszczył brwi, nieco zdezorientowany. Taemin'owi wystarczyło. Miał dość towarzystwa tego chłopaka.
-Lee Taemin.
Kiwnął głową, siląc się na dalsze zachowywanie spokoju. Choi Minho. Kojarzył nazwisko.
Dzwonek zawiadomił młodzież na korytarzu o końcu przerwy. Wszyscy niechętnie zwrócili na niego uwagę i ustawiali się pod klasami. Minnie tymczasem odczuł niewyobrażalną ulgę. Mógł zakończyć rozmowę. Spojrzał na chłopaka, który.. jakby nigdy nic go wyminął, nie próbując nawet zaszczycić jego osoby żadnym spojrzeniem. Ani pogardliwym, ani obojętnym, ani ,co gorsza albo i lepsze, wesołym.
Co z nim jest do cholery nie tak?
Z tą myślą wrócił do przyjaciela, który zgromił go spojrzeniem, wypytując o pobyt. On jednak nie chciał mówić przyjacielowi o tym, co zaszło. Uratował się od gniewnego spojrzenia tekstem, że był w toalecie. Nawet jeśli Kim nie do końca uwierzył w te słowa, zrozumiał iż powinien przestać wnikać.
Dlatego wzdychając, niechętnie zatrzymał się przed zadaniem kolejnych pytań i przedstawił go nowo poznanej dziewczynie. Kim Naree jak się okazało, była tak samo rozmowna jak diva. W chwili, gdy wchodzili do klasy, byli całkowicie zajęci rozmową. Udało im się jednak znaleźć miejsca, by być jak najbliżej siebie. Rudzielec zajął tym razem miejsce przy oknie, dumny ze swojej decyzji. Przez okno widział dziedziniec, na którym zawsze ktoś siedział, niezależnie od tego czy były lekcje, czy ich nie było.
Każdy, kto usłyszał melodyjny, kobiecy głos, zwrócił się w stronę tablicy, napotykając przed nią nauczycielkę. Długie, czarne włosy do talii, niemalże biała cera i duże oczy. Uśmiechała się przyjaźnie.
-Dzień dobry wszystkim! Nazywam się Park Sekyo i będę nauczała was muzyki. Mam nadzieję, że się dogadamy!
W klasie było cicho. Nikt nie śmiał odezwać się, gdy kobieta coś mówiła. Nawet przyjaciele milczeli. Taemin domyślał się, że to przez urodę oraz głos kobiety. Nie podejrzewał, by zachowanie uczniów było spowodowane innym powodem niż zachwytem.
Po chwili jednak dotarło do niego coś innego. Dostali plany lekcji na pierwszych zajęciach, ale nawet nie zerknął na ten maleńki świstek. Dlatego był teraz tak bardzo zdziwiony. Od zawsze uwielbiał muzykę. Miał niesamowite wyczucie rytmu, co sprowadzało się do dwóch rzeczy: potrafił śpiewać oraz tańczyć. Oczywiście w tym drugim był całkowicie nieprzeciętny. Co do śpiewu.. Poza Key'em oraz rodzicami nikt nie słyszał jego głosu. Dlatego na ten temat siedział cicho.
Kiedy został szturchnięty w ramię przez kumpla, zaprzestał rozmyślania. Zauważył też, że uczniowie normalnie się miedzy sobą porozumiewali, a kobieta ustawiała coś w radiu. W końcu po klasie rozeszła się jedna z bardziej znanych piosenek, w którą wszyscy wczuli się bardziej niż powinni. Jedyną osobą, która siedziała cicho i nie próbowała nic zaśpiewać, był Choi. Rudzielec czuł się jakoś obojętnie. Podążył jednak za przyjacielem i wydał z siebie pierwsze, pewne dźwięki, skupiając na sobie uwagę kilku osób, łącznie z panią Park, która bez zbędnych ceregieli podeszła do niego i poprosiła cicho, by został na chwilę po lekcji. Kibum uśmiechnął się szeroko, kontynuując śpiewanie. Kobieta zwróciła się do niego, nieco go dezorientując. Słysząc krótkie TY TEŻ, zamilkł. Naree tymczasem zdawała się być zadowolona.
W przeciwieństwo do Choi, który jak każdy domyślał się, o co nauczycielce chodziło, gdy mówiła o zostanie po lekcji przyjaciół. On czuł tylko irytację, zmieszaną z pogardą. Sam nie wiedział jednak co wywołało te drugie uczucie. Siedział więc cicho, obserwując całą sytuację i zachowanie innych. Czekał na dzwonek, który wyratuje go od dłuższego przebywania w klasie.
---------------------------------------
Dzwonek rozbrzmiał w uszach każdego ucznia. Wszyscy wlekli się z wyjściem, żegnając nauczycielkę, która odpowiadała im uśmiechem. Stała pod tablicą zmywając fragment tekstu napisanego przez jakiegoś ucznia. Przy niej stał Choi, wyglądający na nieszczęśliwego przez to, że w pewnym momencie również został poproszony o zostanie po lekcji. Taemin doskonale widział, jak w pewnym momencie Minho przełamał się i zaśpiewał jakiś fragment piosenki. Nie umknęło to również kobiecie.
Klasa opustoszała. Została tylko dwójka przyjaciół, Choi i pani Park.
-Dobra, nie chcę zabierać wam zbytnio przerwy więc..
-Już i tak to pani zrobiła- przerwał kobiecie, niezrażony krytykującym spojrzeniem.
-Przestań zachowywać się jak buc i słuchaj, matole- powiedział żartobliwie Kibum. Taemin przełamał się i mniej więcej wyjaśnił krótko swą nieobecność na przerwie. Key westchnął jedynie, twierdząc, że Choi nie wyglądał na złego i że zdania zmieniać nie będzie, bo niedługo chłopakowi przejdzie. Minnie wiedział jednak swoje.
-Wracając do rzeczy... Za jakiś miesiąc jest konkurs muzyczny i chciałabym poprosić was o założenie grupy. Świetnie śpiewacie i pewnie nieźle się też możecie dopełniać. Nie wiem co chcecie robić w przyszłości, ale jeżelibyście wygrali ten konkurs, moglibyście przez jakiś czas śpiewać w jakiś knajpach, barach i zarabiać niezłe pieniądze, dlatego.. Proszę, zastanówcie się i dajcie mi znać i później postanowimy, co dalej.
W ten oto sposób trójka nastolatków wyszła w dziwnym nastroju z sali, nie wiedząc w sumie jak zareagować na informację i propozycję kobiety.
Kibum czuł się niepewnie, gdy Choi i Lee byli w swoim towarzystwie. Tymczasem oni.. Byli rozdarci, pomiędzy chęcią osiągnięcia czegoś w branży muzycznej, a.. rzuceniem się sobie do gardeł.
========================================
I oto 2 część rozdziału 1. Mam nadzieję, że przypadła komuś do gustu.
Pokornie proszę o komentarze =^.^=

1 komentarz:

  1. HAHAHAHAHAHAHAHAHA
    Więcej ;_;
    Ja chcę więcej ^^
    Kim Naree mnie rozwala [bo to serio istota przypominająca mnie, Ree jest wszędzie]
    I ogólnie to 2Min taki iuo3hdcqewchnuweorph43jdeiio
    <333333
    ~Rysieg

    OdpowiedzUsuń