wtorek, 7 kwietnia 2015

,,Kto się czubi, ten się lubi" Rozdział 1, część 1

,,Kto się czubi, ten się lubi"
Sezon 1
Rozdział 1- ,,Pierwsze starcie"
Część 1
( 01.0,5 )
=====================
Lee Taemin usiadł na skraju łóżka, przecierając zaspane oczy i odgarniając rudy kosmyk. Pomimo wieloletnich pobudek o wczesnych godzinach, nadal samo wstanie z posłania graniczyło z cudem. Chwycił telefon w dłoń i wyłączył alarm, który zdołałby obudzić nieboszczyka. Przy okazji zerknął na godzinę, nie będąc pewnym, czy wyrobi się z czasem.
Szybko został wyprowadzony z chwilowej niepewności.
-Kurwa mać!- wrzasnął, mając wrażenie, że ktoś wylał na niego kubeł lodowatej wody. Całkowicie rozbudzony wstał z łóżka i skierował w stronę szafy, gdzie szybko wybrał jakieś wygodne ciuchy. Czerwone, luźne spodnie i biały podkoszulek w czarne paski dobrze się ze sobą komponowały. Lee uwielbiał nakładać do tego połączenia pewną bluzę, co zrobił i tym razem. W międzyczasie zadzwonił do swojego najlepszego przyjaciela, kładąc telefon na biurku z włączoną opcją głośnomówiącą.
-Kibum, pomocy!
-Co jest młody?- zaśmiał się, słysząc ton rudzielca.
-Zaspałem..!- te wytłumaczenie spotkało się z jeszcze większym śmiechem po drugiej stronie słuchawki. Chłopak już chciał ofuknąć przyjaciela, że nie ma w tej sytuacji nic śmiesznego, ale w ostatniej chwili powstrzymał się przed tą czynnością. Kim Kibum już wyjaśniał powód swojego rozbawienia.
-Minnie, mamy dziś wolne, zapomniałeś?
Blondyn stanął jakby sparaliżowany.
Wolne..?
-Jak to?
-Przecież mówiłem Ci wczoraj, że jakieś chwilowe problemy w szkole mają i postanowili, że nie ma co sprowadzać nas do niej dzisiaj.
Lee rozluźnił się, postanawiając usiąść na łóżku. Chwila spokoju nie trwała jednak zbyt długo. Blondyn przypomniał sobie o drobnym fakcie, a dokładniej o tym, że.. poprzedniego dnia nie rozmawiał z Key'em. Słowa przyjaciela uświadomiły go również o tym, że nieświadomie podzielił się swoim spostrzeżeniem.
-Teraz na poważnie. Minnie, czekam pod domem, spiesz się.- zachichotał. Taemin wyjrzał przez okno, zauważając samochód i oczekującego nastolatka z telefonem przy uchu, który natychmiast mu pomachał na powitanie. Rudzielec chwycił torbę w dłoń i błyskawicznie przygotował się do wyjścia.
Wybiegając z domu niemalże nie usłyszał głosu zatroskanej matki, pytającej o drugie śniadanie.
Odpowiedział jej krótkim i znanym zdaniem:
-Nie jestem głodny.
W rzeczywistości jednak był. Nie miał jednak czasu na posilenie się czymkolwiek. Wsiadając do auta rzucił przyjacielowi złowrogie spojrzenie. Przyjaciel tylko przewrócił kocimi oczami, które oczywiście podkreślił czarną kredką.
-To jedziemy. Kanapki masz w schowku.- uśmiechnął się po raz kolejny, tym razem jak do młodszego brata. Chociaż.. Znali się od lat dziecięcych i wielokrotnie składali sobie dawniej obietnicę, że już na zawsze będą braćmi.
Kibum odpalił samochód, który natychmiast ryknął, wprawiając nieprzyzwyczajonego Taemin'a w lekki szok. Auto było nowe, mógł się tego spodziewać, prawda?
Zaskoczenie szybko jednak minęło na rzecz zachwytu znalezionym w schowku mlekiem bananowym. Z radością zabrał się za opróżnianie kartonika. Wydało mu się smaczniejsze niż wcześniej.
-Key~?
-Tak, Minnie?- spytał, wiedząc, że nie jest już narażony na śmierć ze strony Tae.
-I tak zginiesz marnie- powiedział, pałaszując kanapki. Kibum zbity z tropu postanowił skupić się na drodze. Wolał nie czuć zawiedzenia faktem, że młodszy chłopak jednak nie zapomniał pod wpływem zetknięcia się z mlekiem bananowym, o wcześniejszej sytuacji. Po chwili obaj eksplodowali niepohamowanym śmiechem. Pierwszy dzień szkoły zapowiadał się świetnie.
--------------------------
Chłopcy wysiedli z auta, które Kibum zamknął. Wydało charakterystyczny dla blokady dźwięk, na co obaj kiwnęli głową i ruszyli ku głównemu wejściu. Przekraczając je, spotkali się z masą ludu.
Jakieś zebranie, czy jak?
Taemin rozejrzał się, szukając jakiejś luki między zebranymi. Bez skutku. Wyglądało to tak, jakby musieli stanąć akurat tutaj, aby przybyli nie mogli przejść. W rzeczywistości, gdzieś pośrodku tłumu stała jakaś dziewczyna, którą z łatwością zdołał usłyszeć. Powitanie w nowym roku szkolnym było raczej czymś codziennym, nie rozumiał więc po co wszyscy stoją i słuchają tak uważnie.
-Dobra ludzie, niektórzy też chcą przejść!- wrzasnął Kibum po nabraniu mnóstwa powietrza. Lee przez chwilę zapomniał o obecności przyjaciela. Wszyscy spojrzeli zdziwieni na właściciela kocich oczu, zaraz jednak rozstąpili się, tworząc lukę, którą przyjaciele przeszli. Kim szedł z dumnie wypiętą klatką piersiową, a Taemin z trudem powstrzymywał śmiech.
-Nieźle, Key.
-Wiem. No to idziemy do klasy, nie? Nie ma co zwlekać, za chwilę dzwonek..
-Jasne- kiwnął rudzielec, wyrównując krok z Kim'em. Starszy wydawał się doskonale wiedzieć gdzie idzie, dlatego postanowił się na niego zdać. Po niecałej minucie zrozumiał, że miał rację. Stali pod drzwiami sali, w której zaraz jakiś nauczyciel zacznie prowadzić lekcję.
Kibum wymienił spojrzenie z rudzielcem. Biorąc wdech popchnął drzwi i wszedł do pomieszczenia. Taemin podążył za nim. W środku stanął przy szatynie i rozejrzał po klasie. Zaśmiał się cicho. Ludzie już potworzyli grupki, a niektórzy po prostu latali po kilku, poznając nowych znajomych i możliwe kolejnych przyjaciół. Czyli to, co zwykle. Ledwo wymienili kolejne spojrzenie, gdy zadzwonił dzwonek oznajmujący lekcje. W mgnieniu oka ławki zostały pozajmowane. Dwójka przyjaciół szybko rozejrzała się za jakimiś wolnymi miejscami, byle być jak najbliżej siebie. Znaleźli. Pędem ruszyli w ich kierunku i usiedli, kładąc torby przy nogach ławki, którą zajęli. Nauczyciel wkroczył do klasy, rozpoczynając mowę wstępną..
Mocny, ale i zakatarzony głos mężczyzny upewnił Taemin'a, że przerwa po lekcji będzie wypełniona śmiechem.
Mężczyzna stał przy środku gigantycznej tablicy, witając klasę. Rudzielec uważnie go obserwował, próbując nie zachichotać. Łysa, błyszcząca od światła głowa, świńskie oczka i brak szyi to tylko część przyszłych żartów z nauczyciela. Guziki jego koszuli wydawały się zaraz odskoczyć i ukazać to, na czym się trzymała. Obszerne spodnie tymczasem wyglądały na nieco.. za małe. Taemin spojrzał w bok, po klasie, która z trudem powstrzymywała się od śmiechu. Chłopcy rzucali do siebie liściki i tak samo jak dziewczęta, wymieniali rozbawione oraz zniesmaczone spojrzenia.
Jeszcze przez chwilę rozglądał się po klasie, gdy poczuł jak towarzysz z ławki szturcha go w ramię. Natychmiast poświęcił mu swoją uwagę.
-Zero elegancji, zero stylu. Jak mogli to tu wpuścić?- zacmokał, kończąc swoją cichą uwagę.
-Nie mam pojęcia, diva- uśmiechnął się wrednie, zerkając na mężczyznę z nadzieją, że nie zauważy masywnej głowy wpatrzonej w ich ławkę.
-Ja Ci dam diva!- zagroził, jednak Minnie wiedział, że słodkie oczka uratują go od rychłej śmierci z rąk kumpla.
Nikt nie spostrzegł, że lekcja dobiega końca, do momentu, w którym dzwonek oznajmił przerwę. Poza przyjaciółmi i jakimś obcym im kolesiem, wszyscy pospiesznie opuścili klasę. Obcy rzucił im zaciekawione spojrzenie, którego nie przegapili. Zaciekawienie w czekoladowych oczach tamtego, zmieniło się w pogardę, gdy napotkał oczy Taemin'a.
Zaraz jednak chłopak opuścił salę, zostawiając zdziwionych przyjaciół.
-A temu co?
-Nie mam pojęcia, Key.
Kiedy opuścili pomieszczenie, wrócili do normalności, niemalże zapominając o zdarzeniu, które wcześniej zaszło.
================================
A więc.. Dobry wszystkim, "czytacie" mnie dopiero po raz drugi, ze względu na moje lenistwo i niepisanie czegokolwiek. Postanowiłam, że zacznę pisać jakieś opowiadanie i padło na to.. Mam nadzieję, że się spodoba! ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz