piątek, 3 kwietnia 2015

Chance- rozdział VIII

Miłego czytania + proszę, zostawiajcie komentarze c:
~Naree


                                  POV D.O.
Kiedy zamknęły się za nami drzwi, posłałem mu mordercze spojrzenie.

-Rozumiesz, że teraz jestem na ciebie skazany?

-A, właśnie, twoja noona mówiła coś o tym, że będę spać w twoim pokoju.

Zrobiłem wielkie oczy.

-No chyba sobie żartujesz.

-Widzę, że bardzo się za mną stęskniłeś.

-W takim razie czas zainwestować w okulary- mruknąłem, siadając na swoim łóżku. On rozejrzał się po pomieszczeniu i złapał szkicownik.

            Proszę, niech on tego nie ogląda…

-Jak się naprawdę nazywasz?- zapytałem szybko.

-Kim Jongin. A co?

-Nic. Oddaj- wskazałem na zeszyt. Zaśmiał się.

-Już biegnę.

-Oddawaj!- zezłościłem się. Zwłaszcza, że znowu podchodził coraz bliżej.

-Nie. Ma. Mowy.

-Kkamjong!- nawet nie wiem, jakim cudem stworzyłem ten dziwny wyraz, ale on zamarł. Po chwili spojrzał na mnie błyszczącymi oczami.

-Powiedz to jeszcze raz.

-Oddaj mi szkicownik.

-Masz. A teraz powtórz to- rzucił mi przedmiot, wciąż wpatrując się we mnie z tym dziwnym wyrazem twarzy. Uśmiechnąłem się. Zemsta jest słodka.

-Nie. Ma. Mowy.

-Kyungsoo…

-…hyung- dokończyłem.

-Że co?

-Jestem starszy- pouczyłem go. Przewrócił oczami.

-Nie wyglądasz, więc będę do ciebie mówił jak mi się podoba. Masz zamiar wyczerpać moją cierpliwość?

-Może- mruknąłem, starając się nie patrzeć na jego minę. Bawiłem się tą dziwną władzą nad nim. Usiadł tuż obok mnie.

-Do cholery, Soo!

-Idziemy na dół… Kkamjong- ostatnie słowo wyszeptałem mu do ucha. Widziałem, że to doprowadzało go do szaleństwa. Wstałem jak gdyby nigdy nic i wyszedłem z pokoju. Kai szedł za mną, co jakiś czas kręcąc głową sam na siebie.

-Zjecie babeczki?- zapytała KaRya.

-To bomba kaloryczna- powiedział Key, a Minho zmierzył go pełnym politowania spojrzeniem.

-Wiesz, że faceci lubią krągłości?

-Taemin, rzuć mi babeczkę- rozkazał Kibum, a ja pokręciłem głową nad nimi.

            Do wieczora siedzieliśmy w salonie. Starałem się nie odzywać do Jongina, ale on usiadł koło mnie i zagadywał na wszystkie możliwe tematy. Było to o tyle straszne, że bardzo dobrze nam się rozmawiało.

-Hej, chłopaki, może pójdziecie do pokoju i zrobicie sobie jakiś maraton filmowy?- zasugerowała siostra Kai’a. Chłopak zaczął kręcić nosem, a ja zaśmiałem się.

-No chodź- pociągnąłem go za rękę.

-Dlaczego?- jęczał jak pięciolatek.

-Dziewczyńskie sprawy. Dajże im pogadać w spokoju.

-Jasne, umma- mruknął, na co kopnąłem go w kostkę.

            Siedzieliśmy w ciszy w pokoju. Właściwie to on leżał na materacu, a ja zasypiałem na siedząco na łóżku.

-D.O.~

-Czego?- z trudem odróżniałem sen od jawy, ale skupiłem się na jego głosie.

-Tu jest niewygodnie…

-To chodź- wymamrotałem nieprzytomnie. Chwilę później czyjeś silne ręce przyciągały mnie do siebie. Odruchowo wtuliłem się w jego tors. Nie powinienem tego robić, ale Kai był taki ciepły i wygodny…

-Soo- wymruczał przy moim uchu.

-Daj mi spać, Kkamjong.

-Pocałuj mnie.

Gwałtownie otworzyłem oczy, gapiąc się na niego w całkowitym szoku.

-Poje…

- Wiem, że tego chcesz- przerwał mi z uśmiechem. Skąd ta mała cholera mogła wiedzieć? Chwilę się zastanawiałem, po czym ostrożnie złożyłem na jego wargach delikatny pocałunek. Zaraz odsunąłem się, czerwieniejąc. Co mnie podkusiło?

-Dobranoc- powiedziałem szybko.

-Kolorowych snów- mocniej przytulił mnie do siebie, a ja zamknąłem oczy.  

            Światło przedostawało się przez moje powieki. Dodatkowo coś ciepłego łaskotało mnie w ucho. Zmarszczyłem brwi, mrucząc coś pod nosem.

-Kyungsoo… Kyung… Kyungie…

-Pięć minut…

-Miałeś mi pokazać miasto.

Otworzyłem szeroko oczy. Leżałem w swoim łóżku, a ktoś za mną mocno obejmował mnie w pasie. Usta tego kogoś błądziły po mojej szyi.

-Yah! Jongin! Won z mojego łóżka!

-Sam mnie wczoraj zaprosiłeś.

Co? Zamrugałem. Niemożliwe. Byłem aż tak zmęczony, że nie pamiętam, co się działo?

-Coś jeszcze zrobiłem?- zapytałem niespokojnie.

-Mhm… Zaczyna się na „c” a kończy na „e”.

-Czerpanie? W sensie czerpałem papier?

-Wtf? Skąd taki pomysł?

-Cwałowanie?- mruknąłem nieprzytomnie, starając się przypomnieć sobie więcej słów.

-Nie jesteś koniem. Chociaż blisko. Całowanie, tępaku.

-Jasne…- schowałem twarz w poduszce, żeby nie zobaczył rumieńców. Przypomniałem sobie tamten moment. Usta chłopaka wznowiły wędrówkę, aż do ucha, w którym zatopił kiełki. Całą swoją siłą woli powstrzymałem się od jęku.

-Kai, mówiłem ci, żebyś stąd wyszedł.

-Nie wiem, gdzie jest łazienka.

Prychnąłem pod nosem. Co za kłamca.

-Poproszę Minho, żeby cię zaprowadził.

-Nie zaopiekujesz się swoim gościem?- zapytał niewinnie. Szlag by go trafił…

-Chodź- pociągnąłem go za sobą. Puściłem dopiero pod drzwiami łazienki.

-Dalej chyba poradzisz sobie sam.

Wiedziałem, że to był błąd, kiedy zobaczyłem złowieszczy uśmiech, który wykwitł na jego twarzy.

-No nie wiem… Mógłbyś mi towarzyszyć, trudno tak brać prysznic w samotności… Potrzebuję twojej pomocy, hyung.

Po raz pierwszy mnie tak nazwał i to po to, żeby mną manipulować.

-JONGIN-AH! IDŹ SIĘ MYĆ I PRZESTAŃ GADAĆ TAKIE RZECZY!!!- krzyknąłem, odskakując od niego. Obym tylko się nie rumienił…

-Na pewno? Przemyśl to dobrze- zachichotał.

-Utop się- burknąłem, kierując się z powrotem do łóżka. Skuliłem się pod kołdrą i zamknąłem oczy. A co by było, gdybym się zgodził? Nie, chyba naprawdę się nie wyspałem. Przecież on właśnie do tego dąży. Zdobyć, wykorzystać i zostawić.

-Kyungsoo? Śniadanie czeka… A gdzie Jongin?

Spojrzałem na KaRyę nieprzytomnym wzrokiem.

-Kai poszedł się kąpać… Oby się utopił.

-Już sobie wymyśliliście ksywki! Jak super!

-Noona- jęknąłem, kręcąc głową.

-Mamy na niego czekać ze śniadaniem?

Pokręciłem głową.

-Sam mu coś potem przygotuję.

-To chodź.

                                                       ♥ ♥ ♥ ♥ ♥

POV KAI


            Wyszedłem spod prysznica. Usłyszałem trzaśnięcie drzwiami, czyli noony już wyszły z dzieciakami. Lepiej być nie mogło. Ubrałem spodnie i zacząłem się rozglądać za koszulką. Czyżbym nie wziął jej z pokoju? Ok, czyli mogło.

            Stanąłem w drzwiach do kuchni. Czerwonowłosy krzątał się przy naczyniach. Zmierzyłem wzrokiem całą jego sylwetkę. Poddaję się. On jest perfekcyjny w każdym calu.

-Wróciłem!

-Mogłeś się utopić… Siadaj do stołu, zaraz nałożę ci jajecz… O kurwa- powiedział, patrząc na mnie.

-Też kobieta, a w dodatku dobrze zarabia. Widziałeś moją koszulkę?

-Widzę jej brak…- wykrztusił, czerwieniąc się. Zauważyłem, że mimo zawstydzenia nie potrafił oderwać ode mnie wzroku.

-No trudno… Obejdę się bez niej- powiedziałem z udawanym żalem.

-Do miasta tak nie pójdziesz- ostrzegł, a ja zaśmiałem się.

-Jasne. Czemu tak patrzysz?

-Nic…- burknął, odwracając wzrok i kładąc na stole talerz z jajecznicą. Usiadłem zaraz na miejscu i zacząłem jeść, przyglądając się, jak zmywa naczynia. Gdy talerz był już pusty, bezgłośnie podszedłem do niego. Chciałem zachowywać się normalnie, ale moja natura mnie przezwyciężyła. Równie cicho odłożyłem naczynie na bok i złapałem za jeden z idealnych pośladków. Chłopak podskoczył.

-COTYODPIERDALASZ?!- wrzasnął. Zupełnie jak Baekhyun. Tylko że diva nie ma takiego fajnego tyłka. Nie, żebym świadomie sprawdzał. Po prostu różne dziwactwa się dzieją na imprezach…

-Nic takiego- mruknąłem z rozbawieniem, jednocześnie lekko ściskając. Szybko odsunął się ode mnie, ale wcześniej usłyszałem z jego ust jakby… Westchnięcie? Tak, D.O. zdecydowanie WESTCHNĄŁ. Uśmiechnąłem się szeroko.

-Ubierz się, zaraz wychodzimy- powiedział nieco zmienionym głosem. Wyszedłem z kuchni ze śmiechem. Zatrzymałem się jednak, gdy usłyszałem, jak Kyungsoo gadał sam do siebie.

-Miałem być spokojny. Spo~koj~ny. Nie wierzę. Kurwa, kurwa, kurwa…

Chyba mój plan zaczyna działać…

1 komentarz:

  1. "Też kobieta, a w dodatku dobrze zarabia" - głupawka level Samara :D Fajnie, że napisałaś tę scenę z obłapianiem przy zmywaniu <3, ale... KIEDY JAKIEŚ SEKSY NO!? XD ^^ a już było tak blisko c:
    ~ WieszKto :3

    OdpowiedzUsuń