Ej, to nawet brzmi. Już słyszę ten szept xD
Annyeong, to znowu ja :3 Po długim zastoju twórczym postanowiłam opublikować ten nieszczęsny 1 rozdział. Nie wiem, czy przypadnie do gustu. Niebetowany, bo Dragon Alice odmawia współpracy. Wredota mała. W każdym razie: oto jest. No i myślę, że nadchodzi czas, w którym dodam "Opętanego".
Saranghae~
~Naree oppa
POV LUHAN
Siadłem przy
stoliku, kładąc na nim tacę. Chyba pierwszy raz od miesiąca nie było tutaj
Baekhyuna, którego dalej nie znosiłem. Nie potrafiłem zaufać komuś takiemu.
Zniszczył życie Chanyeola, a potem nagle wrócił i był słodko- niewinny. Fuj,
jakie to fałszywe.
Zamiast tego przy stoliku miziali
się Dyo i Kai. Po trzech miesiącach ich związku pogodziłem się z tym. Byli
nawet słodcy, Jongin (tak, w końcu poznaliśmy prawdę) bardzo dbał o swojego
chłopaka, miał wręcz fioła na jego punkcie. Sposób, w jaki na siebie patrzyli,
był po prostu cukierkowy.
Obok mnie siedział Yixing,
wystukujący coś na smartfonie. Próbowałem mu zajrzeć przez ramię, ale zdzielił
mnie w głowę.
-Nikt cię nigdy
nie uczył, że nie wolno się wtrącać w czyjeś sprawy?- zapytał z irytacją.
-Z kim tak
piszesz?- uniosłem brwi z ciekawością. Mój przyjaciel od kilku dni wręcz nie
odrywał palców od ekranu.
-Nie twoja
sprawa.
-Czyżbyś umawiał
się na randkę ze swoim przystojnym korepetytorem?- uniosłem brwi, patrząc na
stolik gangu. Kris też gapił się w komórkę.
-Nie. Mówiłem ci
już wiele razy: on mnie tylko uczy, nic więcej. Pilnuj swojego nosa, jeleniu.
-Ej, Luhan. Może
nie potraficie się dogadać z Baekhyunem, bo jesteście do siebie zbyt podobni?-
Kyungsoo spojrzał na mnie, opierając głowę o ramię Kai'a.
-Czy ty coś
insynuujesz?
-Że obydwoje
wtrącacie się tam, gdzie nie powinniście. Z tym wyjątkiem, że on zajmuje się
przy okazji swoim związkiem, a ty wciąż nikogo nie masz- Kim wytknął na mnie
język. Prychnąłem.
-Dyo, każ swojemu
chłopakowi trzymać język na wodzy.
-Oppa...- mruknął
wspomniany, nieudolnie próbując ukryć rozbawienie. Taki przyjaciel!
-To jest
meganiepoprawne- mruknął Xing, patrząc na tę dwójkę.
-Słodkie -
sprostowałem, mimo wszystko zauroczony ich zachowaniem.
-Soo, możemy
dzisiaj do ciebie wpaść? Lulu wciąż nie wyjaśnił Saeun czym jest abs, ja
chciałbym poćwiczyć taniec z Taeminem, a przy okazji poobserwować gejozę
kwitnącą w twoim domu- Zhang uśmiechnął się. Wielkooki pokiwał głową.
-To mi się wymyka
spod kontroli. Key cały czas nawija o tym Jonghyunie, Minnie ogląda się za
Minho, a to wszystko są jeszcze dzieciaki w podstawówce!
Parsknąłem
śmiechem. Zabawne było, że chłopaka tak męczyły "problemy" w domu,
podczas gdy sam dawał braciom i małemu przyjacielowi przykład, nie mogąc się
odkleić od Kai'a choćby na sekundę.
-To wpadniemy po
szkole... Prawda, Luhan?
-Ale... Praca...-
przypomniałem.
-Żadna praca. Nei
i Tao dzisiaj zajmą się kawiarnią, a po wizycie u mnie idziemy na imprezę.
Jasne?- Dyo posłał mi zdecydowane spojrzenie. Oni coś knują! Jestem tego pewien!
-Eh... No dobra-
burknąłem.
-Zobaczysz,
będzie zabawa!- zapewnił mnie Lay. Bez
wątpienia coś knują.
***********
Uśmiechnąłem się do małej
dziewczynki, która rzuciła się na mnie. Przykucnąłem, by wziąć ją na ręce.
-Hej, znowu
urosłaś- zaśmiałem się.
-Luhan oppa! Yey!
Myślałam, zie tylko Kai oppa będzie teraz przychodził. A on, jak przychodzi, to
nawet się ze mną nie bawi, tylko zamykają się w pokoju z Kyungsio i siedzą tam
cały czas! I unnie zawsze mówi "Nie przeszkadziaj im". Oppa, a cio
oni tam robią?
Zamarłem, słysząc
ten potok słów z ust czterolatki.
-Może...
Pójdziemy zapytać ich o to?- wybrnąłem, słysząc śmiech Yixinga.
-Dobzie, oppa!-
pisnęła Saeun. Wciąż niosąc ją na rękach, wszedłem do pokoju Soo.
-Hej, chłopaki!
Mała księżniczka ma do was pytanie!- zawołałem od progu.
-Zamilknij-
mruknął Kai.
-Co jest?-
zapytałem, zerkając na załamanego Kyungsoo.
-Mój kuzyn
przyjeżdża...- jęknął.
-To fajnie!
Kiedy?
-Za chwilę.
-Co?-
wykrztusiłem, unosząc brwi.
-KaRya noona
właśnie mi powiedziała... To daleki krewny, ostatnio widziałem go 8 lat temu i
był okropny- mój przyjaciel skrzywił się.
-Kai, a ty czym
się martwisz?
-Kuzyn i ciocia
Soo są homofobami- wymamrotał chłopak.
-Co z tego?
Aaaa... Czekaj... Łapię- mruknąłem. Trzasnęły drzwi. Milczący Yixing wymienił z
chłopakami tajemnicze spojrzenia.
-Musimy odwołać
wyjście na imprezę, co nie?- zapytałem z nadzieją.
-Nie. Najwyżej
zabierzemy go ze sobą- powiedział Lay stanowczo.
-Cześć, hyung!
Wszyscy
spojrzeliśmy w stronę drzwi i... odetchnęliśmy z ulgą.
-Cześć, Taemin-
mruknął Dyo z lekkim uśmiechem.
-Minnie!-
ucieszył się Zhang.
-Yixing hyung!-
jasnowłosy chłopczyk radośnie podskoczył. Słodziak.
Siedzieliśmy tak: ja chichotałem z
Saeun, jednorożec i mały chłopiec ćwiczyli taniec, a KaiSoo tulili się do
siebie i szeptali coś na ucho.
-Oppa, mogę cię
umalować? Kyungsio oppa nigdy się nie daje, a ja chcę zostać kosmetyczką i nie
mam jak ćwiczić!- wyjęczała dziewczynka.
-No dobrze-
westchnąłem, patrząc, jak wybiega i wraca z kasetką.
-Stary, w co ty
się wkopałeś...- zaśmiał się Lay, a Taemin zawtórował mu.
-Mnie też
umalujesz?
-Na pewno, Taemin
oppa?- zapytała radośnie. Skinął głową. Sae zaczęła ode mnie.
-Oppa, zamknij
oczy- poleciła. Co miałem zrobić? Podporządkowałem się.
Miałem na twarzy masę różnych
kosmetyków. Słyszałem śmiechy przyjaciół.
-Gotowe!-
oznajmiła przyszła kosmetyczka.
-Teraz ja!- wołał
Taemin entuzjastycznie. Otworzyłem oczy i spojrzałem w lusterko.
-Boże...
-Ładna z ciebie
laska, Luhan- Yixing puścił do mnie oczko.
-To nie jest
śmieszne! Głupek!- zawołałem, powstrzymując śmiech.
-Wiesz, komu by
się to spodobało? Sehunowi- dodał złośliwie Kyungsoo. Prychnąłem.
-Ej, chłopaki...-
do pokoju weszła KaRya, za nią jakiś chłopak mniej więcej w naszym wieku i
dziewczyna. Uniosłem brwi, bo na pewno nie była ciocią mojego kumpla.
-Wejdźcie... Na
pewno sobie poradzicie, ja porozmawiam z ajummą- powiedziała starsza siostra
Dyo i zostawiła nas samych z tajemniczą dwójką. Zapadła kłopotliwa cisza,
przerywana tylko chichotami Taemina, gdy pędzelek od pudru łaskotał go w
policzki.
-Cześć, jestem
Choi Uija, a to Jo, moja dziewczyna- przedstawił się nam chłopak.
-Jestem Lu Han,
to Zhang Yixing, Kim Jongin, Lee Taemin, Do Saeun, Do Kyungsoo... W sumie tyle-
uśmiechnąłem się.
-Miło mi cię
poznać, Lu- ten cały kuzyn Dyo mrugnął do mnie! W obecności swojej dziewczyny!
-Uija, nie chcę
być wredny czy coś... Ale nasz Lulu wcale nie jest dziewczyną- zaśmiał się Lay.
Oczy "nowego" powiększyły się.
-CO?
-Mała nie miała
na kim trenować- mruknąłem z uśmiechem, słysząc chichot D.O.
-Właściwie to
czemu witasz nas ty, a nie mój kuzyn?- zirytował się chłopak.
-Bo Dyo jest
bardzo nieśmia...
-Spójrzmy
prawdzie w oczy, po prostu wszędzie się wpieprzasz, jeleniu- uśmiechnął się
słodko Jongin. Jo gapiła się na niego błyszczącymi oczami.
-Kai! Hamuj język
przy dzieciach!- Soo trącił go łokciem, powstrzymując śmiech.
-Po prostu mówię
na głos to, o czym wszyscy myślą.
-Siadajcie-
powiedział gościom gospodarz. Dziewczyna cały czas otwarcie śliniła się do
Jongina. Zastanawiałem się, ile Kyung wytrzyma bez złośliwego komentarza.
Przyjrzałem się jej. Typowa laska jakiegoś bogatego luzaka. Cycki jak arbuzy,
króciutka spódniczka i tona makijażu. Na Kai'a zupełnie to nie działało.
-Kiedy idziemy na
imprezkę?- zapytał znudzony Lay.
-Przestań
zrzędzić. Przed ósmą nas nie wpuszczą- przypomniał Dyo.
-Skąd wy się
znacie?- zapytał Uija, wskazując na naszą czwórkę.
-Ze szkoły- odpowiedziałem
szybko. Trudno by było mu wyjaśnić, że KaiSoo są parą. W końcu sam zauważy. Na
mój twarz wypełzł radosny uśmiech.
-Xing, czemu nie
jesteś na korepetycjach?
-Hę? Aha,
korepetycje. Kris gdzieś wychodził.
-Zazdrosny
jesteś?- zachichotałem, widząc jego minę.
-Ile razy mam ci
jeszcze tłumaczyć? Między mną a Yifanem nie ma NIC.
-Na pewno?-
uniosłem brew.
-Czy ty
sugerujesz miłość między mężczyzną a mężczyzną?- zapytał wstrząśnięty Choi.
-Tae, Saeun,
wyjdźcie się pobawić do salonu- mruknął cicho Kyungsoo. Dzieci pokiwały głowami
i już ich nie było. Rozsiadłem się wygodnie na łóżku.
-Owszem,
dokładnie to sugeruję. A co?- posłałem mu słodki uśmiech. Jo zrobiła wielkie
oczy i patrzyła na swojego chłopaka, jakby się przestraszyła.
-To nienaturalne,
niemoralne i obrzydliwe.
-Na jakiej
podstawie tak sądzisz? Próbowałeś kiedyś?- teraz zaatakował Kai. Ok, nigdy
wcześniej nie widziałem go tak wściekłego.
-Posądzasz mnie o
bycie ciotą?
-Radzę ci
uspokoić swojego chłopaka, zanim dojdzie do rękoczynów- syknąłem do Jo. Dyo na
szczęście sam na to wpadł i zaczął prawie niezauważalnie gładzić wierzch dłoni
Jongina, mamrocząc przy tym coś.
-Może bez takich
ostrych słów- zwróciłem się do gościa.
-Bez ostrych
słów? Takich popaprańców powinno się trzymać z dala od ludzi!
-Uija- głos
czerwonowłosego zmroził powietrze. Chyba przeoczyłem moment, w którym role się
zamieniły. Wielkie oczy, jeszcze przed chwilą uspokajające, teraz ciskały
gromy.
-Kyung, o co
chodzi? Twoi rodzice zawsze…
-...mówili, żeby
kierować się uczuciami. Uczuciami, Uija, nie cyckami.
Przygryzłem
wargę, starając się nie roześmiać. Cóż, bliżsi znajomi tego chłopaka wiedzieli,
że poza słodyczą i niewinnością siedzi w nim mały diabełek.
-Co ty właśnie
powiedziałeś?
-To, co
usłyszałeś.
-Może… Chodźmy na
imprezę- powiedział szybko Yixing, wyczuwając rosnące napięcie. Ja i Kai szybko
mu przytaknęliśmy.
POV D.O.
Kiedy Lay i Luhan poszli się
wyszykować, zszedłem na dół, ciągnąc za sobą Jongina.
-Kyung! Szukałam cię!- zawołała KaRya.
-Gdzie ciocia?
-Bierze prysznic. Słuchajcie, chłopaki, jest sprawa…
Uniosłem brwi, bo wyglądała na spiętą.
-Coś się stało, noona?- zapytałem.
-Właściwie to mam taką prośbę… Żebyście tak się nie afiszowali ze swoim
związkiem… Na czas ich wizyty.
-Ile tu będą?
-Ajumma mówiła coś o miesiącu, dwóch…
Zakrztusiłem się. Przez taki czas mam udawać, że nie ma mnie i Kai’a? Nas?
-Nie ma mowy.
-Kyung, to siostra taty… Znasz jej podejście do homoseksualizmu…
-I co rozumiesz przez „nieafiszowanie się”?- z każdym momentem coraz
mniej podobało mi się to, co mówiła.
-Umpf. Teraz ta mniej przyjemna część. Koniec wizyt u siebie na noc.
Zwykłe wizyty ograniczone do dwóch razy w tygodniu. Żadnego trzymania się za
ręce, przytulania, o całowaniu już nie wspomnę. Ok?
Nie wierzę.
-Nie. Bardzo nie ok. Równie dobrze mogę od razu iść spakować walizki.
-Nie masz gdzie iść…- powiedziała moja siostra, ale w jej głosie
dosłyszałem nutkę niepewności. Wtedy do rozmowy wtrącił się milczący dotąd Kai.
-Właściwie to ma- powiedział, obejmując mnie w pasie. Niech ktoś spróbuje powiedzieć, że mój
chłopak nie jest najcudowniejszy na świecie.
-Nie gadajcie głupot… Puść go, ona w każdej chwili może tu przyjść…-
syknęła, wiercąc się niespokojnie.
-Kkamjong, pomożesz mi z pakowaniem?- zacisnąłem zęby. Nie było opcji,
żeby przez jedną osobę mój związek stał się czymś zakazanym w moim własnym
domu.
-Kyungsoo, nie rób tego…
-Może wrócę, jak przypomnisz sobie o tym, jaka to ty tolerancyjna. Jesteś
dorosła, a przejmujesz się tym, co inni powiedzą bardziej niż ja. Co ludzie
powiedzą? Co powiedzą? Co oni powiedzą?-
zadrwiłem, patrząc na nią. Nigdy bym nie
pomyślał, że potrafiłaby się tak wyrzec czegoś, co zawsze uważała za normalne.
-Kyu…
Pobiegłem do pokoju i szybko złapałem swoje walizki, żeby spakować się
przed wyjściem na imprezę.
Zignorowałem łzy cisnące
mi się do oczu i starałem się dalej przekładać ubrania.
-Nie musisz tego robić, Soo.
Westchnąłem cicho, czując delikatny pocałunek na swoim karku.
-Jak inaczej mam jej pokazać, gdzie może wsadzić sobie te durne zasady?
-Po prostu je olej.
Odwróciłem się, patrząc w oczy chłopakowi.
-Zabije mnie- szepnąłem, mimo woli uśmiechając się szeroko.
-Uważasz, że bym jej pozwolił?
-Olać zasady powiadasz…- pokiwałem głową z zadowoleniem.
-Dokładnie- także się uśmiechnął, delikatnie gładząc moje włosy.
-Kocham cię- mruknąłem po czym cmoknąłem go w usta.
-Ja ciebie też-
przyciągnął mnie do siebie, odpowiadając na mój pocałunek.
-A fuj.
Pośpieszcie się, bo Luhan nam zwieje- powiedział Yixing, stając w drzwiach.
-Jasne-
skinąłem głową. Czas rozpocząć misterną
Operację: HunHan.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz