sobota, 25 kwietnia 2015

Chance- Operacja: HunHan cz. 1

NAREE'S BACK
Ej, to nawet brzmi. Już słyszę ten szept xD
Annyeong, to znowu ja :3 Po długim zastoju twórczym postanowiłam opublikować ten nieszczęsny 1 rozdział. Nie wiem, czy przypadnie do gustu. Niebetowany, bo Dragon Alice odmawia współpracy. Wredota mała. W każdym razie: oto jest. No i myślę, że nadchodzi czas, w którym dodam "Opętanego".
Saranghae~
~Naree oppa
POV LUHAN


Siadłem przy stoliku, kładąc na nim tacę. Chyba pierwszy raz od miesiąca nie było tutaj Baekhyuna, którego dalej nie znosiłem. Nie potrafiłem zaufać komuś takiemu. Zniszczył życie Chanyeola, a potem nagle wrócił i był słodko- niewinny. Fuj, jakie to fałszywe.
            Zamiast tego przy stoliku miziali się Dyo i Kai. Po trzech miesiącach ich związku pogodziłem się z tym. Byli nawet słodcy, Jongin (tak, w końcu poznaliśmy prawdę) bardzo dbał o swojego chłopaka, miał wręcz fioła na jego punkcie. Sposób, w jaki na siebie patrzyli, był po prostu cukierkowy.
            Obok mnie siedział Yixing, wystukujący coś na smartfonie. Próbowałem mu zajrzeć przez ramię, ale zdzielił mnie w głowę.
-Nikt cię nigdy nie uczył, że nie wolno się wtrącać w czyjeś sprawy?- zapytał z irytacją.
-Z kim tak piszesz?- uniosłem brwi z ciekawością. Mój przyjaciel od kilku dni wręcz nie odrywał palców od ekranu.
-Nie twoja sprawa.
-Czyżbyś umawiał się na randkę ze swoim przystojnym korepetytorem?- uniosłem brwi, patrząc na stolik gangu. Kris też gapił się w komórkę.
-Nie. Mówiłem ci już wiele razy: on mnie tylko uczy, nic więcej. Pilnuj swojego nosa, jeleniu.
-Ej, Luhan. Może nie potraficie się dogadać z Baekhyunem, bo jesteście do siebie zbyt podobni?- Kyungsoo spojrzał na mnie, opierając głowę o ramię Kai'a.
-Czy ty coś insynuujesz?
-Że obydwoje wtrącacie się tam, gdzie nie powinniście. Z tym wyjątkiem, że on zajmuje się przy okazji swoim związkiem, a ty wciąż nikogo nie masz- Kim wytknął na mnie język. Prychnąłem.
-Dyo, każ swojemu chłopakowi trzymać język na wodzy.
-Oppa...- mruknął wspomniany, nieudolnie próbując ukryć rozbawienie. Taki przyjaciel!
-To jest meganiepoprawne- mruknął Xing, patrząc na tę dwójkę.
-Słodkie - sprostowałem, mimo wszystko zauroczony ich zachowaniem.
-Soo, możemy dzisiaj do ciebie wpaść? Lulu wciąż nie wyjaśnił Saeun czym jest abs, ja chciałbym poćwiczyć taniec z Taeminem, a przy okazji poobserwować gejozę kwitnącą w twoim domu- Zhang uśmiechnął się. Wielkooki pokiwał głową.
-To mi się wymyka spod kontroli. Key cały czas nawija o tym Jonghyunie, Minnie ogląda się za Minho, a to wszystko są jeszcze dzieciaki w podstawówce!
Parsknąłem śmiechem. Zabawne było, że chłopaka tak męczyły "problemy" w domu, podczas gdy sam dawał braciom i małemu przyjacielowi przykład, nie mogąc się odkleić od Kai'a choćby na sekundę.
-To wpadniemy po szkole... Prawda, Luhan?
-Ale... Praca...- przypomniałem.
-Żadna praca. Nei i Tao dzisiaj zajmą się kawiarnią, a po wizycie u mnie idziemy na imprezę. Jasne?- Dyo posłał mi zdecydowane spojrzenie. Oni coś knują! Jestem tego pewien!
-Eh... No dobra- burknąłem.
-Zobaczysz, będzie zabawa!- zapewnił mnie Lay. Bez wątpienia coś knują.

***********

           Uśmiechnąłem się do małej dziewczynki, która rzuciła się na mnie. Przykucnąłem, by wziąć ją na ręce.
-Hej, znowu urosłaś- zaśmiałem się.
-Luhan oppa! Yey! Myślałam, zie tylko Kai oppa będzie teraz przychodził. A on, jak przychodzi, to nawet się ze mną nie bawi, tylko zamykają się w pokoju z Kyungsio i siedzą tam cały czas! I unnie zawsze mówi "Nie przeszkadziaj im". Oppa, a cio oni tam robią?
Zamarłem, słysząc ten potok słów z ust czterolatki.
-Może... Pójdziemy zapytać ich o to?- wybrnąłem, słysząc śmiech Yixinga.
-Dobzie, oppa!- pisnęła Saeun. Wciąż niosąc ją na rękach, wszedłem do pokoju Soo. 
-Hej, chłopaki! Mała księżniczka ma do was pytanie!- zawołałem od progu.
-Zamilknij- mruknął Kai.
-Co jest?- zapytałem, zerkając na załamanego Kyungsoo.
-Mój kuzyn przyjeżdża...- jęknął.
-To fajnie! Kiedy?
-Za chwilę.
-Co?- wykrztusiłem, unosząc brwi.
-KaRya noona właśnie mi powiedziała... To daleki krewny, ostatnio widziałem go 8 lat temu i był okropny- mój przyjaciel skrzywił się.
-Kai, a ty czym się martwisz?
-Kuzyn i ciocia Soo są homofobami- wymamrotał chłopak.
-Co z tego? Aaaa... Czekaj... Łapię- mruknąłem. Trzasnęły drzwi. Milczący Yixing wymienił z chłopakami tajemnicze spojrzenia.
-Musimy odwołać wyjście na imprezę, co nie?- zapytałem z nadzieją.
-Nie. Najwyżej zabierzemy go ze sobą- powiedział Lay stanowczo.
-Cześć, hyung!
Wszyscy spojrzeliśmy w stronę drzwi i... odetchnęliśmy z ulgą.
-Cześć, Taemin- mruknął Dyo z lekkim uśmiechem.
-Minnie!- ucieszył się Zhang.
-Yixing hyung!- jasnowłosy chłopczyk radośnie podskoczył. Słodziak.
            Siedzieliśmy tak: ja chichotałem z Saeun, jednorożec i mały chłopiec ćwiczyli taniec, a KaiSoo tulili się do siebie i szeptali coś na ucho.
-Oppa, mogę cię umalować? Kyungsio oppa nigdy się nie daje, a ja chcę zostać kosmetyczką i nie mam jak ćwiczić!- wyjęczała dziewczynka.
-No dobrze- westchnąłem, patrząc, jak wybiega i wraca z kasetką.
-Stary, w co ty się wkopałeś...- zaśmiał się Lay, a Taemin zawtórował mu.
-Mnie też umalujesz?
-Na pewno, Taemin oppa?- zapytała radośnie. Skinął głową. Sae zaczęła ode mnie.
-Oppa, zamknij oczy- poleciła. Co miałem zrobić? Podporządkowałem się.
            Miałem na twarzy masę różnych kosmetyków. Słyszałem śmiechy przyjaciół.
-Gotowe!- oznajmiła przyszła kosmetyczka.
-Teraz ja!- wołał Taemin entuzjastycznie. Otworzyłem oczy i spojrzałem w lusterko.
-Boże...
-Ładna z ciebie laska, Luhan- Yixing puścił do mnie oczko.
-To nie jest śmieszne! Głupek!- zawołałem, powstrzymując śmiech.
-Wiesz, komu by się to spodobało? Sehunowi- dodał złośliwie Kyungsoo. Prychnąłem.
-Ej, chłopaki...- do pokoju weszła KaRya, za nią jakiś chłopak mniej więcej w naszym wieku i dziewczyna. Uniosłem brwi, bo na pewno nie była ciocią mojego kumpla.
-Wejdźcie... Na pewno sobie poradzicie, ja porozmawiam z ajummą- powiedziała starsza siostra Dyo i zostawiła nas samych z tajemniczą dwójką. Zapadła kłopotliwa cisza, przerywana tylko chichotami Taemina, gdy pędzelek od pudru łaskotał go w policzki.
-Cześć, jestem Choi Uija, a to Jo, moja dziewczyna- przedstawił się nam chłopak.
-Jestem Lu Han, to Zhang Yixing, Kim Jongin, Lee Taemin, Do Saeun, Do Kyungsoo... W sumie tyle- uśmiechnąłem się.
-Miło mi cię poznać, Lu- ten cały kuzyn Dyo mrugnął do mnie! W obecności swojej dziewczyny!
-Uija, nie chcę być wredny czy coś... Ale nasz Lulu wcale nie jest dziewczyną- zaśmiał się Lay. Oczy "nowego" powiększyły się.
-CO?
-Mała nie miała na kim trenować- mruknąłem z uśmiechem, słysząc chichot D.O.
-Właściwie to czemu witasz nas ty, a nie mój kuzyn?- zirytował się chłopak.
-Bo Dyo jest bardzo nieśmia...
-Spójrzmy prawdzie w oczy, po prostu wszędzie się wpieprzasz, jeleniu- uśmiechnął się słodko Jongin. Jo gapiła się na niego błyszczącymi oczami.
-Kai! Hamuj język przy dzieciach!- Soo trącił go łokciem, powstrzymując śmiech.
-Po prostu mówię na głos to, o czym wszyscy myślą.
-Siadajcie- powiedział gościom gospodarz. Dziewczyna cały czas otwarcie śliniła się do Jongina. Zastanawiałem się, ile Kyung wytrzyma bez złośliwego komentarza. Przyjrzałem się jej. Typowa laska jakiegoś bogatego luzaka. Cycki jak arbuzy, króciutka spódniczka i tona makijażu. Na Kai'a zupełnie to nie działało.
-Kiedy idziemy na imprezkę?- zapytał znudzony Lay.
-Przestań zrzędzić. Przed ósmą nas nie wpuszczą- przypomniał Dyo.
-Skąd wy się znacie?- zapytał Uija, wskazując na naszą czwórkę.
-Ze szkoły- odpowiedziałem szybko. Trudno by było mu wyjaśnić, że KaiSoo są parą. W końcu sam zauważy. Na mój twarz wypełzł radosny uśmiech.
-Xing, czemu nie jesteś na korepetycjach?
-Hę? Aha, korepetycje. Kris gdzieś wychodził.
-Zazdrosny jesteś?- zachichotałem, widząc jego minę.
-Ile razy mam ci jeszcze tłumaczyć? Między mną a Yifanem nie ma NIC.
-Na pewno?- uniosłem brew.
-Czy ty sugerujesz miłość między mężczyzną a mężczyzną?- zapytał wstrząśnięty Choi.
-Tae, Saeun, wyjdźcie się pobawić do salonu- mruknął cicho Kyungsoo. Dzieci pokiwały głowami i już ich nie było. Rozsiadłem się wygodnie na łóżku.
-Owszem, dokładnie to sugeruję. A co?- posłałem mu słodki uśmiech. Jo zrobiła wielkie oczy i patrzyła na swojego chłopaka, jakby się przestraszyła.
-To nienaturalne, niemoralne i obrzydliwe.
-Na jakiej podstawie tak sądzisz? Próbowałeś kiedyś?- teraz zaatakował Kai. Ok, nigdy wcześniej nie widziałem go tak wściekłego.
-Posądzasz mnie o bycie ciotą?
-Radzę ci uspokoić swojego chłopaka, zanim dojdzie do rękoczynów- syknąłem do Jo. Dyo na szczęście sam na to wpadł i zaczął prawie niezauważalnie gładzić wierzch dłoni Jongina, mamrocząc przy tym coś.
-Może bez takich ostrych słów- zwróciłem się do gościa.
-Bez ostrych słów? Takich popaprańców powinno się trzymać z dala od ludzi!
-Uija- głos czerwonowłosego zmroził powietrze. Chyba przeoczyłem moment, w którym role się zamieniły. Wielkie oczy, jeszcze przed chwilą uspokajające, teraz ciskały gromy.
-Kyung, o co chodzi? Twoi rodzice zawsze…
-...mówili, żeby kierować się uczuciami. Uczuciami, Uija, nie cyckami.
Przygryzłem wargę, starając się nie roześmiać. Cóż, bliżsi znajomi tego chłopaka wiedzieli, że poza słodyczą i niewinnością siedzi w nim mały diabełek.
-Co ty właśnie powiedziałeś?
-To, co usłyszałeś.
-Może… Chodźmy na imprezę- powiedział szybko Yixing, wyczuwając rosnące napięcie. Ja i Kai szybko mu przytaknęliśmy.

                   POV D.O.

            Kiedy Lay i Luhan poszli się wyszykować, zszedłem na dół, ciągnąc za sobą Jongina.
-Kyung! Szukałam cię!- zawołała KaRya.
-Gdzie ciocia?
-Bierze prysznic. Słuchajcie, chłopaki, jest sprawa…
Uniosłem brwi, bo wyglądała na spiętą.
-Coś się stało, noona?- zapytałem.
-Właściwie to mam taką prośbę… Żebyście tak się nie afiszowali ze swoim związkiem… Na czas ich wizyty.
-Ile tu będą?
-Ajumma mówiła coś o miesiącu, dwóch…
Zakrztusiłem się. Przez taki czas mam udawać, że nie ma mnie i Kai’a? Nas?
-Nie ma mowy.
-Kyung, to siostra taty… Znasz jej podejście do homoseksualizmu…
-I co rozumiesz przez „nieafiszowanie się”?- z każdym momentem coraz mniej podobało mi się to, co mówiła.
-Umpf. Teraz ta mniej przyjemna część. Koniec wizyt u siebie na noc. Zwykłe wizyty ograniczone do dwóch razy w tygodniu. Żadnego trzymania się za ręce, przytulania, o całowaniu już nie wspomnę. Ok?
Nie wierzę.
-Nie. Bardzo nie ok. Równie dobrze mogę od razu iść spakować walizki.
-Nie masz gdzie iść…- powiedziała moja siostra, ale w jej głosie dosłyszałem nutkę niepewności. Wtedy do rozmowy wtrącił się milczący dotąd Kai.
-Właściwie to ma- powiedział, obejmując mnie w pasie. Niech ktoś spróbuje powiedzieć, że mój chłopak nie jest najcudowniejszy na świecie.
-Nie gadajcie głupot… Puść go, ona w każdej chwili może tu przyjść…- syknęła, wiercąc się niespokojnie.
-Kkamjong, pomożesz mi z pakowaniem?- zacisnąłem zęby. Nie było opcji, żeby przez jedną osobę mój związek stał się czymś zakazanym w moim własnym domu.
-Kyungsoo, nie rób tego…
-Może wrócę, jak przypomnisz sobie o tym, jaka to ty tolerancyjna. Jesteś dorosła, a przejmujesz się tym, co inni powiedzą bardziej niż ja. Co ludzie powiedzą? Co powiedzą? Co oni powiedzą?- zadrwiłem, patrząc na nią. Nigdy bym nie pomyślał, że potrafiłaby się tak wyrzec czegoś, co zawsze uważała za normalne.
-Kyu…
Pobiegłem do pokoju i szybko złapałem swoje walizki, żeby spakować się przed wyjściem na imprezę.
            Zignorowałem łzy cisnące mi się do oczu i starałem się dalej przekładać ubrania.
-Nie musisz tego robić, Soo.
Westchnąłem cicho, czując delikatny pocałunek na swoim karku.
-Jak inaczej mam jej pokazać, gdzie może wsadzić sobie te durne zasady?
-Po prostu je olej.
Odwróciłem się, patrząc w oczy chłopakowi.
-Zabije mnie- szepnąłem, mimo woli uśmiechając się szeroko.
-Uważasz, że bym jej pozwolił?
-Olać zasady powiadasz…- pokiwałem głową z zadowoleniem.
-Dokładnie- także się uśmiechnął, delikatnie gładząc moje włosy.
-Kocham cię- mruknąłem po czym cmoknąłem go w usta.
-Ja ciebie też- przyciągnął mnie do siebie, odpowiadając na mój pocałunek.
-A fuj. Pośpieszcie się, bo Luhan nam zwieje- powiedział Yixing, stając w drzwiach.
-Jasne- skinąłem głową. Czas rozpocząć misterną Operację: HunHan.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz