Nie chciałam tego wstawiać. Przepraszam ;_;
Dedykacja dla Samary unnie, bo czekała na seksy
OSTRZEŻENIE: Zawiera scenę erotyczną napisaną kolorem CZERWONYM. Osoby, które nie chcą tego czytać proszone są o pominięcie.
Miłego czytania ;_;
~Ree
POV LUHAN
Westchnąłem, opierając się o barek. Boże, jak tu nudno. Wzrokiem próbowałem
odszukać w tłumie tańczących Yixinga, Jo, a nawet Uiję, ale nic z tego. KaiSoo
już dawno zniknęli, nawet nie chciałem wiedzieć, w jakim celu. A ja, nie
ukrywając, nudziłem się.
-Hej, śliczny, postawić ci drinka?- zapytał jakiś
wielki, obleśny facet, łapiąc mnie za tyłek. Cofnąłem się, kręcąc głową. To
miejsce zaczęło się robić przerażające, a „podrywacz” zdecydowanie szedł w moją
stronę. Starałem się odejść od niego i na moje szczęście (Luhan i szczęście, ha, ha) wpadłem w grupę dziewcząt.
Rozchichotane na oko siedemnastolatki zaczęły mnie ochoczo [A/N: xD] rozbierać.
Resztką siły uciekłem przed pomalowanymi pazurami. Z ulgą oparłem się o ścianę,
biorąc głęboki oddech.
-Widzę, śliczny, że jesteś bardzo nieśmiały.
Podskoczyłem, widząc tego obrzydliwca tuż obok
siebie. No to po mnie.
-Spierdalaj- warknąłem. On tylko się zaśmiał,
odrzucając na bok przetłuszczone włosy.
-Słodziak pokazuje ząbki?
-Mam wrażenie, że powiedział ci, żebyś dał mu
spokój- rozbrzmiał obok nas nowy głos. Prześladowca obrócił głowę. Był tak
gruby, że zasłaniał mi widok.
-A ja mam wrażenie, że to nie twoja sprawa,
szczylu- i pięć sekund po wypowiedzeniu tych słów zgiął się wpół. Musiał
zainkasować naprawdę mocny i celny cios.
-Chodź- powiedział mój wybawca, którego twarzy nie
widziałem ze względu na migające światła. Wyciągnął do mnie dłoń, a ja
chwyciłem ją z wdzięcznością.
-Dziękuję- mruknąłem, gdy szliśmy w stronę baru.
Usiadłem koło niego, nareszcie mogąc się przyjrzeć jego twarzy. I oniemiałem.
-Trudno uwierzyć, że grasz takiego twardego, a byle
oprych mógłby cię najzwyczajniej w świecie zgwałcić, Lu.
Poruszałem ustami, starając się coś wydusić.
Zaśmiał się cicho na ten widok.
-Sehun- powiedziałem w końcu. Skinął głową.
-Brawo. Znasz moje imię.
-Wcale nie gram twardego- burknąłem.
-Jestem Luhan, wielka gwiazda, nie boję się i
wyzywam nawet na Kai’a, bo zawsze mogę się zasłonić jego chłopakiem…- zaczął
mówić nadętym tonem. Walnąłem go w ramię.
-Na pewno tak nie brzmię- prychnąłem. W głębi
serca byłem mu niesamowicie wdzięczny za ratunek, ale to nie oznaczało
zezwolenia na takie coś!
-Chcesz coś do picia?- zapytał, zgarniając na bok
tęczową grzywkę.
-Piwo. Nie chcę się upić.
Dwie
godziny później stała przed nami ogromna ilość pustych butelek, a my, pijani w
sztok, zastanawialiśmy się, kto mógł nam to wypić. A po następnej godzinie
właściciel lokalu osobiście nas wyprosił, a my wiedzieliśmy o sobie prawie
wszystko.
Szedłem
ulicą, trzymając rękę młodszego chłopaka, żeby nie upaść. Kilkakrotnie już
wleźliśmy w ścianę albo słup, co wywoływało kolejne napady śmiechu.
-Wiesz, Sehunnie, to świetnie, że mi pomogłeś-
wybełkotałem.
-No, gdyby nie ja, to ten koleś by cię zgwałcił-
zachichotał. Skinąłem głową. Postanowiliśmy kontynuować imprezę w jego domu, bo
Kris gdzieś wyjechał, a BaekYeol świętowali zwycięski mecz. Wjechaliśmy na trzynaste
piętro i wytoczyliśmy się z windy. Hun nie mógł trafić kluczem do dziurki i
klął chyba na cały wieżowiec. Pomogłem mu, łapiąc jego dłoń i nakierowując.
Śmialiśmy się jak wariaci.
Pół
butelki sake później siedziałem mu na kolanach i opowiadałem historię o tym,
jak głupi Tao zamówił złe kulki do bubble tea i przez przypadek zarobiliśmy na
tym mnóstwo pieniędzy, a Kyungsoo wylał na Kai’a jego porcję. Śmiał się.
-Należało mu się. Sam bym to zrobił, trzeba było
nie wyśmiewać biednej Pandzi- zakończyłem.
-Też bym z chęcią Jongina czymś oblał. To nas
widać łączy, Xiao Lu.
Przylgnąłem do niego, uśmiechając się.
-Wiesz, Hunnie, podobasz mi się- powiedziałem
szczerze.
-Czyli nie tylko niechęć do Kai’a nas łączy- jego
oczy rozbłysły.
Nie
zarejestrowałem przejścia z siedzenia na jego kolanach do leżenia pod nim na
jego łóżku, z ubraniami porozrzucanymi po całym pokoju. Całował mnie
zachłannie, a ja równie chętnie mu odpowiadałem. Nie zauważyłem też, że sięgnął
po lubrykant.
-Jesteś piękny, Xiao Lu- szepnął, wkładając jeden palec. Drugi,
trzeci. Praktycznie nie czułem bólu. Wypiłem już tyle, że spokojnie mogli mi
odrąbać nogę.
-Sehun… Błagam cię…- jęknąłem, wypychając biodra do przodu. Zrozumiał
doskonale i zaczął się we mnie wsuwać. Wbiłem mu palce w plecy, to jednak
trochę bolało.
-Piękny- powtarzał mi do ucha, jednocześnie je przygryzając.
Westchnąłem cicho, rozluźniając się nieco. Zauważył to.
-Mogę?- zapytał, spijając z moich
ust jęk. W odpowiedzi poruszyłem biodrami. Powoli się poruszył, wydając przy
tym ciche westchnienie. Odchyliłem głowę. Jego ruchy stały się powolne,
rytmiczne.
-Szybciej- warknąłem, mocniej
zaciskając palce na jego ramionach. Zignorował mnie, zaczął za to muskać ustami
moje rozpalone ciało. Jęknąłem cicho, oplatając go nogami w pasie. Torturował
mnie. Celowo. Powtórzyłem rozkaz, brzmiący bardziej jak błaganie w moich
ustach. Tym razem do niego dotarło, poruszał się szybciej, ale wciąż za wolno. Jedną dłoń wplótł mi we
włosy, a drugą sięgnął w dół i drażnił mojego penisa. Co za mały… Próbowałem
sam sobie pomóc w dojściu, ale złapał mnie za nadgarstek.
-Niecierpliwy…- pokręcił głową, po
czym złączył nasze usta. Przyśpieszył jeszcze bardziej. Nagle złapał mnie za
biodra i wszedł pod innym kątem.
-O KURWA SEHUN NIE PRZESTAWAJ!-
wrzasnąłem, wyginając plecy w łuk. Nie miał zamiaru, wbijał się we mnie raz za
razem. Jęczałem i krzyczałem, wijąc się pod nim.
-Kocham cię, kocham cię, kocham cię-
szepnął i w końcu pchnął ostatni raz, a ja zobaczyłem bramy raju. Opadł na
mnie, dysząc ciężko.
-Hunnie…- wydyszałem, to było
jedyne, co mogłem z siebie wydobyć.
-Xiao Lu- powiedział cicho, głaszcząc mnie po policzku. Nazwał mnie jelonkiem. Uśmiechnąłem się,
bo było w tym coś, co mi się niesamowicie podobało.
Zasnąłem w
jego ramionach, wdychając uzależniający, seksowny zapach.
No wreszcie! <3 właśnie na coś takiego czekałam, to było zajebiste :3 ciekawe, co będzie dalej... c:
OdpowiedzUsuń~ Samara ;*
PS: jak ja nienawidzę takich ludzi jak kuzyn Dyo w pierwszej części T.T oby KaiSoo się nie dali ;-;