sobota, 2 maja 2015

Chance- Operacja: HunHan cz. 2



 Nie chciałam tego wstawiać. Przepraszam ;_;
Dedykacja dla Samary unnie, bo czekała na seksy
OSTRZEŻENIE: Zawiera scenę erotyczną napisaną kolorem CZERWONYM. Osoby, które nie chcą tego czytać proszone są o pominięcie. 
Miłego czytania ;_;
~Ree                             
                                         POV LUHAN
Westchnąłem, opierając się o barek. Boże, jak tu nudno. Wzrokiem próbowałem odszukać w tłumie tańczących Yixinga, Jo, a nawet Uiję, ale nic z tego. KaiSoo już dawno zniknęli, nawet nie chciałem wiedzieć, w jakim celu. A ja, nie ukrywając, nudziłem się.
-Hej, śliczny, postawić ci drinka?- zapytał jakiś wielki, obleśny facet, łapiąc mnie za tyłek. Cofnąłem się, kręcąc głową. To miejsce zaczęło się robić przerażające, a „podrywacz” zdecydowanie szedł w moją stronę. Starałem się odejść od niego i na moje szczęście (Luhan i szczęście, ha, ha) wpadłem w grupę dziewcząt. Rozchichotane na oko siedemnastolatki zaczęły mnie ochoczo [A/N: xD] rozbierać. Resztką siły uciekłem przed pomalowanymi pazurami. Z ulgą oparłem się o ścianę, biorąc głęboki oddech.
-Widzę, śliczny, że jesteś bardzo nieśmiały.
Podskoczyłem, widząc tego obrzydliwca tuż obok siebie. No to po mnie.
-Spierdalaj- warknąłem. On tylko się zaśmiał, odrzucając na bok przetłuszczone włosy.
-Słodziak pokazuje ząbki?
-Mam wrażenie, że powiedział ci, żebyś dał mu spokój- rozbrzmiał obok nas nowy głos. Prześladowca obrócił głowę. Był tak gruby, że zasłaniał mi widok.
-A ja mam wrażenie, że to nie twoja sprawa, szczylu- i pięć sekund po wypowiedzeniu tych słów zgiął się wpół. Musiał zainkasować naprawdę mocny i celny cios.
-Chodź- powiedział mój wybawca, którego twarzy nie widziałem ze względu na migające światła. Wyciągnął do mnie dłoń, a ja chwyciłem ją z wdzięcznością.
-Dziękuję- mruknąłem, gdy szliśmy w stronę baru. Usiadłem koło niego, nareszcie mogąc się przyjrzeć jego twarzy. I oniemiałem.
-Trudno uwierzyć, że grasz takiego twardego, a byle oprych mógłby cię najzwyczajniej w świecie zgwałcić, Lu.
Poruszałem ustami, starając się coś wydusić. Zaśmiał się cicho na ten widok.
-Sehun- powiedziałem w końcu. Skinął głową.
-Brawo. Znasz moje imię.
-Wcale nie gram twardego- burknąłem.
-Jestem Luhan, wielka gwiazda, nie boję się i wyzywam nawet na Kai’a, bo zawsze mogę się zasłonić jego chłopakiem…- zaczął mówić nadętym tonem. Walnąłem go w ramię.
-Na pewno tak nie brzmię- prychnąłem. W głębi serca byłem mu niesamowicie wdzięczny za ratunek, ale to nie oznaczało zezwolenia na takie coś!
-Chcesz coś do picia?- zapytał, zgarniając na bok tęczową grzywkę.
-Piwo. Nie chcę się upić.
            Dwie godziny później stała przed nami ogromna ilość pustych butelek, a my, pijani w sztok, zastanawialiśmy się, kto mógł nam to wypić. A po następnej godzinie właściciel lokalu osobiście nas wyprosił, a my wiedzieliśmy o sobie prawie wszystko.
            Szedłem ulicą, trzymając rękę młodszego chłopaka, żeby nie upaść. Kilkakrotnie już wleźliśmy w ścianę albo słup, co wywoływało kolejne napady śmiechu.
-Wiesz, Sehunnie, to świetnie, że mi pomogłeś- wybełkotałem.
-No, gdyby nie ja, to ten koleś by cię zgwałcił- zachichotał. Skinąłem głową. Postanowiliśmy kontynuować imprezę w jego domu, bo Kris gdzieś wyjechał, a BaekYeol świętowali zwycięski mecz. Wjechaliśmy na trzynaste piętro i wytoczyliśmy się z windy. Hun nie mógł trafić kluczem do dziurki i klął chyba na cały wieżowiec. Pomogłem mu, łapiąc jego dłoń i nakierowując. Śmialiśmy się jak wariaci.
            Pół butelki sake później siedziałem mu na kolanach i opowiadałem historię o tym, jak głupi Tao zamówił złe kulki do bubble tea i przez przypadek zarobiliśmy na tym mnóstwo pieniędzy, a Kyungsoo wylał na Kai’a jego porcję. Śmiał się.
-Należało mu się. Sam bym to zrobił, trzeba było nie wyśmiewać biednej Pandzi- zakończyłem.
-Też bym z chęcią Jongina czymś oblał. To nas widać łączy, Xiao Lu.
Przylgnąłem do niego, uśmiechając się.
-Wiesz, Hunnie, podobasz mi się- powiedziałem szczerze.
-Czyli nie tylko niechęć do Kai’a nas łączy- jego oczy rozbłysły.
            Nie zarejestrowałem przejścia z siedzenia na jego kolanach do leżenia pod nim na jego łóżku, z ubraniami porozrzucanymi po całym pokoju. Całował mnie zachłannie, a ja równie chętnie mu odpowiadałem. Nie zauważyłem też, że sięgnął po lubrykant.
-Jesteś piękny, Xiao Lu- szepnął, wkładając jeden palec. Drugi, trzeci. Praktycznie nie czułem bólu. Wypiłem już tyle, że spokojnie mogli mi odrąbać nogę.
-Sehun… Błagam cię…- jęknąłem, wypychając biodra do przodu. Zrozumiał doskonale i zaczął się we mnie wsuwać. Wbiłem mu palce w plecy, to jednak trochę bolało.
-Piękny- powtarzał mi do ucha, jednocześnie je przygryzając. Westchnąłem cicho, rozluźniając się nieco. Zauważył to.
-Mogę?- zapytał, spijając z moich ust jęk. W odpowiedzi poruszyłem biodrami. Powoli się poruszył, wydając przy tym ciche westchnienie. Odchyliłem głowę. Jego ruchy stały się powolne, rytmiczne.
-Szybciej- warknąłem, mocniej zaciskając palce na jego ramionach. Zignorował mnie, zaczął za to muskać ustami moje rozpalone ciało. Jęknąłem cicho, oplatając go nogami w pasie. Torturował mnie. Celowo. Powtórzyłem rozkaz, brzmiący bardziej jak błaganie w moich ustach. Tym razem do niego dotarło, poruszał się szybciej, ale wciąż za wolno. Jedną dłoń wplótł mi we włosy, a drugą sięgnął w dół i drażnił mojego penisa. Co za mały… Próbowałem sam sobie pomóc w dojściu, ale złapał mnie za nadgarstek.
-Niecierpliwy…- pokręcił głową, po czym złączył nasze usta. Przyśpieszył jeszcze bardziej. Nagle złapał mnie za biodra i wszedł pod innym kątem.
-O KURWA SEHUN NIE PRZESTAWAJ!- wrzasnąłem, wyginając plecy w łuk. Nie miał zamiaru, wbijał się we mnie raz za razem. Jęczałem i krzyczałem, wijąc się pod nim.
-Kocham cię, kocham cię, kocham cię- szepnął i w końcu pchnął ostatni raz, a ja zobaczyłem bramy raju. Opadł na mnie, dysząc ciężko.
-Hunnie…- wydyszałem, to było jedyne, co mogłem z siebie wydobyć.
-Xiao Lu- powiedział cicho, głaszcząc mnie po policzku. Nazwał mnie jelonkiem. Uśmiechnąłem się, bo było w tym coś, co mi się niesamowicie podobało.
            Zasnąłem w jego ramionach, wdychając uzależniający, seksowny zapach.

1 komentarz:

  1. No wreszcie! <3 właśnie na coś takiego czekałam, to było zajebiste :3 ciekawe, co będzie dalej... c:
    ~ Samara ;*
    PS: jak ja nienawidzę takich ludzi jak kuzyn Dyo w pierwszej części T.T oby KaiSoo się nie dali ;-;

    OdpowiedzUsuń