środa, 2 grudnia 2015

Rogaty Anioł

Kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem, pomyślałem, że jesteś aniołem... 
Miałeś spokojne, niewinne oczy, jak mała sarenka. Do tego ten łagodny uśmiech.
Dalej jesteś aniołem. Tylko że nigdy wcześniej nie myślałem, że istnieją anioły z rogami.
-Bang. Kurwa. Yongguk.
Uniosłem głowę, patrząc na osobę nade mną.
-Rusz swoją zgrabną liderowską dupę i wyjaśnij Daehyunowi, że nie może zabić Jongupa ze względu na sernik.
-Oj, Channie, przesadzasz. Oni się droczą.
-MOON KURWA JONGUP- rozległ się głos wokalisty. 
-Nooo, widać, od kogo się uczą- prychnąłem pod nosem. 
-JESTEŚ TAK MARTWY, ŻE NIE DA SIĘ TEGO OPISAĆ. 
Ups. 
-To ja ich przyprowadzę- westchnął Himchan.
***
-No dobra- warknąłem na dwóch chłopaków przede mną.-Gadać. 
-Hyung, to tylko zwykła sprzeczka... Już nie będziemy...- wyjąkał Daehyun.
-Proszę, hyung... pójdziemy sobie... 
-Będziemy grzeczni...
-Nie nasyłaj na nas więcej Himchana hyunga... 
-Idźcie sobie- rozkazałem. Obydwoje zniknęli niemalże natychmiast. 
-Postraszyłeś ich mną? 
-Sami się postraszyli.
-Jestem straszny?- zapytał mnie Chan, nadymając policzki. O Boże. 
Nie ukrywam, mam do niego słabość. Do tych pięknych oczu, bladej cery i niesamowitego uroku. 
-Jestem straszny?- powtórzył. Szybko pokręciłem głową.  
-Więc jestem uroczy?
-Tak- mruknąłem, patrząc, jak robi bbuing bbuing. 
-Naprawdę?
-Tak...- powtórzyłem. Aniołek. 
-Jestem najsłodszym stworzeniem, jakie widziałeś?
-Tak. 
-Więc zrobisz za mnie kolację, bo muszę wyjść na miasto?
-Tak- odparłem, jak zahipnotyzowany. Jego podły uczynek dotarł do mnie dopiero, gdy Kim ubierał już płaszcz. 
-Do zobaczenia, chłopaki~!
-HIMCHAN, TY MAŁY SZATANIE!- krzyknąłem, idąc do niego. Popatrzył na mnie niewinnie tymi sarnimi oczkami. 
-O co chodzi, Gukkie? 
-Ja... Umm... 
-Wszystko jest w lodówce. Nie przejmuj się docinkami chłopaków i nie spal kuchni.
I wyszedł. 
-Aish, ten człowiek- jęknąłem pod nosem.
***
-Hyung, te naleśniki będą spalone... 
Popatrzyłem na maknae. 
-Co? 
-Musisz je przewracać na drugą stronę, wiesz?
-UH- jęknąłem, czując już smród spalenizny. 
-Oj, hyung. 
-Ciiichaj, maknae, próbuję ratować naleśniki. 
-Pójdę po Daehyuna hyunga, żeby zamówił pizzę. 
Parsknąłem pod nosem i wróciłem do rozpaczliwych prób odklejenia naleśników od patelni. Niemożliwe no... Przecież kleju nie dodałem... 
-Jonguppie!- westchnąłem, patrząc na naszego kochanego tancerza.-Jak mam to naprawić?
-Nie wiem, hyung... Spróbuj może... Zadzwonić do Himchana hyunga? 
-Pojebało- mruknąłem. Jeszcze czego. Przymknąłem oczy. 
***
-Gukkie? Haaalooo?
Otworzyłem oczy, patrząc przed siebie. Ciemno jak w dupie. Po chwili ktoś zapalił światło. Oho. Kuchnia. Na stole leżały dwa kartony po pizzy, a ja półleżałem na blacie. Przede mną stał Kim Himchan i patrzył na mnie z zatroskaną miną. 
-Coo się stałoo?- mruknąłem. 
-Spałeś na patelni. Przepraszam, że zmusiłem cię do gotowania. 
-Nie... To ja przepraszam... Nie udało mi się nic zrobić. I jeszcze spaliłem ci patelnię...- popatrzyłem na niego smutnymi oczami. 
-Uhhh, nie pierdol, Bang Yongguk. 
Uniosłem brwi. 
-Teraz idziesz spać. Chodź. 
Pozwoliłem się złapać za rękę i poprowadzić do sypialni. Szybko przebrałem się w piżamę i wskoczyłem do wielkiego łóżka. Jestem liderem, mam największe łóżko. Oczywiste. Chwilę później Himchan znalazł się obok mnie. 
-Mogę spać z tobą?- zapytał z szerokim uśmiechem. Zaśmiałem się cicho. To przypominało mi dawne czasy, gdy przyszedł pierwszy raz i zadał identyczne pytanie. Był wtedy cały czerwony i mówił nieśmiałym głosem. 
-Jasne, aniołku- uśmiechnąłem się czule. Wpakował się pod kołdrę i przytulił do mnie mocno. 
-Hej, Gukkie?
-Mmm?- objąłem go nieco mocniej. To była jedna z niewielu takich chwil, gdy diabelski visual pokazywał swoją łagodną stronę. 
-Kocham cię- powiedział cichutko. Popatrzyłem na niego i cmoknąłem w nosek. 
-Ja ciebie też, Channie. 
Przymknął oczy. Czułem, jak jego oddech się uspokaja. 
-Ja ciebie też- powtórzyłem. 
-----------
Jakiś guczkowy tydzień mamy, co? XD
Pomysł na te BangHimy miałam już dwa tygodnie, więc w końcu naskrobałam i są! Chyeaaah~
Przyszedł już mój MATRIX, ale muszę czekać do Gwiazdki, khhhhh >.<
Mam nadzieję, że się podobało~
-Kim Naree <333

2 komentarze:

  1. Mam mindfuck'a. Nie wiem jakim cudem ominęłam tego shota. Tzn. Nie dokończyłam go czytać. Nie powiedziałaś mi, że go dokończyłaś. To twoja wina. Jesteś taka niedobra. Mogłaś mi powiedzieć.
    ~Yuu

    OdpowiedzUsuń