-Key!
-Oh, medium wyeliminowane. Chociaż tyle dobrego, bo jesteś nieosłonięty. Oddawaj- czarnowłosy wydął dolną wargę, jakby byli dziećmi kłócącymi się o łopatkę w piaskownicy.
-Oh, medium wyeliminowane. Chociaż tyle dobrego, bo jesteś nieosłonięty. Oddawaj- czarnowłosy wydął dolną wargę, jakby byli dziećmi kłócącymi się o łopatkę w piaskownicy.
-Co mam ci oddać? Nie mam nic. Jestem zwyczajnym biednym człowiekiem.
-Taemin. Oddaj mi Taemina. W tej chwili.
-Kto to?- Minho zgrywał kretyna. Od tego zależało wszystko.
-Nic nie wiesz? Jesteś głupi czy udajesz?
Key poruszył się.
~Hyung, czegokolwiek by nie robili, zero reakcji, ok? Trzeba zaczekać na eommę. Razem z nim i jego umiejętnościami może nam się udać uciec.
-Nie wiem, o co chodzi. Chciałem zwiedzić z kumplem nawiedzony dom w środku lasu... Co mu zrobiłeś?
Czarnowłosy prychnął głośno.
-Cóż, taktykę masz niezłą, ale wychowałem Tae, umiem wyczuć jego obecność.
Choi rozejrzał się. Pomieszczenie było wielkie. Za podwyższeniem z ciałem stały dwa trony. Pierwszy z nich był mniejszy, wysmuklejszy, wykonany z czarnego metalu uformowanego w kształty splatających się liści. Zwieńczono go perłowobiałym rogiem... Jakby jednorożca? Róg czerniał od podstawy.
Drugi tron był znacznie większy i mocniejszy. Wyciosany jakby z kilku metalowych bloków, wyrzeźbiony jednak w drobniutkie gadzie łuski. Całość dopełniała się perfekcyjnie, tworząc makabryczny obraz. Jakby ktoś miał zasiąść do uczty, której daniem głównym będzie Taemin.
Wzrok bruneta od razu powędrował do ciała. Trudno było poznać chłopaka pod tymi wszystkimi ranami i zadrapaniami. Kości policzkowe mocniej wystawały, był wychudzony. Zmaltretowany. W Minho wszystko się gotowało. Jak ktoś mógł tak go skrzywdzić?
Drzwi otworzyły się z hukiem. Do komnaty wmaszerowało czterech mężczyzn. Wszyscy mieli czarne peleryny. Na samym przedzie szedł wysoki osobnik o ostrych rysach twarzy.
-Nareszcie- czarnowłosy uśmiechnął się, pokazując dołeczki w policzkach, po czym z gracją wskoczył na mniejszy tron.-Spóźniliście się...
-Wybacz, kochanie- pierwszy z mężczyzn zasiadł na drugim tronie.- Kai nie dał nam znać o gościach.
-Wybacz, kochanie- pierwszy z mężczyzn zasiadł na drugim tronie.- Kai nie dał nam znać o gościach.
-Uh. Ten kretyn! W każdym razie, skoro już jesteś, to możemy zaczynać, nie? Luhan, masz?
Jeden z ludzi w pelerynach wystąpił, uśmiechając się. Miał śliczną, łagodną twarz, ale ten uśmiech nie pasował do niej. Chłopak obracał między palcami czarny sztylet.
-A co on tu robi?- zapytał nagle, patrzą na Minho. Zmarszczył perfekcyjne brwi.-Ah, rozumiem. Nowe ciało Taemina?
-Nie, to nie takie proste. Mam wrażenie, że współpracują.
-Współpracują? Niby jak?
-Dzieciak dostał azyl.
Minho zacisnął pięści.
-To nie jest zwykłe opętanie, co?
-Broni go i dba o to, by nie został odkryty.
-Muszę to sprawdzić- Luhan ścisnął mocniej sztylet i podszedł do ciała jeszcze bliżej. Pogłaskał je po policzku- Biedny, mały Taeminnie... Myślałeś, że możesz uciec od przeznaczenia.
Choi zamarł. Ostrze nagle znalazło się blisko szyi chłopaka na stole. Powoli opadało. Zrobił pierwsze, o czym pomyślał.
Złapał nadgarstek niedoszłego oprawcy i wykręcił. Sztylet upadł na betonową posadzkę.
-Nawet nie próbuj go ruszyć- wywarczał.
Zapadła absolutna cisza, w której nagle rozbrzmiał dźwięczny śmiech chłopaka na drobniejszym z tronów.
~Boże, hyung... Co ty zrobiłeś?
-A jednak, Taeminnie, znowu się spotykamy. Ten idiota właśnie podpisał na siebie wyrok śmierci.
--------------------------------
Ja wiem, że krótko i wgl.
Uhhhh.
Kekeke.
Mój mózg to pianka,
-Naree
--------------------------------
Ja wiem, że krótko i wgl.
Uhhhh.
Kekeke.
Mój mózg to pianka,
-Naree
Pamiętasz jak mówiłam ci, że nie ma czegoś takiego jak 'wysmuklejszy'? To teraz ci o tym przypominam. Nmg z tego twojego wysmuklejszego XD Wiesz, że nie możesz wymyślać własnych słów, prawda? Tzn możesz, ale lepiej brzmi smuklejszy XD
OdpowiedzUsuńKurde, teraz jestem Ci winna americano. Dostaniesz je... Kiedyś tam c:
~유키오
JA ZAWSZE MOGĘ WYMYŚLAĆ WŁASNE SŁOWA XDDD
Usuń