poniedziałek, 28 grudnia 2015

Opętany, cz. 11

Tydzień później
Minho obudził się dość późno. Zegarek w sypialni, którą tymczasowo przydzielił mu Kibum, wskazywał godzinę 9:00.
-Hyung, Key-nim kazał ci wstawać natychmiast, grozi, że zamieni cię w żabę.
Popatrzył na osobę w drzwiach. Świeże powietrze i kontakt z innymi ludźmi dobrze wpłynęły na Kai'a. Jego czarne włosy były potargane, skóra nabrała zdrowych kolorów, a w oczach błyszczały wesołe iskierki.
-Już wstaję.
-Sorry, hyung, tlumaczyłem mu, że mało śpisz...
Minho pokręcił głową.
-Nic się nie stało, i tak już nie spałem. Co tak świetnie pachnie?
-Key-nim robi naleśniki.
Natychmiastowo katapultował się z łóżka. Upewnił się, że jego piżama jest kompletna, po czym zbiegł na dół za pysznym zapachem. Zatrzymał się jednak w progu kuchni, obserwując sielankowy obrazek. Kibum w różowym fartuszku stał przy kuchence, a Jonghyun gawędził z wcinającym naleśniki Taeminem.
Choi zamrugał kilkakrotnie. Co tu do diabła robił...
-Key-nim stwierdził, że Tae jest na tyle silny, żeby siedzieć przy stole. Bardzo się cieszą- wyjaśnił Kai. Minho tylko pokiwał głową. Od tamtego pamiętnego wieczoru rozmawiał z byłym duchem tylko dwa razy. Było mu mało, ale wolał się nie przyznawać. Przecież ten chłopak go nie znał.
-Oo, Żabol łaskawie wstał- Kibum podrzucił kolejnego naleśnika prawie do sufitu.
-Dziesięć punktów, jak trafisz w żyrandol. Piętnaście, jak zawiśnie na którejś żarówce. Dwadzieścia za twarz Jjonga.
Taemin zachichotał.
-Dzień dobry, hyung.
-Hej, Minnie- uśmiechnął się do niego lekko.
-Za to za twoją krzywą mordę ile jest punktów?- zainteresował się Jonghyun.
-Dla ciebie 100.
-Czemu?
-Bo i tak nie dosięgniesz.
Kai parsknął śmiechem. 
-To było dobre, hyung.
-Patrzcie, patrzcie, żabcia wraca do formy. Naleśnika?- Kibum przewrócił oczami, bo poczuł się jak w liceum, kiedy ci idioci żyli z nim w wynajmowanym mieszkanku koło szkoły.
-Z chęcią- Minho usiadł obok Taemina, biorąc wcześniej talerz i sztućce.-Onew w pracy?
-Tak, od rana miał nagrania.
-Nagrania?- zainteresował się Taemin.
-Tak, Kurczak jest wokalistą. Tak samo, jak Dino- Choi wskazał Jjonga.
-Wow...
-Key zajmuje się modą i okazjonalnie rapuje... A ja nie mam talentów.
-Jasne. Skromniś się znalazł- prychnął Kibum.
-W mojej rodzinie to Ren odziedziczył wszystkie talenty, dobrze o tym wiesz- mruknął brunet, wpychając sobie do ust naleśnika w całości.-Pysia. Macie polewę czekoladową?
Jonghyun zaśmiał się, rzucając mu butelkę. Minho nalał sobie czekolady prosto do ust.
-PROSIAKI!- oburzył się Kibum. Taemin zaśmiał się dźwięcznie.
-Spokojnie, umma- powiedział. Zapadła cisza. Key uśmiechnął się pod nosem.
-Jongie, zostałeś tatusiem!
Minho parsknął śmiechem, odwracając się do Kai'a.
-O TY!- zaśmiał się. Były oddźwierny wciskał sobie do ust samą polewę czekoladową. Kiedy został przyłapany, drgnął, a resztka słodkości skapnęła mu na twarz.
-Kolejny prosiak- zaśmiał się Taemin.
-Uhhh... I po polewie- mruknął Choi. Rudzielec popatrzył na niego.
-Chcesz spróbować truskawkowej?
-Czemu nie.
-Powiedz aaa~
Starszy posłusznie otworzył usta, w których po chwili wylądował widelec z kawałkiem naleśnika. Popatrzył z zaskoczeniem na uśmiechniętego Taemina.
-Mniam- mruknął. Jadł bezmyślnie, wpatrując się w jego twarz, zachwycając się. Buzia młodszego powoli goiła się, stawała się pełniejsza, mniej wychudzona. Oczy odzyskały blask pamiętany przez Minho z początku ich niematerialnej znajomości. Uśmiech był jasny i promienny.
-Hyung, nie gap się tak...- mruknął Lee, opuszczając wzrok nieśmiało.
~Przepraszam~ Choi odruchowo użył myśli zamiast słów.
Taemin drgnął lekko.
-Przepraszam- powtórzył starszy na głos. Skinienie głową.
-Okay, Tae, wracasz do łóżka. Wybierz, który z nas ma cię zanieść- powiedział Key, przeciągając się.
Zapadła cisza. Czekoladowe oczy przeskakiwały od twarzy do twarzy. Minho poczuł nadzieję w głębi serca.
-Kai? Mógłbyś?- mruknął rudzielec.
-Jasne.
Choi wrócił do jedzenia naleśnika.
***
-Szach i mat- mruknął z satysfakcją, a Jonghyun cisnął szachownicą.
-Jesteś jakimś pieprzonym geniuszem!
-Dzięki...
-Żabolu, Minnie chce cię widzieć. Chyba liczy na chociażby "dobranoc" z twojej strony.
Podniósł głowę i wstał od stołu. Key uśmiechnął się lekko.
     Wszedł do pokoju. Taemin opierał się na łokciu.
-Hej, hyung. Jonghyun hyung nie jest mistrzem szachów, co?
-Jest kretynem.
-Miiiłe. Chodź tutaj- poklepał brzeg łóżka. Minho przysiadł tam niepewnie.
-Opowiedz mi bajkę.
-Nie umiem opowiadać bajek.
-Serio? Miałeś młodszego brata i nie umiesz opowiadać bajek?
-Nie. Ren nie lubił bajek. Lubił muzykę.
-Śpiewałeś mu?
Pokiwał głową powoli. Taemin popatrzył na niego.
-Hyung, zaśpiewasz mi coś? Proszę...
Kolejne skinienie. Minho zastanawiał się chwilę, po czym zaczął nucić ulubioną melodię Minkiego. Stopniowo nucenie przeszło w śpiew.
Wstał, patrząc na śpiącą osóbkę. Na twarzy Taemina widniał łagodny uśmiech.

1 komentarz:

  1. Dobra. Umieram po raz drugi tego dnia. Ale, ale... Naleśnik w całości? XD przypomniało mi to pewien piękny dzień, kiedy kazałaś mi sprzątać ze stołu XD Czekolaaadaaaaa *robi jak w 'Krainie Lodu* Mniam.
    Dobra. Truskawkowe rzeczy mają zawsze rację. A teraz... Idę.
    Paapapapapa
    ~Shini *-*

    OdpowiedzUsuń