sobota, 28 listopada 2015

,,Kto się czubi, ten się lubi" Rozdział 4

,,Kto się czubi, ten się lubi"
Rozdział 4
Sezon 1
01.04
====================
Kiedy tylko dotarł do domu, padł na łóżko zmęczony całym tym dniem. Jest w zespole. Muszą wymyślić układ i całą piosenkę od podstaw, od zera. Nie miał pojęcia jak sobie z tym poradzą, ale coś mu mówiło, że nie powinien się tak tym przejmować, dlatego uśmiechnął się tak jakby do siebie i uniósł, dopiero zdejmując z siebie torbę z zeszytami i podręcznikami. Była dość ciężka, ale musiał przyznać, że nigdy nie była lżejsza, tak więc powinien się raczej przyzwyczaić.
Westchnął głęboko i rozejrzał po swoim pokoju, z zaskoczeniem rejestrując iż w ostatnim czasie nie narobił zbyt wielkiego bałaganu. Praktycznie żadnego. Mimo wszystko był z tego powodu też zadowolony. W tej radości nabrał ochoty na porozmawianie z kimś. Najlepiej z tym, z kim zawsze czyli albo Kibum'em, albo Jinki'm. Jinki był dla niego trochę jak starszy brat. Co prawda Kibum również był kimś takim, ale że względu na swoje częste matkowanie musiał zostać jego drugą matką. To było nawet zabawne.
Dobra.
Wziął się w garść i podszedł do biurka, przy którym stał komputer. Było to dość wygodne rozwiązanie, komunikatory miały do siebie to, że nie zabierały pieniędzy jak telefony. Dzwoniąc do kogoś można było zachować swoje zarobki.
Odpalił urządzenie i czekał, aż się włączy oraz załaduje. Nie musiał czekać długo. Już po chwili włączył Skype i gg, sprawdzając czy któryś z jego przyjaciół jest obecny. Byli obaj. Już miał tworzyć rozmowę grupową, gdy ktoś zadzwonił przez Skype. Odebrał, zszokowany. 
~ROZMOWA~
-Hej, Minnie!
-No cześć, młody!
-Pff..
~~~
Głos Kibum'a, który usłyszał dał mu do zrozumienia, że nie musiał się martwić sytuacja. Mimo wszystko zmartwił go fakt, że w konwersacji biorą udział jeszcze dwie osoby. Nie przejmował się Jonghyun'em, był w porządku. Mimo wszystko Minho wydawał się być ciągle nie w humorze i negatywnie do niego nastawiony. Westchnął. Musiał zachowywać się normalnie. Nie mógł pozwolić, by ta Żaba źle wpłynęła na jego samopoczucie. No, bardziej niż zwykle.
~ROZMOWA~
-Dzień Dobry wszystkim.
-Hej, odpowiada Ci spotkanie się jutro w tej kawiarni co zwykle, tylko tak całą grupą?
-No wiesz, Minnie, tak dla integracji i zorganizowania spotkań, prób. 
~~~
Spotkanie w kawiarni, w cztery osoby. W sumie nie miał nic przeciwko. A raczej nie widział praktycznie żadnych przeciwwskazań by iść, a spotkanie faktycznie by się przydało. Westchnął jak najciszej mógł. 
~ROZMOWA~
T-Jasne, czemu nie.
J-Wiedziałem, że się zgodzi!
K-Tak, tak. Spotykamy się jakoś o 13 czy może później?
T-Wydaje mi się, że ta 13 będzie w porządku.
K- A wam odpowiada?
J- Oczywiście, że tak, inaczej nie wyskoczył bym z propozycją spotkania *śmiech*
M-...
T- Minho?
M- Obojętnie.
K- Czyli uzgodnione! Jutro o 13 w kawiarni. A spróbuje tylko któryś się spóźnić!
~~~
I tym akcentem skończyli umawiać się na spotkanie. Później wymienili się numerami i kontynuowali rozmowę. Minho wydawał się być wciągnięty w rozmowę. Co chwila komentował słowa Jonghyun'a w sposób wredny, ale i zabawny. Nie było to specjalne docinanie, a raczej nie po to, by go jakoś zranić czy poniżyć. Prędzej były to drobne, przyjacielskie słowne przepychanki i docinki.
Z jakiegoś powodu nie mógł powstrzymać się przed uśmiechem. Minho był blisko z tym kolesiem, no i pozwoli zbliżał się do Kibum'a. Nawet jeśli odpowiadał na pytania albo po prostu mówił w swoim stylu, nie było to jakieś negatywne.
Trochę mu zazdrościł. Sam przez praktycznie całą rozmowę odpowiadał monosylabami albo siedział cicho. Nigdy nie czuł się za dobrze w większych grupach. Musiał jednak pogodzić się z faktem, iż tak szybko nie ucieknie. Teraz był członkiem niepełnego, ale jednak zespołu. Brakowało tylko jednej osoby. Cóż.. Musiał dać radę, przyzwyczaić się do tylu ludzi i pozwolić sobie otworzyć na większy kontakt. Wyszło dość psychologicznie.
A, właśnie..
Trzeba ogarnąć ostatniego, 5 członka.. 
-------------------------------------------------
Tym sposobem następnego dnia, równo o 12:30 był już w drodze do kawiarni. Dzień był jednym z pozytywniejszych. On miał przyjemny sen o tańcu, który skomentował jedynie dwoma krótkimi słowami - ,,No cóż..".. Poza tym załapał się na 2 ostatnie naleśniki, a jego mama kupiła mleko bananowe, które zniknęło szybciej niż przypuszczała. Mimo wszystko uśmiech nie schodził z jego ust, więc i ona czuła pewnego rodzaju szczęście.
Sama pogoda również dopisywała. Słońce co prawda chowało się za chmurami, które tworzyły istny, szary mur, ale co jakiś czas wyglądało zza nich. Taemin'owi skojarzyło się to z zabawianiem małych dzieci. Kiedy ktoś chował swoją twarz za dłoniami i nagle je odsuwał krzycząc ,,AKUKU!". No cóż.. To było pod pewnym względem zabawne.
Poza tym było ciepło, a chłodny wiatr delikatnie muskał skórę, dając przyjemne odczucie. Miło. Nawet bardziej.
Z uśmiechem szedł przed siebie, co jakiś czas patrząc na mijających go ludzi albo machając do kogoś znajomego. Mimo wszystko lubił ludzi. Wiedział też, że jego nastrój potrafi się bardzo komuś udzielić. Dlatego w takich momentach nie zdejmował z twarzy uśmiechu, który nawet gdy bardzo się starał, musiał na nowo się pojawić. Lepiej było po prosu go zostawić w spokoju.
W momencie, gdy zauważył skrót, którym zawsze chodził z Kibum'em, gdy urządzali sobie spacer do kawiarni, postanowił z niego skorzystać. Była to ciemna, wąska uliczka, dająca jednak pewną swobodę ruchu dla 2-3 osób, które stałyby obok siebie. Poza tym, posiadała kilka zakrętów, przez co mało kto ważył się wkraczać na jej teren. Ledwo kto zaglądał i sprawdzał dokąd prowadzi, gdzie jest jej koniec. On jednak doskonale ją znał. Wkroczył więc w ciemniejszą przestrzeń miasta i nucąc pod nosem jakiś usłyszany przypadkiem utworu, szedł dalej. Kiedy jednak skręcił po raz drugi, pożałował decyzji pójścia na skróty. Dwóch kolesi popchnęło go w kierunku ściany budynku, z którą zderzył się tak mocno, aż usłyszał dziwny chrupot w ramieniu. Poza tym chyba łupnął w nią głową, ponieważ poczuł na jej tyle ból. Jęknął z bólu.
-Niezła sztuka, hm?
-Taa. Jesteś pewny, że on nie jest kobietą?- spytał z głosem, który wyraźnie zapowiadał coś negatywnego, strasznego. Spróbował odejść. Za to tym razem został dosłownie przyszpilony. Nie widział drogi ucieczki. Próba odepchnięcia kolesia również zakończyła się klęską. Był za silny. Tego się nie spodziewał..
-Puść mnie- powiedział, siląc się na spokój. Nie szło mu to zbyt dobrze. Co jak co, ale znajdował się w sytuacji, która kojarzyła mu się z filmami oglądanymi przez jego siostrę. Nieodpowiedzialna kobieta wkracza tam gdzie nie powinna, przez co później gorzko żałuje swojej decyzji. Mimo wszystko, zanim zacznie robić się dosłownie koszmarnie, jakimś cudem ratuje się z opresji i w późniejszym czasie żyje długo i szczęśliwie, opowiadając o swojej przygodzie własnym dzieciom lub po prostu bliskim osobom. Strach idzie w niepamięć, pozostawiając po sobie jedynie jego słabsze wspomnienie.
Mężczyźni zaśmiali się nieprzyjemnie. Wręcz obleśnie. Pod pewnym względem przerażała go sytuacja, ale.. Z drugiej strony czuł się co najmniej dziwnie. Wręcz rozbawiony tym, co wyprawiali. Musiał jednak przyznać, że nadal nie wiedział co robić, by się wyratować albo nie pogorszyć sytuacji. Pustka ogarnęła jego głowę. Stał i wpatrywał się przerażonym wzrokiem w napastników. Obaj pozbawieni włosów na głowie, z twarzami, które przypominały kogoś po przejściach.. Typowi przestępcy.
Obleśny wzrok obu przesuwał się po jego ciele i zatrzymywał się w jednym miejscu. Przełknął ślinę, gdy mężczyzna, który go przyszpilił przysunął się do niego jeszcze bardziej niż powinien, przy tym naruszając dosłownie całą jego przestrzeń. Kiedy poczuł dłoń między swoimi nogami, szarpnął się i jeszcze raz spróbował odepchnąć kolesia. Ten warknął zirytowany.
-Kurwa, przestań się szarpać!- uderzył go w policzek, a dłoń na jego kroczu boleśnie zacisnęła się. Nie zauważył, kiedy dokładnie jedną ręką uderzył jednego z nich w nos, powodując jego krwawienie. Zszokowany patrzył na minę, która całkowicie się zmieniła. Teraz wyrażała jedynie furię.
-Trzymaj go mocniej, kretynie!- warknął do wspólnika, wycierając rękawem bluzy krew, po czym plując mu w twarz- Taki sprytny jesteś? Silny? Myślisz, że będzie lepiej, gdy spróbujesz się obronić? Jesteś praktycznie sam. W tej chwili jesteś naszą dziwką więc przestań się szarpać i zaakceptuj to, szmato!
Zacisnął powieki, gdy zauważył pięść mknącą ku jego twarzy. Spodziewał się, że zaraz ogarnie go ból, jednak tak się nie stało.
-Co? Kim Ty kurwa jesteś?!- usłyszał pytanie tego, który się zamachnął. Otworzył powoli oczy i zamarł. Znajoma twarz, ciemne włosy, wysportowana sylwetka i niewyobrażalny chłód w czekoladowych oczach. Minho..?
-Zostaw go w spokoju- warknął, uderzając go w twarz i kopiąc w miejsce, które na ogół powinno być chronione. Skrzywił się, gdy zauważył jak tamten pada, kuląc się na brudnej ziemi. Poczuł jak uścisk trzymającego go faceta się rozluźnia i wyszarpnął się, przy tym potykając się i w ostatniej chwili łapiąc równowagę. Minho zadał kolejny cios, tym razem drugiemu. Po chwili i on leżał na ziemi, zdążywszy przedtem uderzyć Choi w policzek.
Obrońca wpatrywał się w rudzielca przez chwilę, po czym złapał go za nadgarstek i pociągnął go ku wyjściu z uliczki.
Niebezpieczeństwo minęło. Już po wszystkim..
Tuż przy wyjściu zatrzymał się i puścił jego nadgarstek. Spojrzał na niego.
Taemin miał pewność, że w tej chwili całą swoją postawą wyrażał przerażenie połączone z wszechogarniającą go ulgą. Nie potrafił wykrztusić słowa. Nogi ugięły się pod nim, przez co po chwili siedział na ziemi. Spojrzał na swoje dłonie. Drżały.
-Wszystko w porządku?- Choi przykucnął przy nim i choć chciał powiedzieć, że tak, jego gardło było ściśnięte. Kiwnął w odpowiedzi głową. Chwilę później poczuł jak jego dłoń unosi delikatnie jego głowę w ten sposób, że jego twarz skierowana była w jego stronę. Drugą dłoń ukrył w rękawie, którym wytarł jego policzek.
No tak.. Jeden plunął mu w twarz..
-Na pewno?- spytał raz jeszcze, patrząc mu prosto w oczy. W tamtej chwili Taemin stracił jakąkolwiek kontrolę nad sobą i sekundę później wtulał się w ciało człowieka, które choć nie było mu bliskie, nagle zaczęło stanowić jego azyl. Jedna dłoń Żabola wylądowała na jego plecach, a druga na głowie. Obiema zaczął głaskać go uspokajająco, a jednocześnie mocniej do siebie tulić. I ludzie, którzy zaglądający z ciekawości w uliczkę, widzący ich postacie, byli nieważni. Liczyły się tylko silne ramiona i ciepłe ciało, które po prostu dawały mu poczucie bezpieczeństwa.
-Dziękuję..- i kiedy w końcu wykrztusił te słowo, telefon obwieścił nadejście SMS'a. Odsunął się od Choi nieco skrępowany i odblokował telefon, by zaraz przeczytać jak Kibum ponagla go do tego, żeby się pospieszył. Podobną wiadomość Minho dostał kilka sekund później.
-Chodź- Żabol podał mu dłoń, chcąc pomóc przy wstaniu, jednak widząc grymas na jego twarzy, postanowił, że jednak jego pomoc niekoniecznie była aż tak potrzebna. Wycofał się i Taemin wstał o własnych siłach. Później ruszyli w dalszą drogę do kawiarni, przy tym nie odzywając się ani słowem.
-------------------------------------------------
Siedzieli od dobrej minuty w przytulnej sali, wypełnionej niewielką liczbą ludności, aczkolwiek spowodowane to było wyłącznie tym, że kawiarnia położona była w miejscu, które na ogół z wyglądu zewnętrznego niezbyt zachwycało czy przyciągało. Mimo wszystko desery były pyszne, a samo wnętrze dosłownie milutkie.
-Jak to go napadli?!- Kibum przygarnął mocno do siebie rudzielca, nie przejmując się faktem, że chwilę wcześniej skierował na nich uwagę wszystkich zebranych w kawiarni. Sporo osób szepnęło coś do osób towarzyszących, wskazując na nich palcami.
Haaa.. Dziwne uczucie..
-Młody, już więcej nie łazisz jakimkolwiek skrótem samotnie, rozumiemy się? Dobrze, że Minho się zjawił- westchnął Jonghyun, patrząc na wspomnianego wybawcę, który wodził wzrokiem po towarzyszach. Potem tylko kiwnął głową, ostatecznie zatrzymując go na Taemin'ie.
-Skoro już wszyscy tu jesteśmy..- zaczął Kibum.
Minho obserwował kartkę, którą któryś z nich wcześniej położył na stole, w tym samym czasie mówiąc nieco zniecierpliwionym tonem:
-To może weźmiemy się za organizację czasu i miejsc prób?
~~~

================================================

=================================================

Udało się, jest kolejny rozdział. Ulga jak cholera, że w końcu dałam radę napisać coś ponad te 3 wcześniejsze rozdziały.. 
Dokładnie - 4 rozdział ujrzał światło dzienne. Chociaż nie wiem czy się nie pospieszyłam z pewnymi sprawami. 
Ale patrzcie! Minho powoli dojrzewa! Albo raczej pokazuje więcej człowieczeństwa bądź zainteresowania innymi ludźmi..?
.
.
Ummm.. To brzmi co najmniej dziwnie, prawda? No cóż.. Bywa ^^'
~
Bardzo dziękuję za uwagę i pokornie proszę o komentarze *ukłonik*

~Draconetta Malfoy a.k.a Panda a.k.a Kilmi Fortress
Yo~!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz