,,Kto się czubi, ten się lubi"
Rozdział 5
Sezon 1
01.05
====================
Od dobrej godziny siedzieli i "rozprawiali" na temat położenia w czasie prób zespołu. Było to ca najmniej zabawne, bo Kibum i Jonghyun co jakiś czas zbaczali z poważnego tematu na poboczne. Śmiali się z nauczycieli, komentowali ludzi, których widzieli kątem oka albo mówili po prostu o rzeczach, które ich interesowały. Kilka razy mówili językiem tak bardzo dwuznacznym, że na jego twarzy pojawiał się soczysty rumieniec. Czasem ktoś odwracał się speszony w ich stronę, co kończyło się albo późniejszym nerwowym zerkaniem bądź wyjściem z lokalu.
Odstraszamy klientów..
Zaśmiał się pod nosem ze stwierdzenia, które zagościło w jego głowie. Jego prawdziwość wydała mu się po prostu taka.. śmiesznie prawdziwa? Beznadziejne wytłumaczenie, ale nadal trafne. Z 2-3 klientów po daniu sygnału, że doskonale słyszy prowadzone rozmowy, postanowiło poprosić o rachunek, zapłacić i wyjść. Kibum i Jonghyun oczywiście nie omieszkali po opuszczeniu przez któregokolwiek z tych ludzi, skomentować sytuacji w jakiś dziwny, a jednocześnie zabawny sposób.
-A więc co już mamy..?- zabrał niepewnie głos, próbując zwrócić na siebie uwagę i mieć pewność jak dużo już postanowili. Długopis przemieszczał się po kartce w dziwnych momentach i nie był już po prostu pewny tego, na czym stanęło.
-A więc wychodzi na to, że jako osoba najbardziej uzdolniona tanecznie, bierzesz jednak odpowiedzialność za wymyślanie układów. Ja tworzę charakteryzację~
Duma w głosie Kibum'a była bardzo słyszalna. Wydało mu się to całkiem urocze albo i miłe. Lubił, kiedy jego przyjaciel był pozytywnie nastawiony wobec czegokolwiek. Miał nadzieję, że charakteryzacja nie okaże się dla niego czymś irytującym..
Mimo wszystko coś mu jednak mówiło, że nie ma czym się przejmować. Przecież to Kim Kibum, tak?
-Minho i Jonghyun będą odpowiedzialni głównie za tworzenie tekstów. Żaden jednak nie chce wziąć na siebie organizacji czegokolwiek- westchnął głośno, patrząc na nich srogo.
-Bummie, proszę, przestań.. Źle Ci z oczu patrzy- Jonghyun uniósł dłonie w obronnym geście. Uśmiechał się przy tym delikatnie, jakby próbując wymusić na divie trochę wyrozumiałości czy poprawić nastrój, który i tak był świetny.
Musiał przyznać, że zazdrościł zebranym osobowości. Wszyscy byli pod różnymi względami silni, potrafili się ze sobą dogadać, nie czuli się niepewnie. On jedyny, gdyby nie był co jakiś czas o cokolwiek pytany, siedziałby przez całe spotkanie cicho.
A, właśnie. Spotkania..
-A jak się spotykamy?- zadał kolejne pytanie.
-Będziemy się dogadywać na bieżąco, ale od jednego do dwóch razy w tygodniu. Jeśli jednak pojawi się coś ważnego, to częściej. Na przykład nauka układu, który wymyślisz, młody- Jonghyun posłał mu szeroki uśmiech, gdy wspomniał o układzie. To brzmiało bardzo zobowiązująco.
Martwił się. Podoła? Przecież to nie jest zwyczajne wymyślanie układu dla zabawy, tylko na poważnie. Do prawdziwych piosenek.
Przeszły go dreszcze, ale mimo wszystko kiwnął głową na znak zrozumienia. Po chwili spostrzegł, że wszyscy go bacznie obserwują. Zrobił coś, co określane było jako nie na miejscu..?
-Minnie, nie stresuj się- właściciel białej czupryny i diva zaśmiali się. Czyli jednak wszyscy po prostu czytali z niego jak z otwartej księgi. Nie zrobił nic źle. Chociaż zirytował go fakt, że tak bardzo wszystko po nim widać. Każdą emocję. Martwiło go to, że ktoś może kiedyś wyczytać więcej niż powinien. Chociaż, gdyby tak się stało, może jednak zyskałby nowego przyjaciela? Albo został po prostu zraniony, ale tego naprawdę nie chciał.
Musiał się nauczyć nieco panować nad swoimi emocjami, albo przynajmniej mimiką bądź reakcjami. To one go całkowicie zdradzały. Westchnął głęboko.
Czyżby to samo zauważyli napastnicy z uliczki? Słabość? Strach? Późniejszą pustkę w głowie, która sprawiła, że nie wiedział co robić..?
Poza kontrolą, powinien też poćwiczyć swoje ciało. Przecież, gdyby nie Choi, mógłby zostać zgwałcony przez obcych ludzi. Podle wykorzystany, zbrukany, zeszmacony.. Mogłoby im się udać i on nie mógłby wiele na to zaradzić. Chyba, że ktoś usłyszałby jego wrzaski, które jakimś cudem by wydostał ze swojego gardła, nie ważne jak to stwierdzenie zabrzmiało. W sytuacjach stresowych, jego gardło boleśnie się ściskało, uniemożliwiając wydobycie jakiegokolwiek dźwięku, głośniejszego od szeptu. To sprawiało, że czuł się słaby, bezbronny.
Bezsilność czasem dawała mu w kość. Musiał stać się silniejszy.
(Awww aww awww mój Taeś taki mały i słodki. -Kim Naree
I wcale nie podczytuję z wersji roboczych :*
Właśnie widzę.. Mogłabyś mi wskazać popełniane błędy, a nie podczytywać *wzdycha* )
Rozdział 5
Sezon 1
01.05
====================
Od dobrej godziny siedzieli i "rozprawiali" na temat położenia w czasie prób zespołu. Było to ca najmniej zabawne, bo Kibum i Jonghyun co jakiś czas zbaczali z poważnego tematu na poboczne. Śmiali się z nauczycieli, komentowali ludzi, których widzieli kątem oka albo mówili po prostu o rzeczach, które ich interesowały. Kilka razy mówili językiem tak bardzo dwuznacznym, że na jego twarzy pojawiał się soczysty rumieniec. Czasem ktoś odwracał się speszony w ich stronę, co kończyło się albo późniejszym nerwowym zerkaniem bądź wyjściem z lokalu.
Odstraszamy klientów..
Zaśmiał się pod nosem ze stwierdzenia, które zagościło w jego głowie. Jego prawdziwość wydała mu się po prostu taka.. śmiesznie prawdziwa? Beznadziejne wytłumaczenie, ale nadal trafne. Z 2-3 klientów po daniu sygnału, że doskonale słyszy prowadzone rozmowy, postanowiło poprosić o rachunek, zapłacić i wyjść. Kibum i Jonghyun oczywiście nie omieszkali po opuszczeniu przez któregokolwiek z tych ludzi, skomentować sytuacji w jakiś dziwny, a jednocześnie zabawny sposób.
-A więc co już mamy..?- zabrał niepewnie głos, próbując zwrócić na siebie uwagę i mieć pewność jak dużo już postanowili. Długopis przemieszczał się po kartce w dziwnych momentach i nie był już po prostu pewny tego, na czym stanęło.
-A więc wychodzi na to, że jako osoba najbardziej uzdolniona tanecznie, bierzesz jednak odpowiedzialność za wymyślanie układów. Ja tworzę charakteryzację~
Duma w głosie Kibum'a była bardzo słyszalna. Wydało mu się to całkiem urocze albo i miłe. Lubił, kiedy jego przyjaciel był pozytywnie nastawiony wobec czegokolwiek. Miał nadzieję, że charakteryzacja nie okaże się dla niego czymś irytującym..
Mimo wszystko coś mu jednak mówiło, że nie ma czym się przejmować. Przecież to Kim Kibum, tak?
-Minho i Jonghyun będą odpowiedzialni głównie za tworzenie tekstów. Żaden jednak nie chce wziąć na siebie organizacji czegokolwiek- westchnął głośno, patrząc na nich srogo.
-Bummie, proszę, przestań.. Źle Ci z oczu patrzy- Jonghyun uniósł dłonie w obronnym geście. Uśmiechał się przy tym delikatnie, jakby próbując wymusić na divie trochę wyrozumiałości czy poprawić nastrój, który i tak był świetny.
Musiał przyznać, że zazdrościł zebranym osobowości. Wszyscy byli pod różnymi względami silni, potrafili się ze sobą dogadać, nie czuli się niepewnie. On jedyny, gdyby nie był co jakiś czas o cokolwiek pytany, siedziałby przez całe spotkanie cicho.
A, właśnie. Spotkania..
-A jak się spotykamy?- zadał kolejne pytanie.
-Będziemy się dogadywać na bieżąco, ale od jednego do dwóch razy w tygodniu. Jeśli jednak pojawi się coś ważnego, to częściej. Na przykład nauka układu, który wymyślisz, młody- Jonghyun posłał mu szeroki uśmiech, gdy wspomniał o układzie. To brzmiało bardzo zobowiązująco.
Martwił się. Podoła? Przecież to nie jest zwyczajne wymyślanie układu dla zabawy, tylko na poważnie. Do prawdziwych piosenek.
Przeszły go dreszcze, ale mimo wszystko kiwnął głową na znak zrozumienia. Po chwili spostrzegł, że wszyscy go bacznie obserwują. Zrobił coś, co określane było jako nie na miejscu..?
-Minnie, nie stresuj się- właściciel białej czupryny i diva zaśmiali się. Czyli jednak wszyscy po prostu czytali z niego jak z otwartej księgi. Nie zrobił nic źle. Chociaż zirytował go fakt, że tak bardzo wszystko po nim widać. Każdą emocję. Martwiło go to, że ktoś może kiedyś wyczytać więcej niż powinien. Chociaż, gdyby tak się stało, może jednak zyskałby nowego przyjaciela? Albo został po prostu zraniony, ale tego naprawdę nie chciał.
Musiał się nauczyć nieco panować nad swoimi emocjami, albo przynajmniej mimiką bądź reakcjami. To one go całkowicie zdradzały. Westchnął głęboko.
Czyżby to samo zauważyli napastnicy z uliczki? Słabość? Strach? Późniejszą pustkę w głowie, która sprawiła, że nie wiedział co robić..?
Poza kontrolą, powinien też poćwiczyć swoje ciało. Przecież, gdyby nie Choi, mógłby zostać zgwałcony przez obcych ludzi. Podle wykorzystany, zbrukany, zeszmacony.. Mogłoby im się udać i on nie mógłby wiele na to zaradzić. Chyba, że ktoś usłyszałby jego wrzaski, które jakimś cudem by wydostał ze swojego gardła, nie ważne jak to stwierdzenie zabrzmiało. W sytuacjach stresowych, jego gardło boleśnie się ściskało, uniemożliwiając wydobycie jakiegokolwiek dźwięku, głośniejszego od szeptu. To sprawiało, że czuł się słaby, bezbronny.
Bezsilność czasem dawała mu w kość. Musiał stać się silniejszy.
(Awww aww awww mój Taeś taki mały i słodki. -Kim Naree
I wcale nie podczytuję z wersji roboczych :*
Właśnie widzę.. Mogłabyś mi wskazać popełniane błędy, a nie podczytywać *wzdycha* )
-A właśnie.. Co z 5 członkiem?- przypomniał sobie słowa pani Park.
-5 członkiem?
-No, bo nauczycielka coś napomknęła o jego zwerbowaniu. To chyba znaczy, że powinniśmy poszukać kogoś jeszcze?- zapytał, przekrzywiając głowę. Jedyną reakcją na jego pytanie były zdziwione, a później zamyślone miny jego towarzyszy.
Czyli nawet jeśli zaplanowali większość spraw, pozostała jeszcze jedna ważna.
Chwilowo utknęli.
--------------------------------------
W drodze powrotnej, gdy nasycili się pyszną kawą i deserami, zawzięcie rozmawiali na temat nowego członka. Pojawiło się mnóstwo propozycji, jednak prawie do każdego pojawiały się także pewne minusy. Mimo, że wszyscy potrafili śpiewać, mieli wady, które.. Były nie do pominięcia. Jeden był totalnym zbokiem i ruchał wszystko, co się tylko rusza. Drugi nigdy nie okazywał zainteresowania do czegokolwiek, opuszczając zajęcia, na które sam się zapisywał oraz lekcje szkolne. Kolejni byli albo tyranami, albo przeraźliwie bali się wszystkiego, popadali w skrajności, mieli skłonności do chorowania i częstych wypadków, które często sami wywoływali. Na wieść o tych ostatnich, cała czwórka nie mogła powstrzymać dreszczy. Powodowanie wypadków.. Kto normalny lubił powodować wypadki..?
Teoretycznie mogli pominąć te kwestie, mimo wszystko liczyła się tylko jedna osoba, która potrafiła śpiewać. Jakakolwiek. Oczywiście płci męskiej.
-Taemin, komórka Ci dzwoni..- Jonghyun wskazał na jego kieszeń, która podświetlona była przez ekranik telefonu. Delikatnie wibrowała w kieszeni. Wydawała z siebie jego ulubioną piosenkę. Mimo, że dzwonek był taki sam od praktycznie roku, nie miał zamiaru go zmieniać. Podobał mu się bardziej, niż mógłby kiedyś przypuszczać. I dzięki niemu, wiedział kiedy dzwoni ktoś w porządku. Tak, ustawiał ten dzwonek dla wszystkich ludzi, których uznał za miłych.
Mimo wszystko, okazało się, że przyszedł zwyczajny SMS. Od Jinki'ego.
Chwila moment..? A może..
-A może Jinki?- powiedział głośno, nie zastanawiając się wcześniej nad swoimi słowami. Wpadł na pomysł i musiał się nim podzielić, prawda?
Onew, pomimo swojego pociągu do kurczaków, był naprawdę sympatycznym człowiekiem. Potrafił śpiewać, traktował swoje obowiązki na poważnie, rzadko pozwalał, by emocje wzięły nad nim górę no i oczywiście nie był żadnym recydywistą czy zbokiem, tyranem.
-Minnie, słyszałeś, żeby on kiedykolwiek śpiewał?- spytał Kibum, patrząc na niego z lekkim niedowierzaniem. W odpowiedzi oczywiście pokiwał głową. Myślał jednak, czy mężczyzna się zgodzi. Był od nich starszy, zdecydowanie. Mimo wszystko podłapał z nim kontakt w szkole podstawowej i ten został jego "starszym bratem". Może warto byłoby spróbować?
-Kim jest Jinki?
-Mój starszy brat- zaśmiał się cicho, mówiąc to w taki sposób, że zabrzmiało jakby faktycznie posiadał kogoś takiego.
-To Ty masz brata?- spojrzał na niego Żabol oraz Jonghyun. Kibum pokręcił na to głową.
-Nie, nie ma. To jest nasz przyjaciel. O jakieś 2 lata starszy od nas- uśmiechnął się delikatnie- Napisz, czy nie może teraz wyjść na karaoke czy coś.
I się umówił.
Jinki nadchodził.
---------------( I W TEJ CHWILI WENA WYPAROWAŁA )-----------------------
-A więc potrzebujecie wokalisty- Jinki opierał się o ścianę z zamyśloną miną, przy tym kiwając głową na znak zrozumienia. Kilka minut temu wyszli z budynku, w którym odbyli sobie krótkie karaoke. Każdy śpiewał po trochu, łącznie z Jinki'm, który zbity z tropu nie wiedział, po co miał dokładnie przyjść.
Teraz jednak został uświadomiony i rudzielec mógł pochwalić się w myślach za swoją odwagę. Pierwszy raz komuś cokolwiek proponował, łącząc to z prośbą.
-A więc, co sądzisz, Jinki?- spytał w końcu Kibum, gdy minęła dłuższa chwila i cisza zaczęła robić się coraz bardziej nieznośna.
-Nie ma sprawy, ale czy pani Park się zgodzi na to, aby ktoś spoza szkoły znalazł się w tej grupie?- powiedział, siląc się na luźny ton głosu. Widać jednak było, że nie jest przekonany co do tego, żeby do nich dołączył.
I w tamtym momencie wtrącił się Jonghyun, tłumaczący, że to nie będzie żadnym problemem. Pomimo pewnego niedowierzania, Jinki wyraził w końcu całkowitą zgodę i dołączył, wywołując jako reakcję głośne "ŁUHUUUUU!" u Kibum'a oraz Jonghyun'a, szeroki uśmiech u Taemin'a i westchnięcie ulgi u Minho. Rudzielec mocno przytulił nowego członka z cichym "dziękuję", które sam Jinki oczywiście usłyszał i jedynie przytulił go do siebie nieco mocniej. Później natomiast westchnął i powiedział pewnie do zgromadzonych:
W drodze powrotnej, gdy nasycili się pyszną kawą i deserami, zawzięcie rozmawiali na temat nowego członka. Pojawiło się mnóstwo propozycji, jednak prawie do każdego pojawiały się także pewne minusy. Mimo, że wszyscy potrafili śpiewać, mieli wady, które.. Były nie do pominięcia. Jeden był totalnym zbokiem i ruchał wszystko, co się tylko rusza. Drugi nigdy nie okazywał zainteresowania do czegokolwiek, opuszczając zajęcia, na które sam się zapisywał oraz lekcje szkolne. Kolejni byli albo tyranami, albo przeraźliwie bali się wszystkiego, popadali w skrajności, mieli skłonności do chorowania i częstych wypadków, które często sami wywoływali. Na wieść o tych ostatnich, cała czwórka nie mogła powstrzymać dreszczy. Powodowanie wypadków.. Kto normalny lubił powodować wypadki..?
Teoretycznie mogli pominąć te kwestie, mimo wszystko liczyła się tylko jedna osoba, która potrafiła śpiewać. Jakakolwiek. Oczywiście płci męskiej.
-Taemin, komórka Ci dzwoni..- Jonghyun wskazał na jego kieszeń, która podświetlona była przez ekranik telefonu. Delikatnie wibrowała w kieszeni. Wydawała z siebie jego ulubioną piosenkę. Mimo, że dzwonek był taki sam od praktycznie roku, nie miał zamiaru go zmieniać. Podobał mu się bardziej, niż mógłby kiedyś przypuszczać. I dzięki niemu, wiedział kiedy dzwoni ktoś w porządku. Tak, ustawiał ten dzwonek dla wszystkich ludzi, których uznał za miłych.
Mimo wszystko, okazało się, że przyszedł zwyczajny SMS. Od Jinki'ego.
Chwila moment..? A może..
-A może Jinki?- powiedział głośno, nie zastanawiając się wcześniej nad swoimi słowami. Wpadł na pomysł i musiał się nim podzielić, prawda?
Onew, pomimo swojego pociągu do kurczaków, był naprawdę sympatycznym człowiekiem. Potrafił śpiewać, traktował swoje obowiązki na poważnie, rzadko pozwalał, by emocje wzięły nad nim górę no i oczywiście nie był żadnym recydywistą czy zbokiem, tyranem.
-Minnie, słyszałeś, żeby on kiedykolwiek śpiewał?- spytał Kibum, patrząc na niego z lekkim niedowierzaniem. W odpowiedzi oczywiście pokiwał głową. Myślał jednak, czy mężczyzna się zgodzi. Był od nich starszy, zdecydowanie. Mimo wszystko podłapał z nim kontakt w szkole podstawowej i ten został jego "starszym bratem". Może warto byłoby spróbować?
-Kim jest Jinki?
-Mój starszy brat- zaśmiał się cicho, mówiąc to w taki sposób, że zabrzmiało jakby faktycznie posiadał kogoś takiego.
-To Ty masz brata?- spojrzał na niego Żabol oraz Jonghyun. Kibum pokręcił na to głową.
-Nie, nie ma. To jest nasz przyjaciel. O jakieś 2 lata starszy od nas- uśmiechnął się delikatnie- Napisz, czy nie może teraz wyjść na karaoke czy coś.
I się umówił.
Jinki nadchodził.
---------------( I W TEJ CHWILI WENA WYPAROWAŁA )-----------------------
-A więc potrzebujecie wokalisty- Jinki opierał się o ścianę z zamyśloną miną, przy tym kiwając głową na znak zrozumienia. Kilka minut temu wyszli z budynku, w którym odbyli sobie krótkie karaoke. Każdy śpiewał po trochu, łącznie z Jinki'm, który zbity z tropu nie wiedział, po co miał dokładnie przyjść.
Teraz jednak został uświadomiony i rudzielec mógł pochwalić się w myślach za swoją odwagę. Pierwszy raz komuś cokolwiek proponował, łącząc to z prośbą.
-A więc, co sądzisz, Jinki?- spytał w końcu Kibum, gdy minęła dłuższa chwila i cisza zaczęła robić się coraz bardziej nieznośna.
-Nie ma sprawy, ale czy pani Park się zgodzi na to, aby ktoś spoza szkoły znalazł się w tej grupie?- powiedział, siląc się na luźny ton głosu. Widać jednak było, że nie jest przekonany co do tego, żeby do nich dołączył.
I w tamtym momencie wtrącił się Jonghyun, tłumaczący, że to nie będzie żadnym problemem. Pomimo pewnego niedowierzania, Jinki wyraził w końcu całkowitą zgodę i dołączył, wywołując jako reakcję głośne "ŁUHUUUUU!" u Kibum'a oraz Jonghyun'a, szeroki uśmiech u Taemin'a i westchnięcie ulgi u Minho. Rudzielec mocno przytulił nowego członka z cichym "dziękuję", które sam Jinki oczywiście usłyszał i jedynie przytulił go do siebie nieco mocniej. Później natomiast westchnął i powiedział pewnie do zgromadzonych:
-Ale jeśli któryś znów zwróci się do mnie per ,,Jinki" to nie ręczę za siebie. Mówcie mi ONEW.
I od tych oto słów, zgromadzeni ledwo łapali oddech. Śmiech rozszedł się po okolicy, powodując zirytowany krzyk starszego pana, każącego im ogarnąć swoje osoby i zamilknąć. Oczywiście, to wywołało większe rozbawienie. Efekt tego drobnego wtrącenia obcego był przewidywalny.
I wszyscy wrócili do domów w lepszych humorach.
Reszta weekendu minęła leniwie. Bardzo, bardzo, bardzo leniwie.
Jedynie Taemin obserwował Kibum'a, który szalenie biegał po jego pokoju, niesamowicie ekscytując się ich sytuacją i snując plany na przyszłość. Oczywiście, młodszy próbował nie zasnąć po nocy pełnej koszmarów, ale jednak humor przyjaciela mu się opłacił.
Key pozwolił sobie na nocowanie u niego, by ten następnego dnia nawet nie myślał o zaspaniu do szkoły. Coś podpowiadało rudzielcowi, że powinien się martwić, gdy diva położyła go spać jakoś za wcześnie jak na ich dwóch razem.
Reszta weekendu minęła leniwie. Bardzo, bardzo, bardzo leniwie.
Jedynie Taemin obserwował Kibum'a, który szalenie biegał po jego pokoju, niesamowicie ekscytując się ich sytuacją i snując plany na przyszłość. Oczywiście, młodszy próbował nie zasnąć po nocy pełnej koszmarów, ale jednak humor przyjaciela mu się opłacił.
Key pozwolił sobie na nocowanie u niego, by ten następnego dnia nawet nie myślał o zaspaniu do szkoły. Coś podpowiadało rudzielcowi, że powinien się martwić, gdy diva położyła go spać jakoś za wcześnie jak na ich dwóch razem.
~~~
================================================
☣☣☣
=================================================
Z tej strony.. Uwaagaaa... JA. Emm.. Tak.. No siemeczka..
Dzisiaj krócej z rozdziałem, ze względu na.. W sumie nie wiem. Albo i.. Wena mnie opuściła, no dobra! I co?
Zdarza się!
Zwłaszcza tak powalonej istotce jak mnie, cnie?
Po prostu chciałam jakoś krótko ująć problem rozpoczynającej działalność grupy muzycznej, ale nie miałam pomysłu na to, jak wszystko rozpisać albo przeciągnąć + wpleść coś ciekawego/zabawnego.
A wena poszła się pieprzyć.
W kącie.
Z dwoma ścianami.
I rurą od kaloryferka.
Bardzo dziękuję za uwagę i pokornie proszę o komentarze *ukłonik*!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz