piątek, 15 stycznia 2016

Opętany, cz. 12

-Nie śpisz jeszcze?
Kai uniósł głowę i spojrzał na Minho.
-Hyung...- powiedział cicho.
-Nad czym tak rozmyślasz?
-Martwię się.
-O tego chłopaka?
-Tak. On... Boję się, bo dając mi uciec, zdradził Świątynię. A tym samym tych, którym służył. Dopóki Łowca żyje, będzie dążył do ukarania go. I zniszczenia Taemina.
-Jaka jest twoja rola w tej historii?- Choi usiadł obok.
-Kiedy byłem małym dzieckiem, zostałem porwany przez nich. Potrzebowali towarzystwa dla Taemina i sługi. Oczarowali mnie. Zostałem spętany, ale teraz to nie jest ważne, bo świątynia runęła.
-A ten chłopak?
-Syn jednego ze starych wyznawców. Został tam, gdzie się wychował. Ale... To on najbardziej o mnie dbał. Chociaż byłem tylko marnym sługą, zawsze troszczył się o wszystko...- głos Kai'a załamał się.-Jeśli stanie mu się krzywda, znajdę Luhana i rozszarpię na strzępy.
Minho uniósł brwi, nieco zaskoczony.
-Serio?
-A co zrobisz, jeśli Łowca dorwie Taemina?
Zacisnął palce na brzegu kanapy.
-Do takiej sytuacji nie dojdzie- warknął.
-Hyung, rozumiesz już, o co mi chodzi. Po prostu nie dajmy mu ruszyć tego, co nasze.
-Taemin nie jest mój- Choi uspokoił się nieco.-On mnie nawet nie zna.
-Więc spraw, żeby poznał.
***
~Minho hyung! Minho hyung!
Otworzył oczy, zrywając się z łóżka. Był pewien, że słyszał mentalny głos Taemina. Ruszył do pokoju chłopaka. Na łóżku szamotała się drobna postać.
~Ratunku, pomocy, ktokolwiek!
~Minnie. Spokojnie. Jestem tutaj. Obudź się, już jest dobrze, pomogę ci...
~Tyle krwi... Oni go zabiją!
Podszedł do łóżka i delikatnie potrząsnął Taeminem.
~Już... Obudź się.
Rudzielec gwałtownie otworzył oczy.
-Minho hyung... Zabili go... Zabili Rena...
-Wiem- szepnął starszy, siadając na brzegu łóżka.
-Na moich oczach...
Otarł jego łzy.
-Usłyszałeś mnie... Słyszałem twój głos...
-Tak, usłyszałem cię- powiedział miękko i zaraz drgnął, czując drobne ciałko wtulające się w niego. To był pierwszy tak bliski kontakt z Taeminem.
-Jakim cudem... Mnie usłyszałeś? I odpowiedziałeś?
-Tak rozmawialiśmy... Wtedy.
-Kiedy leżałem nieprzytomny w Świątyni?
-Nie musisz mi wierzyć.
-Ja... Wiem, że mówisz prawdę. Ale wiem też, że moje ciało w tym nie uczestniczyło- młodszy zastanawiał się chwilę, po czym jeszcze mocniej wtulił się w Minho, pociągając lekko nosem.-Hyung, ślicznie pachniesz.
-Huh?
-Jakaś część mnie mówi mi, że wtedy... Chciałem poczuć twój zapach. Ta część odzywała się ostatnio wiele razy... Chyba powinienem jej słuchać- mamrotał coraz bardziej sennie. Choi uśmiechnął się lekko, gładząc go po włosach.
-Też tak sądzę.
-Myślisz, że sobie przypomnę?
-Tak, Minnie. Wszystko w swoim czasie. Na razie musisz odpoczywać i wyzdrowieć.
-Tak. I spać.
-Dokładnie- powiedział starszy z uśmiechem, widząc zasypiającego w jego ramionach chłopaka. Zapadła całkowita cisza, przerywana tylko dwoma spokojnymi oddechami. Minho nie chciał spać, więc leżał razem z byłym nieduchem i patrzył na niego z zachwytem.
-Dzień do... Żabciu, co tu robisz?- zdziwił się Kibum, wchodząc do pokoju.
-Księżniczka miała koszmar.
-Księżniczka? A co to, Disneyland?
Minho zaśmiał się cicho, wracając wzrokiem do osoby wtulonej w niego. 
-Awwwww, jesteście strasznie uroczy- mruknął Key, cofając się. Nie chciał psuć tak magicznej chwili.-Obudź go, okay? 
-Mhmmmm- brunet nie słuchał przyjaciela, badając palcem fakturę zaróżowionego policzka. Nie umiał powstrzymać w żaden sposób rosnącej fascynacji chłopcem. Czuł się też źle, bo pozwalał sobie na zdecydowanie zbyt dużo. Przecież ten chłopiec znał go bardzo krótko... I nie mógł mu siedzieć w głowie, by poznać lepiej niż ktokolwiek inny. 
~Do cholery, hyung, przestań się tak zamartwiać. 
Drgnął, kompletnie zaskoczony. 
~No, nie dziw się już tak. 
-Lee Taemin, dalej siedzisz w mojej głowie?- mruknął.
~Nie wiem... Raczej nie. 
W tej chwili Lee otworzył oczy i popatrzył na swojego hyunga. 
-To... 
-Słyszałem cię. A ty wiedziałeś...
-Hyung... Co się stało z księgą Rena?
-K-księgą? Z choreografiami?
-Tak. Obiecałeś mi, że będę mógł zobaczyć. Tyle pamiętam. 
-Najpierw wyzdrowiej. 
-Hyung!- młodszy zmarszczył brwi. Po chwili uniósł je w zaskoczeniu, bo poczuł delikatne cmoknięcie w czoło. 
-Musisz iść spać, to szybciej wyzdrowiejesz. Powiem Key, że jeszcze śpisz- Minho zaczął się podnosić. 
-Nie!
-Co "nie"?
Taemin złapał go za rękę i pociągnął znów w dół. 
-Nie odchodź. Zostań tutaj. Błagam, nie zostawiaj mnie. Nie chcę tu siedzieć sam. 
Choi objął go mocno, uspokajająco. 
-Więc zostanę tak długo, jak tylko zechcesz. 
-Możesz zostać na zawsze?
-Myślę, że Kibum nie będzie aż tyle czekał ze śniadaniem.
Młodszy zachichotał, po czym zamknął oczy. Wydawał się już przysypiać. 
-Hyung?
-Tak, Minnie?
-Chcę cię znowu poznać- i najzwyczajniej w świecie zasnął. 

----------------

No, w końcu to napisałam. Mam sporo problemów ostatnio, to nie wpływa na wenę. Ale jest rozdzialik. 
No to... Do napisania, ludziki... 
-Naree

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz