sobota, 21 marca 2015

Strawberry Fields Forever- One shot



Autor: Kim Naree
Gatunek: Fluff/ nie wiem
Uwaga, niesprawdzane, taki mały bonusik z galerii handlowej <333 ~Ree


   Uśmiechnąłem się do niego delikatnie, z wahaniem. Czy mogłem mu powiedzieć? Czy nie odtrąci mnie z powodu mojej przeszłości, czy… Rusz się, Taemin, komuś musisz kiedyś pokazać. Więc niech to będzie jedyna osoba, którą kochasz ponad życie.
-Minho?
-O co chodzi, młody?- brunet spojrzał na mnie, a ja starałem się nie drżeć pod wpływem tego spojrzenia. Przygryzłem nerwowo wargę.
-Mogę cię gdzieś zaprowadzić?- zapytałem cicho, rozglądając się nerwowo po parku. Padał deszcz i widziałem, że Choi nie był zbyt zadowolony ze stania tu ze mną. Tam przynajmniej będzie sucho. Zawsze było.
-Jasne, tylko szybko- zmarszczył brwi, patrząc na mnie pytająco. Niewiele myśląc złapałem mocno jego dłoń i pobiegłem znajomymi dróżkami, trasą wyrytą w mojej pamięci.
           
Let me take you down,
‘Cause I’m going to Strawberry Fields.
Nothing is real
And nothing to get hung about.
Strawberry Fields forever.

            Zatrzymałem się przy wysokim ogrodzeniu z drucianej siatki. Bez problemu znalazłem w niej otwór i pociągnąłem go za sobą. Wszystko tu pozarastało, ale była ścieżka. Ścieżka wydeptana przez moje stopy, tysiące razy wędrujące do tego miejsca. Zatrzymaliśmy się dopiero pod wielkim, grubym drzewem. Uśmiechnąłem się smutno.
-Stawiaj stopy tam, gdzie ja, to nic ci się nie stanie- pouczyłem szeptem. Nie umiałem mówić normalnie w tym miejscu. Bez wahania chwyciłem pierwszą wypukłość na „drzewku” i zacząłem się wspinać. Coraz wyżej, coraz wyżej… Po chwili siedziałem na grubym konarze i patrzyłem na mozolne starania Minho. W końcu oboje byliśmy obok siebie, a on patrzył na mnie ze zdziwieniem, ciężko łapiąc oddech. Uśmiechnąłem się, miałem rację. Było sucho.
-Możesz mi wyjaśnić, o co tu chodzi? Gdzie my jesteśmy? To jakaś ukryta kamera?- pytał, rozglądając się. Pokręciłem głową. Głupek.
-Spójrz- szepnąłem, odgarniając kilka gałęzi. Naszym oczom ukazał się zrujnowany budynek z czerwonej cegły. Odwróciłem głowę, by nie zobaczył łez w moich oczach. Nienawidziłem tego miejsca, ale zawsze sprawiał mi ból fakt, że odchodziło. Niszczało. Rozsypywało się.
-Tu był kiedyś miejski sierociniec.
-Ale… Czemu mnie tu przyprowadziłeś?- uniósł brwi.  
-Chciałem ci opowiedzieć pewną historię- wziąłem głęboki wdech. Dalej, Taemin, dasz radę.
-Wszystko w porządku, młody?
No tak. Mógł zauważyć, że drżałem. Kolejny wdech.
-Był sobie kiedyś chłopiec. Nie miał typowej rodziny, bo jego tatuś zostawił go jeszcze przed narodzinami, a mamusia nie potrafiła go pokochać. Starała się ze wszystkich sił, ale zbyt dużo miłości oddała innemu mężczyźnie, którego poznała, gdy chłopiec miał dwa latka. Przez rok próbowała przywołać w sobie instynkt macierzyński. Niedługo po trzecich urodzinach chłopczyka urodziła się jego przyrodnia siostrzyczka. Mamusia uwielbiała ją i cały czas się nią zajmowała. Chłopiec chodził głodny i w obdartych ubraniach, ale był szczęśliwy, bo także pokochał tę małą istotkę i chciał być dla niej przykładnym starszym bratem, jakiego chciałaby mieć każda dziewczynka. Ich mama nie podzielała jego entuzjazmu. Jej obojętność wobec synka przemieniła się w niechęć. Niechęć szybko stała się nienawiścią. Nie mogła patrzeć na niego, został dla niej czymś w rodzaju bolesnego wspomnienia po tamtym mężczyźnie, który wykorzystał ją i odszedł. Trzy miesiące po narodzinach ukochanej siostrzyczki chłopiec trafił do domu dziecka. Tego konkretnego.
-Taemin…- szepnął chłopak obok mnie. Pierwszy raz od dawna użył mojego prawdziwego imienia. Nie chciałem jednak, żeby teraz mi przerywał.
-Na początku nie rozumiał, co się działo. Dlaczego został otoczony obcymi ludźmi, obcymi dziećmi… Przez pierwsze pięć lat było dobrze. Przestał budzić się z płaczem, nie pokazywał tęsknoty za siostrą, wreszcie był najedzony i miał czyste ubranie. Potem, w dzień jego ósmych urodzin, przeniesiono go do sypialni starszych chłopców. Niewiele dzieci w jego wieku siedziało w sierocińcu, więc mieszkał w sumie z nastolatkami. Chłopczyk…- głos mi się załamał, ale nie mogłem zostawić historii, tej, która tyle lat siedziała ukryta we mnie i powodowała ogromny ból. Zamrugałem, by przegonić łzy- Chłopczyk miał bardzo delikatną, wręcz dziewczęcą urodę, więc jego nowi „koledzy” postanowili upewnić się co do jego płci. I chociaż tę pewność zdobyli… nie poprzestali na tym- urwałem. Wdech, wydech. Patrzyłem na konary, moją jedyną podporę przez wszystkie lata…-Każdego dnia po zajęciach, gdy wracał do sypialni, czekała na niego cała gromada napalonych piętnastoletnich pedofilów. Nie miał siły, by się przed nimi obronić, więc za każdym razem po wszystkim uciekał, chował się tak, by nikt nie mógł go odnaleźć. Właśnie tutaj, na tym drzewie. Lata mijały i większość jego dręczycieli odeszła. Ale kilkoro zostało tylko po to, by wykorzystywać go i jego bezsilność. Gdy stał się pełnoletni, uciekł stąd jak najszybciej. Przez jakiś czas żebrał na ulicy. Potem znalazł pracę, poszedł na studia, poznał przyjaciół. Jego życie wydawałoby się obserwatorom normalne. Ale on w tajemnicy wciąż szukał swojej rodziny. Małej siostry, której nigdy nie zapomniał. Matki, kobiety nie umiejącej obdarzyć go odrobiną miłości. Ale przede wszystkim biologicznego ojca, którego obwiniał o wszystkie krzywdy. Jak się okazało, mężczyzna popełnił samobójstwo w dzień 10 urodzin swojego syna. Rodzina, którą znał, wyjechała do Ameryki zacząć nowe życie, odciąć się od wspomnień o nim. Bo on zawsze był niepotrzebny. Dlatego, gdy sobie to uświadomił, zaczął wracać w jedyne miejsce, gdzie był bezpieczny. Na swoje drzewo. To koniec tej historii- szepnąłem, zamykając oczy i czując, że mam mokre policzki. Kiedy zacząłem płakać? Czyjeś silne ramiona mocno mnie objęły i po chwili cicho łkałem w koszulę Minho.
-Nie jesteś niepotrzebny… Ja cię potrzebuję, Minnie- wyszeptał w moje włosy a ja uniosłem głowę. Co on powiedział? Dłużej nie mogłem się nad tym zastanawiać, bo powoli ujął mój podbródek i delikatnie, nieśmiało mnie pocałował. Choi Minho. Mnie. Pocałował. Mnie. Choi Minho.  
-Hyung…
-Kocham cię, Minnie.
-Ja ciebie też.
-Ta historia się nie powtórzy. Zadbam o to.

KONIEC <3  

4 komentarze:

  1. To jest słodkie <3 ... ale to na pewno fluff? bo jest bardzo smutne ( i dlatego takie piękne XD płakać mi się chciało ;-;) kocham po prostu :3 Pozdrawiam i życzę weny ^-^
    ~ Samara (ha, ha, ha)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie wiem unnie co to jest za cholera XDDD
    Dziękuję ^^
    Twoje komentarze mnie motywują
    Dziękuję, dziękuję, dziękuję :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj ponownie~!
    Tym razem dla odmiany to ja zawitałam w Twoje progi ^^ Co ja tu robię? Ah, kiedy przeglądając internety trafiłam na TEN TYTUŁ, nie mogłam obok niego przejść obojętnie. Dopiero po chwili zorientowałam się, że autorka tego tekstu nie jest mi całkiem obca ^^ Trzeba Ci wiedzieć, że w nie tak dalekiej przeszłości The Beatles było moim ulubionym zespołem (cóż, przegrali z SHINee xD) i dalej mają szczególne miejsce w moim sercu. Dlatego też niezmiernie ucieszyłam się widząc to połączenie: moje OTP + inspiracja ową genialną piosenką, jaką jest Strawberry Fields Forever :3
    Co do samego tekstu to podobało mi się to drzewo i sposób wykorzystania przewodniego w utworze motywu sierocińca, i też chyba fakt, że nie jest to czysty, cukierkowy fluff, co nadaje tekstowi głębi. Samo jednak wykonanie mogłoby być lepsze >. < Przypuszczam, że ja po prostu bardziej bym to rozwinęła i zapewne rozbudowała opisy wszystkiego, co się da, drzewa, sierocińca, uczuć... Ale ja to ja xD
    Wybacz za tak krótki komentarz, ale ostatnio jakoś nie mam na nie weny. W każdym razie wiedz, że przywołałaś tą piosenką wspomnienia i będę jej dzisiaj zapewne słuchać na zapętleniu ^^
    Pozdrawiam,
    Shizu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omaiga, dziękuję *-*
      Wiem, że niestety opisy nie są moją mocną stroną i staram się nad tym pracować, dziękuję za cenne uwagi! ^^ Co do samej piosenki, to jest dla mnie naprawdę ważna i cieszę się, że nie tylko dla mnie~
      Pozdrawiam~

      Usuń