Well, oto drugi rozdział "Chance"
Zbetowała MissSmok, za co bardzo jej dziękuję c:
Zbetowała MissSmok, za co bardzo jej dziękuję c:
Specjalnie dla Samary unnie, bo czekała i o nieludzkiej godzinie (9:48) pytała, kiedy będzie nowe XD
Miłego czytania~
POV KAI
Z
rozbawieniem obserwowałem, jak mój przyjaciel miota się po pokoju. Zacząłem się
martwić dopiero wtedy, gdy eyeliner zaczął spływać. Może i nie jestem
sympatyczny, ale przecież Baekhyun jest moim przyjacielem…
-Co
jest?- podszedłem bliżej.
-B-bo…
Ja… Zer… wałem… Z Chanyeolem…- chłopak zdążył się już rozpłakać na dobre.
Uniosłem brwi. Co on tak przeżywał?
-Przecież
zawsze mówiłeś, że „ten dzieciak jest tylko marną zabaweczką”.
-Bo
był!- zawołał Byun, uderzając pięścią niebezpiecznie blisko mojego ramienia. Na
szczęście łzy ograniczały mu widoczność.
-To
czemu tak rozpaczasz?
-Był
najlepszą zabaweczką na świecie, poza tym… Ma śliczny uśmiech… Zawsze o mnie
dbał… Ufam mu…
-W
takim razie czemu z nim zerwałeś?- nie zrozumiem tego człowieka.
-Skoro…
Tak tęskno mu było do starych znajomych…- Baek znowu zalał się łzami.
-BYŁEŚ
ZAZDROSNY?- wrzasnąłem. I on mi wmawia, że tylko bawił się tym chłopakiem.
Pokręciłem głową.
-Baekhyun,
zachowujesz się jak baba przed okresem.
-Z…
Zamknij ryj, Kkamjong- wyszlochał. Uznałem, że mu lepiej i podałem chusteczkę.
-Może
powiedz mu, żeby wrócił- zasugerowałem. Spojrzał na mnie jak na idiotę.
-On
myśli, że cały czas go wykorzystywałem.
-A
nie robiłeś tego?- uniosłem brwi.
-CAŁY
CZAS PRÓBUJĘ CI POWIEDZIEĆ, ŻE GO KOCHAM, DEBILU!- wrzasnął. Skrzywiłem się.
Czy moje uszy krwawiły? Byun miał naprawdę mocny głos. Zaczynam też rozumieć,
dlaczego Kris i Sehun mówią o nim „diva”. On jest wypisz wymaluj kobietą, w
każdym razie pod względem zachowania.
-Baek,
czemu płaczesz?- do mojego pokoju wlazł Kris. Czasami żałuję, że mieszkamy w
czwórkę. Nikt nie umiał pukać.
-Nasz
Baekhyunnie się zakochał- przewróciłem oczami.
-Aha.
A co u ciebie?
Uśmiechnąłem
się szeroko.
-Znalazłem
sobie ofiarę.
-Tego
nowego?- Kris uniósł brwi.
-Dokładnie.
Ma na imię Kyungsoo.
-Kyungsoo?-
zapytał wyrwany ze swojego świata Baek.
-Kyungsoo?-
upewnił się Wufan.
-Kyungsoo-
potwierdziłem.
-ZAMKNIJCIE
MORDY JA SIĘ UCZĘ!- wrzasnął Sehun z pokoju obok. Zaśmialiśmy się.
-Ale
naprawdę on?- mruknął najstarszy z nas wszystkich.
-Widziałeś
ty go? Jest śliczny! Takie niewiniątko…- uśmiechnąłem się pod nosem na
wspomnienie tych ogromnych i ciemnych, prawie czarnych oczu wpatrzonych we mnie
ze zdziwieniem.
-Błagam
cię- zaśmiał się Baekhyun.
-Kai
ma trochę racji- przytaknął mi Kris. Już miałem coś dodać, ale…
-500
won że Kyungsoo jest dziewicą- powiedział szybko Wufan, patrząc na Baeka
wyzywająco. Uniosłem brwi. Co do cholery…
-Stoi-
Byun uścisnął wyciągniętą dłoń.
-Jesteście
okropni- burknąłem. Zacząłem myśleć o swojej „ofierze”.
-Kkamjong,
wracaj na ziemię!- zawołał chłopak z rozmazanym eyelinerem.
-O
czym tak rozmyślasz?- dopytywał Kris.
-Pomyśl
o jego ustach. Jak on musi bosko…
-NIE
KOŃCZ!- Yifan odskoczył ode mnie jak oparzony.
-SEHUN,
SEHUN, A KAI JEST ZBOCZONY!- wrzasnął Baekhyun.
-Powiedz
mi coś, czego nie wiem!- odpowiedział nam przytłumiony głos. Ryknęliśmy
śmiechem.
♥
♥ ♥ ♥ ♥
POV D.O.
Stanęliśmy z
Yixingiem przed podstawówką. Uśmiechnąłem się do siebie, ten kolorowo
otynkowany budynek z placem zabaw przypominał mi moje dzieciństwo, czasy, w
których rodzice odprowadzali mnie tutaj. Zamrugałem. Nie, nie mogłem o tym
myśleć. Muszę się skupić.
-Jak
poznaliście się z Luhanem?- zapytałem.
-Czemu
pytasz?
-Zachowujecie
się jakbyście przyjaźnili się od urodzenia.
-Strzał
w dziesiątkę. Nasi ojcowie pracowali w jednej firmie. Ja i Lu wychowaliśmy się
w tym samym mieście, w tej samej dzielnicy, tuż obok siebie. On jest starszy,
ale domyślasz się, kto kim się opiekował- Zhang uśmiechnął się, jakby wspominał
coś miłego. Zapewne tak właśnie było. Pokręciłem głową z niedowierzaniem.
-Naprawdę
on jest starszy?
-Sugerujesz,
że wyglądam staro?- Xing uśmiechnął się szerzej.
-Skąd,
ajushi- trąciłem go łokciem.
-JA
CI DAM AJUSHI!- obruszył się. Nie mogłem wytrzymać i parsknąłem śmiechem.
-Hyuuuuuung!!!-
pisnęła jasnowłosa kulka, wpadając mi w ramiona.
-Cześć,
Taemin- powitałem chłopca. Był synem naszej sąsiadki, pani Lee, i często
odprowadzałem go na treningi. Nie dało się nie lubić tego pogodnego pierwszaka.
-Dzień
dobry, ajushi- skłonił się w kierunku Yixinga. Znowu zacząłem się śmiać,
zwłaszcza z miny brązowowłosego.
-Gdzie
„moje” dzieciaki?- zapytałem, celowo nie poprawiając małego.
-Cześć,
hyung!- zawołał Minho, podbiegając do nas. Pomachałem do niego.
-Gdzie
zgubiłeś Kibuma?- spytałem.
Rzadko kiedy bliźnięta zjawiały się osobno. Na szczęście różnili się, więc z
rozpoznawaniem nie mieliśmy problemów.
-Tam
jest- chłopiec wskazał mi zaginionego bliźniaka, który stał obok kogoś innego,
dziecka płci męskiej przypominającego trochę dinozaura. Mój brat dał mu buziaka
w policzek.
-Papa,
Jongieee~- zanucił i podbiegł do nas.
-Kto
to był?- nawet nie siliłem się na powitanie.
-To
był Jonghyun. Jest w trzeciej klasie i Key się w nim podkochuje- wyjaśnił mi
Minho. Zadławiłem się wdychanym powietrzem. Że co? W drugiej klasie już się w
kimś „podkochuje”?
-Wcale
nie, głupia żabo!- zawołał Kibum. Przewróciłem oczami, widząc, jak Minho
szykuje się do ataku. Może i miał coś żabowatego w twarzy, ale nie lubił, jak
ktoś mu to wypominał. Odgarnął sięgającą oczu grzywkę i rzucił się na brata. Szybko ich rozdzieliłem.
-Dosyć
tego! Idziemy na trening. Noona wcześniej kończy, to was odbierze… - nie dane
mi było dokończyć, bo chłopcy zaczęli skakać z radości. Gdy odbierała tę trójkę
(bo z Taeminem włącznie), zawsze wynagradzała im „ciężką pracę” jakimś wyjściem
na lody czy coś w tym stylu. Na darmo tłumaczyłem jej, że rozpuszcza dzieciaki.
Do KaRya zawsze ma swoje zdanie.
Chyba
to u nas rodzinne.
Zostawiłem
chłopców pod opieką trenera, który uśmiechnął się do mnie i powiedział, że
popilnuje Key i Taemina do czasu pojawienia się ich trenerki.
Pięć
minut później Yixing prowadził mnie do kawiarenki Luhana.
-Ten
z jasnymi włosami to też twój brat?
-Nie,
Tae jest synkiem mojej sąsiadki- mruknąłem zamyślony.
-Co
oni właściwie trenują że on i Kibum mają oddzielną trenerkę?
Uśmiechnąłem
się pod nosem.
-Są
w drużynie cheerleaderek.
-CO?!-
Xing wyglądał, jakby niedowierzał.
-Mhm…
Myślisz, że to im zaszkodziło? W sensie, poza nimi trenują same dziewczynki.
Drużyną opiekują się też starsze zawodniczki, trzynastolatki… Pewnie rozmawiają
przy nich o chłopakach, jacy im się podobają. I tak się to kończy.
Zhang
parsknął śmiechem.
-Tym
się tak przejmujesz?
-Nie
na co dzień dostaję wiadomość, że mój ośmioletni brat zakochał się w starszym o
rok koledze. Nie mam nic przeciwko gejom, ale OSIEM LAT?- burknąłem.
-Jesteśmy-
oznajmił nagle mój kolega. Uniosłem brwi, gdy wepchnął mnie do środka.
Co do jasnej…
Cóż,
domyślałem się, że to miejsce, którym rządzi Luhan.
Pierwszym,
co mnie uderzyło, były pastele. Otoczyły mnie. Przeważały róże i błękity,
ale wybijał się też żółty, fioletowy…
Poduszki.
Tęczowe poduszki wokół niskich, pastelowych
stoliczków. W wazonikach stały kolorowe kwiatki. Łagodne, rozproszone
oświetlenie. Wsłuchałem się i spośród gwaru rozmów wyłapałem piosenkę lecącą z
głośników. „Shy Boy” zespołu SECRET.
Do
kupienia? Kolorowe babeczki w różne wzorki, z buźkami postaci z bajek i
kolorowym kremem. Bubble tea z dodatkami we wszystkich kolorach świata. A do
tego jeszcze sam Luhan, w różowym fartuszku, podrygujący do muzyki za ladą.
No
naprawdę.
-Cześć,
chłopaki! Co tam?- zapytał radośnie, gdy podeszliśmy do niego.
-Kyungsoo
przechodzi załamanie nerwowe, bo jego ośmioletni braciszek okazał się być
gejem. Mógł pomyśleć, zanim zapisał go na czirlideryzm- powiedział Yixing.
-Xingie,
zdajesz sobie sprawę, że takie słowo nie istnieje?- uśmiechnął się Lu.
-Ile
razy mam ci mówić, żebyś się tak do mnie nie zwracał? To idiotyczne.
-To
słodkie… ajushi- uśmiechnąłem się
złośliwie. Zhang wyglądał, jakby chciał mi wydłubać oczy. A rano wydawał się
taki spokojny i sympatyczny.
-Co
chcecie do picia?
-Lulu,
proszę cię, musimy pogadać, tak? Zawołaj swoją zastępczynię i chodź do
jakiegoś… Ustronnego miejsca- burknął Xing, rozglądając się po zatłoczonej
kawiarence.
-Okej,
pójdziemy do stolika prywatnego… Nei!- zawołał w stronę zaplecza. Po chwili
wybiegła stamtąd niska Koreanka o różowych włosach.
-Tak,
oppa?- zapytała z uśmiechem. Lu zaczął coś do niej szeptać.
-To
jest Kang NeiSa, daleka kuzynka Luhana. Słodkie stworzenie- wyjaśnił Yixing.
Skinąłem głową. Po chwili chłopak dołączył do nas z trzema kubkami bubble tea.
Poprowadził nas (zręcznie lawirując pomiędzy klientami, co nam się nie udało i
staranowaliśmy jakąś słodką parę) do stolika prywatnego, z daleka od zgiełku i
gwaru.
-Po
co pracujesz w tej kawiarence? Przecież twój tata jest bogaty…- zapytałem, nie
mogąc się powstrzymać.
-Ale
sądzi, że powinienem nauczyć się samodzielnie na siebie zarabiać. To nawet
fajne, pożyczył mi pieniądze na lokal i wystrój, dawno już spłaciłem… Fajnie
jest być za coś odpowiedzialnym.
-Lulu,
zapracowujesz się na śmierć- wtrącił Yixing.
-To
prawda, przydałby się ktoś na te godziny, bo wieczorami jest tu najwięcej
ludzi. Ja i Nei już nie wyrabiamy- przyznał chłopak. Patrzyłem na niego
uważnie.
-Ile
płacisz?- zapytał Xing. Lu wymienił wysokość pensji, a mi szczęka opadła.
-Ale
ciebie nie wezmę!- zastrzegł blondynek.
-Wyluzuj,
jelonku. Myślałem o Kyungsoo.
Uniosłem
brwi. Co ten chłopak kombinuje?
-Nie
rób takiej miny, przypominasz sowę jeszcze bardziej niż zwykle. Zrozum, Soo, Luhan
będzie miał cię w ten sposób na oku, a to jest akurat ważne. Poza tym nie
wierzę, że nie przyda ci się trochę kasy.
Miał
rację z tym drugim. Ale dlaczego Lu miałby mnie pilnować? Zadałem im to pytanie
na głos. Zhang spojrzał na mnie.
-Po
prostu się zgódź. Zaraz wszystko ci wyjaśnimy.
-Muszę
zapytać noony- wyciągnąłem smartfona. Uważałem go za zbyteczny wydatek, ale
cóż… Jak już mówiłem, Do KaRya zawsze ma własne zdanie. Po kilkuminutowej
wymianie smsów zgodziła się. Stwierdziła, że „jej mały braciszek robi się
odpowiedzialny”. Przewróciłem oczami.
-OK-
powiedziałem w końcu, chowając telefon.
-Kyungsoo,
co z twoimi rodzicami?- zapytał nagle Luhan. Skrzywił się, chyba Yixing kopnął
go w kostkę – Sorki, to było niedelikatne…
-W
porządku. Nie żyją- odpowiedziałem beznamiętnie. Nauczyłem się podchodzić do
tego bez emocji. W spojrzeniu chłopaka było tyle zrozumienia, że aż się
zdziwiłem. Czy mógł wiedzieć, co to oznacza?
-OK.
Jutro zaczynasz tu pracować. Nie mam na razie żadnej umowy, przygotuję na
pojutrze. Musisz być cały czas pod moim nadzorem. Najlepiej by było, żebyś nie
wracał sam do domu.
-Czemu?
O co tu do cholery chodzi?- zapytałem, porządnie już tym wszystkim
zdezorientowany.
-O
twoje bezpieczeństwo. Pamiętasz Chanyeola?- blondyn spojrzał na mnie uważnie.
Skinąłem głową, dając mu znak, by kontynuował.
-Chan
był naszym przyjacielem jeszcze z podstawówki, trzymaliśmy się razem. Rok temu,
w pierwszej klasie, zakochał się w Baekhyunie. Właściwie to ta mała suka
okręciła go sobie wokół palca. Szybko nas opuścił, zaczął wręcz dręczyć. Było
to o tyle niebezpieczne, że Chanyeol wiedział o nas znacznie więcej niż
ktokolwiek. Nie wiem, co się z nim stało dzisiaj, czemu do nas podszedł, ale
to, co powiedział na pożegnanie, nie wróży ci świetlanej przyszłości.
Uniosłem
brwi. Czy on sobie żartuje?
-Luhan,
przyszedł jakiś chłopak. Wygląda, jakby chciał popełnić samobójstwo, ma łzy w
oczach i mówi, że musi się z tobą zobaczyć. Przyprowadzić go tutaj?- Nei
pojawiła się obok nas, jakby wyrosła spod ziemi. Niskie osoby umieją się
teleportować czy co?
-Nie!
Absolutnie. Pójdę do niego. Nie powiedziałaś mu z kim siedzę?
-Nie.
Coś się dzieje?- dziewczyna uniosła jedną brew.
-To
się zaraz okaże. Chodź.
Zostaliśmy
z Yixingiem sami. Zacząłem się bawić rurką od bubble tea.
-Jakiś
czas temu zmarła jego babcia. Zrozumiał, że zwykłe „Przykro mi” nie wystarcza-
powiedział mój kolega cicho. Skinąłem głową.
-Dlaczego
nie zwróciła się do niego „oppa”?
Chwilę
się zastanawiał, zanim zrozumiał, o co mi chodzi.
-Lulu
i Nei są w tym samym wieku. Jak próbuje być miła lub coś chce, używa tego
zwrotu. Też cię ciekawi, kto przyszedł?
Znowu
pokiwałem głową. Jeśli coś zrobią Luhanowi?
Siedzieliśmy
dłuższą chwilę w ciszy, popijałem bubble tea, wpatrując się w stół. Nawet nie
zauważyłem, że nasze grono się powiększyło.
-Chanyeol?-
zawołał Xing, zrywając się z krzesła.
Awwwawaww ^^ naczekałam się, ale w końcu jest XD jak zwykle afskjdlsjgdhjfjk <3 * nie ma na to dostatecznie zajebistego słowa* dziękuję za dedykację :3
OdpowiedzUsuń~ Samara ^^
PS: ty jeszcze nie wiesz co to jest nieludzka godzina....................... JESZCZE :D
Jeszcze? XD
UsuńMam zacząć się bać? XDDD
Dziękuję ^^