sobota, 21 marca 2015

Chance- rozdział II



     Well, oto drugi rozdział "Chance"
Zbetowała MissSmok, za co bardzo jej dziękuję c:
Specjalnie dla Samary unnie, bo czekała i o nieludzkiej godzinie (9:48) pytała, kiedy będzie nowe XD
Miłego czytania~
                            POV KAI
Z rozbawieniem obserwowałem, jak mój przyjaciel miota się po pokoju. Zacząłem się martwić dopiero wtedy, gdy eyeliner zaczął spływać. Może i nie jestem sympatyczny, ale przecież Baekhyun jest moim przyjacielem…

-Co jest?- podszedłem bliżej.

-B-bo… Ja… Zer… wałem… Z Chanyeolem…- chłopak zdążył się już rozpłakać na dobre. Uniosłem brwi. Co on tak przeżywał?

-Przecież zawsze mówiłeś, że „ten dzieciak jest tylko marną zabaweczką”.

-Bo był!- zawołał Byun, uderzając pięścią niebezpiecznie blisko mojego ramienia. Na szczęście łzy ograniczały mu widoczność.

-To czemu tak rozpaczasz?

-Był najlepszą zabaweczką na świecie, poza tym… Ma śliczny uśmiech… Zawsze o mnie dbał… Ufam mu…

-W takim razie czemu z nim zerwałeś?- nie zrozumiem tego człowieka.

-Skoro… Tak tęskno mu było do starych znajomych…- Baek znowu zalał się łzami.

-BYŁEŚ ZAZDROSNY?- wrzasnąłem. I on mi wmawia, że tylko bawił się tym chłopakiem. Pokręciłem głową.

-Baekhyun, zachowujesz się jak baba przed okresem.

-Z… Zamknij ryj, Kkamjong- wyszlochał. Uznałem, że mu lepiej i podałem chusteczkę.

-Może powiedz mu, żeby wrócił- zasugerowałem. Spojrzał na mnie jak na idiotę.

-On myśli, że cały czas go wykorzystywałem.

-A nie robiłeś tego?- uniosłem brwi.

-CAŁY CZAS PRÓBUJĘ CI POWIEDZIEĆ, ŻE GO KOCHAM, DEBILU!- wrzasnął. Skrzywiłem się. Czy moje uszy krwawiły? Byun miał naprawdę mocny głos. Zaczynam też rozumieć, dlaczego Kris i Sehun mówią o nim „diva”. On jest wypisz wymaluj kobietą, w każdym razie pod względem zachowania.

-Baek, czemu płaczesz?- do mojego pokoju wlazł Kris. Czasami żałuję, że mieszkamy w czwórkę. Nikt nie umiał pukać.

-Nasz Baekhyunnie się zakochał- przewróciłem oczami.

-Aha. A co u ciebie?

Uśmiechnąłem się szeroko.

-Znalazłem sobie ofiarę.

-Tego nowego?- Kris uniósł brwi.

-Dokładnie. Ma na imię Kyungsoo.

-Kyungsoo?- zapytał wyrwany ze swojego świata Baek.

-Kyungsoo?- upewnił się Wufan.

-Kyungsoo- potwierdziłem.

-ZAMKNIJCIE MORDY JA SIĘ UCZĘ!- wrzasnął Sehun z pokoju obok. Zaśmialiśmy się.

-Ale naprawdę on?- mruknął najstarszy z nas wszystkich.

-Widziałeś ty go? Jest śliczny! Takie niewiniątko…- uśmiechnąłem się pod nosem na wspomnienie tych ogromnych i ciemnych, prawie czarnych oczu wpatrzonych we mnie ze zdziwieniem.

-Błagam cię- zaśmiał się Baekhyun.

-Kai ma trochę racji- przytaknął mi Kris. Już miałem coś dodać, ale…

-500 won że Kyungsoo jest dziewicą- powiedział szybko Wufan, patrząc na Baeka wyzywająco. Uniosłem brwi. Co do cholery…

-Stoi- Byun uścisnął wyciągniętą dłoń.

-Jesteście okropni- burknąłem. Zacząłem myśleć o swojej „ofierze”.

-Kkamjong, wracaj na ziemię!- zawołał chłopak z rozmazanym eyelinerem.

-O czym tak rozmyślasz?- dopytywał Kris.

-Pomyśl o jego ustach. Jak on musi bosko…

-NIE KOŃCZ!- Yifan odskoczył ode mnie jak oparzony.

-SEHUN, SEHUN, A KAI JEST ZBOCZONY!- wrzasnął Baekhyun.

-Powiedz mi coś, czego nie wiem!- odpowiedział nam przytłumiony głos. Ryknęliśmy śmiechem.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

                                  POV D.O.

        Stanęliśmy z Yixingiem przed podstawówką. Uśmiechnąłem się do siebie, ten kolorowo otynkowany budynek z placem zabaw przypominał mi moje dzieciństwo, czasy, w których rodzice odprowadzali mnie tutaj. Zamrugałem. Nie, nie mogłem o tym myśleć. Muszę się skupić.

-Jak poznaliście się z Luhanem?- zapytałem.

-Czemu pytasz?

-Zachowujecie się jakbyście przyjaźnili się od urodzenia.

-Strzał w dziesiątkę. Nasi ojcowie pracowali w jednej firmie. Ja i Lu wychowaliśmy się w tym samym mieście, w tej samej dzielnicy, tuż obok siebie. On jest starszy, ale domyślasz się, kto kim się opiekował- Zhang uśmiechnął się, jakby wspominał coś miłego. Zapewne tak właśnie było. Pokręciłem głową z niedowierzaniem.

-Naprawdę on jest starszy?

-Sugerujesz, że wyglądam staro?- Xing uśmiechnął się szerzej.

-Skąd, ajushi- trąciłem go łokciem.

-JA CI DAM AJUSHI!- obruszył się. Nie mogłem wytrzymać i parsknąłem śmiechem.

-Hyuuuuuung!!!- pisnęła jasnowłosa kulka, wpadając mi w ramiona.

-Cześć, Taemin- powitałem chłopca. Był synem naszej sąsiadki, pani Lee, i często odprowadzałem go na treningi. Nie dało się nie lubić tego pogodnego pierwszaka.

-Dzień dobry, ajushi- skłonił się w kierunku Yixinga. Znowu zacząłem się śmiać, zwłaszcza z miny brązowowłosego.

-Gdzie „moje” dzieciaki?- zapytałem, celowo nie poprawiając małego.

-Cześć, hyung!- zawołał Minho, podbiegając do nas. Pomachałem do niego.

-Gdzie zgubiłeś Kibuma?- spytałem. Rzadko kiedy bliźnięta zjawiały się osobno. Na szczęście różnili się, więc z rozpoznawaniem nie mieliśmy problemów.

-Tam jest- chłopiec wskazał mi zaginionego bliźniaka, który stał obok kogoś innego, dziecka płci męskiej przypominającego trochę dinozaura. Mój brat dał mu buziaka w policzek.

-Papa, Jongieee~- zanucił i podbiegł do nas.

-Kto to był?- nawet nie siliłem się na powitanie.

-To był Jonghyun. Jest w trzeciej klasie i Key się w nim podkochuje- wyjaśnił mi Minho. Zadławiłem się wdychanym powietrzem. Że co? W drugiej klasie już się w kimś „podkochuje”?

-Wcale nie, głupia żabo!- zawołał Kibum. Przewróciłem oczami, widząc, jak Minho szykuje się do ataku. Może i miał coś żabowatego w twarzy, ale nie lubił, jak ktoś mu to wypominał. Odgarnął sięgającą oczu grzywkę i rzucił się na brata. Szybko ich rozdzieliłem.

-Dosyć tego! Idziemy na trening. Noona wcześniej kończy, to was odbierze… - nie dane mi było dokończyć, bo chłopcy zaczęli skakać z radości. Gdy odbierała tę trójkę (bo z Taeminem włącznie), zawsze wynagradzała im „ciężką pracę” jakimś wyjściem na lody czy coś w tym stylu. Na darmo tłumaczyłem jej, że rozpuszcza dzieciaki. Do KaRya zawsze ma swoje zdanie.

Chyba to u nas rodzinne.

Zostawiłem chłopców pod opieką trenera, który uśmiechnął się do mnie i powiedział, że popilnuje Key i Taemina do czasu pojawienia się ich trenerki. 

Pięć minut później Yixing prowadził mnie do kawiarenki Luhana.

-Ten z jasnymi włosami to też twój brat?

-Nie, Tae jest synkiem mojej sąsiadki- mruknąłem zamyślony.

-Co oni właściwie trenują że on i Kibum mają oddzielną trenerkę?

Uśmiechnąłem się pod nosem.

-Są w drużynie cheerleaderek.

-CO?!- Xing wyglądał, jakby niedowierzał.

-Mhm… Myślisz, że to im zaszkodziło? W sensie, poza nimi trenują same dziewczynki. Drużyną opiekują się też starsze zawodniczki, trzynastolatki… Pewnie rozmawiają przy nich o chłopakach, jacy im się podobają. I tak się to kończy.

Zhang parsknął śmiechem.

-Tym się tak przejmujesz?

-Nie na co dzień dostaję wiadomość, że mój ośmioletni brat zakochał się w starszym o rok koledze. Nie mam nic przeciwko gejom, ale OSIEM LAT?- burknąłem.  

-Jesteśmy- oznajmił nagle mój kolega. Uniosłem brwi, gdy wepchnął mnie do środka.

Co do jasnej…

Cóż, domyślałem się, że to miejsce, którym rządzi Luhan.

Pierwszym, co mnie uderzyło, były pastele. Otoczyły mnie. Przeważały róże i błękity, ale wybijał się też żółty, fioletowy…

Poduszki. Tęczowe poduszki wokół niskich, pastelowych stoliczków. W wazonikach stały kolorowe kwiatki. Łagodne, rozproszone oświetlenie. Wsłuchałem się i spośród gwaru rozmów wyłapałem piosenkę lecącą z głośników. „Shy Boy” zespołu SECRET.

Do kupienia? Kolorowe babeczki w różne wzorki, z buźkami postaci z bajek i kolorowym kremem. Bubble tea z dodatkami we wszystkich kolorach świata. A do tego jeszcze sam Luhan, w różowym fartuszku, podrygujący do muzyki za ladą.

No naprawdę.

-Cześć, chłopaki! Co tam?- zapytał radośnie, gdy podeszliśmy do niego.

-Kyungsoo przechodzi załamanie nerwowe, bo jego ośmioletni braciszek okazał się być gejem. Mógł pomyśleć, zanim zapisał go na czirlideryzm- powiedział Yixing.

-Xingie, zdajesz sobie sprawę, że takie słowo nie istnieje?- uśmiechnął się Lu.

-Ile razy mam ci mówić, żebyś się tak do mnie nie zwracał? To idiotyczne.

-To słodkie… ajushi- uśmiechnąłem się złośliwie. Zhang wyglądał, jakby chciał mi wydłubać oczy. A rano wydawał się taki spokojny i sympatyczny.

-Co chcecie do picia?

-Lulu, proszę cię, musimy pogadać, tak? Zawołaj swoją zastępczynię i chodź do jakiegoś… Ustronnego miejsca- burknął Xing, rozglądając się po zatłoczonej kawiarence.

-Okej, pójdziemy do stolika prywatnego… Nei!- zawołał w stronę zaplecza. Po chwili wybiegła stamtąd niska Koreanka o różowych włosach.

-Tak, oppa?- zapytała z uśmiechem. Lu zaczął coś do niej szeptać.

-To jest Kang NeiSa, daleka kuzynka Luhana. Słodkie stworzenie- wyjaśnił Yixing. Skinąłem głową. Po chwili chłopak dołączył do nas z trzema kubkami bubble tea. Poprowadził nas (zręcznie lawirując pomiędzy klientami, co nam się nie udało i staranowaliśmy jakąś słodką parę) do stolika prywatnego, z daleka od zgiełku i gwaru.

-Po co pracujesz w tej kawiarence? Przecież twój tata jest bogaty…- zapytałem, nie mogąc się powstrzymać.

-Ale sądzi, że powinienem nauczyć się samodzielnie na siebie zarabiać. To nawet fajne, pożyczył mi pieniądze na lokal i wystrój, dawno już spłaciłem… Fajnie jest być za coś odpowiedzialnym.   

-Lulu, zapracowujesz się na śmierć- wtrącił Yixing.

-To prawda, przydałby się ktoś na te godziny, bo wieczorami jest tu najwięcej ludzi. Ja i Nei już nie wyrabiamy- przyznał chłopak. Patrzyłem na niego uważnie.

-Ile płacisz?- zapytał Xing. Lu wymienił wysokość pensji, a mi szczęka opadła.

-Ale ciebie nie wezmę!- zastrzegł blondynek.

-Wyluzuj, jelonku. Myślałem o Kyungsoo.

Uniosłem brwi. Co ten chłopak kombinuje?

-Nie rób takiej miny, przypominasz sowę jeszcze bardziej niż zwykle. Zrozum, Soo, Luhan będzie miał cię w ten sposób na oku, a to jest akurat ważne. Poza tym nie wierzę, że nie przyda ci się trochę kasy.

Miał rację z tym drugim. Ale dlaczego Lu miałby mnie pilnować? Zadałem im to pytanie na głos. Zhang spojrzał na mnie.

-Po prostu się zgódź. Zaraz wszystko ci wyjaśnimy.

-Muszę zapytać noony- wyciągnąłem smartfona. Uważałem go za zbyteczny wydatek, ale cóż… Jak już mówiłem, Do KaRya zawsze ma własne zdanie. Po kilkuminutowej wymianie smsów zgodziła się. Stwierdziła, że „jej mały braciszek robi się odpowiedzialny”. Przewróciłem oczami.

-OK- powiedziałem w końcu, chowając telefon.

-Kyungsoo, co z twoimi rodzicami?- zapytał nagle Luhan. Skrzywił się, chyba Yixing kopnął go w kostkę – Sorki, to było niedelikatne…

-W porządku. Nie żyją- odpowiedziałem beznamiętnie. Nauczyłem się podchodzić do tego bez emocji. W spojrzeniu chłopaka było tyle zrozumienia, że aż się zdziwiłem. Czy mógł wiedzieć, co to oznacza?

-OK. Jutro zaczynasz tu pracować. Nie mam na razie żadnej umowy, przygotuję na pojutrze. Musisz być cały czas pod moim nadzorem. Najlepiej by było, żebyś nie wracał sam do domu.

-Czemu? O co tu do cholery chodzi?- zapytałem, porządnie już tym wszystkim zdezorientowany.

-O twoje bezpieczeństwo. Pamiętasz Chanyeola?- blondyn spojrzał na mnie uważnie. Skinąłem głową, dając mu znak, by kontynuował.

-Chan był naszym przyjacielem jeszcze z podstawówki, trzymaliśmy się razem. Rok temu, w pierwszej klasie, zakochał się w Baekhyunie. Właściwie to ta mała suka okręciła go sobie wokół palca. Szybko nas opuścił, zaczął wręcz dręczyć. Było to o tyle niebezpieczne, że Chanyeol wiedział o nas znacznie więcej niż ktokolwiek. Nie wiem, co się z nim stało dzisiaj, czemu do nas podszedł, ale to, co powiedział na pożegnanie, nie wróży ci świetlanej przyszłości.

Uniosłem brwi. Czy on sobie żartuje?

-Luhan, przyszedł jakiś chłopak. Wygląda, jakby chciał popełnić samobójstwo, ma łzy w oczach i mówi, że musi się z tobą zobaczyć. Przyprowadzić go tutaj?- Nei pojawiła się obok nas, jakby wyrosła spod ziemi. Niskie osoby umieją się teleportować czy co?

-Nie! Absolutnie. Pójdę do niego. Nie powiedziałaś mu z kim siedzę?

-Nie. Coś się dzieje?- dziewczyna uniosła jedną brew.

-To się zaraz okaże. Chodź.

Zostaliśmy z Yixingiem sami. Zacząłem się bawić rurką od bubble tea.

-Jakiś czas temu zmarła jego babcia. Zrozumiał, że zwykłe „Przykro mi” nie wystarcza- powiedział mój kolega cicho. Skinąłem głową.

-Dlaczego nie zwróciła się do niego „oppa”?

Chwilę się zastanawiał, zanim zrozumiał, o co mi chodzi.

-Lulu i Nei są w tym samym wieku. Jak próbuje być miła lub coś chce, używa tego zwrotu. Też cię ciekawi, kto przyszedł?

Znowu pokiwałem głową. Jeśli coś zrobią Luhanowi?

Siedzieliśmy dłuższą chwilę w ciszy, popijałem bubble tea, wpatrując się w stół. Nawet nie zauważyłem, że nasze grono się powiększyło.

-Chanyeol?- zawołał Xing, zrywając się z krzesła.

2 komentarze:

  1. Awwwawaww ^^ naczekałam się, ale w końcu jest XD jak zwykle afskjdlsjgdhjfjk <3 * nie ma na to dostatecznie zajebistego słowa* dziękuję za dedykację :3
    ~ Samara ^^
    PS: ty jeszcze nie wiesz co to jest nieludzka godzina....................... JESZCZE :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze? XD
      Mam zacząć się bać? XDDD
      Dziękuję ^^

      Usuń