Taki bonus z okazji niedzieli c:
Co będę przedłużać, miłego
~Zagubiona w internetach Ree
POV D.O.
Powoli
odwróciłem głowę. Z początku myślałem, że Xing się pomylił. Chłopak, który stał
przed nami, nie mógł być tym samym, który groził mi jeszcze dziś rano. Patrzył
na nas wzrokiem wypranym ze wszystkich emocji oprócz jednej: niesamowitego
bólu. Przerażało mnie to, bo znałem ten wyraz. Ile razy widziałem go w lustrze
tuż po wypadku? Byłem załamany, kiedy powinienem wspierać dzieciaki i KaRyę…
Nie lubiłem o tym myśleć, o swojej słabości.
A teraz Chanyeol patrzył na nas
dokładnie tym samym wzrokiem. Na twarzy miał zaschnięte ślady łez, oczy
podkrążone. Jak ktoś może tak się zmienić w ciągu dnia?
-Lulu,
co on tu robi?- zapytał zdezorientowany Yixing. Blondynek podsunął krzesło
gigantowi, a ten posłusznie usiadł.
-Chodzi
o to, że Baekhyun…- zaczął, ale urwał, gdyż po jego twarzy zaczęły spływać łzy.
Zarówno ja, jak i Zhang byliśmy zdezorientowani.
-Channie,
przestań płakać…- Lu szybko podał mu chusteczkę- przyniosę ci bubble tea, ok?
-J-jasne…
Jelonek
wstał i już miał wychodzić.
-Luhan-ge!-
wrzasnął Xing, zrywając się z miejsca. Dodał coś szybko po mandaryńsku, a ja
i Chanyeol tylko się gapiliśmy. Twarz starszego chłopaka stężała.
-Lay,
do jasnej cholery, okaż trochę ludzkich uczuć i…- reszta zamieniła się w obcy
mi język.
-Zapomniałem
już, że kiedy się złoszczą, zaczynają mówić po chińsku- głęboki głos rozbrzmiał
przy moim uchu. Podskoczyłem. Park wyglądał na spokojniejszego.
-Kiedy
skończą?- zapytałem, także cicho.
-Nie
wiem, być może nigdy- w jego oczach pojawił się nawet cień uśmiechu. Oj, nie.
Nie mam zamiaru czekać wieków, aż ta dwójka idiotów się pogodzi.
-CHŁOPAKI!-
wrzasnąłem. Zapadła całkowita cisza, cała trójka patrzyła się na mnie wielkimi
oczami. Cóż, od urodzenia mam niesamowicie mocny głos, a wychowywanie dwójki
nadpobudliwych chłopców jednak czegoś mnie nauczyło, nie?
-Dziękuję.
Xing, bądź tak miły i usiądź, Luhan, idź wreszcie po tą bubble tea. No
już!- klasnąłem. Przyjaciele wykonali moje polecenia.
-Wow,
Kyungsoo- mruknął ten pierwszy.
-Bitch
please, wychowałem trójkę dzieci- prychnąłem.
-A
całkiem młodo wyglądasz- mruknął Chanyeol. Spojrzałem na niego z rozbawieniem.
-A
twoja noona?- Yixing uniósł brwi.
-Pracuje
na dwie zmiany. Czasami odbierze chłopców z treningu.
-Jesteś
niemożliwy, że uczyłeś się na tyle dobrze, żeby dostać stypendium.
Zamarłem.
Skąd on wiedział?
-Cała
szkoła wie, ale nie martw się. To nic takiego, jest dużo stypendystów-
uśmiechnął się do mnie Zhang.
-Właśnie.
Wszyscy są dla nich mili. No, są wyjątki, na przykład Kai, Kris czy Baekhyun-
Chan zająknął się, wypowiadając to ostatnie imię- Potraktują cię jak zabawkę,
po czym porzucą.
Powoli
zaczynałem rozumieć. Xing przytulił chłopaka w mocnym, przyjacielskim uścisku.
-Lay,
puść mnie, ty głupi jednorożcu. Czuję się idiotycznie.
-Zastanawiam
się czy najpierw wpierdolić Baekowi czy podziękować mu za to, że oddał nam
Happy Virusa- brązowowłosy zignorował jego słowa.
-Przyniosłem
bubble… Oh- Luhan uśmiechnął się szeroko- To takie słodkie.
-Zamknij
się…- jęknął Chanyeol, po czym wszyscy się zaśmialiśmy.
-Luhaaaaan!-
zawołała Nei, podchodząc do nas znowu.
-Czego
chcesz?
-Przyszedł
jakiś przystojniak. Pyta, czy wiesz może, gdzie jest Dyo… Znaczy się Kyungsoo.
-Dyo?-
powtórzyłem z niedowierzaniem.
-Przepraszam,
tak mi się powiedziało- zaśmiała się cicho.
-Jasne-
mruknąłem, bo po minach chłopaków wiedziałem, że nie uwolnię się od tego
przezwiska.
-Jak
wygląda ten przystojniak?- blondynek zaniepokoił się wyraźnie.
-Ma
na sobie kurtkę motocyklową, jest przecudny i…
-NEI!-
Lu dał jej mocno po głowie, gdy się rozmarzyła.
-Już,
już. Ma tęczowe włosy- burknęła, nawet nie zdając sobie sprawy, jakie wrażenie
na nas wywarła. Jelonek opadł na krzesło, blednąc.
-Jasna
cholera... to on. Sehun. Oh Sehun jest tutaj. OH SEH…
-LUHAN!-
tym razem Yixing nie wytrzymał i walnął starszego w czoło.
-To
ja pójdę…- mruknął ten, jednocześnie zaniepokojony i rozanielony.
-Nawet
o tym nie myśl. Nei, powiedz mu, że Luhan jest zajęty, to coś bardzo pilnego,
niech zostawi wiadomość- rozkazał Xing, a dziewczyna skinęła głową i wyszła.
-Czemu
mi nie pozwoliłeś?
-Bo
znając życie poszedłbyś i pod wpływem uroku osobistego pana Sehuna wygadałbyś
gdzie jest Kyungsoo, co robi i jaką ma grupę krwi- Chanyeol wyprostował się na
krześle. Nic nie przebiłoby miny oburzonego blondynka.
-I
obawiam się, że jesteś w niebezpieczeństwie, Dyo- dodał gigant.
-Co?-
spytałem, unosząc brwi.
-Dotąd
tylko się domyślałem, myślę, że wy też zaczęliście składać fragmenty
układanki…- spojrzał na dwóch Chińczyków, którzy pokiwali głowami.
-Czy
ktoś mi w końcu wyjaśni, o co chodzi?
-Kyungsoo,
zostałeś nową ofiarą Kai’a.
♥
♥ ♥ ♥ ♥
POV KAI
Leżałem na łóżku,
czekając na Sehuna. Nie żebym się za nim stęsknił czy coś. Po prostu mógł mi
przynieść nowe wiadomości o MOIM Kyungsoo. Nie pamiętam, kiedy zagarnąłem sobie
prawa własności, ale kogo to obchodzi? Był mój i już. Uśmiechnąłem się na myśl
o jego minie, gdy mnie zobaczył.
Czasami ludzie mieli mnie i Sehuna
za parę, ale byli w ogromnym błędzie. Owszem, zdarzało nam się ze sobą
przespać, ale tylko wtedy, gdy byliśmy już naprawdę pijani. Jemu podobał się
ten chiński jeleń, jakkolwiek on się nie nazywał. Ja z kolei miałem swoje
ofiary, były dla mnie jak zabawki. Moją obsesją było ich zdobywanie. Tym razem
coś było inaczej. Jeszcze nigdy tak intensywnie o nikim nie myślałem, a
Kyungsoo po prostu opanował moje myśli. Zamiast szukać okazji, by zaciągnąć go
do łóżka, zastanawiałem się nad tym, jak smakują jego usta. Mógłbym się
założyć, że są słodkie. Jak cała jego istota zresztą. Dziwne, nie określałem
swoich ofiar mianem „słodkich”. Zwykle były po prostu „dobrymi dupami”.
Wzdrygnąłem się na myśl o tym, że mógłbym tak nazwać tę małą sowę.
-Kai,
masz gościa- mruknął Kris, wchodząc do mojego pokoju. Znowu nie zapukał.
-Gdzie
Baekhyun? To on zwykle oznajmia czyjeś przybycie.
-Napięcie
przedmiesiączkowe. Siedzi w pokoju i ryczy.
Zrobiło
mi się szkoda naszej gangowej divy. Musiał naprawdę pokochać Chanyeola.
Wstałem
i ruszyłem do kuchni, gdzie przyjmowaliśmy gości. Uśmiechnąłem się, widząc
znajomą postać nonszalancko rozłożoną na dwóch krzesłach.
-Pójdziemy
pojeździć na desce?
-Amber!-
zaśmiałem się, przybijając z nią piątkę. Była moją jedyną przyjaciółką-
dziewczyną. Znaliśmy się od dziecka i to
ona zawsze pierwsza wiedziała, gdy coś się ze mną działo.
-A
gdzie Baekkie? Mam dla niego jakieś gazetki- pomachała kolorowymi czasopismami.
-W
pokoju, ma depresję.
-KAIJATOWSZYSTKOSŁYSZĘIIDĘCIWPIERDOLIĆ!-
wrzasnął chłopak ze swojej sypialni. Jak zwykle gdy się denerwował mówił na
jednym wydechu. Czarnowłosa zaśmiała się.
-Baekhyunnie,
chodź, dostaniesz ELLE i VOGUE’a!
Coś
wyrwało z ręki dziewczyny gazety. Wpatrzyłem się w to coś, co przypominało mi Baekhyuna. Było jednak poczochrane,
eyeliner miało rozmazany i na dodatek owinęło się wzorzystym kocem, którego mój
przyjaciel nawet palcem by nie tknął.
-Jakim
cudem mi wpierdolisz, będąc w takim stanie?- uśmiechnąłem się złośliwie.
-Co
ci się stało?- Amber patrzyła na niego wielkimi oczami.
-Bo…
Chanyeol…- oczy chłopaka znowu wypełniły się łzami.
-Pogadajcie
sobie o waszych babskich sprawach, a ja poczekam na Sehuna…
O
wilku mowa. Tęczowowłosy wszedł do mieszkania. Skinął głową dziewczynie i
spojrzał na mnie.
-Zostawiłem
wiadomość. Nawet nie udało mi się zobaczyć Luhana. Załatwiał jakieś sprawy
służbowe. Była tam ta jego wkurzająca asystentka.
-Mhm…-
nawet go nie słuchałem. Wiadomość dostarczona. Nadchodzę, Do Kyungsoo.
♥
♥ ♥ ♥ ♥
POV D.O.
Wpatrywaliśmy się w
kopertę leżącą na środku stołu. Kopertę, którą Nei położyła tu pięć minut
wcześniej.
-No
otwórz to…- mruknął Luhan nerwowo.
-Czemu?-
uniosłem brew.
-Nie
wytrzymam tego napięcia…
Uśmiechnąłem
się pod nosem i otworzyłem kopertę zaadresowaną do mnie.
Na
środku kartki starannie wykaligrafowano dwa słowa.
Nadchodzę, skarbie.
Ktoś
chyba chce mnie wpędzić w schizofrenię. Domyślam się kto. Pokazałem kartkę
chłopakom i moje przypuszczenia potwierdziły się.
-To
pismo Kai’a- powiedział cicho Chanyeol.
-Muszę
wracać do domu…- sam byłem przerażony tą perspektywą.
-Odwiozę
cię- powiedział Yixing. Skinąłem głową w podziękowaniu. Pożegnałem się z
chłopakami i ruszyłem za czekoladowowłosym do samochodu. Nie byle jakiego,
tylko nowiutkiego sportowego autka. Nawet ja, nie interesujący się motoryzacją,
przystanąłem i mruknąłem ciche „Wow”.
Podróż
upłynęła nam w milczeniu. Gdy już prawie byliśmy na miejscu, spojrzałem na
niego.
-Czemu
Chan i Luhan nazywają cię „Lay”?
-Tak
po prostu.
-Aha-
w tym momencie dojechaliśmy. Uśmiechnąłem się- Dzięki za podwiezienie.
-Dobranoc,
Dyo- uśmiechnął się wrednie. Pokazałem mu środkowy palec, a on ze śmiechem
odjechał.
Wszedłem do domu
cicho. Wiedziałem, że o tej porze Saeun już spała.
-Jestem- mruknąłem, a z kuchni wychynęła KaRya.
-Gdzie byłeś?
-Z nowymi przyjaciółmi.
Uśmiechnęła się do mnie.
-Zrób lekcje i spać. Jutro zaczynasz pracę?
-Tak, ale odprowadzę chłopców. Tylko jakbyś mogła
ich odebrać…
-Nie ma problemu, dostałam awans i zmieniły mi się
godziny pracy.
Zaśmiałem się i uściskałem ją mocno. Należało jej
się to. Była w końcu jedną z najlepszych pracownic, jaką można było sobie
wymarzyć.
-No leć już, dzieciaku. Bo jutro się spóźnisz i co
będzie?
-Dobranoc, noona.
-Dobranoc, Kyungsoo.
Baekhyun napięcie przedmiesiączkowe XD :D rozmyślania Kai'a mnie rozwaliły " zdarzało nam się ze sobą przespać, alke tylko wtedy, gdy byliśmy już naprawdę pijani" <3 ^-^ to jest to! Uwielbiam :p
OdpowiedzUsuń~Samara