niedziela, 22 marca 2015

Chance- rozdział III

To już trzeci rozdział O.o
Taki bonus z okazji niedzieli c:
Co będę przedłużać, miłego
~Zagubiona w internetach Ree
                                       POV D.O.


Powoli odwróciłem głowę. Z początku myślałem, że Xing się pomylił. Chłopak, który stał przed nami, nie mógł być tym samym, który groził mi jeszcze dziś rano. Patrzył na nas wzrokiem wypranym ze wszystkich emocji oprócz jednej: niesamowitego bólu. Przerażało mnie to, bo znałem ten wyraz. Ile razy widziałem go w lustrze tuż po wypadku? Byłem załamany, kiedy powinienem wspierać dzieciaki i KaRyę… Nie lubiłem o tym myśleć, o swojej słabości.
            A teraz Chanyeol patrzył na nas dokładnie tym samym wzrokiem. Na twarzy miał zaschnięte ślady łez, oczy podkrążone. Jak ktoś może tak się zmienić w ciągu dnia?
-Lulu, co on tu robi?- zapytał zdezorientowany Yixing. Blondynek podsunął krzesło gigantowi, a ten posłusznie usiadł.
-Chodzi o to, że Baekhyun…- zaczął, ale urwał, gdyż po jego twarzy zaczęły spływać łzy. Zarówno ja, jak i Zhang byliśmy zdezorientowani.
-Channie, przestań płakać…- Lu szybko podał mu chusteczkę- przyniosę ci bubble tea, ok?
-J-jasne…
Jelonek wstał i już miał wychodzić.
-Luhan-ge!- wrzasnął Xing, zrywając się z miejsca. Dodał coś szybko po mandaryńsku, a ja i Chanyeol tylko się gapiliśmy. Twarz starszego chłopaka stężała.
-Lay, do jasnej cholery, okaż trochę ludzkich uczuć i…- reszta zamieniła się w obcy mi język.
-Zapomniałem już, że kiedy się złoszczą, zaczynają mówić po chińsku- głęboki głos rozbrzmiał przy moim uchu. Podskoczyłem. Park wyglądał na spokojniejszego.
-Kiedy skończą?- zapytałem, także cicho.
-Nie wiem, być może nigdy- w jego oczach pojawił się nawet cień uśmiechu. Oj, nie. Nie mam zamiaru czekać wieków, aż ta dwójka idiotów się pogodzi.
-CHŁOPAKI!- wrzasnąłem. Zapadła całkowita cisza, cała trójka patrzyła się na mnie wielkimi oczami. Cóż, od urodzenia mam niesamowicie mocny głos, a wychowywanie dwójki nadpobudliwych chłopców jednak czegoś mnie nauczyło, nie?
-Dziękuję. Xing, bądź tak miły i usiądź, Luhan, idź wreszcie po tą bubble tea. No już!- klasnąłem. Przyjaciele wykonali moje polecenia.
-Wow, Kyungsoo- mruknął ten pierwszy.
-Bitch please, wychowałem trójkę dzieci- prychnąłem.
-A całkiem młodo wyglądasz- mruknął Chanyeol. Spojrzałem na niego z rozbawieniem.
-A twoja noona?- Yixing uniósł brwi.
-Pracuje na dwie zmiany. Czasami odbierze chłopców z treningu.
-Jesteś niemożliwy, że uczyłeś się na tyle dobrze, żeby dostać stypendium.
Zamarłem. Skąd on wiedział?
-Cała szkoła wie, ale nie martw się. To nic takiego, jest dużo stypendystów- uśmiechnął się do mnie Zhang.
-Właśnie. Wszyscy są dla nich mili. No, są wyjątki, na przykład Kai, Kris czy Baekhyun- Chan zająknął się, wypowiadając to ostatnie imię- Potraktują cię jak zabawkę, po czym porzucą.
Powoli zaczynałem rozumieć. Xing przytulił chłopaka w mocnym, przyjacielskim uścisku.
-Lay, puść mnie, ty głupi jednorożcu. Czuję się idiotycznie.
-Zastanawiam się czy najpierw wpierdolić Baekowi czy podziękować mu za to, że oddał nam Happy Virusa- brązowowłosy zignorował jego słowa.
-Przyniosłem bubble… Oh- Luhan uśmiechnął się szeroko- To takie słodkie.
-Zamknij się…- jęknął Chanyeol, po czym wszyscy się zaśmialiśmy.
-Luhaaaaan!- zawołała Nei, podchodząc do nas znowu.
-Czego chcesz?
-Przyszedł jakiś przystojniak. Pyta, czy wiesz może, gdzie jest Dyo… Znaczy się Kyungsoo.
-Dyo?- powtórzyłem z niedowierzaniem.
-Przepraszam, tak mi się powiedziało- zaśmiała się cicho.
-Jasne- mruknąłem, bo po minach chłopaków wiedziałem, że nie uwolnię się od tego przezwiska.
-Jak wygląda ten przystojniak?- blondynek zaniepokoił się wyraźnie.
-Ma na sobie kurtkę motocyklową, jest przecudny i…
-NEI!- Lu dał jej mocno po głowie, gdy się rozmarzyła.
-Już, już. Ma tęczowe włosy- burknęła, nawet nie zdając sobie sprawy, jakie wrażenie na nas wywarła. Jelonek opadł na krzesło, blednąc.
-Jasna cholera... to on. Sehun. Oh Sehun jest tutaj. OH SEH…
-LUHAN!- tym razem Yixing nie wytrzymał i walnął starszego w czoło.
-To ja pójdę…- mruknął ten, jednocześnie zaniepokojony i rozanielony.
-Nawet o tym nie myśl. Nei, powiedz mu, że Luhan jest zajęty, to coś bardzo pilnego, niech zostawi wiadomość- rozkazał Xing, a dziewczyna skinęła głową i wyszła.
-Czemu mi nie pozwoliłeś?
-Bo znając życie poszedłbyś i pod wpływem uroku osobistego pana Sehuna wygadałbyś gdzie jest Kyungsoo, co robi i jaką ma grupę krwi- Chanyeol wyprostował się na krześle. Nic nie przebiłoby miny oburzonego blondynka.
-I obawiam się, że jesteś w niebezpieczeństwie, Dyo- dodał gigant.
-Co?- spytałem, unosząc brwi.
-Dotąd tylko się domyślałem, myślę, że wy też zaczęliście składać fragmenty układanki…- spojrzał na dwóch Chińczyków, którzy pokiwali głowami.
-Czy ktoś mi w końcu wyjaśni, o co chodzi?
-Kyungsoo, zostałeś nową ofiarą Kai’a.  
♥ ♥ ♥ ♥ ♥
                                 POV KAI
        Leżałem na łóżku, czekając na Sehuna. Nie żebym się za nim stęsknił czy coś. Po prostu mógł mi przynieść nowe wiadomości o MOIM Kyungsoo. Nie pamiętam, kiedy zagarnąłem sobie prawa własności, ale kogo to obchodzi? Był mój i już. Uśmiechnąłem się na myśl o jego minie, gdy mnie zobaczył.
            Czasami ludzie mieli mnie i Sehuna za parę, ale byli w ogromnym błędzie. Owszem, zdarzało nam się ze sobą przespać, ale tylko wtedy, gdy byliśmy już naprawdę pijani. Jemu podobał się ten chiński jeleń, jakkolwiek on się nie nazywał. Ja z kolei miałem swoje ofiary, były dla mnie jak zabawki. Moją obsesją było ich zdobywanie. Tym razem coś było inaczej. Jeszcze nigdy tak intensywnie o nikim nie myślałem, a Kyungsoo po prostu opanował moje myśli. Zamiast szukać okazji, by zaciągnąć go do łóżka, zastanawiałem się nad tym, jak smakują jego usta. Mógłbym się założyć, że są słodkie. Jak cała jego istota zresztą. Dziwne, nie określałem swoich ofiar mianem „słodkich”. Zwykle były po prostu „dobrymi dupami”. Wzdrygnąłem się na myśl o tym, że mógłbym tak nazwać tę małą sowę.
-Kai, masz gościa- mruknął Kris, wchodząc do mojego pokoju. Znowu nie zapukał.
-Gdzie Baekhyun? To on zwykle oznajmia czyjeś przybycie.
-Napięcie przedmiesiączkowe. Siedzi w pokoju i ryczy.
Zrobiło mi się szkoda naszej gangowej divy. Musiał naprawdę pokochać Chanyeola.
Wstałem i ruszyłem do kuchni, gdzie przyjmowaliśmy gości. Uśmiechnąłem się, widząc znajomą postać nonszalancko rozłożoną na dwóch krzesłach.
-Pójdziemy pojeździć na desce?
-Amber!- zaśmiałem się, przybijając z nią piątkę. Była moją jedyną przyjaciółką- dziewczyną. Znaliśmy się od dziecka i  to ona zawsze pierwsza wiedziała, gdy coś się ze mną działo.
-A gdzie Baekkie? Mam dla niego jakieś gazetki- pomachała kolorowymi czasopismami.
-W pokoju, ma depresję.
-KAIJATOWSZYSTKOSŁYSZĘIIDĘCIWPIERDOLIĆ!- wrzasnął chłopak ze swojej sypialni. Jak zwykle gdy się denerwował mówił na jednym wydechu. Czarnowłosa zaśmiała się.
-Baekhyunnie, chodź, dostaniesz ELLE i VOGUE’a!
Coś wyrwało z ręki dziewczyny gazety. Wpatrzyłem się w to coś, co przypominało mi Baekhyuna. Było jednak poczochrane, eyeliner miało rozmazany i na dodatek owinęło się wzorzystym kocem, którego mój przyjaciel nawet palcem by nie tknął.
-Jakim cudem mi wpierdolisz, będąc w takim stanie?- uśmiechnąłem się złośliwie.
-Co ci się stało?- Amber patrzyła na niego wielkimi oczami.
-Bo… Chanyeol…- oczy chłopaka znowu wypełniły się łzami.
-Pogadajcie sobie o waszych babskich sprawach, a ja poczekam na Sehuna…
O wilku mowa. Tęczowowłosy wszedł do mieszkania. Skinął głową dziewczynie i spojrzał na mnie.
-Zostawiłem wiadomość. Nawet nie udało mi się zobaczyć Luhana. Załatwiał jakieś sprawy służbowe. Była tam ta jego wkurzająca asystentka.
-Mhm…- nawet go nie słuchałem. Wiadomość dostarczona. Nadchodzę, Do Kyungsoo.
♥ ♥ ♥ ♥ ♥
                                       POV D.O.
        Wpatrywaliśmy się w kopertę leżącą na środku stołu. Kopertę, którą Nei położyła tu pięć minut wcześniej.
-No otwórz to…- mruknął Luhan nerwowo.
-Czemu?- uniosłem brew.
-Nie wytrzymam tego napięcia…
Uśmiechnąłem się pod nosem i otworzyłem kopertę zaadresowaną do mnie.
Na środku kartki starannie wykaligrafowano dwa słowa.
Nadchodzę, skarbie.                                  
                                                                                                                                
Ktoś chyba chce mnie wpędzić w schizofrenię. Domyślam się kto. Pokazałem kartkę chłopakom i moje przypuszczenia potwierdziły się.
-To pismo Kai’a- powiedział cicho Chanyeol.
-Muszę wracać do domu…- sam byłem przerażony tą perspektywą.
-Odwiozę cię- powiedział Yixing. Skinąłem głową w podziękowaniu. Pożegnałem się z chłopakami i ruszyłem za czekoladowowłosym do samochodu. Nie byle jakiego, tylko nowiutkiego sportowego autka. Nawet ja, nie interesujący się motoryzacją, przystanąłem i mruknąłem ciche „Wow”.
Podróż upłynęła nam w milczeniu. Gdy już prawie byliśmy na miejscu, spojrzałem na niego.
-Czemu Chan i Luhan nazywają cię „Lay”?
-Tak po prostu.
-Aha- w tym momencie dojechaliśmy. Uśmiechnąłem się- Dzięki za podwiezienie.
-Dobranoc, Dyo- uśmiechnął się wrednie. Pokazałem mu środkowy palec, a on ze śmiechem odjechał.
Wszedłem do domu cicho. Wiedziałem, że o tej porze Saeun już spała.
-Jestem- mruknąłem, a z kuchni wychynęła KaRya.
-Gdzie byłeś?
-Z nowymi przyjaciółmi.
Uśmiechnęła się do mnie.
-Zrób lekcje i spać. Jutro zaczynasz pracę?
-Tak, ale odprowadzę chłopców. Tylko jakbyś mogła ich odebrać…
-Nie ma problemu, dostałam awans i zmieniły mi się godziny pracy.
Zaśmiałem się i uściskałem ją mocno. Należało jej się to. Była w końcu jedną z najlepszych pracownic, jaką można było sobie wymarzyć.
-No leć już, dzieciaku. Bo jutro się spóźnisz i co będzie?
-Dobranoc, noona.
-Dobranoc, Kyungsoo.

1 komentarz:

  1. Baekhyun napięcie przedmiesiączkowe XD :D rozmyślania Kai'a mnie rozwaliły " zdarzało nam się ze sobą przespać, alke tylko wtedy, gdy byliśmy już naprawdę pijani" <3 ^-^ to jest to! Uwielbiam :p
    ~Samara

    OdpowiedzUsuń