czwartek, 12 marca 2015

CHANCE- Prolog i rozdział I

Shisusie, Draconetta pewnie mnie zabije... Zbetowane przez MissSmok, dzięki, młoda ^^
Także miłego czytania <3
~Ree 


PROLOG- POV D.O.
                Uśmiechnąłem się do siebie i do jajecznicy na patelni. Raz, dwa, trzy…
-Oppa! Cio tak ślićnie pachnie?
-Dzień dobry, Saeun- zaśmiałem się, widząc czterolatkę próbującą zajrzeć mi w gary.
-Soo, zrobiłeś jajecznicę? Nie musiałeś, naprawdę… Sama bym dała Ra…dę- KyaRa przerwała swoją wypowiedź potężnym ziewnięciem. Pokręciłem głową.
-Oj, noona, noona… Harujesz do późna, spłacasz kredyt… Pozwól mi być w tym domu kurą domową- zaśmiałem się. Starsza siostra zawtórowała mi.
-To co, mam budzić chłopców?- zapytała. Ze śmiechem posadziłem ją na krześle.
-Od pół godziny są na treningu.
-Trening!!!
-Potem jadą na noc do państwa Kwon…
-Zapomniałam!- krzyknęła, ukrywając twarz w dłoniach.
-Unni, cio jeśt?- Saeun wpakowała jej się na kolana..
-Jestem okropną siostrą…
-Nie gadaj głupot tylko jedz… Noona- powiedziałem surowo, stawiając przed nią talerz. Od śmierci rodziców zajmowała się nami, czyli czwórką swojego młodszego rodzeństwa.  Pracowała na dwie zmiany, odprowadzała dzieci do przedszkola…
I ONA MA SIĘ ZA OKROPNĄ?!
Pokręciłem głową, zajmując się pocztą. Ulotki do śmieci, rachunki na bok…
Szanowny Pan Do Kyungsoo
Uniosłem brwi, patrząc na białą kopertę. Bez słowa rozpakowałem ją. Nadawcą była jedna z najlepszych szkół prywatnych w całym Seulu.
                                   Szanowny Kyungsoo!
            Chcielibyśmy pogratulować Ci licznych sukcesów w nauce… 
Bla bla bla. Ominąłem pół strony grzeczności.
Chcielibyśmy złożyć Ci niesamowitą propozycję. W pierwszy dzień szkolny po otrzymaniu tego listu staw się u nas. Rozpoczniesz naukę w naszym Liceum zupełnie za darmo, bez wpisowego ani czesnego. Zapewnimy Ci także podręczniki.
Nie miałem siły dalej czytać. Podałem list KaRii. Przebiegła wzrokiem po tekście, a jej oczy robiły się coraz większe. Uśmiechnęła się do mnie.
-Pakuj się.
-Co przepraszam?
-Jadę po twoje podręczniki. W poniedziałek zaczynasz nową szkołę!




            Rozdział I- POV D.O.
            Westchnąłem. Dlaczego właściwie dałem się namówić tej podjaranej istocie znanej jako Do KaRya? Obrzuciłem spojrzeniem potężny gmach. Na pewno siedzą tam same bogate i zapatrzone w siebie bachory, które…
-Przepraszam? Wchodzisz czy mogę…?
Odwróciłem się, napotykając wzrok drobnego blondynka. Uśmiechał się przyjaźnie.
-Uh- mruknąłem. Wielce inteligentnie, brawo. Przypominał mi jelonka- Przepraszam, jestem Kyungsoo i…
-Ty jesteś nowy!- pisnął chłopak z entuzjazmem. Zastanawiałem się, co mu na to odpowiedzieć, gdy podszedł do nas trzeci chłopak. Czekoladowa grzywka opadała mu na oczy.
-Lulu! Znowu napastujesz niewinnych uczniów?
-XINGIEEE~ ♥- jeny, czy ten jeleniowaty musiał tak piszczeć? Już pomijając to, że rzucił się swojemu „rozmówcy” na szyję…
-Puść mnie…
-Spotkałem tego nowego!
Przenosiłem wzrok z jednego na drugiego. Brązowowłosy spojrzał na mnie.
-Ty jesteś Kyungsoo?
-Tak- mruknąłem.
-Zhang Yixing. A ten nadpobudliwy jeleń to Lu Han. Będziesz z nami w klasie, więc w sumie jesteś na nas skazany.
Uśmiechnąłem się. Może być ciekawie.
-Miło mi was poznać.
-Możemy go oprowadzić po szkole? Prooooszęęę~
-Jasne- Yixing uśmiechnął się.
-Lepiej chodźmy, bo się spóźnimy- Luhana nagle oświeciło. Zgodziliśmy się z nim chyba ostatni raz.
                                                           ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
            Uniosłem brwi. Stołówka była naprawdę zatłoczona. Mimo tego moi nowi koledzy szybko zaprowadzili mnie do wolnego stolika. Położyłem tacę na wolnym skrawku stołu i usiadłem.
-Mówiłem ci, że nie warto przestawiać tego krzesła- Lu spojrzał na Yixinga wymownie.
-Ktoś tu wcześniej siedział?- wychyliłem się lekko do przodu, zaciekawiony. Luhan pierwszy raz wyglądał na zamyślonego. W końcu spojrzał na drugiego chłopaka, który westchnął.
-Może zacznę od początku, a akurat trafiła się okazja…
Powiodłem wzrokiem za jego, ku drzwiom od stołówki. Wchodziło tu właśnie pięciu chłopaków. Tam, gdzie przechodzili, zapadała cisza. Pierwszy był wysoki i podobnie jak moi koledzy miał raczej chińskie rysy twarzy. Rozsyłał dookoła spojrzenia mordu.
-To Kris, inaczej Wu Yi Fan- tłumaczył szeptem Yixing.
Następny szedł chłopak z tęczowymi włosami. Nie zwróciłem na niego uwagi, bo…
Miał ciemną karnację.
Czarne włosy w nieładzie.
Czekoladowe oczy…
Wpatrzone we mnie.
Uśmiechnął się, tak drapieżnie, aż moje serce odmówiło działania. Przecież ja jestem hetero. Jestem hetero, prawda? PRAWDA?
-Kyungsoo?
-Kim on jest?- wskazałem ruchem głowy tajemniczą istotę. Luhan zaśmiał się, ale zaraz spoważniał.
-Powiedz, że nie patrzył się na CIEBIE…
-Zabawne, nie?- uśmiechnąłem się nerwowo.
-To jest Kai. Przywódca gangu- powiedział spokojnie Yixing. Wiedziałem, od niego aż bije aura przywód… Zaraz, czy on powiedział GANGU?
-Rozwiń temat- znowu na mnie patrzył, czułem to.
- Wmawia światu, jaki to on jest hetero, ale wszyscy wiedzą, że rucha Sehuna- powiedział Lu, marszcząc nos.
-Sehun to ten z tęczowymi włosami- Zhang z rozbawieniem obserwował, jak blondynek wodził za wspomnianym wzrokiem- Luhan się w nim podkochuje.
-Wcale nie! Ty głupi jednorożcu!- warknął mój kolega, a ja zaśmiałem się cicho. Spojrzałem teraz na parę na końcu. Trzymali się za ręce i szeptali sobie coś na ucho. Jeden z nich był wysoki i miał brązowe włosy. Uśmiechał się szeroko. Nagle jego spojrzenie powędrowało ku naszemu stolikowi. Najpierw patrzył na chłopaków, po chwili jego wzrok przeniósł się na mnie. Zamarł.
-To Park Chanyeol. Szykuje się ciekawa pogawędka- mruknął Yixing. Wysoki chłopak szedł teraz w naszą stronę. Jako, że poruszał się wolno, przeniosłem wzrok na jego partnera, który rozmawiał teraz z tym całym Krisem. Był niski, oczy miał podkreślone eyelinerem, widziałem to nawet stąd. Przypominał mi trochę małego szczeniaczka.
-To Byun Baekhyun. Nie daj się zwieść wyglądowi, jest wredną suką- mruknął Luhan. Chciał coś jeszcze dodać, ale nie zdążył. Przy naszym stoliku stanął gigantyczny brunet.
-Co on tu robi?- zapytał, wskazując na mnie. Miał naprawdę niski głos.
-Siedzi-  Lu spojrzał na niego z irytacją.
-Nie masz wrażenia, że to nie jest jego miejsce?
Przez chwilę pomyślałem, że on wie o tym, że jestem na stypendium.
-Osoba, która tu siedziała, już nie istnieje- na początku nie poznałem tego głosu. Należał do Yixinga, ale był strasznie chłodny.
-Lay…- zaczął Park. Do kogo on mówił?
-Happy Virus nie istnieje. Więc nie może tu siedzieć. Wracaj do swojego chłopaka i swoich przyjaciół, Chanyeol- znów odezwał się Zhang. Wyraz twarzy bruneta zmienił się momentalnie. Spojrzał na mnie ze złośliwym uśmieszkiem.
-Kai przesyła pozdrowienia- i odszedł.
Przy stoliku zapadła cisza. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że koledzy patrzą na mnie jakby już ustalali datę pogrzebu.
-Musimy to obgadać, ale na spokojnie. Po lekcjach, w mojej kawiarence- powiedział nagle Luhan. Yixing spojrzał na niego uważnie.
-Tak, ja stawiam.
-Ja muszę jeszcze odebrać braci z treningu- mruknąłem.
-Pojadę z tobą- zadeklarował się szybko Zhang- Gdzie mieszkasz?
Podałem mu adres, a on pokiwał głową.
-Po lekcjach pojedziemy ich odebrać, a potem bubble tea na koszt jelonka- uśmiechnął się.
-Czy ktoś mi wyjaśni o co do cholery…
-Po lekcjach- powtórzył Xing. Skinąłem głową.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz