Także miłego czytania <3
~Ree
PROLOG- POV D.O.
Uśmiechnąłem
się do siebie i do jajecznicy na patelni. Raz, dwa, trzy…
-Oppa!
Cio tak ślićnie pachnie?
-Dzień
dobry, Saeun- zaśmiałem się, widząc czterolatkę próbującą zajrzeć mi w gary.
-Soo,
zrobiłeś jajecznicę? Nie musiałeś, naprawdę… Sama bym dała Ra…dę- KyaRa
przerwała swoją wypowiedź potężnym ziewnięciem. Pokręciłem głową.
-Oj,
noona, noona… Harujesz do późna, spłacasz kredyt… Pozwól mi być w tym domu kurą
domową- zaśmiałem się. Starsza siostra zawtórowała mi.
-To
co, mam budzić chłopców?- zapytała. Ze śmiechem posadziłem ją na krześle.
-Od
pół godziny są na treningu.
-Trening!!!
-Potem
jadą na noc do państwa Kwon…
-Zapomniałam!-
krzyknęła, ukrywając twarz w dłoniach.
-Unni,
cio jeśt?- Saeun wpakowała jej się na kolana..
-Jestem
okropną siostrą…
-Nie
gadaj głupot tylko jedz… Noona- powiedziałem
surowo, stawiając przed nią talerz. Od śmierci rodziców zajmowała się nami,
czyli czwórką swojego młodszego rodzeństwa. Pracowała na dwie zmiany, odprowadzała dzieci
do przedszkola…
I
ONA MA SIĘ ZA OKROPNĄ?!
Pokręciłem
głową, zajmując się pocztą. Ulotki do śmieci, rachunki na bok…
Szanowny
Pan Do Kyungsoo
Uniosłem
brwi, patrząc na białą kopertę. Bez słowa rozpakowałem ją. Nadawcą była jedna z
najlepszych szkół prywatnych w całym Seulu.
Szanowny
Kyungsoo!
Chcielibyśmy pogratulować Ci
licznych sukcesów w nauce…
Bla
bla bla. Ominąłem pół strony grzeczności.
Chcielibyśmy złożyć
Ci niesamowitą propozycję. W pierwszy dzień szkolny po otrzymaniu tego listu
staw się u nas. Rozpoczniesz naukę w naszym Liceum zupełnie za darmo, bez
wpisowego ani czesnego. Zapewnimy Ci także podręczniki.
Nie
miałem siły dalej czytać. Podałem list KaRii. Przebiegła wzrokiem po tekście, a
jej oczy robiły się coraz większe. Uśmiechnęła się do mnie.
-Pakuj
się.
-Co
przepraszam?
-Jadę
po twoje podręczniki. W poniedziałek zaczynasz nową szkołę!
Rozdział I- POV
D.O.
Westchnąłem. Dlaczego
właściwie dałem się namówić tej podjaranej istocie znanej jako Do KaRya?
Obrzuciłem spojrzeniem potężny gmach. Na pewno siedzą tam same bogate i
zapatrzone w siebie bachory, które…
-Przepraszam?
Wchodzisz czy mogę…?
Odwróciłem
się, napotykając wzrok drobnego blondynka. Uśmiechał się przyjaźnie.
-Uh-
mruknąłem. Wielce inteligentnie, brawo. Przypominał mi jelonka- Przepraszam,
jestem Kyungsoo i…
-Ty
jesteś nowy!- pisnął chłopak z entuzjazmem. Zastanawiałem się, co mu na to
odpowiedzieć, gdy podszedł do nas trzeci chłopak. Czekoladowa grzywka opadała
mu na oczy.
-Lulu!
Znowu napastujesz niewinnych uczniów?
-XINGIEEE~
♥- jeny, czy ten jeleniowaty musiał tak piszczeć? Już pomijając to, że rzucił
się swojemu „rozmówcy” na szyję…
-Puść
mnie…
-Spotkałem
tego nowego!
Przenosiłem
wzrok z jednego na drugiego. Brązowowłosy spojrzał na mnie.
-Ty
jesteś Kyungsoo?
-Tak-
mruknąłem.
-Zhang
Yixing. A ten nadpobudliwy jeleń to Lu Han. Będziesz z nami w klasie, więc w
sumie jesteś na nas skazany.
Uśmiechnąłem
się. Może być ciekawie.
-Miło
mi was poznać.
-Możemy
go oprowadzić po szkole? Prooooszęęę~
-Jasne-
Yixing uśmiechnął się.
-Lepiej
chodźmy, bo się spóźnimy- Luhana nagle oświeciło. Zgodziliśmy się z nim chyba
ostatni raz.
♥
♥ ♥ ♥ ♥
Uniosłem brwi.
Stołówka była naprawdę zatłoczona.
Mimo tego moi nowi koledzy szybko zaprowadzili mnie do wolnego stolika.
Położyłem tacę na wolnym skrawku stołu i usiadłem.
-Mówiłem
ci, że nie warto przestawiać tego krzesła- Lu spojrzał na Yixinga wymownie.
-Ktoś
tu wcześniej siedział?- wychyliłem się lekko do przodu, zaciekawiony. Luhan
pierwszy raz wyglądał na zamyślonego. W końcu spojrzał na drugiego chłopaka,
który westchnął.
-Może
zacznę od początku, a akurat trafiła się okazja…
Powiodłem
wzrokiem za jego, ku drzwiom od stołówki. Wchodziło tu właśnie pięciu
chłopaków. Tam, gdzie przechodzili, zapadała cisza. Pierwszy był wysoki i
podobnie jak moi koledzy miał raczej chińskie rysy twarzy. Rozsyłał dookoła
spojrzenia mordu.
-To
Kris, inaczej Wu Yi Fan- tłumaczył szeptem Yixing.
Następny szedł chłopak z tęczowymi włosami. Nie zwróciłem na niego uwagi, bo…
Następny szedł chłopak z tęczowymi włosami. Nie zwróciłem na niego uwagi, bo…
Miał ciemną karnację.
Czarne włosy w nieładzie.
Czekoladowe oczy…
Wpatrzone we mnie.
Uśmiechnął
się, tak drapieżnie, aż moje serce
odmówiło działania. Przecież ja jestem hetero. Jestem hetero, prawda? PRAWDA?
-Kyungsoo?
-Kim
on jest?- wskazałem ruchem głowy tajemniczą istotę. Luhan zaśmiał się, ale
zaraz spoważniał.
-Powiedz,
że nie patrzył się na CIEBIE…
-Zabawne,
nie?- uśmiechnąłem się nerwowo.
-To
jest Kai. Przywódca gangu- powiedział spokojnie Yixing. Wiedziałem, od niego aż
bije aura przywód… Zaraz, czy on powiedział GANGU?
-Rozwiń
temat- znowu na mnie patrzył, czułem to.
-
Wmawia światu, jaki to on jest hetero, ale wszyscy wiedzą, że rucha Sehuna-
powiedział Lu, marszcząc nos.
-Sehun
to ten z tęczowymi włosami- Zhang z rozbawieniem obserwował, jak blondynek
wodził za wspomnianym wzrokiem- Luhan się w nim podkochuje.
-Wcale
nie! Ty głupi jednorożcu!- warknął mój kolega, a ja zaśmiałem się cicho.
Spojrzałem teraz na parę na końcu. Trzymali się za ręce i szeptali sobie coś na
ucho. Jeden z nich był wysoki i miał brązowe włosy. Uśmiechał się szeroko.
Nagle jego spojrzenie powędrowało ku naszemu stolikowi. Najpierw patrzył na
chłopaków, po chwili jego wzrok przeniósł się na mnie. Zamarł.
-To
Park Chanyeol. Szykuje się ciekawa pogawędka- mruknął Yixing. Wysoki chłopak
szedł teraz w naszą stronę. Jako, że poruszał się wolno, przeniosłem wzrok na
jego partnera, który rozmawiał teraz z tym całym Krisem. Był niski, oczy miał
podkreślone eyelinerem, widziałem to nawet stąd. Przypominał mi trochę małego
szczeniaczka.
-To
Byun Baekhyun. Nie daj się zwieść wyglądowi, jest wredną suką- mruknął Luhan.
Chciał coś jeszcze dodać, ale nie zdążył. Przy naszym stoliku stanął
gigantyczny brunet.
-Co
on tu robi?- zapytał, wskazując na mnie. Miał naprawdę niski głos.
-Siedzi- Lu spojrzał na niego z irytacją.
-Nie
masz wrażenia, że to nie jest jego miejsce?
Przez
chwilę pomyślałem, że on wie o tym, że jestem na stypendium.
-Osoba,
która tu siedziała, już nie istnieje- na początku nie poznałem tego głosu.
Należał do Yixinga, ale był strasznie chłodny.
-Lay…-
zaczął Park. Do kogo on mówił?
-Happy
Virus nie istnieje. Więc nie może tu siedzieć. Wracaj do swojego chłopaka i
swoich przyjaciół, Chanyeol- znów
odezwał się Zhang. Wyraz twarzy bruneta zmienił się momentalnie. Spojrzał na
mnie ze złośliwym uśmieszkiem.
-Kai
przesyła pozdrowienia- i odszedł.
Przy
stoliku zapadła cisza. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że koledzy patrzą
na mnie jakby już ustalali datę pogrzebu.
-Musimy
to obgadać, ale na spokojnie. Po lekcjach, w mojej kawiarence- powiedział nagle
Luhan. Yixing spojrzał na niego uważnie.
-Tak,
ja stawiam.
-Ja
muszę jeszcze odebrać braci z treningu- mruknąłem.
-Pojadę
z tobą- zadeklarował się szybko Zhang- Gdzie mieszkasz?
Podałem
mu adres, a on pokiwał głową.
-Po
lekcjach pojedziemy ich odebrać, a potem bubble tea na koszt jelonka-
uśmiechnął się.
-Czy
ktoś mi wyjaśni o co do cholery…
-Po
lekcjach- powtórzył Xing. Skinąłem głową.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz