Po raz kolejny dedykacja dla Samary unnie, która zrobiła słodkie oczka i voila!- dodatkowy rozdział. ~Ree
POV D.O
Stałem w centrum
handlowym i gapiłem się w swoje odbicie. Dlaczego ja się na to zgodziłem?
To Lulu wymyślił, że zmienię sobie
fryzurę. Myślałem, że będzie trzeba je trochę podciąć, ale on uparł się na
farbowanie. Potem ja poszedłem do łazienki się obejrzeć, a on zaciągnął
chłopaków do jakiegoś sklepu. W końcu prześladowca nie napadnie mnie w
toalecie, nie?
Tak więc gapiłem się na swoje
odbicie w gigantycznym lustrze. Miałem czerwone włosy i wygolone czarne boki.
Ciekawie. Trochę mi zajmie przyzwyczajenie się do takiej zmiany. Oby KaRya nic
nie mówiła.
-Do twarzy ci, wiesz?
Nie, cholera, tylko
nie to… Odwróciłem się w lewo. No oczywiście. Kai uśmiechał się do mnie w
ten swój szczególny sposób.
-Jeśli myślisz, że dam
ci się przerżnąć w łazience…- zacząłem, starając się nie pokazywać mu, jak
bardzo świruję, gdy jest w pobliżu.
-Ktoś tutaj pokazuje
pazurki- zaśmiał się cicho, jednocześnie zanurzając dłoń w moich włosach.
Zamarłem. Co on robił?
-Nie bój się, nie mam
zamiaru cię skrzywdzić.
-Jasne. Wierzę ci jak
jasna cholera.
Druga jego dłoń
wylądowała na moim pasie. Swobodnie przyciągnął mnie bliżej siebie. Znowu to
samo. Zadrżałem mimowolnie.
-Powiedziałem, nie bój
się- mruknął, przypatrując mi się.
-Puść mnie- starałem
się unikać jego wzroku.
-A chcesz tego?
-Oczywiście, że tak-
no cudownie, sam sobie nie uwierzyłem. A co dopiero on. Z lekkim uśmiechem
połączył nasze usta, a ja znowu umarłem. Starałem się walczyć ze sobą, przerwać
to, ale po prostu rozpływałem się w jego ramionach. Doprowadzanie mnie do
takiego stanu powinno być nielegalne.
-Z-znajdź sobie inną
ofiarę, Kai- powiedziałem słabym głosem, gdy przestaliśmy. Wyrwałem się z jego objęć
i ruszyłem do wyjścia.
-Kyungsoo- szepnął,
łapiąc mnie za nadgarstek. Czy mi się wydawało, czy miał łzy w oczach?
Nie, to pewnie to oświetlenie. Przecież on nie płacze. On się bawi innymi.
Zabrałem rękę i wyszedłem szybko. Przed łazienką stali moi przyjaciele i
patrzyli na mnie.
-Martwiliśmy się, Lay
widział Kai’a kręcącego się po sklepach- powiedział Chanyeol.
-On gdzieś tu jest-
dodał spanikowany Yixing.
-Wiem- odpowiedziałem
głucho, zerkając na drzwi do łazienki.
Jeśli go nie kochałem, to dlaczego tak
bolało?
♥ ♥ ♥ ♥ ♥
POV KAI
Wszedłem do domu, trzaskając
drzwiami. Napotkałem zdziwione miny Krisa i Sehuna, ale zupełnie ich
zignorowałem. Po prostu chciało mi się płakać. Nie rozumiałem, dlaczego.
Przecież czasami nie udawało mi się złapać upatrzonej osoby. Wtedy wybierałem
kogoś innego.
Ale nikt nie może zastąpić Kyungsoo.
Potrzebowałem porozmawiać. Wszedłem
do pokoju z zielonymi drzwiami. Zupełnie olałem zdziwione spojrzenie
przesiadującej tam Amber, skupiłem się tylko na postaci w kącie pokoju.
-Baekhyun, mam sprawę.
-Mówi się „dzień
dobry”.
-Powiedz mi, co
czujesz, kiedy patrzysz na Chanyeola?
Zauważyłem zmianę w
jego twarzy. Gdy się odezwał, głos mu drżał.
-Nie chcę o tym gadać.
Amber bezgłośnie go
poparła, posyłając mi karcące spojrzenie. Przykucnąłem obok niego. Skulił się,
powstrzymywał od płaczu.
-Czy…- chwilę szukałem
odpowiedniego słowa- Czy chcesz wtedy być blisko niego? Serce ci szybko bije?
Powoli pokiwał głową.
Przymknąłem oczy, starając się uspokoić. To nic takiego.
-Czy kiedy go
zabrakło, poczułeś się w połowie martwy?- wypaliłem, zanim zdążyłem pomyśleć. Brązowowłosy
wybuchnął płaczem.
-Kai- powiedziała
czarnowłosa dziewczyna, wskazując mi drzwi. Chwilę później byłem razem z nią w
swoim pokoju.
-Co ci odwaliło, żeby
mu o tym przypominać?- syknęła.
-Sam nie wiem… Ja nie
chciałem…- wyjąkałem.
-Ale, najważniejsze,
skąd wiedziałeś, jakie są odczucia Baekhyuna?
-NIE WIEM! SKĄD MAM DO
CHOLERY WIEDZIEĆ, SKORO NAWET NIE WIEM, CZYM JEST MIŁOŚĆ?!- krzyknąłem,
rzucając poduszką o ścianę. Przypomniało mi się spojrzenie Kyungsoo, tak
przepełnione smutkiem. Nie chciałem, by tak patrzył. Obwiniałem siebie za to,
że cierpiał.
Jeśli go
nie kochałem, to dlaczego tak bolało?
-Co ci odwaliło?-
Amber patrzyła na mnie ogromnymi oczami. Ukryłem twarz w dłoniach.
-Czy kiedyś
uświadomiłaś sobie, że kochasz kogoś, ale było już za późno?
-Kai, mów po ludzku.
Zakochałeś się?
Pokiwałem głową.
Coś do mnie mówiła, ale nie
słuchałem już. Przypomniałem sobie, jak codziennie obserwowałem chłopaka.
Spędzał czas z przyjaciółmi, śmiał się, żartował. Nawet na sekundę nie zostawał
sam. Po szkole biegał pracować w kawiarence tego całego Luhana. Czasami
przychodziłem tam tylko po to, by oglądać, jak kręci się w różowym fartuszku-
wyglądał w nim absurdalnie uroczo- i rozdaje klientom zamówienia. Kiedy jego
szef znikał na zapleczu, on opierał się o ladę i ucinał sobie pogawędki z
Chanyeolem albo Yixingiem. Dużo się śmiał, ale inaczej niż gigantyczny były
chłopak Baekhyuna. Śmiech Kyungsoo był dźwięczny, mógłbym go słuchać w
nieskończoność. Kiedy wczoraj nikt z jego ochrony nie pojawił się w szkole,
poszedłem za nim. Fascynowała mnie jego płochliwość. Nie wiem, czemu go
pocałowałem. Chciałem poznać smak jego ust, być bliżej niego niż ktokolwiek… A
on mnie nie odepchnął. Na samo wspomnienie nieśmiałej odpowiedzi na moje
pocałunki uśmiechnąłem się.
-Słuchasz mnie w
ogóle?
-Nie za bardzo-
mruknąłem bezmyślnie.
-Idź do Baekhyuna,
będzie was dwóch.
-Jasne- wstałem, dalej
rozpamiętując usta Kyungsoo. Jak oni na niego wołali? No tak, Dyo. Jak litery
jego nazwiska. D.O.
Ruszyłem do pokoju
swojego przyjaciela, nie słuchając, co za mną krzyczała czarnowłosa.
-K-Kai? Co ty tu
robisz?- Byun miał oczy zapuchnięte i zaczerwienione od płaczu.
-Amber kazała mi
przyjść, bo ty też nie słuchasz, co ona mówi- wymamrotałem.
-Czy ty masz gorączkę?
-Czasami- usiadłem na
jego łóżku.
-Stary, ty po prostu
bredzisz…
Zachichotałem. Oczy
zrobił prawie tak wielkie, jak Kyungsoo.
-Od kiedy słuchasz się
Amber?
-Tak- mój chichot
przemienił się w histeryczny śmiech.
Straciłem go. Odszedł. Zraniłem
najcudowniejszą istotę na świecie.
-Kai? Ale na pewno
jest w porządku?
W odpowiedzi wybuchnąłem płaczem.
♥ ♥ ♥ ♥ ♥
POV D.O.
Gapiłem się bezmyślnie na stół w
domu Luhana. Nie wiedziałem, jakim cudem chłopak ubłagał KaRyę, bym mógł zostać
jeszcze jedną noc. Nie wiedziałem, po co to zrobił. Towarzystwo ze mnie żadne.
-Napijesz się
herbaty?- zapytał gospodarz. Pokręciłem głową.
-Cholera, Kyungsoo,
powiedz coś!- Yixing usiadł obok mnie i spojrzał na mnie uważnie. Chwilę po
prostu siedziałem i milczałem.
-A co chcesz usłyszeć?
Że jest dobrze? Nie jest dobrze, do kurwy nędzy- powiedziałem, zaciskając jedną
z dłoni w pięść. Nie powiedziałem im, co się stało wczoraj w łazience w centrum
handlowym. Już żałowałem swojej decyzji, tego, że wyszedłem, tego, że
przyszedłem do tej szkoły…
W ciszy rozbrzmiał telefon.
POV CHANYEOL
Powoli odebrałem komórkę. Nieznany numer.
-Halo?
-Park Chanyeol?-
wszędzie rozpoznałbym ten głos.
-Czego chcesz, Kris?
-Wiem, że nie
powinienem dzwonić, ale uznałem, że masz prawo wiedzieć…
Zrobiło mi się dziwnie
zimno.
-Co się stało?-
zapytałem cicho.
-Baekhyun jest w
szpitalu.
Oczywiście dziękuję za dedykację :3 Dyo w czerwonych włosach, WTF!?! xd Kai taka telepatia ^^ z niecierpliwością czekam na następne ^w^
OdpowiedzUsuń.
.
.
.
.
CO TY ZROBIŁAŚ Z BAEKHYUNEM, JA SIĘ PYTAM!?!??!?!?!? =^-^=
Pozdrawiam <3
~ S. E.
PS: gejoza się pisze, Jamerus = porażka O.o