sobota, 27 lutego 2016

,,Kto się czubi, ten się lubi" Rozdział 6

,,Kto się czubi, ten się lubi"
Rozdział 6
Sezon 1
01.06
====================
W pokoju panowała ciemność. Wzrok normalnego człowieka z problemem wskazywał by mu drogę i położenie najróżniejszych przedmiotów. Po prostu.. Nie, żeby coś.. Było ciemno jak w dupie.
Słońce dopiero pozwalało sobie na powolne wznoszenie nad linię horyzontu, wlekąc się niemiłosiernie. Wszyscy spali. Prawie.
Do uszu Taemin'a dotarł nieprzyjemny dźwięk. Coś zdecydowanie chciało zepsuć związek między nim, a łóżkiem. A to była więź niezaprzeczalnie silna. Zwłaszcza, gdy nie miał ochoty na pobudkę.
Wracając do rzeczywistości, czyjś budzik zakłócił jego spokojny sen i nie miał najwyraźniej zamiaru ucichnąć z własnej woli.
Mruknął coś pod nosem. Nie. On nie chciał wstawać. Było mu za ciepło i miło. Czy jego potrzeba pospania jeszcze paru godzin była tak niemożliwa do zrealizowania? Każdy człowiek z natury ma zapotrzebowanie na sen, przynajmniej.. 8 godzinny. Prawda? Chwila moment..
Przecież Kibum u niego nocował. To znaczy, jak to wzorowa druga matka, położył go wcześnie spać, nie zezwalając na jakikolwiek sprzeciw z jego strony.
Czyli ta okrutna diva miała zaplanowane coś z góry. Budzik zdecydowanie nie należał do niego, co wskazywało na to, że KTOŚ obrał sobie za cel obudzenie go wczesnym rankiem..
-Minnie, nie obchodzi mnie to, że chcesz dalej spać. Masz wstać i wyłączyć ten budzik czy tego chcesz, czy nie!- otworzył nieco zaspane oczy, orientując się jak ciemno było w danym momencie. Głos dochodzący z łazienki przydzielonej do jego pokoju wyraźnie zasygnalizował mu, że nikt nie wyłączy tego budzika. Był zdany na siebie.
-Ale mamo...- zaczął rozpaczliwym tonem, wiedząc, że tym zwróci na siebie uwagę swojego przyjaciela. Nie mylił się. Zaraz usłyszał kroki i drzwi od łazienki otworzyły się, wpuszczając do pokoju światło. Padało ono głównie na postać, która z niej wyszła.
Kibum był praktycznie gotowy. Jedyne czego mu brakowało, to makijaż. Wyglądał świetnie z kreskami, które podkreślały jego oczy, ale Taemin sądził, że i bez nich miał to coś. Nie rozumiał dlaczego jego przyjaciel wolał pokazywać się z nimi, jednak szanował zdanie. Chociaż miał ochotę czasem.. Nie, nie miał. Kibum bez kresek przedstawiałby się wyjątkowo dziwnie. Jego obraz wyryty w pamięci młodszego, zawierał je już od długiego czasu. Dziwnie czuł się, widząc to bez nich. Jednocześnie cieszył się, że jest najprawdopodobniej jedną z niewielu osób, które mogą zobaczyć divę w takim stanie.
Wracając do sytuacji, która miała miejsce.. Kibum splótł ramiona na klatce piersiowej, patrząc w jego stronę z pewnym zniecierpliwieniem. I w tym momencie popełnił oczywiście błąd. Taemin ignorując światło, które nagle dotarło do jego źrenic, zrobił minę taką samą, jak robią szczeniaki. Głodujące, małe psiaki. W tym samym czasie, oczy zaszkliły mu się nieco od napływających łez. Efekt ziewania w ten sposób, by nikt się nie skapnął, że to robi, zdziałał cud. Kim Kibum, diva bez litości, właściciel kocich oczu.. Wyłączył budzik, mamrocząc coś pod nosem. Dokładniej, narzekał na wrodzony urok chłopca. Nie komentował jednak tego zbyt głośno, zdając sobie sprawę, iż młody nie był świadom jak wiele mógłby zdziałać tą miną. A raczej.. pamiętał, że istnieje. Nie znał jednak jej mocy. Coś w tym stylu.
Chwile później młodszy przeniósł się do pozycji siedzącej, pocierając oczy.
-Która godzina..?- spytał, mrugając parokrotnie. Nadal nie był całkowicie pewny co działo się dookoła niego. Chciał wiedzieć też, czy ciemność w pokoju wywołana była bardzo wczesną porą czy może przez kotary, izolujące światło słoneczne od pokoju. Czy może obu?
-05:03, pora wstawać- I słysząc godzinę, o której został obudzony, zwątpił w ludzkość.
-... Nie. Nie wstaje.. daj mi jeszcze pospać, proszę..- przeciągał sylaby. Za wcześnie. Naprawdę.. Czy jego przyjaciel naprawdę musiał być aż tak okrutny? Czemu nie pozwalał mu pospać do 7, jak zwykle..? Albo przynajmniej do 6? Wiedział, że lubił spać.
Spojrzał w bok, jednocześnie krzyżując ramiona na klatce piersiowej, a z ust tworząc dzióbek. Chciał, żeby Kibum był świadomy, iż nie podobał mu się jego czyn i oczekiwał jakiegoś zadośćuczynienia. Albo przeprosin. Albo zmiany planu i przyzwolenia na dalszy sen. Jednak niebyt udało mu się doprowadzić do żadnego z podanych czynów. Zamiast tego zauważył jak ten wyciąga do niego dłoń.. A raczej do jego włosów, które zaraz potargał. 
Zirytowany rudzielec wydął dolną wargę. Nie, że bardzo przeszkadzało mu, gdy ktoś dotykał jego włosów, po prostu czuł się z tym trochę niekomfortowo. Nie chciał być traktowany jak dziecko, którym co prawda w pewnym stopniu nadal był. 
-No, już, wstajemy. Zrobię Ci naleśniki, dobra?- Kibum uśmiechnął się do niego, unosząc nieco jedną brew. 
-...- milczał, obserwując uważnie przyjaciela. Naleśniki brzmiały naprawdę dobrze, ale brakowało do nich jednego. Nie miał zamiaru dopowiadać, czego dokładnie, ale było to..
-No i kakao?- tak, właśnie tego brakowało do tego praktycznie idealnego śniadania.
-Zgoda!- uśmiechnął się szeroko, już całkowicie przekonany i zmotywowany, by wstać. 
--------------------------------------
Po kilkunastu minutach był w pełni gotowy do zejścia na śniadanie, którego zapach rozniósł się po całym domu. Uśmiechnął się, w pełni szczęśliwy, po czym dosłownie wbiegł do kuchni, gdzie krzątał się Kibum. No i naleśnik w locie, bo chłopak uwielbiał go zabawiać kuchennymi akrobacjami jedzenia, jakkolwiek to brzmi. Był po prostu niezwykle zdolny jeśli chodziło o gotowanie.
Żaden naleśnik po prostu nie był tak dobry, jak ten wykonany przez utalentowanego Kim Kibum'a.
-No i gotowe- zamroczony przez niezwykle przyjemne zapachy, nie zauważył, kiedy ten ułożył ostatniego naleśnika na talerzu. Dopiero burczenie w brzuchu wyrwało go z cichego zachwytu- Kakao leży już na stole. Weź proszę z dwa talerze i to, z czym chcesz naleśniki.
Jak polecił mu starszy, tak zrobił. Błyskawicznie odnalazł w lodówce dżem truskawkowy i nutellę, a później talerze. Wziął przy okazji łyżkę, nie będąc pewnym, czy ta znajduje się już na stole, czy niekoniecznie.
W kolejnym momencie znajdował się już w jadalni i zajmował ulubione krzesło, nakładając na talerz pierwszą porcję.
-Jak się spało, Minnie?- zaczął starszy, zaczynając jeść. Wyglądał, jak zwykle, na zadowolonego ze wszystkiego.
-Dobrze..- zaczął, biorąc pierwszego kęsa naleśnika z nutellą. Oczywiście przymknął oczy. Dlaczego to było takie smaczne?- Ale spałbym lepiej, gdyby ktoś nie postanowił mnie tak wcześnie obudzić- dodał, nie będąc tak naprawdę w jakikolwiek sposób urażony czy zdenerwowany za pobudkę. Mógł się w sumie spodziewać, Kibum zawsze wcześnie wstawał i lubił budzić innych.
Spojrzał na starszego, który uśmiechał się szeroko, niezwykle dumny z tego co zdążył zrobić od kiedy wstał. Ogarnięcie siebie, obudzenie "dziecka", zrobienie zajebistego śniadania (jak zwykle).
-W takim razie nie jest tak źle, sądziłem, że będzie gorzej- zaśmiał się.
Nie zauważyli, kiedy talerze i kubki stały się całkowicie puste, a oni nie mieli co ze sobą zrobić. Dochodziła ledwo 6, czyli w sumie..
-Bummie?
-Tak?
-Czemu, do cholery, wybrałeś tak wczesną godzinę na pobudkę?- załamał się. Mógł pospać jeszcze z godzinę i nic by się nie stało. Cholera, zwątpił w przyjaciela.
Oczywiście, odpowiedzi na pytanie się nie doczekał, chyba, że był nią łobuzerski śmiech.
-... Szykuj się na śmierć- powiedział, ze złowieszczym uśmieszkiem i ruszył na przyjaciela, który wstał i zaczął uciekać w sobie tylko znanym kierunku. Oczywiście, okazało się, że zmierzał do sypialni, gdzie ostatecznie spędzili całą godzinę, wypełnioną głośnym śmiechem, bitwą na poduchy i typowymi dla nich przekomarzaniami. Później udali się jakby nigdy nic do szkoły, licząc na przyjemną resztę dnia.
--------------------------------------
Siedzieli na ławce, przed drzwiami do klasy, gdzie mieli mieć lekcję, którą okazało się, że odwołali. Oczywiście, wszyscy, którzy przyszli niepowiadomieni, znaleźli sobie jakieś zajęcie, jednak mu, Kibum'owi i Minho było trudno cokolwiek ogarnąć. Siedzieli więc w trochę niezręcznej ciszy, co jakiś czas rzucając jakimś spostrzeżeniem.
Jego starsi towarzysze mówili jednak znacznie więcej niż on, nawet jeśli były to pojedyncze zdania. Nie chciał, żeby Minho miał mniej poświęconej uwagi przez to, że będzie rozmawiał z Kibum'em, a z drugiej strony nie wiedział też jak się w jego towarzystwie do końca zachowywać. Po ostatnim wydarzeniu, naprawdę było mu dość dziwnie z nim przebywać i pocieszał się faktem, iż nie został z nim jeszcze sam na sam, ale los bywa naprawdę okrutny, prawda?
-Minnie, zaraz wrócę. Minho, weź go popilnuj, dobra? Martwię się o tego dzieciaka- tak, dokładnie to jest ten parszywy los. Drugie jego imię to Kim Kibum. Cholerny człowiek. Nie mógł pozwolić mu pójść ze sobą czy coś takiego? Pod pretekstem np.. No cholera, co jak zostanie porwany przez Tom'a Riddle'a?! Tego z HP?! Jak Ginny?! Emm.. Za dużo HP, ojć..
-Kumam. Nie spiesz się- powiedział spokojnym tonem Choi, a on miał ochotę walnąć go w twarz. Oj nie, Kibum MIAŁ SIĘ POSPIESZYĆ.
-Umma, wracaj szybko..- powiedział ledwo słyszalnie. Oczywiście Żabol musiał się delikatnie skrzywić, a ten, do którego skierował słowa już przemierzał kolejne metry korytarza.
Spojrzał na charyzmatycznego, który oczywiście mu się przyglądał. Otwarcie, bez żadnych prób udawania, że nic nie robi. Speszył się, nie wiedząc, czy powinien coś powiedzieć. Postawił na pierwszy lepszy temat, który wciągał jego rozmówcę za każdym razem.
-Jak Ci minął weekend..?- spytał cicho, onieśmielony, bo nigdy nie był zmuszany do rozpoczynania konwersacji.
-W porządku- odpowiedział lakonicznie- Nie ma co odpowiadać, weekend jak weekend- dorzucił Choi, unosząc delikatnie ramiona w geście praktycznie żadnego zainteresowania tym tematem.
-... Naprawdę nie było nic, co czyniło go.. Umm..Wyjątkowym?- co jakiś czas przerywał swoje pytanie na rzecz zastanowienia nad tym, o co chce dokładnie spytać. Jak na razie czuł się niezwykle niezręcznie. Przy tym poczuł się jakoś inaczej, milej. Tylko z Kibum'em potrafił prowadzić rozmowę, bo tylko z nim miał możliwość, w końcu to jego kochana diva. Teraz miał możliwość spróbowania z kimś innym, co trochę go zmotywowało.
-Nic, a nic. Jonghyun jak zwykle drażnił mnie obecnością, a ja ćwiczyłem bieganie za piłką. Nic nowego ani ciekawego- wzruszył ponownie ramionami, wpatrując się w niego.
Taemin czuł się nieswojo z faktem, iż jest uważnie obserwowany, spróbował jednak dalej. Tym razem zaciekawiony naprawdę tym, czym zajmuje się Choi w wolnej chwili. Biega za piłką?
-Grasz w coś?- spytał, przekrzywiając głową i kierując na niego całą swoją uwagę. No, prawie. Co jakiś czas zerkał, czy nie nadchodzi Kibum, który wyratowałby go z "opresji". Jak na razie ślad jednak zaginął.
-W piłkę nożną- powiedział, kiwając głową z delikatnym uśmiechem i nadal nie spuszczając wzroku, przez co Taemin zaczął się prywatnie nimi fascynować przez ich kolor oraz wyraz. Kiedy wspomniał o tym, że gra, zauważył w nich błysk. Choi wyraźnie lubił grę.
-Musisz ze mną kiedyś zagrać- uśmiechnął się delikatnie. Na twarzy rozmówcy również pojawił się uśmiech.
-Umiesz grać?- spytał, zaciekawiony i rozbawiony jednocześnie.
-Właściwie to nie, dlatego mnie nauczysz- przygryzł dolną wargę, odwracając wzrok. Nie wiedział z jaką reakcją spotka się, gdy oznajmi coś takiego. Właśnie ujawnił dozę pewności siebie w krótkiej wypowiedzi i trochę bał się czy nie przesadził. Kiedy jednak usłyszał przyjemny dla ucha szczery śmiech, odczuł niesamowitą ulgę. Bezpieczny.
-W takim razie co powiesz na ten weekend?- spytał, unosząc z uśmiechem brwi. I w tej chwili Taemin musiał przyznać, że poczuł się naprawdę świetnie. Ze względu na to, iż starszy go zaakceptował jako człowieka i przynajmniej dobrego znajomego czy kolegę z zespołu, no i zaproponował mu spotkanie w formie nauki gry. Pasowało mu to. Jego pewność siebie i poczucie własnej wartości wzrosły wraz z nastrojem. Pokiwał energicznie głową z szerokim uśmiechem, mówiąc:
-Mnie pasuje!
~~~

================================================

=================================================

Kolejny rozdział, wow, wow. 
Proszę, nie zabijajcie mnie za nieobecność i długość tego wytworu ;-; 
No i oczywiście, dzięki wielkie za przeczytanie tego czegoś i zapraszam również do czytania tego, co pojawi się w przyszłości c':
No i.. Pokornie proszę o komentarze z nadzieją, że rozdział wam się spodobał~
~Kilmi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz