Cisza robiła się coraz bardziej nieznośna. Kyungsoo uśmiechnął się lekko.
-Ja to zrobiłem.
Oczy Kibuma ciskały gromy. Minho zaczął się cicho modlić, by Jjong wrócił już z pracy. Tylko on umiał uspokoić divę.
-Ty... CO?! JAK ŚMIAŁEŚ RUSZAĆ...
-No, i posprzątałem w lodówce. I w szafkach. Jesteś strasznie niezorganizowany.
-O matko- wyszeptał Minho. Taemin szybko się za nim schował. Oczy miał wielkie z przerażenia.
Nie wiadomo, kiedy dokładnie rzucono pierwszy talerz, ale gdy Jinki i Jonghyun wrócili z pracy, kuchnia była pobojowiskiem, pośrodku którego wrzeszczało na siebie dwóch chłopaków.
-Hyung, proszę...- zaczął Jongin, trzymając Kyungsoo za łokieć.
-Odsuń się, to nie twoja sprawa.
Jjong pierwszy zrozumiał, co się dzieje i bezceremonialnie wyniósł Kibuma z pokoju.
-Wrzaski za trzy... dwa... jeden...- Minho przewrócił oczami.
-PUŚĆ MNIE, GŁUPI DINOZAURZE!!! CO TY SOBIE WYOBRAŻASZ?!
Jongin zaśmiał się cicho.
-Chodź, hyung- powiedział do Kyungsoo.-Położysz się, dobrze? Musisz się wyspać, żeby odzyskać siły.
-W porządku- wyburczał chłopak i razem opuścili kuchnię. Minho spojrzał na Taemina, trochę zaskoczony.
-Lepiej idź do pokoju, Minnie. Ja tu posprzątam.
-Nie, hyung. Pomogę ci- uśmiechnął się chłopak, poprawiając włosy. Starszy skinął głową i zabrali się za ogarnianie "pola bitwy".
Gdy skończyli sprzątać, było już po dwudziestej drugiej.
-Hyung, jestem zmęczony...
-Wiem, Minnie. Musisz się wyspać.
-A mogę spać u ciebie?- rudzielec zrobił słodką minkę. Minho westchnął cicho, zbity z tropu. Miał ochotę złapać te policzki i wycisnąć z nich całe szczęście. Nieważne, jak dziwnie to zabrzmiało.
-Oczywiście, że możesz- uśmiechnął się w końcu.-No to chodź.
Weszli do pokoju Minho w ciszy.
-Idę się kąpać pierwszy!- zawołał Taemin i pobiegł do łazienki. Starszy zaśmiał się pod nosem i usiadł na łóżku.
Po chwili położył się i spojrzał w sufit. Niby nic niezwykłego. Biała, chropowata powierzchnia, gdzieniegdzie poplamiona innym kolorem farby. W kąciku jakiś sympatyczny pająk uprządł sieć. Choi uśmiechnął się lekko. Nie przeszkadzały mu pająki, a wręcz przeciwnie. Łapały w końcu komary i muchy.
Wędrował wzrokiem dalej. Szafa. To była ta szafa, na której Taemin siedział w duchowej formie. Była chyba ulubionym meblem Minho. Mała, ale solidna, wykonana z mocnego, ciemnego drewna. W drzwiach miała lustra, dookoła których czyjaś sprawna dłoń wyrzeźbiła liście i kwiaty. No i pachniała jak prawdziwy las.
Obok stało biurko. Nic specjalnego, ale spełniało swoje zadanie, czyli utrzymywanie całego bałaganu. Kartki, dokumenty, teczki i obrazki.
Po lewej stronie biurka znajdowały się drzwi, a w nich...
Taemin, świeżo po kąpieli, jedynie w krótkim ręczniku na biodrach.
Minho zakrztusił się własną śliną. Rude włosy młodszego były wciąż mokre i lepiły się do twarzy. Wyglądało to... seksownie.
Taemin uśmiechnął się niepewnie, poprawiając ręcznik.
-Hej, hyung, mam sprawę.
--------------------------------------------------------------------------
YEOGI BUTEORA
Hehe, wróciłam :33 Wiem, że nie jest zbyt długi, ale to pierwsze moje pisanie od dłuższego czasu, kek. Jak tam początek roku szkolnego?
-Kim Naree
czwartek, 1 września 2016
poniedziałek, 1 sierpnia 2016
INFO
Hej miśki, tu Ree~
Niezbyt fajne wieści, ze względu na wyjazdy i brak weny, BLOG ZAWIESZONY DO KOŃCA WAKACJI.
Ale wrócimy z hukiem c=
Miłych wakacji~
Niezbyt fajne wieści, ze względu na wyjazdy i brak weny, BLOG ZAWIESZONY DO KOŃCA WAKACJI.
Ale wrócimy z hukiem c=
Miłych wakacji~
poniedziałek, 18 lipca 2016
Wonderland Exists- rozdział drugi
W dół i w bok
Miał
pecha. I to ogromnego.
Bo
jak inaczej można wytłumaczyć to, że obudziło go zimno i plusk?
Nijak. Był w wodzie. Pech i
tyle.
Szczęście
w tym wszystkim wyglądało tak, że ojciec nauczył go pływać w
rzekach i morzach. Zwalczył
prąd i dopłynął do
brzegu. Jakoś.
-Daehyun,
obudź się!- zawołał z dołu. Było mu cholernie zimno i dziękował
swojemu zdrowemu rozsądkowi za
zostawienie swojej kurtki temu prawie nieznajomemu. Inaczej
straciłby telefon, słuchawki, dokumenty… Wszystko.
-Co
się dzieje? Dlaczego jesteś cały mokry?- wymamrotał blondyn,
patrząc na niego nieprzytomnym wzrokiem.
-Miau?-
dodał Youngjae, przeciągając
się i strosząc lekko sierść.
-Spadłem…-
burknął Yongguk, patrząc gdzieś w bok. Nie czuł się zbyt
komfortowo z tym, że tak się stało.-Rzucisz mi plecak?
-Oczywiście…
Oh, to twoja kurtka – Jung uśmiechnął się lekko,
widząc okrywający go materiał.-Dziękuję,
hyung. Trzymaj plecak.
Bang
szybko wydobył jakieś suche rzeczy. Uznał, że warto być zawsze
gotowym na różne rzeczy. Powiesił swoje mokre ubrania na gałęzi.
-Pranie
samo się zrobiło- uznał, ubrany już w ciepłe
ciuchy. Daehyun roześmiał
się, wyciągając ze swojej magicznej walizki kilka wspaniałych
rzeczy. Ciastka, chleb, ser,
czekoladę…
-Musimy
znaleźć jakieś miejsce, gdzie zjemy obiad.
-Albo
coś upolujemy- Yongguk uśmiechnął się pod nosem, jedząc
kanapkę. Coraz bardziej
podobała mu się ta idea „przygody”. Chyba tego mu brakowało w
życiu. Czuł się, jakby znów wędrował po górach z bratem. Tylko
tym razem znalazł się w takiej sytuacji z dziwnym kolesiem i jego
kotem.
Czym
jest życie bez takich sytuacji?
-Myślę,
że musimy wejść do lasu- stwierdził blondyn, bawiąc się
szalikiem. -Będziemy iść
cały czas nad rzeką, aż znajdziemy jakąś leśniczówkę czy coś.
Powiedz mi, hyung, nie musisz
wracać do pracy, rodziny czy coś?
-Nie.
Ostatnio zrezygnowałem z pracy. Wiesz,
zarobiłem naprawdę ogromną ilość pieniędzy w wielkiej
korporacji… Ale tam nie było miejsca na życie. A rodzina…-
Yongguk przechylił głowę.-Mieszkam sam.
-Nie
masz dziewczyny, żony, nic?
-Jakoś
nigdy się nie złożyło- przyznał z rozbawieniem. Nie potrzebował
kobiety. Właściwie nie potrzebował nikogo oprócz Yongnama i
Natashy. No, technicznie
rzecz biorąc, Natasha była kobietą. Nieważne.-A ty, Daehyun-ssi?
-Nie.
Zawsze byłem tylko ja. No, i Jae- blondyn uśmiechnął się do
kota.
-No
to się dobraliśmy. Trzeba opracować plan działania. Czyli
idziemy wzdłuż rzeki i czekamy na szczęście?
-To
brzmi jak zabawa.
Wędrówka
lasem okazała się być trudniejsza, niż myśleli. Brak
ścieżek skutkował
błądzeniem
po brzegu rzeki. Youngjae szedł grzecznie u boku swojego opiekuna,
co niezwykle zadziwiało Banga. W końcu rzadko widuje się kota
posłusznego jak pies, prawda?
-Fuj,
pająk. Jae, zostaw- Daehyun skrzywił się.-Nie wolno.
-Koty
polują na pająki- zauważył Yongguk.
-Nie
chcę, żeby ruszał to obrzydlistwo. Ewwww.
-Boisz
się pająków?
-Brzydzę
się.
Pokiwał
głową, starając się zapamiętać tę informację. Westchnął
ciężko. Szli już jakieś dwie godziny i nic.
-Zróbmy
postój, proszę. Zaraz
padnę- zatrzymał się pod drzewem.
-Racja.
Stop, kocie, gdzie ty lecisz?- Jung przysiadł na powalonym pniu.
-Miau-
brzmiała odpowiedź.
-Nie,
żadnych lisów. Chodź tu.
Hyung, wody?
Bang
pokiwał głową i z wdzięcznością przyjął butelkę. Przymknął
oczy, wsłuchując się w śpiew ptaków, szmer liści i chlupanie
wody. Do tego wszystkiego
dołączył melodyjny głos, śpiewający razem z ptakami tę
magiczną melodię. Mężczyzna otworzył oczy i spojrzał z
zaskoczeniem na Daehyuna, który siedział na swoim pniu.
-Pięknie-
powiedział w końcu, uśmiechając
się.
-Dziękuję,
hyung. Gotowy do dalszej
wędrówki?
-Nigdy
nie będę gotowy. Ruszajmy.
Była
już czwarta po południu, a oni wciąż byli w lesie. Dosłownie i w
przenośni.
-Boli
mnie brzuch. Umieram z głodu- narzekał Jung, wlokąc się powoli.
-Patrz,
jesteśmy uratowani- mruknął Yongguk, uciszając go. Youngjae
najeżył sierść, wpatrując się w ten sam punkt.
Ogromny,
czarny królik kicał spokojnie przez las.
-Jedzenie!-
zawołał z ulgą blondyn.
-Cicho
bądź, bo nam odkica.
Królik
spojrzał na nich i Bang mógłby przysiąc, że widział w tym
spojrzeniu niesamowitą pogardę. Zacisnął
zęby i zaczął powoli iść za tym wrednym stworzeniem. Postawił
sobie za cel złapanie go i
zrobienie pysznej potrawki. I
wszystko było pięknie, dopóki ten głupi futrzak nie skoczył do
jakiejś nory.
-Zaczekajmy
na niego. Nie ma wyjścia- stwierdził czarnowłosy mężczyzna,
przeklinając w duchu swoją
powolność.
-Co
tam czekać. Musimy wskoczyć za nim. Osaczę go- Daehyun zmarszczył
groźnie brwi.
-Miau,
miau, miaaaau!- brązowy kot
nastroszył sierść.
-Nie,
Youngjae. Przestań narzekać. Mój
plan jest genialny.
Yongguk
zanotował sobie w głowie, żeby nie odbierać temu chłopakowi
jedzenia.
-Nie
wiem, czy to jest bezpieczne…- zaczął.
-Spoko.
To tylko dziura w ziemi. Jak coś, to cię zawołam. Chodź, Jae-
blondyn usadził sobie kota
na ramionach i skoczył do nory, zanim
Bang zdążył zaprotestować.
Minęło
pięć minut i uznał, że powinien się upewnić, czy wszystko okay.
-Daehyun-ssi?
Daehyun?- zawołał. Cisza.
Zmarszczył brwi. Wziął
plecak i przepakował kilka najważniejszych rzeczy z walizki
znajomego. Powoli zajrzał do ciemnego miejsca.-Jung Daehyun?
Youngjae? Dae….- i tyle
zdążył powiedzieć, zanim spadł.
Zamknął
oczy, gotowy na bolesne spotkanie z podłożem, ale nie nastąpiło.
Nic nie nastąpiło. Znalazł
się
w
próżni, w każdym razie tak mu się na początku wydawało. Dopiero
potem uświadomił sobie, że spada. Przypomniało
mu się, jak wybrał się w góry z rodzeństwem. Natasha poszła
wtedy szukać drewna, a on
i Yongnam zostali sami. Szept
brata na nowo rozbrzmiał mu w głowie. „Wiesz, znalazłem fajną
jaskinię. Chcesz zobaczyć?”.
Szczęście,
że Natasha ich znalazła i wyciągnęła spomiędzy skał. Wtedy
też spadali dość długo… Właśnie, spadali razem. Nierozłączne
bliźnięta. Zawsze jeden
miał oparcie w drugim.
Teraz
Yongguk spadał sam. Nie było nikogo, kto by mu powiedział, że
będzie dobrze, że nie roztrzaskają się o
podłoże.
Sam musiał tak myśleć. W
końcu był już dorosłym facetem. Zastanawiał
się, ile poniżej jest Daehyun. Niepokojące.
-HYUNG!
Otworzył
oczy i popatrzył na znajomą, jasnowłosą postać.
-Dae…?- zapytał. Chłopak zaśmiał się z niedowierzaniem i złapał go za rękę. Spadanie ustało.
-No hej.
-Dae…?- zapytał. Chłopak zaśmiał się z niedowierzaniem i złapał go za rękę. Spadanie ustało.
-No hej.
-Miau-
dodał Youngjae, strosząc sierść z niezadowoleniem.
-Dlaczego
jest cię tylko pół?- zmarszczył brwi Bang. Jego znajomy
uśmiechnął się.
-Bo
drugie pół jest tam. Królik tam wskoczył, a ja za nim. Czy to nie
zabawne? Chodź, hyung. Złapiemy tego wrednego królika.
Mężczyzna
pozwolił się wciągnąć do niewidzialnego tunelu. Otoczyła ich
jeszcze ciemniejsza czerń.
-Czy
tylko mi się wydaje, że to się przechyliło?- mruknął Jung,
łapiąc Yongguka za ramię. Miał rację. W jednej chwili tunel
zamienił się w zjeżdżalnię. Podróżnicy zamknęli mocno oczy.
-Zostaniemy
krwawą miazgą na czyjejś posadzce?- zapytał młodszy nieco
drżącym głosem.
-Nie
sądzę… Będzie dobrze. Nie przejmuj się…
-Tak
jest, hyung. Byłeś wspaniałym towarzyszem.
-Yah!
Nikt nie planuje umierać, prawda, Jae?
-Miau-
kot uniósł głowę, machając
lekko ogonem. Daehyun chciał coś odpowiedzieć, ale w tej samej
chwili pociemniało im przed oczami i stracili przytomność.
--------------------------------------------------------------------
Wróciłam <jak zawsze XD> byłam u rodziny więc ten ;;
Poprawię się!
xoxo
Ree
sobota, 4 czerwca 2016
Wonderland Exists- rozdział pierwszy
Dwóch samotników i kot
Pociąg
zatrzymał się w połowie piosenki. Mężczyzna zdjął słuchawki i
rozejrzał się uważnie.
To
nie była jego stacja.
Westchnął
ciężko i wyjrzał przez okno. Wszędzie dookoła pola, łąki… A
daleko rzeka i jakiś las. Jak poetycko, pomyślał ironicznie. Miał
dojechać na czas do miasteczka i zobaczyć się z ojcem. Tymczasem
jak widać utknął na jakimś zadupiu.
Drzwi
od przedziału otworzyły się powoli i do środka zajrzał szczupły
blondyn. Uśmiechnął się
niepewnie.
-Można?-
zapytał cicho. Mężczyzna pokiwał głową. Blondyn wszedł do
środka, tachając niewielką walizeczkę i tajemniczy, wiklinowy
kosz. Położył ów kosz na
siedzeniu, a drugi bagaż zaczął upychać na półeczce. Dłuższą
chwilę średnio mu to wychodziło, ale w końcu wygrał
wyimaginowaną bitwę z walizką i spokojnie usiadł obok swojego
kosza.
-Stoimy,
bo ktoś umarł w pierwszym
wagonie- powiedział wesołym, beztroskim tonem.-Zapanowała
sztywna atmosfera.
-Po
prostu przyszła na niego kolej…- powiedział mężczyzna
filozoficznie. Nie było mu dane zamyślić się nad tym biedakiem,
bo blondyn wybuchnął śmiechem.
-Nie…
Haha… Nie wierzę, że powiedziałeś „kolej”! Przyszła na
niego KOLEJ… Bo zmarł w POCIĄGU!
-Umm…
Nie miałem na myśli…
-Jesteś
naprawdę zabawny. A ja jestem Daehyun. Jung Daehyun- chłopak
odgarnął jasną grzywkę.
-Umm…
Bang Yongguk- mężczyzna uśmiechnął się nerwowo.
-Miau?-
kosz zadrżał lekko.
-Ah,
prawie zapomniałem!- blondyn podniósł wiklinową pokrywę. Od razu
wychyliła się brązowa, kocia główka. Stworzonko
spojrzało na nich inteligentnymi oczami.
-To
jest Youngjae.
-Dałeś
tak kotu
na imię?
-Tak.
Przyszedł do mnie tydzień temu, w ulewny wieczór. Nie mogłem go
zostawić- Daehyun pogłaskał zwierzątko za uszkiem. Yongguk
przechylił nieco głowę, oczarowany tą sceną. Doskonale
widział więź istniejącą między tą dwójką.
-Youngjae,
chyba musimy stąd uciekać, co? Ten pociąg będzie
tak stał wieczność…- blondyn popatrzył kotu w oczy.
-Miau.
-Tak,
weźmiemy go ze sobą.
-Miau,
miau, miau.
-Oczywiście,
że dostaniesz jedzenie. Ale chyba nie chcesz jeść w jednym
pojeździe z trupem?
-Miauuuu.
Bang
poprawił nerwowo swoje ciemne włosy. Nie za bardzo rozumiał ich
konwersację, ale brzmiała trochę… niepokojąco.
-Daehyun-ssi?
O co chodzi?- zapytał niepewnie.
-Youngjae
i ja doszliśmy do wniosku, że musisz z nami stąd wyjść- oznajmił
Jung, zamykając pokrywkę kosza.
-Wyjść…
gdzie?
-Gdziekolwiek.
Z tego pociągu. Chyba, że nie chcesz…
-Dla
mnie okay. Już i tak jestem spóźniony… A mój brat nie należy
do cierpliwych osób- westchnął Yongguk, bawiąc się nerwowo swoim
łańcuszkiem.
-No
to chodźmy- blondyn wstał i poprawił szary szalik. Z trudem zdjął
walizkę z półki i wyciągnął kota z koszyka.
-Czy
nie powinieneś go schować?
-Nie.
Nie lubi podróżować w koszu. Jechał w nim, bo tak kazał jakiś
ważny dupek na dworcu. Ale teraz jesteśmy wolni.
Youngjae miauknął cicho, wdrapując się swojemu opiekunowi na ramiona.
Youngjae miauknął cicho, wdrapując się swojemu opiekunowi na ramiona.
-No,
zbieraj się- Daehyun wyszczerzył radośnie zęby, obserwując
Yongguka. Ten westchnął ciężko, wstając z miejsca. Nie miał
bagażu oprócz podręcznego plecaczka. Spakował jeszcze słuchawki
do kieszeni wojskowej kurtki i otworzył drzwi.
-Ruszajmy-
mruknął. Wyszedł z przedziału, a następnie z pociągu. Daehyun
wyskoczył za nim, lądując na trawie z gracją.
-Nadchodzimy,
przygodo!
-Miau~
-To
się źle skończy- mruknął Bang, wpatrując się w horyzont.
Szli
już dość długo. Youngjae spał na ramionach blondyna, a Yongguk
mrużył oczy od słońca.
-Zróbmy
postój- poprosił w końcu.
-Tak,
to dobry pomysł- Daehyun usiadł na trawie. Po chwili jego towarzysz
zajął miejsce obok. Wyjął z plecaka termos z kawą.
-Poczęstujesz
się?- zapytał z lekkim uśmiechem.
-Chętnie.
Przeurocze to- blondyn wskazał na termos z Tygryskiem.
-Dziękuję-
mruknął Bang. Poczuł się nieco zakłopotany. Wiedział, że jest
już dorosłym mężczyzną. Mimo tego Tygrysek zawsze przypominał
mu wesołe lata dzieciństwa i wywoływał pewną nostalgię. Może
właśnie dlatego trzymał ten termos. Poza tym, dostał go od brata.
Kawa,
przypomniał sobie. Szybko nalał
blondynowi napoju.
-Wybacz,
zamyśliłem się.
-Nic
nie szkodzi. Masz ochotę na coś słodkiego?- Jung
otworzył walizeczkę, oblizując usta. W
środku były paczki ze słodyczami. Ogromna
ilość paczek.
-Woah.
Mogę żelki?
-Oczywiście.
Trzymaj- rzucił w mężczyznę odpowiednią rzeczą. Zapadła
komfortowa cisza. Daehyun popijał kawę i jadł ciastko, Yongguk
pochłaniał miśki
bezlitośnie, a brązowy kot spał.
-Robi
się późno. Już szósta- mruknął
w pewnym momencie ten pierwszy.-Co
zrobimy? Gdzie będziemy spać?
Yongguk
wzruszył ramionami. Pociąg już odjechał, a żaden inny nie
zatrzyma się przecież w
szczerym polu. Zresztą do torów było za daleko.
-Dojdźmy
nad rzekę. Może będzie tam jakiś budynek. Poza tym drzewa
wyglądają solidnie.
-To
brzmi jak prawdziwa przygoda- blondyn wstał i znów oblizał usta.
Był to jeden z nawyków, których
nie umiał się pozbyć, nieważne, jak bardzo próbował.
-Tak.
No to chodźmy.
Szli
tak jeszcze około godziny, zanim dotarli nad rzekę. Słońce
powoli wędrowało do horyzontu,
by
złączyć się z nim jak z dawno utraconym kochankiem. Łagodny
blask delikatnie ozłacał łąkę, która powoli wchodziła w las.
Yongguk westchnął cicho,
ciesząc się widokiem.
-Od
dawna nie widziałem czegoś tak pięknego- mruknął w końcu, a
jego głęboki głos rozszedł się po całej rzece, komponując z
grą świerszczy idealną muzykę. Daehyun posłał mu uśmiech.
-Słyszysz
to? To jest prawdziwa
melodia- szepnął, po czym wsłuchał się w delikatny szum wody.
-Musimy
znaleźć dobre drzewo- Bang w końcu wybudził się ze swoistego
transu wywołanego klimatem tego miejsca.
-Tamto
się nada?- blondyn wskazał nieco przechylone, ogromne drzewo z
rozłożystymi gałęziami. Wisiało lekko nad wodą.-Wygląda na
dość silne, by nas utrzymać.
-Ale…
Można stąd spaść…- zauważył
jego towarzysz.
-Oj
tam. A ty co sądzisz, Jae?
-Miau.
-Przegłosowane!-
zawołał śpiewnie Jung i podbiegł do drzewa. Nie
bez trudu wdrapał się na nie, by ułożyć się między
gałęziami.-Hej, tu jest super.
Yongguk
westchnął, wskakując obok.
-No
to co teraz robimy?- spojrzał na powoli zachodzące słońce.
-Śpimy.
Musimy wstać wcześnie, żeby wymyślić, co dalej.
Skinął
głową, patrząc, jak Daehyun zasypia powoli z Youngjae w ramionach.
Uroczy obrazek.
Przeleżał
jeszcze dwie godziny, wspominając wędrówki z Yongnamem. Podziwiał
gwiazdozbiory, których nie rozróżniałby, gdyby nie on. Zrobiło
się chłodno. Uświadomił sobie, że Jung ma tylko cienką bluzę.
Okrył towarzysza wędrówki swoją kurtką, a następnie zapadł w
sen.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemanko!
W końcu wstawiam rozdzialik, będąc w biegu. Jestem ciut śpiąca, bo mam za sobą wizytę nad jeziorem, no i wczorajszy koncert.
Przy okazji, dzięki, The Cranberries!!! To było cudo, naprawdę! <3 <3 <3
Przyjmijcie ten rozdział cieplutko,
-Ree
poniedziałek, 30 maja 2016
Hello
Teoretycznie nie poszło mi z matmą, ale hej, zdałam! <3 I być może nawet będę pisała~ Chociaż idzie mi powoli, bo dopiero wróciłam ze spływu i jestem jeszcze ciut rozkojarzona, postaram się, żeby do końca tego tygodnia coś tu się pojawiło. Może nawet 1 rozdział WE? Co wy na to?
XOXO,
YOON NAREE
Tak, ja i Jeonghan jesteśmy małżeństwem, nie ma co dłużej się z tym ukrywać XDDDD
XOXO,
YOON NAREE
Tak, ja i Jeonghan jesteśmy małżeństwem, nie ma co dłużej się z tym ukrywać XDDDD
środa, 11 maja 2016
Wieści~
Hej~
Tu Naree (czego można się domyślić po oczojebnej, różowej czcionce), niestety nie mam do końca dobrych wieści. Ze względu na moje złe oceny z matematyki być może będę musiała zawiesić pisanie do wakacji, ehhh ;-; Wszystko zależy od wyniku dzisiejszego testu, więc trzymajcie za mnie kciuki ;___;
Druga wiadomość jest nieco bardziej pozytywna, wcześniej czy później zaczynam wyzwanie 30 one-shotów, więc bądźcie gotowi >:3
Bye byeeee <3
Ree
Tu Naree (czego można się domyślić po oczojebnej, różowej czcionce), niestety nie mam do końca dobrych wieści. Ze względu na moje złe oceny z matematyki być może będę musiała zawiesić pisanie do wakacji, ehhh ;-; Wszystko zależy od wyniku dzisiejszego testu, więc trzymajcie za mnie kciuki ;___;
Druga wiadomość jest nieco bardziej pozytywna, wcześniej czy później zaczynam wyzwanie 30 one-shotów, więc bądźcie gotowi >:3
Bye byeeee <3
Ree
środa, 4 maja 2016
Oneshot- niespodzianka
Tytuł: Brak (upsss, wybaczcie)
Pairing: Niespodzianka
Gatunek: Fluff
Autor: Kim Naree ^u^
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pairing: Niespodzianka
Gatunek: Fluff
Autor: Kim Naree ^u^
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Nuuuudzi
mi sięęęę- westchnął Yongguk, patrząc na swojego
współlokatora. Ten podniósł wzrok znad telefonu.
-Boże,
musisz mi przeszkadzać?- zapytał z irytacją.
-Pomóż
mi. Pomóż pomóż pomóż…
Kim
Himchan przewrócił oczami w charakterystyczny dla siebie, sukowaty
sposób.
-Dobra.
Załatwię ci zajęcie na następne LATA, żebyś się odczepił. Daj
mi telefon.
-Co?
-Daj
mi telefon, Bang.
Chłopak
westchnął ciężko i wypełnił polecenie. Jego znajomy chwilę coś
klikał, po czym oddał mu urządzenie z kamiennym wyrazem twarzy.
-Co
to jest?- Yongguk spojrzał z obrzydzeniem na pasteloworóżowe tło
aplikacji.
-Twoja
zabawa życia, Bang. Tu ustawiasz preferencje, informacje o sobie, a
potem po prostu wciskasz to magiczne brokatowe serduszko. Aplikacja
wylosuje ci partnera do rozmowy. Możesz z nim pisać jakiś czas,
jeśli nie uznasz go za zajebistego, wciskasz krzyżyk. Jeśli
jednak, możecie się dodać do… nazwijmy to „znajomych”.
Kontakty masz tutaj.
-Jesteś
pojebany.
-Baw
się dobrze, ja idę na zakupy. Papaaaa.
Guk
został sam. Westchnął ciężko i spojrzał w lustro. Poprawił
ciemne włosy i uśmiechnął się do swojego ziemniaczkowatego
odbicia, po czym zaczął wypełniać kolejne rubryczki w
informacjach o sobie.
Nazwa
użytkownika: bangster
Przedział
wiekowy: 20-25
Płeć:
mężczyzna
Zainteresowania:
muzyka, filmy wojenne
Już
go to zmęczyło. W preferencjach ustawił tylko płeć (mężczyzna)
i przedział wiekowy (taki sam, jak swój). Wziął głęboki oddech
i wcisnął to durne, pedalskie serduszko.
CheeseCake~
Hej
hej ;)
bangster
Ummm,
cześć?
CheeseCake~
Jestem
Daehyun, lubisz sernik?
-Kurwa,
co?- Yongguk gwałtownie zakończył konwersację. Bez sensu.
Wciśnięcie
serduszka po raz kolejny było kwestią dwóch minut.
Himchan
wrócił do mieszkanka około dwudziestej. Panowała błoga cisza.
Uśmiechnął się pod nosem.
-Wróciłem-
zanucił, wchodząc do salonu. Jego współlokator westchnął.
-Ludzie
to pojeby. Ta aplikacja odbiera mi wiarę w nasz gatunek.
-Nie
mów tak, jakbyśmy byli jednym gatunkiem- Kim zmierzył go
pogardliwym spojrzeniem.
-Jakiś
chłopak pytał, czy jestem zainteresowany problemem kwadratury koła…
Mózg mi eksplodował, kiedy zaczął tłumaczyć.
-To
nie mój problem. Baw się dalej- Himchan ruszył z masą toreb do
swojego pokoju. Bang znów został sam. Nalał sobie wody i z
rezygnacją znów wylosował rozmówcę.
bangster
Błagam,
nie bądź dziwakiem
tatsmato
♥
Czyżby złe doświadczenia? XD
Czyżby złe doświadczenia? XD
bangster
Nie
pytaj ;-;
tatsmato
♥
Oki
doki Σ(ノ°▽°)ノ
bangster
Wyglądasz
na całkiem normalnego… Czy może się mylę?
tatsmato
♥
Uważam
się za normalnego. I lubię kawę (♥ω♥ ) ~♪
bangster
To
brzmi całkiem normalnie
tatsmato
♥ dodał użytkownika bangster do kontaktów
tatsmato
♥
Miło
mi :33
Yongguk
spojrzał na zegarek, a potem na lustro. Uświadomił sobie, że
policzki bolą go od uśmiechania się.
bangster
Obawiam
się, że muszę uciekać do łóżka, jutro praca…
tatsmato
♥
Oki,
odezwij się jutro, o ile cię nie wystraszyłem, hihi
Dobranoc,
Bangie~
Mogę
tak zdrabniać, nie?
bangster
Jasne.
Dobranoc c:
Powoli
odłożył komórkę, wciąż szczerząc się jak idiota. Wpakował
się do łóżka, rozmyślając o tym, że może Himchan nie jest
taki durny.
Poranek
był ciężki, ale nie tak bardzo. Yongguk zaczynał pracę dopiero o
dziewiątej, więc mógł siedzieć przy stole, pić koktajl ze
szklanki z Tygryskiem i cieszyć się słońcem prześwitującym
przez żółte zasłonki.
tatsmato
♥
Cześć,
Bangie ╰(✧∇✧╰)
bangster
Hej,
hej c:
tatsmato
♥
Mam
nadzieję, że nie przeszkadzam
bangster
Nieee,
zaczynam pracę dopiero za półtorej godziny
tatsmato
♥
To
czemu nie śpisz? O.o
bangster
Mój
współlokator wstaje na uczelnię i mnie budzi.
tatsmato
♥
Współlokator?
Ale nie chłopak ani nic?
bangster
Nie,
haha XD
tatsmato
♥
Co
w tym takiego śmiesznego? O.o
bangster
Po
prostu on jest trochę… Zwariowany. Zakupoholik, wieczna
księżniczka…
tatsmato
♥
To
brzmi jak opis osoby, którą widuję codziennie w lustrze ;*
bangster
Wybacz.
Nie obrazisz się?
tatsmato
♥
Jasne,
że nie, Bangie <3
Jesteś
pierwszą w miarę normalną osobą tutaj~
bangster
Dziękuję
^^ To bardzo miłe z twojej strony.
tatsmato
♥
Wiem,
jestem niezwykle miłą osobą.
Yongguk
zaśmiał się. To zabrzmiało prawie himchanowo.
bangster
Muszę
lecieć do pracy…
tatsmato
♥
Pa,
Bangie <3
~*~*~
-Co
masz taką minę?- zapytał Himchan, patrząc na swojego
współlokatora. Był już bliski rzucania garnkami.
-Nic,
po prostu Tats nie pisze od jakiejś godziny… A ty nie dajesz mi
cierpieć, tylko zawracasz dupę.
-Jestem
ciekaw, co by było, jakbyście się spotkali w realnym świecie.
Wiesz, to już trzy miesiące, zachowujesz się jak zakochany
szczeniak… A co, jeśli on nie jest tym, za kogo go masz?
-Przestań
pieprzyć, Channie. To, że ty ostatnio znowu natrafiłeś na
jakiegoś starego dziada…
-NIE
PRZYPOMINAJ MI!- pisnął chłopak, ukrywając twarz w dłoniach.-To
było okropne. Okropne.
Yongguk
westchnął cicho, stając obok i uspokajająco przytulając go do
siebie.
-Już
cichutko. Po prostu na przyszłość zabieraj ze sobą paralizator na
takie spotkania, dobrze?
-Dobrze,
Gukkie- szepnął młodszy, biorąc głęboki oddech. Nagle poczuł
się o wiele bezpieczniej. Trochę dziwnie, ale mimo wszystko…-Okay,
puść mnie, śmierdzielu.
-Sam
śmierdzisz!- zaśmiał się Bang, po czym ruszył do swojego pokoju.
Może jego współlokator miał rację..?
tatsmato
♥
Przepraszam,
że tak długo mnie nie było :c Musiałem zrobić jedzenie~
bangster
W
porządku, nic się nie stało :3
tatsmato
♥
Jak
się miewasz? XD
bangster
Tak
właściwie to się nad czymś zastanawiam…
tatsmato
♥
A
nad czym? Jak mogę ci pomóc???? ^^
Zaśmiał
się cicho do telefonu. Ten jego entuzjazm zawsze go bawił.
bangster
Moglibyśmy
się spotkać? No wiesz, tak… Na żywo?
tatsmato
♥
Oh…
Wiedziałem, że kiedyś o to zapytasz XD
bangster
Błagam,
nie mów, że jesteś jakimś gimbusem, który robi sobie żarty…
tatsmato
♥
Nie,
spokojnie :* Możemy się spotkać, jeśli chcesz, Bangie. Jesteś z
Seulu?
bangster
Tak~
Ty też?
tatsmato
♥
Mhm
:33 Co za ulga… To gdzie chcesz się spotkać?
bangster
Ty
wybieraj, księżniczko
tatsmato
♥
BANGIE!
CHOLERA, RUMIENIĘ SIĘ PRZEZ CIEBIE, PRZESTAŃ >///<
Uhm…
Znasz Pink Coffee Shop?
bangster
Jasne,
że znam. Ten w centrum, tak? :33
tatsmato
♥
Tak…
Tam możemy się spotkać. Co powiesz na sobotę?
bangster
Brzmi
świetnie. Niech będzie sobota, w południe ^^
tatsmato
♥
Super
:33 Po czym cię poznam?
bangster
Brązowe
włosy, skórzana kurtka… Wezmę czerwoną różę ^^
tatsmato
♥
BANGIE,
ZNOWU O///O
Ps.
to brzmi świetnie *-*
A
ja… Cóż, będę miał bluzę-króliczka ^w^
bangster
Awwwwwh…
tatsmato
♥
Okay,
muszę spadać, nauka wzywa, eh…
bangster
Powodzenia,
księżniczko~
tatsmato
♥
Oh
god, Bangieeee, zaraz się tutaj spalę. Przestań…
bangster
Papaaa
:33
~*~*~
Sobotni
poranek. Yongguk po raz kolejny zerknął w lustro. Był cholernie
zestresowany. Uśmiechnął się nerwowo do róży, którą trzymał
w dłoni, po czym opuścił mieszkanie, kierując się do kawiarenki
niedaleko.
Nie
było zbyt dużych tłumów, więc bez trudu zajął stolik dla dwóch
osób przy oknie. Siedział dłuższą chwilę, w sumie jego wina-
przyszedł zbyt wcześnie. Czuł lekkie łaskotanie w brzuchu.
Okropny stres zżerał go od środka.
W
postrzeganiu Yongguka trwało to wieczność, zanim czyjś cień padł
na stolik. Na początku bał się podnieść głowę. Musiał
uspokoić oddech. Serce nie było takie posłuszne i tłukło się w
klatce piersiowej, jakby chciało uciec.
-Bangie?-
zapytał ktoś drżącym, ale jakże znajomym głosem. Yongguk powoli
podniósł głowę i wszystko stało się jasne.
Cisza,
która zapadła, być może dałaby się pokroić, gdyby któryś z
nich miał przy sobie maczetę.
Himchan
nerwowo pociągnął za różowe uszka swojej bluzy. Przygryzł lekko
wargę.
-Mogę
ci to wyjaśnić- mruknął w końcu.
-Dobrze,
ale najpierw usiądź, Channie. Mam wrażenie, że jest dużo do
tłumaczenia.
-Nie
masz racji- odpowiedział młodszy, zajmując wolne
krzesło.-Wyjaśnienie jest bardzo proste… Po prostu chciałem,
żebyś… zobaczył we mnie kogoś więcej niż tylko irytującego
współlokatora…
Znowu
cisza. Yongguk powinien się czuć zdradzony, oszukany, wściekły…
Ale tak nie było. Popatrzył na chłopaka po drugiej stronie
stolika, uśmiechając się lekko.
-I
nie mogłeś mi tego powiedzieć osobiście?
-Nie-
młodszy opuścił głowę, rumieniąc się. Zaczął bębnić
palcami o blat.
-Oj,
księżniczko, księżniczko…
Jego
rumieńce nabrały głębszego odcienia różu.
-Idź
już, Gukkie. Muszę sporo przemyśleć…
-A
co, jeśli nie chcę iść? Z tego, co wiem, to mamy jakieś plany.
-M-mamy?-
Himchan niepewnie podniósł głowę. Czuł się kompletnie
zagubiony. Myślał, że jego przyjaciel się wścieknie, a on
wyglądał na rozbawionego.
-Kawa,
kino i spacer, księżniczko, pamiętasz?
-No
tak…
Yongguk
uśmiechnął się lekko, zamawiając ulubione americano
współlokatora. Dla siebie wybrał czekoladę.
Szykowało
się interesujące popołudnie.
~*~*~
-Odprowadzić
cię do domu, księżniczko?
Himchan
zaśmiał się cicho, nie mogąc nic poradzić na różowy rumieniec.
-Jeśli
chcesz…- mruknął, zerkając na ich złączone dłonie. Nawet nie
zauważył, kiedy to się stało.
Dotarli
do domu dosyć szybko. Yongguk uśmiechnął się, otwierając przed
nim drzwi.
-Dziękuję,
Gukkie. Dzisiaj było super- powiedział cicho młodszy.
-To
ja dziękuję, księżniczko.
Zapadła
cisza, tym razem tylko lekko napięta. Napięcie wzrosło, gdy nagle
znaleźli się dziwnie blisko siebie.
-Lubię,
kiedy mnie tak nazywasz, wiesz?- szepnął Himchan, przygryzając
nerwowo dolną wargę.
-A
ja lubię cię tak nazywać- Bang spojrzał prosto w sarnie oczy
przyjaciela. Decyzja zajęła mu chwilę. Objął go w pasie i
przyciągnął jeszcze bliżej, po czym delikatnie pocałował w
usta. Młodszy przymknął oczy, otaczając jego szyję ramionami.
Oddał pocałunek bez zastanowienia. Pozwolił swojemu sercu bić w
szaleńczym tempie.
-Bangie?
Położysz się ze mną dzisiaj?
Mężczyzna
przewrócił oczami, ale uśmiechnął się szeroko.
-A
co, księżniczka boi się sama?
-Tak-
mruknął Chan, wtulając się w niego.
-Niech
ci będzie, ale najpierw jedna rzecz.
-Jaka?-
uniósł brwi.
-Odinstaluj
aplikację, skarbie.
Zaśmiał
się cichutko i wykonał polecenie, po czym zrobił to samo na
telefonie starszego.
-Możemy
już iść… umm... spać?
-Przecież
jest dopiero osiemnasta- zauważył Yongguk.
-Wiem,
wiem. Ale ja tak bardzo chcę spać…- dłonie Himchana
powoli zaczęły się wsuwać pod bluzkę Banga.
-Cóż,
to zmienia postać rzeczy.
I
ruszyli do sypialni. Spać.
KOOOOOOOOOOOONIEEEEEEEEEEEEEEEEEEC
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No
to, ekhem.
WSZYSTKIEGO
NAJLEPSZEGO, UNNIE!!!! ŻYCZĘ CI KONCERTU OMG I F(X) W POLSZY, I
DUŻO DZIKICH SHIPPÓW NA LEKCJACH HISTORII… <3333
Jejciuu,
jesteś już stara, heheheehehehehehehehe żartuję, nie jesteś.
Jesteś piękna i młoda~ Gratuluję kolejnego roku życia (omaiga,
to już drugie urodziny ze mną, jakim cudem tyle przeżyłaś ^^)
Szczęścia w karierze i życiu osobistym (Boże, to tak poważnie
brzmi XD)
Wszystkiego
naj!
P.s.
Dziękuję za cukierki *-*
poniedziałek, 2 maja 2016
Opętany, cz. 16
-Co tu się dzieje?- Minho złapał się za głowę. Nikt mu nic nie mówił. Kai siedział pod drzwiami zamkniętego pokoju.
-To... To Kyungsoo- wyjaśnił Taemin szeptem, wychodząc z pomieszczenia, po czym pobiegł po świeże bandaże.
-Ten Zakapturzony?- wymamrotał Choi. Wszystko zrobiło się takie zawikłane...
-Hyung...- Jongin złapał rudzielca za nadgarstek.-Nic mu nie będzie, prawda?
-Pracujemy nad tym. Idź napić się kakao razem z Minho hyungiem, dobrze?
-To... To Kyungsoo- wyjaśnił Taemin szeptem, wychodząc z pomieszczenia, po czym pobiegł po świeże bandaże.
-Ten Zakapturzony?- wymamrotał Choi. Wszystko zrobiło się takie zawikłane...
-Hyung...- Jongin złapał rudzielca za nadgarstek.-Nic mu nie będzie, prawda?
-Pracujemy nad tym. Idź napić się kakao razem z Minho hyungiem, dobrze?
***
Gdy Kibum wmaszerował do kuchni dobę później, oboje zerwali się z krzeseł, wybudzeni z niespokojnego snu.
-Key-nim...
-Jest w stabilnym stanie. Potrzebuje dużo snu. Będzie z nim dobrze.
Kai usiadł z powrotem na krzesło, zamykając oczy.
-Jongin, będzie dla ciebie problemem zajęcie się nim? Ja i Taemin jesteśmy na nogach od stanowczo zbyt długiego czasu...
Minho spojrzał na niego morderczym wzrokiem.
-Taemin. Nie spał. Cały ten czas- wycedził.
-Zajmę się Kyungsoo- powiedział Kai, ruszając do pokoju. Kibum pomknął za nim. Choi zacisnął zęby i już miał go gonić, ale...
-Hyung?
Spojrzał na bladą, wymęczoną twarz chłopaka stojącego w progu.
-Minnie? Chodź tutaj. Aish, zajebię tego idiotę po prostu. Napijesz się czegoś ciepłego?
-Mmm... Mógłbym...- szepnął słabym głosem rudzielec, siadając obok. Choi obserwował, jak jego głowa powoli opadała.
-Hej, Minnie?
-Nie śpię! Nie... Śpię...
-Chodź, kotku- westchnął, biorąc go na ręce. Taemin przymknął oczy, wtulając twarz w jego szyję.
-Dobranoc, hyung...- szepnął. Minho uśmiechnął się i ułożył go w łóżku.
-Key-nim...
-Jest w stabilnym stanie. Potrzebuje dużo snu. Będzie z nim dobrze.
Kai usiadł z powrotem na krzesło, zamykając oczy.
-Jongin, będzie dla ciebie problemem zajęcie się nim? Ja i Taemin jesteśmy na nogach od stanowczo zbyt długiego czasu...
Minho spojrzał na niego morderczym wzrokiem.
-Taemin. Nie spał. Cały ten czas- wycedził.
-Zajmę się Kyungsoo- powiedział Kai, ruszając do pokoju. Kibum pomknął za nim. Choi zacisnął zęby i już miał go gonić, ale...
-Hyung?
Spojrzał na bladą, wymęczoną twarz chłopaka stojącego w progu.
-Minnie? Chodź tutaj. Aish, zajebię tego idiotę po prostu. Napijesz się czegoś ciepłego?
-Mmm... Mógłbym...- szepnął słabym głosem rudzielec, siadając obok. Choi obserwował, jak jego głowa powoli opadała.
-Hej, Minnie?
-Nie śpię! Nie... Śpię...
-Chodź, kotku- westchnął, biorąc go na ręce. Taemin przymknął oczy, wtulając twarz w jego szyję.
-Dobranoc, hyung...- szepnął. Minho uśmiechnął się i ułożył go w łóżku.
-Dobranoc, Minnie- mruknął i ucałował czoło śpiącego.
***
O poranku Kibum obudził Minho i powiedział, że wszystko opanowane i będzie dobrze.
-Pierdol się- odpowiedział zbudzony, pokazując przyjacielowi środkowy palec.
-Kiedy zejdziesz na śniadanie?
-Nie jestem głodny. Daj mi spać, kretynie.
Zapadła błoga cisza. Choi przymknął oczy. Już miał wpaść z powrotem w pułapkę snu, ale coś mu w tym przeszkodziło.
-Hyung?
Zamknął mocniej oczy. Udawał, że go nie ma. Zdziwił się, czując ciepło czyjegoś ciała.
-Key hyung kazał cię budzić... Ale chyba nie zezłościsz się na mnie, jeśli chwilę tu zostanę?- zapytał Taemin sennym głosem. Minho otworzył oczy, patrząc na niego. Po chwili zastanowienia otulił go kołdrą.
-Ooo... Teraz jest tak cieplutko...
Zaśmiał się cicho, obejmując zaspanego chłopaka, który niemalże odruchowo oparł czoło o jego klatkę piersiową.
-Jak... cieplutko...- wymruczał jeszcze Lee, zanim na dobre zapadł w sen.
Minęły dwie godziny, zanim Minho zdecydował się na obudzenie rudzielca.
-Minnie, kotku, wstawaj- mruknął z delikatnym uśmiechem.
-Hyung- wymamrotał chłopak, nie otwierając oczu.
-Pora na śniadanie.
-Minho hyung, nie zostawiaj mnie...- zacisnął swoje szczupłe palce na koszulce starszego, zanim otworzył oczy.-Dzień dobry, hyung. Czemu tak patrzysz?
-Mówiłeś przez sen.
Taemin zarumienił się lekko.
-Mam nadzieję, że nic głupiego. Przepraszam, hyung...
-Nie przejmuj się. Gotowy na śniadanie?
-A zaniesiesz mnie?- zaśmiał się, obejmując jego szyję. Zauważył, że Minho dawał mu poczucie bezpieczeństwa. No i był cieplutki.
-Jasne- westchnął Choi, podnosząc go. Ruszył do kuchni.
-W końcu... Awwwwh- Kibum uśmiechnął się znad garnków. Policzki najmłodszego przybrały czerwonego koloru, więc ukrył je wraz z resztą twarzy w koszulce swojego rycerza.
-Co zjecie?- spytał Kim, uśmiechając się.
-Płatki- rozległ się stłumiony głos Lee.-Proszę.
-Brzmi smacznie. Dla mnie też- zaśmiał się cicho brunet, siadając na krześle.-Kai wciąż tam siedzi?
-Tak. Nasz chory potrzebuje dużo odpoczynku. Próbowałem to wyjaśnić temu upartemu dzieciakowi, ale z nim się nie da! Musi być tak, jak on chce.
-Tylko koło niego siedzi- zauważył Taemin, przesuwając nosem po szyi Minho jak rozleniwiony kotek.
-Tak, ale on też potrzebuje snu. Dodatkowo trudno się odpoczywa, gdy ktoś ci chlipie nad uchem, nie sądzisz?
-To brzmi smutno- mruknął Choi, starając się nie reagować przesadnie na ogromną ilość kontaktu cielesnego.
-Może i tak, ale muszę być bezlitosny, jeśli chcę wyleczyć chorego, ok?
-Spoko. Gdzie Jong i Onew?
-Pojechali zarabiać. W przeciwieństwie do ciebie- prychnął Key.
-Pomagam ci zajmować się domem!
-Zostałeś kogutem domowym?
Taemin zachichotał, tuląc się mocniej do mężczyzny.
-Hyung, chcę dzisiaj potańczyć- powiedział w końcu.
-To zły pomysł, Minnie. Jesteś jeszcze za słaby- zaprotestował od razu Choi.
-Moim zdaniem to świetny pomysł. Pójdę z tobą do studia, a nasz kogucik poczeka tutaj, aż chory się obudzi- Kibum uśmiechnął się mściwie, po czym ujął dłoń Taemina i ruszył z nim do jednego z wielu pomieszczeń w tym ogromnym domu.
***
Drzwi powoli otworzyły się. Była godzina szesnasta i Minho czuł się już nieco znudzony. Usypiał. Dlatego podskoczył, słysząc głos Jongina.
-To tutaj, hyung. Jesteś pewien, że to dobry pomysł? Przecież zostałeś poważnie ranny...
-Shh, Kkamjong. Wiem, co robię- drobny chłopak wszedł powoli do kuchni. Spojrzał na mężczyznę przy stole.-Oh... To ty.
-To ja- pokiwał głową Choi.-Nie jesteś przypadkiem ranny?
-Co z tego? Czas na obiad. Boże, kto normalny kładzie widelce obok łyżek? Widelce powinny być obok noży. No-ży.
Kai zakrył usta dłonią, hamując śmiech.
-Hyung jest ciut przewrażliwiony na tym punkcie- wyjaśnił z rozbawieniem.
-Co jest w lodówce? Cholera, przecież tak się nie da żyć...
Następne pół godziny Kyungsoo spędził na przestawianiu wszystkiego w kuchni. Żaden z chłopaków go nie powstrzymywał, wymieniali tylko rozbawione spojrzenia. Nie wiedzieli jeszcze, że zawisło nad nimi widmo wojny...
***
-KTÓRY SKURWIEL PRZEŁOŻYŁ WIDELCE OBOK NOŻY?!
Osiemnasta. Taemin zamarł z butelką wody w dłoni. Kai uniósł brwi, a Minho zaczął się powoli wycofywać.
Każdy z tej trójki był przekonany, że miał już doświadczenia z piekłem. Mylili się.
Piekło miało dopiero nadejść.
------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam! <3
Tak, wiem, dramatyczne zakończenie i w ogóle XDDDDDD
Pozdrowienia, wesołej majówki! :33
-Ree
Zapadła błoga cisza. Choi przymknął oczy. Już miał wpaść z powrotem w pułapkę snu, ale coś mu w tym przeszkodziło.
-Hyung?
Zamknął mocniej oczy. Udawał, że go nie ma. Zdziwił się, czując ciepło czyjegoś ciała.
-Key hyung kazał cię budzić... Ale chyba nie zezłościsz się na mnie, jeśli chwilę tu zostanę?- zapytał Taemin sennym głosem. Minho otworzył oczy, patrząc na niego. Po chwili zastanowienia otulił go kołdrą.
-Ooo... Teraz jest tak cieplutko...
Zaśmiał się cicho, obejmując zaspanego chłopaka, który niemalże odruchowo oparł czoło o jego klatkę piersiową.
-Jak... cieplutko...- wymruczał jeszcze Lee, zanim na dobre zapadł w sen.
Minęły dwie godziny, zanim Minho zdecydował się na obudzenie rudzielca.
-Minnie, kotku, wstawaj- mruknął z delikatnym uśmiechem.
-Hyung- wymamrotał chłopak, nie otwierając oczu.
-Pora na śniadanie.
-Minho hyung, nie zostawiaj mnie...- zacisnął swoje szczupłe palce na koszulce starszego, zanim otworzył oczy.-Dzień dobry, hyung. Czemu tak patrzysz?
-Mówiłeś przez sen.
Taemin zarumienił się lekko.
-Mam nadzieję, że nic głupiego. Przepraszam, hyung...
-Nie przejmuj się. Gotowy na śniadanie?
-A zaniesiesz mnie?- zaśmiał się, obejmując jego szyję. Zauważył, że Minho dawał mu poczucie bezpieczeństwa. No i był cieplutki.
-Jasne- westchnął Choi, podnosząc go. Ruszył do kuchni.
-W końcu... Awwwwh- Kibum uśmiechnął się znad garnków. Policzki najmłodszego przybrały czerwonego koloru, więc ukrył je wraz z resztą twarzy w koszulce swojego rycerza.
-Co zjecie?- spytał Kim, uśmiechając się.
-Płatki- rozległ się stłumiony głos Lee.-Proszę.
-Brzmi smacznie. Dla mnie też- zaśmiał się cicho brunet, siadając na krześle.-Kai wciąż tam siedzi?
-Tak. Nasz chory potrzebuje dużo odpoczynku. Próbowałem to wyjaśnić temu upartemu dzieciakowi, ale z nim się nie da! Musi być tak, jak on chce.
-Tylko koło niego siedzi- zauważył Taemin, przesuwając nosem po szyi Minho jak rozleniwiony kotek.
-Tak, ale on też potrzebuje snu. Dodatkowo trudno się odpoczywa, gdy ktoś ci chlipie nad uchem, nie sądzisz?
-To brzmi smutno- mruknął Choi, starając się nie reagować przesadnie na ogromną ilość kontaktu cielesnego.
-Może i tak, ale muszę być bezlitosny, jeśli chcę wyleczyć chorego, ok?
-Spoko. Gdzie Jong i Onew?
-Pojechali zarabiać. W przeciwieństwie do ciebie- prychnął Key.
-Pomagam ci zajmować się domem!
-Zostałeś kogutem domowym?
Taemin zachichotał, tuląc się mocniej do mężczyzny.
-Hyung, chcę dzisiaj potańczyć- powiedział w końcu.
-To zły pomysł, Minnie. Jesteś jeszcze za słaby- zaprotestował od razu Choi.
-Moim zdaniem to świetny pomysł. Pójdę z tobą do studia, a nasz kogucik poczeka tutaj, aż chory się obudzi- Kibum uśmiechnął się mściwie, po czym ujął dłoń Taemina i ruszył z nim do jednego z wielu pomieszczeń w tym ogromnym domu.
***
Drzwi powoli otworzyły się. Była godzina szesnasta i Minho czuł się już nieco znudzony. Usypiał. Dlatego podskoczył, słysząc głos Jongina.
-To tutaj, hyung. Jesteś pewien, że to dobry pomysł? Przecież zostałeś poważnie ranny...
-Shh, Kkamjong. Wiem, co robię- drobny chłopak wszedł powoli do kuchni. Spojrzał na mężczyznę przy stole.-Oh... To ty.
-To ja- pokiwał głową Choi.-Nie jesteś przypadkiem ranny?
-Co z tego? Czas na obiad. Boże, kto normalny kładzie widelce obok łyżek? Widelce powinny być obok noży. No-ży.
Kai zakrył usta dłonią, hamując śmiech.
-Hyung jest ciut przewrażliwiony na tym punkcie- wyjaśnił z rozbawieniem.
-Co jest w lodówce? Cholera, przecież tak się nie da żyć...
Następne pół godziny Kyungsoo spędził na przestawianiu wszystkiego w kuchni. Żaden z chłopaków go nie powstrzymywał, wymieniali tylko rozbawione spojrzenia. Nie wiedzieli jeszcze, że zawisło nad nimi widmo wojny...
***
-KTÓRY SKURWIEL PRZEŁOŻYŁ WIDELCE OBOK NOŻY?!
Osiemnasta. Taemin zamarł z butelką wody w dłoni. Kai uniósł brwi, a Minho zaczął się powoli wycofywać.
Każdy z tej trójki był przekonany, że miał już doświadczenia z piekłem. Mylili się.
Piekło miało dopiero nadejść.
------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam! <3
Tak, wiem, dramatyczne zakończenie i w ogóle XDDDDDD
Pozdrowienia, wesołej majówki! :33
-Ree
wtorek, 26 kwietnia 2016
JA TO WSZYSTKO NADROBIĘ
Wiem, wiem. Rozdziału nie ma od huhuhu... Ale to z pewnego powodu.
Szykuje się nowa seria i to jest coś, przy czym czuję ten sam dreszczyk pasji, co przy "Chance". Plus będzie to coś dłuższego niż "Opętany", z o wiele bardziej rozbudowaną fabułą i światem, już się nie mogę doczekać, aż dostaniecie to do łapek <3
Cóż, tylko taki znak, że żyję. Mjeeełoooość~
-Kim Naree ^u^
Szykuje się nowa seria i to jest coś, przy czym czuję ten sam dreszczyk pasji, co przy "Chance". Plus będzie to coś dłuższego niż "Opętany", z o wiele bardziej rozbudowaną fabułą i światem, już się nie mogę doczekać, aż dostaniecie to do łapek <3
Cóż, tylko taki znak, że żyję. Mjeeełoooość~
-Kim Naree ^u^
wtorek, 12 kwietnia 2016
ASDFGHJKL
No witam, witam :33
Chciałam w tej chwili w imieniu ekipy bloga podziękować za 5000 wyświetleń!!!
[Miejsce na feelsy] IOQE;FUIHVQaoejf;iqh1DLJDC92345678GUJHJLUGUY
[koniec miejsca na feelsy]
To jest naprawdę supi i cieszymy się, że ktoś czyta i obserwuje, jak zmieniają się nasze style pisania~
DZIĘKUJEEEEMYYYYY~
Wyobraźcie sobie taką biedną Kim Naree, która siedzi z laptopem i śpiewa "Do What We Do" Jaya Parka, gdy nagle włącza bloggera i dostaje czkawki XD
Dosłownie
Zaczkawkowało mnie z szoku
Serio dziękujemy i mamy nadzieję, że będzie Was coraz więcej <333
KOCHAM WAS WSZYSTKICH *macha jak Miss Universe*
-Ree
Chciałam w tej chwili w imieniu ekipy bloga podziękować za 5000 wyświetleń!!!
[Miejsce na feelsy] IOQE;FUIHVQaoejf;iqh1DLJDC92345678GUJHJLUGUY
[koniec miejsca na feelsy]
To jest naprawdę supi i cieszymy się, że ktoś czyta i obserwuje, jak zmieniają się nasze style pisania~
DZIĘKUJEEEEMYYYYY~
Wyobraźcie sobie taką biedną Kim Naree, która siedzi z laptopem i śpiewa "Do What We Do" Jaya Parka, gdy nagle włącza bloggera i dostaje czkawki XD
Dosłownie
Zaczkawkowało mnie z szoku
Serio dziękujemy i mamy nadzieję, że będzie Was coraz więcej <333
KOCHAM WAS WSZYSTKICH *macha jak Miss Universe*
-Ree
niedziela, 10 kwietnia 2016
BOYS AND GIRLS - Rozdział 1
Chłopcy siedzieli w kawiarni po całym wydarzeniu, nadal do końca go nie pojmując. Ostatecznie postanowili sobie nic z niego nie robić, poza drwinami. Ten głos co nadawał im te amuleciki był dziwny i najpewniej po prostu ktoś robił sobie z nich żarty. Albo po prostu byli w ukrytej kamerze, bo tak też mogło być, ale na jedno wychodzi, prawda?
Właśnie wybierali sobie to, co chcieli zamówić, ponieważ ktoś zaraz miał przyjść odebrać zamówienie. No więc karta przechodziła z rąk do rąk, co jakiś czas wracając do kogoś, kto nie mógł się zdecydować. W końcu podeszła kelnerka.
-Co podać?
-Mmm, czekoladowe latte- Kibum i Taemin przybili sobie piąteczkę.
-Espresso- burknął Minho.
-Dla mnie... Może zwykłe cappuccino- Jjong uśmiechnął się pod nosem.
-Ummm, ja poproszę sok jabłkowy- ziewnął Jinki.
Chwilę później każdy delektował się swoim zamówieniem.
-Mm, ale pycha- Kibum i Taemin przemówili jednocześnie. Znowu.
-Boże, ale z was psiapsiółki...- Choi skrzywił się.
-Zastanawiam się nad tym, co stało się w tym magazynie- westchnął Onew, bawiąc się nerwowo swoim wisiorkiem.
Właśnie wybierali sobie to, co chcieli zamówić, ponieważ ktoś zaraz miał przyjść odebrać zamówienie. No więc karta przechodziła z rąk do rąk, co jakiś czas wracając do kogoś, kto nie mógł się zdecydować. W końcu podeszła kelnerka.
-Co podać?
-Mmm, czekoladowe latte- Kibum i Taemin przybili sobie piąteczkę.
-Espresso- burknął Minho.
-Dla mnie... Może zwykłe cappuccino- Jjong uśmiechnął się pod nosem.
-Ummm, ja poproszę sok jabłkowy- ziewnął Jinki.
Chwilę później każdy delektował się swoim zamówieniem.
-Mm, ale pycha- Kibum i Taemin przemówili jednocześnie. Znowu.
-Boże, ale z was psiapsiółki...- Choi skrzywił się.
-Zastanawiam się nad tym, co stało się w tym magazynie- westchnął Onew, bawiąc się nerwowo swoim wisiorkiem.
-Nie tylko Ty- westchnął Jonghyun- Od kiedy to jestem Hyuna? Albo..
-Cóż, Choi został Minah- powiedział Kibum z drwiącym uśmieszkiem, na co spotkał się z jego wkurwionym spojrzeniem. Postanowił zamilknąć na chwilę, zanim znów cokolwiek powie, bo chłopak wyglądał jakby serio miał zaraz przeskoczyć stół i się na niego rzucić.. Ale w tym negatywnym sensie, zboki B)
Taemin wydawał się jako jedyny jako tako rozbawiony sytuacją. Uśmiechał się delikatnie, dalej rozkoszując się czekoladowym latte, jakby poza nim nie było żadnych zmartwień. Teoretycznie chwilowo miał rację.
ALE TYLKO NA CHWILKĘ.
-To do jutra. Spotykamy się rano tu i zastanowimy się, co z tym zrobić- ziewnął Jinki, wstając. Zapłacili i wyszli.
***
O dziewiątej rano wszyscy spotkali się w umówionym miejscu.
-Hej, Minah- uśmiechnął się wrednie Kibum.
-Hej, królewno piękna.
-Spokojnie na chwilę. Nie wiem, jak wam to powiedzieć, ale słyszałem ten głos...- westchnął Jinki.
-Suuuper. To się robi schizowe. Skąd?- Jjong ukrył twarz w dłoniach.
-Z amuletu! Też go słyszałem!- pisnął Taemin.-Amulet hyunga uniósł się i głos powiedział, że...
-Mamy iść do magazynu- zgadł Kibum.
-Skąd wiedziałeś?
-Intuicja.
-Chodźmy i wyjaśnijmy tę szopkę- Minho wyprostował się. I ruszyli w drogę.
***
Znaleźli się znów w magazynie. Pusto, wilgotno i zimno, nic nowego. Kibum zadrżał lekko.
-Chłodno- stwierdził Minho, zerkając na niego. Po chwili wahania ściągnął bluzę i zarzucił na blade ramiona swojego na pewno nie przyjaciela.
-Nie potrzebuję niczyjej łaski- wymamrotał blondyn, ale otulił się bardziej ciepłym materiałem i uśmiechnął się z wdzięcznością.
-Czarodziejki. Czas na waszą transformację.
Chłopcy zamrugali zaskoczeni, Na ich twarzach znów pojawił się mindfuck. Minho już chciał jakoś zareagować, gdy w okół niego pojawiło się dziwne, zielone światło. Nie zauważył kiedy porwało go ono w powietrze, a on sam poczuł chwilowy ból w całym ciele. Jednak tylko momentalnie. Kiedy stanął na ziemi, wszystko minęło. Tylko.. Zrobiło mu się jakby chłodniej, a jego włosy łaskotały go po ramionach oraz łopatkach. Miał je takie długie?
-O KURWA, MINHO, JESTEŚ KOBIETĄ- usłyszał głos Kibum'a. I w tej chwili ze wszystkimi stało się dokładnie to samo, co z nim. Każdego z nich otoczyło światło w takim samym kolorze, co ich amulety, wznieśli się w powietrze, chwilę trwali i znów stali na ziemi. Każdy wyglądał inaczej. Dokładniej, to..
Wszyscy. Stali. Się. Cholernymi. Dziewczynami. W. Dość. Obcisłych. Strojach. W. Odpowiednich. Kolorach.
Przez dłuższą chwilę milczeli, patrząc badawczo na siebie nawzajem.
-O KURWA, MINHO, JESTEŚ KOBIETĄ- usłyszał głos Kibum'a. I w tej chwili ze wszystkimi stało się dokładnie to samo, co z nim. Każdego z nich otoczyło światło w takim samym kolorze, co ich amulety, wznieśli się w powietrze, chwilę trwali i znów stali na ziemi. Każdy wyglądał inaczej. Dokładniej, to..
Wszyscy. Stali. Się. Cholernymi. Dziewczynami. W. Dość. Obcisłych. Strojach. W. Odpowiednich. Kolorach.
Przez dłuższą chwilę milczeli, patrząc badawczo na siebie nawzajem.
-Ja pieprzę, Taemin, masz cycki- oznajmiła dziewczyna w białym stroju.
-Hyung! Znaczy... Oppa! Noona! Kurwa, no, Onew!- ruda postać zaczerwieniła się.
-To jest dziwne. Czekajcie, muszę coś sprawdzić- mruknął, a raczej mruknęła Kibum, czarodziejka nazwana Key.-Minah?
Dziewczyna w zielonym kompleciku podniosła głowę.
-Tak?
Zapadła cisza.
-Boże, przepraszam, ja odruchowo...
-Spokojnie- Key spojrzała na nią, poprawiając blond włosy.-Nie powiemy twoim kolegom z drużyny, że masz cycki.
-YAH!
-Czy mi się wydaje, czy żeński odpowiednik Kim Kibuma jest większą suką?- zainteresował się Jonghyun.
Chaos uspokoił się dopiero, gdy rudowłosa dziewczyna usiadła na ziemi i zaczęła płakać.
-Hej, Minnie, co jest?- dookoła zebrała się reszta.
-JA NIE CHCĘ BYĆ KOBIEETĄ!- zaszlochała, wydzierając się na cały magazyn. Echo dało o sobie znać jedynie przez chwilkę.
-I nie.. Znaczy..- Jinnie zaczęła się jąkać, bo nie wiedziała co dokładnie chce przekazać. Nie wiedziała, czy już na zawsze pozostaną w tej postaci, czy może odzyskają kiedyś penisy.
Z opresji wyratowała go Hyuna! ( kurwa, ale mi się to dziwnie pisze XDD )
-Minnie, nie płacz. Nie będziesz wiecznie kobietą! Zmieniliśmy się raz, to zmienimy i drugi!- powiedziała ze sztucznym przekonaniem, ponieważ całkowitego i prawdziwego w ogóle nie miała. Ani krztyny. Mimo wszystko zdołało to przekonać rudowłosą, bo ta po chwili przestała płakać, kiwając głową.
-Emm.. To co teraz, hyu..Noo... Dzie.. To co teraz zrobimy?- skrzywiła się rudowłosa. Musiała ogarnąć jak teraz miała mówić, a to było dosyć.. Trudne. To w końcu jej pierwszy raz, gdy mówiła o sobie i swoich towarzyszach ( teraz towarzyszkach ) w formie żeńskiej.
-I nie.. Znaczy..- Jinnie zaczęła się jąkać, bo nie wiedziała co dokładnie chce przekazać. Nie wiedziała, czy już na zawsze pozostaną w tej postaci, czy może odzyskają kiedyś penisy.
Z opresji wyratowała go Hyuna! ( kurwa, ale mi się to dziwnie pisze XDD )
-Minnie, nie płacz. Nie będziesz wiecznie kobietą! Zmieniliśmy się raz, to zmienimy i drugi!- powiedziała ze sztucznym przekonaniem, ponieważ całkowitego i prawdziwego w ogóle nie miała. Ani krztyny. Mimo wszystko zdołało to przekonać rudowłosą, bo ta po chwili przestała płakać, kiwając głową.
-Emm.. To co teraz, hyu..Noo... Dzie.. To co teraz zrobimy?- skrzywiła się rudowłosa. Musiała ogarnąć jak teraz miała mówić, a to było dosyć.. Trudne. To w końcu jej pierwszy raz, gdy mówiła o sobie i swoich towarzyszach ( teraz towarzyszkach ) w formie żeńskiej.
-Unni, pójdziemy sobie zrobić paznokcie?- Minah uwiesiła się na ramieniu Jinnie, piszcząc przesłodzonym głosem.-Unni, podobają ci się chłopcy z drużyny?
Hyuna parsknęła śmiechem, a Key prychnęła z niedowierzaniem.
-Bachor- oznajmiła, patrząc na brunetkę z wyższością.
-Oh, Key unni jest dla mnie taka niedobra~
Minnie i jej starszy brat będący siostrą pokręciły głowami.
-Okay. Spoko. Transformacja już za nami, co teraz?
-Poznajcie swoje moce- odezwał się jak na zawołanie głos.
-JA PIERDOLĘ!- wrzasnęła Minnie, a po jej palcach przebiegły fioletowe iskierki.
-Ona chyba załapała- mruknęła blondynka, uśmiechając się.
-Wiecie, co jest fajne? Patrzcie, jakie Key ma super cycki- Minah wyciągnęła dłonie, a wspomniana odskoczyła.
-Łapy z daleka! Masz własne piersi- prychnęła.
-Ale unni, ja chciałam pomacać twoje~
Blondynka zamrugała słysząc to stwierdzenie. Minah za to nie wyglądała, jakby miała odpuścić. Co chwila podchodziła do dziewczyny z zamiarem zmacanie jej piersi, wierząc, że ta się w końcu zatrzyma. I cóż.. Miała w pewnym stopniu rację, bo tamta natrafiła na ścianę, a chciała zachować godność nie spierniczając ile sił w zgrabnych nogach.
Minah jednak zagrodziła drogę swojej ofierze, patrząc przy tym złowieszczo prosto w jej oczy.
-YAH! Pomacacie się kiedy indziej- próbowała je powstrzymać Jinnie. Jednakże na próżno.
Chwilę później od ścian magazynu echem odbił się jęk Key. Jęk. Minnie zaczerwieniła się, Hyuna wybuchnęła śmiechem, a Jinnie zrobiła facepalma.
Tak, Minah dorwała się do piersi Key, która jednocześnie nie wyglądała i wyglądała jakby jej to przeszkadzało. Mimo wszystko, trzeba było jednak zachować jako taką dobrą twarz i wyjść z dumą.. Albo przynajmniej zabrać ją drugiej osobie.
Ręce blondynki znalazły się na piersiach oprawcy.
I w sumie sytuacja wyglądała tak: Key przyszpilona do ściany z rękoma Minah na swoich piersiach, z czego ta druga również mogła pochwalić się położeniem tych części ciała na cyckach. Przepięknie, co nie?
-Dziewczyyynyyyy- najmłodsza ukryła twarz w dłoniach.-Błagam was.
-Demoralizujecie mi brata! Siostrę!
-Bratosiostrę- zarechotała Hyuna. Minnie spojrzała na nią morderczym wzrokiem.
Tymczasem Key wpatrywała się w dziewczynę przed sobą zdziwionymi oczami. Zastanawiała się, jak w ogóle doszło do czegoś takiego... i dlaczego jeszcze nie ucieka z krzykiem.
Mimo wszystko, ostatecznie odsunęły się od siebie, po cichu rejestrując dziwne zjawisko we własnych myślach. Sytuacja ich nie przeraziła ani nie obrzydziła, choć w sumie trochę powinna.
Blondynka postanowiła jednak grać typową divę, patrząc z oburzeniem na drugą i odeszła do pozostałych dziewczyn, które obserwowały "starcie".
-Skończyłyście?- Minnie spojrzała na nie błagalnym, a zarazem zażenowanym wzrokiem . Po prostu czuła się niekomfortowo.
-No nareszcie. Możemy się teraz skupić na tym "poznaniu swoich mocy"?- jej starsza siostra przymknęła oczy. Key wzruszyła ramionami, robiąc malowniczo-obrażoną pozę. Starała się ignorować głupawy śmiech Hyuny i zamyślone spojrzenia Minah. Skupiła się na najmłodszej z nich wszystkich.
-Jak robisz tę sztuczkę z błyskawicami?
-Nie wiem. To jakoś tak... Samo przychodzi. Ughhh, Hyuna unni, przymknij się.
Rozbawiona dziewoja w błękitnych ciuszkach zadrżała, czując, jak razi ją prąd.
-CO TY ROOOBISZ?
-Ej, przydatne- zachichotała Key, przybijając z Minnie piątkę.
***
Siedzieli w domu najstarszej. Tylko u niej mogły czuć się w miarę komfortowo w swoich aktualnych postaciach- bez ukrywania i prób wyjaśnienia zaistniałem sytuacji, a to wszystko tylko z powodu jednego, drobnego faktu. Jinnie mieszkała.. Mieszkał.. Mieszkała sama.
-Co teraz..?- spytała najmłodsza, patrząc po wszystkich w pokoju.
-Myślimy jak ogarnąć to bagno( Panda ma skojarzenia ze Shrekiem... )
Zapadła cisza, przerywana jedynie przez ich ciche oddechy i wiatr obijający się okno.
-Więc..- zaczęła Minnie-Ma ktoś może jakiś pomysł..?
Key wzruszyła ramionami.
-Wyrzućmy Żabola przez okno, w każdej postaci jest wkurwiający i przeszkadza.
-Yah!- Minah zmrużyła oczy.-Przestań się mnie czepiać.
-Bo co mi zrobisz? Potraktujesz mnie swoim męstwem?
Hyuna parsknęła śmiechem.
-Boże, jakie to dwuznaczne.
-SPOKÓJ, KURWA!
-Jinnie, tak nie wypada damie- Minnie westchnęła ciężko.-Znaczy... unni.
Spojrzenia skierowały się na rudowłosą, która automatycznie na chwilę zamilkła, bo co innego miała zrobić, gdy wpatrywały się w nią jej niegdyś kumple, a teraz.. psiapsióły?
Cholera, co to za zmiana.
Jinnie postanowiła nie reagować na słowa siostry.
-"Piękno" i "wrażliwość"- powiedziała głośno Minah, unosząc z rozbawieniem brwi.
-Nawet nie przypominaj- westchnęła Hyuna, patrząc srogo na dziewczynę, która odważyła się odezwać w sprawie tych dziwnych "cech" czy czegoś tam. Reprezentacji? Cholera wie.
-Nie powinnyśmy zrobić tego, co kazał nam ten głos?- najmłodsza sięgnęła po gumę do żucia.-Mi się już udało. Co z wami?
-Niby jak mam użyć "mocy" piękna?- prychnęła Key, patrząc na ścianę, gdy nagle...-AAAA, PAJĄK!!!
Dziewczęta cofnęły się z piskiem pod drugą ścianę. Wyjątkiem była Minah, która patrzyła na pajączka zmęczonym wzrokiem.
-Serio? Aż taki straszny?
Żadna nie odpowiedziała. Były zbyt zajęte patrzeniem, jak stworzenie płonie zielonym ogniem.
-Wow, tyle dla męstwa- burknęła brunetka, patrząc na swój naszyjnik. Lśnił jasnym blaskiem.
-Yyyy...- mruknęła Jinnie.
-Jakby to ująć...- Hyuna nerwowo potarła swój kark.
-Nie patrz się na mnie jak na tego pająka!- Key schowała się za poduszką.
-Bo?- Minah uniosła brwi, obserwując blondynkę próbująca ukryć się za poduszką. Uzyskała krótką odpowiedź "Bo nie" więc usiadła gdzieś obok niej, starając zignorować delikatną irytację.
-Swoją drogą, jak to zrobiłaś?- spytała zaciekawiona Jinnie, wpatrując się uważnie w obiekt zainteresowania. Druga z nich zdołała użyć w jakiś sposób swojej mocy. Może miały jakiś sposób?
Dziewczęta jednak spotkały się jedynie ze wzruszeniem ramion.
Ich miny wyrażały typowe "szkoda", jednak ta należąca do Key nie mogła wyrażać niczego innego poza "Kurwa, serio?".
-Ej, moment- zaczęła Hyuna, marszcząc nieco czoło- Zabiłaś pająka. ( O NIE, CO ZA ZWYROL )
-Unni, sama piszczałaś na jego widok jak wariatka- brunetka przygryzła wargę nerwowo.
-Wcale nie!
-Wcale tak!
-CIIIIICHOOOOO- westchnęła Jinnie. Miała dość uciszania grupy dziewczyn.
-Ej, nie sądzicie, że ładnie by mi było z różową grzywką?- Key stanęła przed lustrem.-Jakby mogła się od tak...
Różowy błysk i...
-Nie no, to są jakieś żarty- zaśmiała się Minah.-Chyba masz najbardziej przydatną moc, unni.
I zaczęła się brechtać wraz z Hyuną.
Key wpatrywała się w swoje odbicie, całkowicie zaskoczona. Jej blond grzywka zafarbowała się na ten kolor, o którym wspomniała. Ot tak.
Mimo wszystko, tak jak mówiła, wyglądała świetnie. Dlatego szok, który wcześniej ją ogarnął, zniknął tak szybko, jak się pojawił. Co jak co, ale coś co wygląda tak ładnie, nie mogłoby być jakkolwiek złe, czyż nie?
-A żebyś wiedziała, Minah- spojrzała na nią z wyższością, unosząc nieco podbródek- Jeśli ty nie masz za grosz poczucia stylu, to ktoś musi mieć- powiedziała z niewinnym uśmieszkiem, za którym czaiło się istne zło. Właśnie on zawsze wywoływał albo burzę, albo coś wręcz odwrotnego.
Zaraz jednak uśmiech zszedł z jej twarzy i dziewczyna rozejrzała się po zebranych.
-Czyli podsumowując..- zaczęła Minah- Key ma moc farbowania grzywek.
-A ty moc palenia pająków.
-Milcz, śmieciu.
Key uśmiechnęła się słodko, pstrykając palcami przed jej twarzą. Choi odskoczyła, ale było za późno. Różowy błysk i jej kostium zamienił się w coś w rodzaju bikini.
-Woooo, seksownie!- ucieszyła się Hyuna. Sprawczyni zamieszania zaczerwieniła się.
-Nie tak to miało wyjść- mruknęła, patrząc na swoje dłonie.
-Key, nie urzeczywistniaj swoich dzikich fantazji na Minah- westchnęła Jinnie, patrząc na zamieszanie.
-NIE URZECZYWISTNIAM- żachnęła się, podnosząc wzrok tylko na chwilę, po czym znów go spuszczając. Widok Minah w takim kostiumie był niecodzienny i o dziwo, onieśmielający.
Spojrzenia wszystkich skierowały się na Key, która w tamtym momencie bardziej czerwona być nie mogła. Naprawdę to nie miało tak wyjść.
-Zaraz, zaraz.. Że co ona mi..- spojrzała w dół na swoje ciało i zamrugała- Poważnie?
-Nie do cholery, na niby- spróbowała się wybronić.
-Dziewczyny, dość już- poleciła Jinnie, patrząc na nie ostro.
-Spokojnie- Hyuna uśmiechnęła się.- Mamusiu. Zostały nam nasze moce. Musimy to rozgryźć.
-Skoro unni jest ochroną... Może trzeba w nią ciskać ogniem, żeby to coś dało?- Key trąciła łokciem roznegliżowany bok Minah.
-Mogę spróbować- dziewczyna wzdrygnęła się na ten dotyk, po czym posłała malutką kulkę ognia. Gdyby nie to, że blondynka w ostatniej chwili wylała na tę kulkę szklankę wody, Jinnie miałaby przepaloną twarz.
-To nie działa...- westchnęła z rozczarowaniem Hyuna.
-Zaraz zadziała. Minnie, pozwolisz?- Minah uśmiechnęła się, patrząc na najmłodszą.
-Ty chyba nie planujesz...- zaczęła Key, mrużąc oczy. Naszła ją chęć uduszenia dziewczyny. Naprawdę. Ale zanim zdążyła zrobić cokolwiek, ogromna kula ognia pofrunęła w stronę maknae.
Wszyscy wstrzymali oddech. Ogień rozpłynął się na mlecznobiałej ścianie, która otoczyła rudowłosą.
-Mówiłam?- Minah uśmiechnęła się z wyższością.-AU, KURWA!
Key rzuciła w nią kolejną książką.
-Głupia suka- syknęła.-Mogłaś jej zrobić krzywdę!
-Nic jej przecież nie jest! NO PRZESTAŃ KURWA- kolejne książki leciały w jej stronę.
Skończyło się na tym, że dziewczyny co chwila rzucały w siebie nawzajem różnymi przedmiotami. Twardymi, miękkimi. Jakimikolwiek, byle takimi, które nie dałyby rade się jakoś bardziej zniszczyć.
Minnie obserwowała nieco przerażona ich poczynania, instynktownie chowając się za jedynymi ogarniętymi osobami w pokoju.
-Do cholery jasnej, dziewczyny, dość!- wrzasnęła Hyuna, patrząc zirytowana na całe to zamieszanie. Martwiła się o nie wraz z Jinnie.
-Au....- Key spojrzała na swoją dłoń, na której pojawiło się rozcięcie. Jej przeciwniczka wytrzeszczyła oczy.
-Ja nie chciałam...- zaczęła.
-Zamknij się. No, pokaż mi to, ślicznotko- Hyuna poprawiła swoje błękitnawe włosy, siadając obok rannej. Delikatnie złapała ją za dłoń i przesunęła po skaleczeniu palcami. Chwilę później nie został nawet ślad po tej skazie na dłoni blondynki.
-Wow- mruknęła Key, patrząc na starszą z zachwytem.-Dziękuuuję!
Zaskoczona własnymi zdolnościami Hyuna dostała uroczego buziaka w policzek.
-Hmpf- mruknęła Minah, mrużąc oczy.
I w tym momencie usłyszały radosny głosik, który ostatnio sporo namieszał w ich codziennym życiu.
-Gratulację, Strażniczki! Odkryłyście swoje umiejętności!- wszystkie skupiły całą uwagę na głosiku, który jak się okazało, miał kontynuować swoją wypowiedź- Złapcie się proszę za amulety, a stanie się to, czego tak chcecie od ostatnich kilku godzin- poinformował i.. Zamilknął, gdy tylko wszystkie dotknęły niepewnie przedmiotów na swoich szyjach. Wszystkie otoczyło rażące światło w kolorach ich kostiumów i.. Znikło, jak gdyby nigdy nic, pozostawiając w miejscu dziewcząt mężczyzn, którymi byli przed przemianą. Nie zmieniło się w nich nic poza kolorem grzywki Kibum'a i tym, że Minho pozostał w samych bokserkach.
Minah jednak zagrodziła drogę swojej ofierze, patrząc przy tym złowieszczo prosto w jej oczy.
-YAH! Pomacacie się kiedy indziej- próbowała je powstrzymać Jinnie. Jednakże na próżno.
Chwilę później od ścian magazynu echem odbił się jęk Key. Jęk. Minnie zaczerwieniła się, Hyuna wybuchnęła śmiechem, a Jinnie zrobiła facepalma.
Tak, Minah dorwała się do piersi Key, która jednocześnie nie wyglądała i wyglądała jakby jej to przeszkadzało. Mimo wszystko, trzeba było jednak zachować jako taką dobrą twarz i wyjść z dumą.. Albo przynajmniej zabrać ją drugiej osobie.
Ręce blondynki znalazły się na piersiach oprawcy.
I w sumie sytuacja wyglądała tak: Key przyszpilona do ściany z rękoma Minah na swoich piersiach, z czego ta druga również mogła pochwalić się położeniem tych części ciała na cyckach. Przepięknie, co nie?
-Dziewczyyynyyyy- najmłodsza ukryła twarz w dłoniach.-Błagam was.
-Demoralizujecie mi brata! Siostrę!
-Bratosiostrę- zarechotała Hyuna. Minnie spojrzała na nią morderczym wzrokiem.
Tymczasem Key wpatrywała się w dziewczynę przed sobą zdziwionymi oczami. Zastanawiała się, jak w ogóle doszło do czegoś takiego... i dlaczego jeszcze nie ucieka z krzykiem.
Mimo wszystko, ostatecznie odsunęły się od siebie, po cichu rejestrując dziwne zjawisko we własnych myślach. Sytuacja ich nie przeraziła ani nie obrzydziła, choć w sumie trochę powinna.
Blondynka postanowiła jednak grać typową divę, patrząc z oburzeniem na drugą i odeszła do pozostałych dziewczyn, które obserwowały "starcie".
-Skończyłyście?- Minnie spojrzała na nie błagalnym, a zarazem zażenowanym wzrokiem . Po prostu czuła się niekomfortowo.
-No nareszcie. Możemy się teraz skupić na tym "poznaniu swoich mocy"?- jej starsza siostra przymknęła oczy. Key wzruszyła ramionami, robiąc malowniczo-obrażoną pozę. Starała się ignorować głupawy śmiech Hyuny i zamyślone spojrzenia Minah. Skupiła się na najmłodszej z nich wszystkich.
-Jak robisz tę sztuczkę z błyskawicami?
-Nie wiem. To jakoś tak... Samo przychodzi. Ughhh, Hyuna unni, przymknij się.
Rozbawiona dziewoja w błękitnych ciuszkach zadrżała, czując, jak razi ją prąd.
-CO TY ROOOBISZ?
-Ej, przydatne- zachichotała Key, przybijając z Minnie piątkę.
***
Siedzieli w domu najstarszej. Tylko u niej mogły czuć się w miarę komfortowo w swoich aktualnych postaciach- bez ukrywania i prób wyjaśnienia zaistniałem sytuacji, a to wszystko tylko z powodu jednego, drobnego faktu. Jinnie mieszkała.. Mieszkał.. Mieszkała sama.
-Co teraz..?- spytała najmłodsza, patrząc po wszystkich w pokoju.
-Myślimy jak ogarnąć to bagno( Panda ma skojarzenia ze Shrekiem... )
Zapadła cisza, przerywana jedynie przez ich ciche oddechy i wiatr obijający się okno.
-Więc..- zaczęła Minnie-Ma ktoś może jakiś pomysł..?
Key wzruszyła ramionami.
-Wyrzućmy Żabola przez okno, w każdej postaci jest wkurwiający i przeszkadza.
-Yah!- Minah zmrużyła oczy.-Przestań się mnie czepiać.
-Bo co mi zrobisz? Potraktujesz mnie swoim męstwem?
Hyuna parsknęła śmiechem.
-Boże, jakie to dwuznaczne.
-SPOKÓJ, KURWA!
-Jinnie, tak nie wypada damie- Minnie westchnęła ciężko.-Znaczy... unni.
Spojrzenia skierowały się na rudowłosą, która automatycznie na chwilę zamilkła, bo co innego miała zrobić, gdy wpatrywały się w nią jej niegdyś kumple, a teraz.. psiapsióły?
Cholera, co to za zmiana.
Jinnie postanowiła nie reagować na słowa siostry.
-"Piękno" i "wrażliwość"- powiedziała głośno Minah, unosząc z rozbawieniem brwi.
-Nawet nie przypominaj- westchnęła Hyuna, patrząc srogo na dziewczynę, która odważyła się odezwać w sprawie tych dziwnych "cech" czy czegoś tam. Reprezentacji? Cholera wie.
-Nie powinnyśmy zrobić tego, co kazał nam ten głos?- najmłodsza sięgnęła po gumę do żucia.-Mi się już udało. Co z wami?
-Niby jak mam użyć "mocy" piękna?- prychnęła Key, patrząc na ścianę, gdy nagle...-AAAA, PAJĄK!!!
Dziewczęta cofnęły się z piskiem pod drugą ścianę. Wyjątkiem była Minah, która patrzyła na pajączka zmęczonym wzrokiem.
-Serio? Aż taki straszny?
Żadna nie odpowiedziała. Były zbyt zajęte patrzeniem, jak stworzenie płonie zielonym ogniem.
-Wow, tyle dla męstwa- burknęła brunetka, patrząc na swój naszyjnik. Lśnił jasnym blaskiem.
-Yyyy...- mruknęła Jinnie.
-Jakby to ująć...- Hyuna nerwowo potarła swój kark.
-Nie patrz się na mnie jak na tego pająka!- Key schowała się za poduszką.
-Bo?- Minah uniosła brwi, obserwując blondynkę próbująca ukryć się za poduszką. Uzyskała krótką odpowiedź "Bo nie" więc usiadła gdzieś obok niej, starając zignorować delikatną irytację.
-Swoją drogą, jak to zrobiłaś?- spytała zaciekawiona Jinnie, wpatrując się uważnie w obiekt zainteresowania. Druga z nich zdołała użyć w jakiś sposób swojej mocy. Może miały jakiś sposób?
Dziewczęta jednak spotkały się jedynie ze wzruszeniem ramion.
Ich miny wyrażały typowe "szkoda", jednak ta należąca do Key nie mogła wyrażać niczego innego poza "Kurwa, serio?".
-Ej, moment- zaczęła Hyuna, marszcząc nieco czoło- Zabiłaś pająka. ( O NIE, CO ZA ZWYROL )
-Unni, sama piszczałaś na jego widok jak wariatka- brunetka przygryzła wargę nerwowo.
-Wcale nie!
-Wcale tak!
-CIIIIICHOOOOO- westchnęła Jinnie. Miała dość uciszania grupy dziewczyn.
-Ej, nie sądzicie, że ładnie by mi było z różową grzywką?- Key stanęła przed lustrem.-Jakby mogła się od tak...
Różowy błysk i...
-Nie no, to są jakieś żarty- zaśmiała się Minah.-Chyba masz najbardziej przydatną moc, unni.
I zaczęła się brechtać wraz z Hyuną.
Key wpatrywała się w swoje odbicie, całkowicie zaskoczona. Jej blond grzywka zafarbowała się na ten kolor, o którym wspomniała. Ot tak.
Mimo wszystko, tak jak mówiła, wyglądała świetnie. Dlatego szok, który wcześniej ją ogarnął, zniknął tak szybko, jak się pojawił. Co jak co, ale coś co wygląda tak ładnie, nie mogłoby być jakkolwiek złe, czyż nie?
-A żebyś wiedziała, Minah- spojrzała na nią z wyższością, unosząc nieco podbródek- Jeśli ty nie masz za grosz poczucia stylu, to ktoś musi mieć- powiedziała z niewinnym uśmieszkiem, za którym czaiło się istne zło. Właśnie on zawsze wywoływał albo burzę, albo coś wręcz odwrotnego.
Zaraz jednak uśmiech zszedł z jej twarzy i dziewczyna rozejrzała się po zebranych.
-Czyli podsumowując..- zaczęła Minah- Key ma moc farbowania grzywek.
-A ty moc palenia pająków.
-Milcz, śmieciu.
Key uśmiechnęła się słodko, pstrykając palcami przed jej twarzą. Choi odskoczyła, ale było za późno. Różowy błysk i jej kostium zamienił się w coś w rodzaju bikini.
-Woooo, seksownie!- ucieszyła się Hyuna. Sprawczyni zamieszania zaczerwieniła się.
-Nie tak to miało wyjść- mruknęła, patrząc na swoje dłonie.
-Key, nie urzeczywistniaj swoich dzikich fantazji na Minah- westchnęła Jinnie, patrząc na zamieszanie.
-NIE URZECZYWISTNIAM- żachnęła się, podnosząc wzrok tylko na chwilę, po czym znów go spuszczając. Widok Minah w takim kostiumie był niecodzienny i o dziwo, onieśmielający.
Spojrzenia wszystkich skierowały się na Key, która w tamtym momencie bardziej czerwona być nie mogła. Naprawdę to nie miało tak wyjść.
-Zaraz, zaraz.. Że co ona mi..- spojrzała w dół na swoje ciało i zamrugała- Poważnie?
-Nie do cholery, na niby- spróbowała się wybronić.
-Dziewczyny, dość już- poleciła Jinnie, patrząc na nie ostro.
-Spokojnie- Hyuna uśmiechnęła się.- Mamusiu. Zostały nam nasze moce. Musimy to rozgryźć.
-Skoro unni jest ochroną... Może trzeba w nią ciskać ogniem, żeby to coś dało?- Key trąciła łokciem roznegliżowany bok Minah.
-Mogę spróbować- dziewczyna wzdrygnęła się na ten dotyk, po czym posłała malutką kulkę ognia. Gdyby nie to, że blondynka w ostatniej chwili wylała na tę kulkę szklankę wody, Jinnie miałaby przepaloną twarz.
-To nie działa...- westchnęła z rozczarowaniem Hyuna.
-Zaraz zadziała. Minnie, pozwolisz?- Minah uśmiechnęła się, patrząc na najmłodszą.
-Ty chyba nie planujesz...- zaczęła Key, mrużąc oczy. Naszła ją chęć uduszenia dziewczyny. Naprawdę. Ale zanim zdążyła zrobić cokolwiek, ogromna kula ognia pofrunęła w stronę maknae.
Wszyscy wstrzymali oddech. Ogień rozpłynął się na mlecznobiałej ścianie, która otoczyła rudowłosą.
-Mówiłam?- Minah uśmiechnęła się z wyższością.-AU, KURWA!
Key rzuciła w nią kolejną książką.
-Głupia suka- syknęła.-Mogłaś jej zrobić krzywdę!
-Nic jej przecież nie jest! NO PRZESTAŃ KURWA- kolejne książki leciały w jej stronę.
Skończyło się na tym, że dziewczyny co chwila rzucały w siebie nawzajem różnymi przedmiotami. Twardymi, miękkimi. Jakimikolwiek, byle takimi, które nie dałyby rade się jakoś bardziej zniszczyć.
Minnie obserwowała nieco przerażona ich poczynania, instynktownie chowając się za jedynymi ogarniętymi osobami w pokoju.
-Do cholery jasnej, dziewczyny, dość!- wrzasnęła Hyuna, patrząc zirytowana na całe to zamieszanie. Martwiła się o nie wraz z Jinnie.
-Au....- Key spojrzała na swoją dłoń, na której pojawiło się rozcięcie. Jej przeciwniczka wytrzeszczyła oczy.
-Ja nie chciałam...- zaczęła.
-Zamknij się. No, pokaż mi to, ślicznotko- Hyuna poprawiła swoje błękitnawe włosy, siadając obok rannej. Delikatnie złapała ją za dłoń i przesunęła po skaleczeniu palcami. Chwilę później nie został nawet ślad po tej skazie na dłoni blondynki.
-Wow- mruknęła Key, patrząc na starszą z zachwytem.-Dziękuuuję!
Zaskoczona własnymi zdolnościami Hyuna dostała uroczego buziaka w policzek.
-Hmpf- mruknęła Minah, mrużąc oczy.
I w tym momencie usłyszały radosny głosik, który ostatnio sporo namieszał w ich codziennym życiu.
-Gratulację, Strażniczki! Odkryłyście swoje umiejętności!- wszystkie skupiły całą uwagę na głosiku, który jak się okazało, miał kontynuować swoją wypowiedź- Złapcie się proszę za amulety, a stanie się to, czego tak chcecie od ostatnich kilku godzin- poinformował i.. Zamilknął, gdy tylko wszystkie dotknęły niepewnie przedmiotów na swoich szyjach. Wszystkie otoczyło rażące światło w kolorach ich kostiumów i.. Znikło, jak gdyby nigdy nic, pozostawiając w miejscu dziewcząt mężczyzn, którymi byli przed przemianą. Nie zmieniło się w nich nic poza kolorem grzywki Kibum'a i tym, że Minho pozostał w samych bokserkach.
XXXXXXXXX
AYO WHADDUP KRIS XD
Powracamy z nowym rozdziałem, kekekekekekeke~ Mam nadzieję, że się spodoba~
-Ree :*
AYO WHADDUP KRIS XD
Powracamy z nowym rozdziałem, kekekekekekeke~ Mam nadzieję, że się spodoba~
-Ree :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)