Wakacje: START! Obiecuję, że będzie jakiś miły, wakacyjny łanszot <3
Na moje piękne niebieskie rzęsy obiecuję <333
Miłego czytania. Ps. Nie wiem, kocham ten rozdział tak mocno. Tak dużo się dzieje. XD
~Naree
POV LUHAN
Było zwyczajne, piątkowe popołudnie. Nie, wróć, nie
zwyczajne. W końcu był to dzień imprezy u gangu, na którą byliśmy zaproszeni.
Dyo dziękował niebiosom, że nie będzie musiał zajmować się „gośćmi”. Yixing
cały tydzień chodził zamyślony. Właściwie nie odzywał się do mnie i do
Baekhyuna. Chanyeol dalej był wkurzający. Nic się nie zmieniło. Może oprócz
Sehuna codziennie witającego mnie zagadkowym uśmiechem w pracy.
Staliśmy
przed mieszkaniem. Lay sprytnie unikał mojego wzroku i jakiegokolwiek kontaktu.
Ok, należało mi się. Ale mimo wszystko to nie było fajne.
-Gotowi?- uśmiechnął się Kyungsoo. Prychnąłem.
-Ja urodziłem się gotowy.
-Xing?
-Wejdźmy w końcu- mruknął jednorożec. Tak zrobiliśmy.
Nasi
„kumple” nawet posprzątali. Przywitała nas jakaś dziewczyna. Chyba dziewczyna.
Dyo przywitał się z nią jak ze starą znajomą. Przedstawiła się jako Amber i
powiedziała, gdzie możemy znaleźć Kai’a. Jongin rozmawiał akurat z jakimś
chłopakiem, ale widząc nas olał go i przykleił się do swojego ukochanego.
-Ślicznie wyglądasz, skarbie.
Soo zarumienił się na te słowa. Fuj, nie wytrzymam z nimi.
-Lu Han?
Drgnąłem. Chłopak, który wcześniej rozmawiał z „murzynem”,
podszedł do mnie.
-Ummm… Suho- mruknąłem. Cholera, miałem go umówić z Chenem. Teraz mnie zabije.
-Pamiętasz o swojej obietnicy?
-Mhm… O, patrz, to chyba Jongdae!- wskazałem gdzieś na
drugi koniec wielkiego pokoju. Gdy tylko się odwrócił, pobiegłem jak najdalej. Byłem
uratowany.
Było
ciemno, alkohol lał się litrami, a część chłopaków (i Amber) urządziła sobie
zawody taneczne. W końcu zostały dwie osoby. Jongin, któremu kibicował Dyo i…
Zmrużyłem oczy. Chyba mam przywidzenia.
Bo przecież nie piłem przez to, co
ostatnio…
-Dobra, dzieciaki, koniec zabawy!- krzyknął Baekhyun.
Zachichotałem. Kai zszedł ze „sceny”.
-Hyung, przegrałeś walkowerem!- zawołał radośnie drugi
tancerz.
-Cicho, Sehun, gramy w butelkę- prychnął Baek. Zapanowało
ogólne zamieszanie, ale uformowaliśmy jako takie kółko.
-Chyba wszyscy znacie zasady. Jakieś pytania?
-Gramy na całowanie?- wydarła się Amber.
-Tak. A jak inaczej?
-Nie może być prawda lub wyzwanie?- Kris zmarszczył brwi.
Chyba wypił najmniej z nich wszystkich. Yixing walnął go łokciem.
-Tak grają przedszkolaki. Tchórzysz?
Oki, chyba
zapomniałem, że Lay po alkoholu robi się taki… inny.
-Kręcę pierwszy!- zawołał Wufan, nagle zupełnie
zmieniając zdanie. Prychnąłem. No ja przepraszam. Jak wszyscy mogą się domyślić
butelka wskazała naszego kochanego jednorożca, który zarumienił się nagle. Ku
niezadowoleniu podpitej (ale nie pijanej) publiczności wymienili tylko cmoknięcia
w policzek.
-BUUUU! Moja babcia umie się lepiej całować!- zawołał
Sehun, rzucając w swojego współlokatora pustym plastikowym kubkiem.
-Może sam kogoś pocałuj, co?
-Jasne. Kogo?
-Niech wskaże butelka.
Najmłodszy bez oporu zakręcił. Zapadła cisza, gdy szyjka
wskazała…
Mnie.
-Uuuuuu- powiedział Kyungsoo, siadając na kolanach
swojego chłopaka. Przeniosłem wzrok na tęczowowłosego, który uśmiechnął się
złowieszczo.
-Aha, jeszcze jedna rzecz. Hyung, ty i Lay będziecie
musieli zrobić to samo, co oni- przypomniał Baekhyun. Proste i logiczne.
-Nie! Moment! Cofam to!- przestraszył się Kris.
-Za późno- zaśmiał się Sehun. Sekundę później nic nie
było proste czy logiczne. Nasze języki zawzięcie walczyły o dominację. Objął
mnie mocno, wskutek czego byłem jeszcze bliżej. Zupełnie zignorowałem
baekhyunowe „Ewww, gejoza” i dałem się porwać cudownie znajomemu uczuciu
całowania się z młodszym.
Znajomemu?
Xiao... Lu?
Wspomnienia zalały mój mózg jednocześnie. Klub.
Obrzydliwy facet. Ratunek. Piwo. Dom. „Kocham cię, kocham cię, kocham cię”.
Oderwaliśmy
się od siebie, by zaczerpnąć oddech.
-Czuję się zdemoralizowana- jęknęła Amber, przewracając
oczami.
-Wasza kolej- uśmiechnął się Sehun do Krisa i Lay’a. Ten
ostatni zaczerwienił się jeszcze bardziej. Z jednej strony chciałem odciągnąć
szanownego pana Oh na bok i poważnie z nim porozmawiać (chociaż ta rozmowa
mogłaby przejść do kontaktu... niewerbalnego), ale pokusa zobaczenia biednego
nieśmiałego Yixinga i zakłopotanego Wufana w takiej sytuacji... No po prostu nie mogłem się oprzeć.
-STOP!- krzyknął Chanyeol. Zgromiłem go wzrokiem.
-Co?
-Baekhyun gdzieś się ulotnił!
No i zapanowała ogólna panika i nawoływanie Tego, Który
Psuje Najlepszą Zabawę. Westchnąłem z rozczarowaniem i ruszyłem za Sehunem.
-Luhan?- ktoś postukał mnie w ramię. No nie.
-Suho, nie mogę gadać.
-Ale miałeś...
Szybko uciekłem. Znalazłem się w pokoju najmłodszego.
Mieszkaniec stał przed szafą. Bez zastanowienia schowałem się w niej, ciągnąc
zaskoczonego chłopaka za sobą i zamykając drzwi.
-Co ty robisz?
-Kim Junmyeon chce mnie zabić.
-Czemu?
-Nieważne- mruknąłem. Ktoś wszedł do pokoju. Próbował
otworzyć szafę, ale się nie udało. Kroki ucichły w oddali.
-Ufff, drzwi się zatrzasnęły. Oż cholera- szarpnąłem.
Nic. Umrzemy, zagłodujemy się, zostaną
tylko kości i włosy...
-Masz klaustrofobię, Xiao Lu?
Skinąłem głową, nie ufając swojemu głosowi.
-Pomóc ci się wyleczyć?
-N-niby jak... mmm-
nie było mi dane dokończyć, zostałem skutecznie uciszony miękkimi wargami
młodszego. Oplotłem ramionami jego szyję. Chyba
zostanę zwolennikiem tej terapii...
POV KRIS
Baekhyun
znalazł się po pięciu minutach. Okazało się, że po prostu poszedł do łazienki,
a jego nadopiekuńczy facet spanikował. Nie, żebym nie zamartwiał się na śmierć
za każdym razem, gdy Yixinga nie było obok mnie. No i proszę. Znowu wszystko sprowadza się do niego. Aish.
Nie
mogliśmy za to znaleźć HunHanów. Baekhyun przyszedł i z obrzydzeniem oznajmił,
że w szafie Sehuna ktoś się pieprzy. Nie wnikałem. Dyo i Lay musieli się
zbierać, bo podjechała po nich noona tego pierwszego. Odprowadziłem ich do
wyjścia.
-Czekaj na mnie na dole- powiedział nagle brunet. Młodszy
skinął głową i wyszedł, zostawiając mnie samego z pijanym Yixingiem. Pijanym,
ale słodkim.
-Kris geee...- powiedział, wieszając mi się na szyi.
-Tak?- uniosłem brwi.
-Jesteś mi coś winien, prawdaaa?
-N-nie wiem o czym mówisz- skłamałem. Nie było to zbyt
wiarygodne, jego bliskość zdecydowanie pozbawiała mnie talentów aktorskich.
-Och, przestań ściemniać.
-Maluchu, potem będziesz tego żałował.
-Nie ma potem.
-Xing, ja...
-Tchórzysz?
Świetnie, on
doskonale zdaje sobie sprawę, że tym słowem można mnie zmusić do wszystkiego. Wpatrzyłem
się w błyszczące wyzywająco ciemne oczy. „Nie ma potem”? Dobrze. Jak sobie
panicz życzy.
Objąłem
Lay’a w pasie i ostrożnie musnąłem jego wargi, by po chwili czule go pocałować.
Co z tego, że pewnie potem mieliśmy żałować. Co z tego, że to mogło spieprzyć
całą naszą relację. Całowałem mojego Yixinga,
a on to odwzajemniał. I to było cholernie właściwe. Jego usta były miękkie i
słodkie. Starałem się jak najwięcej zapamiętać i poczuć.
-Jednorożcu, musimy... Yyyy...- w drzwiach stanął Dyo.
Nie za bardzo go zauważyliśmy, mógł być jakąś gadającą paprotką. W tej chwili
liczył się tylko drobny chłopak w moich ramionach.
-A może... Eeeee... Bo noona czeka... Taaak... Może hyung
cię podwiezie. Tak, to na razie.
Znowu zostaliśmy sami. W końcu niechętnie odsunąłem się
od niego.
-Pan Matka Wszystkich miał rację. Musisz jechać do domu.
-Ale ja nie chcę...
-Ja też nie chcę.
-To po co mnie namawiasz? To nielogiczne.
-Zamknij się- mruknąłem z uśmiechem, z powrotem łącząc
nasze usta.
Pół
godziny później w końcu znaleźliśmy się przed jego domem.
-Pa- powiedziałem, unikając jego wzroku. Już żałowałem,
że dałem się skusić szansie posmakowania najcudowniejszych ust wszechświata. Jak
w poniedziałek mam normalnie prowadzić korepetycje? Jak w ogóle cokolwiek
zrobię, opętany myślami o pewnej osobie?
-Do poniedziałku- powiedział i już miał wysiadać, gdy
złapałem go za nadgarstek. Nie wiem, co mną kierowało, ale pociągnąłem go do
siebie i znów pocałowałem. Westchnął z zadowoleniem. Minęły kolejne trzy
minuty, zanim zdołaliśmy się od siebie oderwać.
-Nie pozwól mi zapomnieć- szepnął. Patrzyłem, jak znika w
ogromnym domu.
Kilka lekcji z
życia Wu Yi Fana:
1.
Korepetycje
nie przynoszą niczego dobrego.
2.
Podobnie
jak imprezy z alkoholem.
3.
I
śliczni, słodcy przyjaciele.
4.
I gra
w butelkę.
5.
I Byun
Baekhyun.
6.
Zhang
Yixing jest narkotykiem.
7.
Jestem
narkomanem.
Oparłem głowę o kierownicę, wzdychając ciężko. Poniedziałek
szykował się ciężko. Megaciężko.
Śliczne jest to nowe tło *_*
OdpowiedzUsuńKray'owy kiss zawsze spoko (WRESZCIE <3)
I scenka w szafie, uuuu, perwersyjnie ^w^ >:3
Ogólnie zajebioszcze, pozdrawiam *u*
~Sae ^-^