wtorek, 9 czerwca 2015

Chance- Operacja: HunHan, cz. 5

Woohoohoo~
W końcu jestem, wróciłam ze spływu kajakowego, do niedzieli nie wiedziałam, że można sobie poparzyć uszy. A teraz na serio: cieszę się jak diabli, bo to jest mój najulubieńszy rozdział <3
Miłego czytaniaaa~
~Ree


                       POV SEHUN 
Obserwowałem Luhana, który tłumaczył mi, co mam robić. Jezu, jaki on piękny…
-Zrozumiałeś?
-Mhm…- pokiwałem głową, udając, że faktycznie tak się stało.
-To świetnie. Dalej.
Niepewnie złapałem kubek i nalałem syropu. Potem baza herbaciana, kulki… I tu się zaciąłem. Mimo, że chłopak parę razy pokazywał mi, jak je nabierać, zupełnie mi nie wychodziło. Doszedł do mnie jego cichy śmiech.
-Spróbuj tak- złapał moją dłoń i pokierował odpowiednio. Pokiwałem entuzjastycznie głową, rozpływając się jednocześnie ze względu na miękkość jego skóry. Jego palce delikatnie stykały się z moimi. Tak powinno być.
-A teraz powiedz, co zrobiłem źle- poprosiłem, odbierając gotową bubble tea.
-Hmmm… Zamieszałeś z kolejnością. Dodatki powinny być najpierw. Poza tym drobnym potknięciem śmiem twierdzić, że masz talent. Byłbyś zainteresowany pracą?- zapytał zupełnie poważnie. Uniosłem brwi.
-Przecież jestem nowicjuszem, wszystko mi się miesza i w ogóle…
-No proszę… Tao i Xiumin jadą gdzieś na „wielką wyprawę”, a jest wiosna i klientów przybywa… Hunnie…- zrobił słodką minkę. No to jest już tortura.
-Jeśli tak bardzo ci na tym zależy- powiedziałem, grając obojętnego. Aż dziwne, że to on miał być moim szefem. Uśmiechnął się.
-Dziękuję. Chodź, wracamy do ciemnego ludu.
Zaśmiałem się cicho.
            W pokoju prywatnym po prostu wrzało. Kai rechotał jak wariat, Kyungsoo i Baekhyun się przekrzykiwali, a Lay stał i coś nerwowo tłumaczył.
-…żadna randka, naprawdę…
-Co tu się dzieje?- Luhan uniósł brwi.
-Bo Yixing idzie na randkę!- podskoczył Baek.
-TO NIE RANDKA!- wkurzył się jednorożec, ale Lu już go nie słuchał.
-W końcu umówił się z Krisem?
-Tak!- pisnął Byun, po czym złapał Chińczyka za ręce i zaczęli podskakiwać w miejscu. Stanąłem obok Kai’a.
-Od kiedy oni się tak dogadują?
-Nie wiem. Uważaj, może są chorzy i jeszcze coś załapiemy. Skarbie, nie idź tam!- próbował powstrzymać swojego chłopaka, ale ten dołączył do chłopaków i skakali w kółku.
-Przecież Lay hyung jest hetero- mruknąłem, siadając na wolnym krześle.
-Ponoć Wufan hyung też. A widziałeś, jak wyglądał po tych korepetycjach.
-Jezu… To się robi jakieś królestwo gejozy- obserwowałem skaczących i zagubionego Yixinga.
-Może przynajmniej Kris hyung przestanie być taki straszny.
-Mam nadzieję.

                            POV YIXING

            Siedziałem na swoim łóżku i patrzyłem, jak moi przyjaciele wybierają mi ubranie. Baekhyun wpadł do pokoju jak torpeda.
-Mam!- zawołał, machając kuferkiem na kosmetyki.
-No chyba nie…- wymamrotałem, ale pozwoliłem divie zrobić mi minimalne kreski na powiekach. Gdy tylko skończył, zajął się moimi włosami. Pozwolił długiej grzywce przysłonić mi nieco oczy. Ubrałem zestaw przygotowany dla mnie przez chłopaków, nawet szczególnie nie zwracając uwagi na to, co zakładam. Byłem zbyt podenerwowany wyjściem na randkę z Krisem… Hola, hola. To nie jest żadna randka. Zwykłe przyjacielskie wyjście. Po prostu za dużo wysłuchałem głupiego gadania. Ale co z tym dziwnym biciem serca? Nieee, to mi się wydaje. Przecież ja jestem hetero. Właśnie. Szybko przerwałem wewnętrzny monolog.
-Xingie, wszystko w porządku?- zapytał Luhan. Prychnąłem.
-Nie. Mów. Tak. Do. Mnie. Po prostu trochę…
-Lulu, nie widzisz, jaki on jest spięty?- Kyungsoo uspokajająco poklepał mnie po plecach.
-Ja też się stresowałem przed pierwszą randką z Chanyeolem. Nie martw się, Kris hyung nie gryzie- uśmiechnął się Baekhyun. Nie miałem już siły im przypominać, że to nie jest żadna randka. Po prostu pokiwałem głową.
Byliśmy w Luhanland, w pokoju prywatnym. Jakby się zastanowić, to to miejsce stało się naszą „bazą”- najczęściej tu zbieraliśmy się, gdy chcieliśmy na osobności o czymś porozmawiać. Zabawne, że Lu chciał z tego pomieszczenia zrobić składzik.
-Stresujesz się, hyung?- zachichotał Sehun, widząc moją minę. Głupi smarkacz. Jakbyśmy nie widzieli, że popisuje się przed Luhanem. Żałosne.
-Wyluzuj. Uwierz mi, Kris hyung nie gryzie-  powiedział już drugi raz Baek. 
-Wiem. Poza tym to nic takiego. Po prostu idziemy na PRZYJACIELSKIE spotkanie.
-A właściwie to jesteś spóźniony- zauważył Luhan. Z cichym przekleństwem wybiegłem z pokoju.

                            POV KRIS

            Rozejrzałem się. Byłem w Luhanland pierwszy raz i oby ostatni. Słodkie, kolorowe wnętrze było kompletnie nie w moim stylu i nawet Yixing ze swoją śliczną buzią... Hola, hola. Stop. A co to ma być? To mój przyjaciel, przyjaciele nie myślą tak o sobie. Przecież jestem hetero. Opanuj się, Wufan.
-Przepraszam za spóźnienie, Baekhyun mnie zatrzymał.
Spojrzałem przed siebie i zamarłem. Xing był ubrany w czarne, obcisłe rurki i błyszczącą bluzkę bez rękawów. Wydawało mi się, czy miał pomalowane oczy? Trudno stwierdzić, były częściowo przykryte grzywką.
-Nie ma za co... Jesteś na czas...- wydukałem, starając się zapamiętać każdy element tego cudownego widoku.
-Ummm... Kris-ge? Mam coś na twarzy?
-Nie, a co?
-Hmpf... Tak jakby się na mnie... gapisz?- wymamrotał, wpatrując się w podłogę. Jego policzki pokrył rumieniec.
-Po prostu ślicznie wyglądasz- szybko spojrzałem na swoje dłonie. Zapadła niezręczna cisza.
-To może chodźmy- zaproponowałem, dalej unikając jego wzroku.
            Nigdy się nie spodziewałem, że wyląduję na romantycznym musicalu. Z Yixingiem. Kazałem mu wybrać film, zapłaciłem za bilety, popcorn i napoje. I skończyło się na oglądaniu „wzruszającej historii o sile miłości“ razem z masą klejących się do siebie par. To było krępujące, ale nie zdaniem mojego przyjaciela, który z fascynacją śledził rozwijającą się akcję. W finałowej scenie główny bohater śpiewał smutną piosenkę, a jego ukochana leżała ciężko ranna w szpitalu. Chciałem podzielić się z towarzyszem jakąś ciętą uwagą, ale on prawie płakał. Przecież mieszkałem z Baekhyunem, który płakał przy byle dramie, ale to było coś innego. Płaczący Baek doprowadzał mnie do ataków śmiechu, a Lay...
-Czy ona umrze?- zapytał, patrząc na mnie przez łzy.
-Nie, wszystko będzie dobrze, Xing- objąłem go ramieniem pocieszająco. To miało być zwykłe przyjacielskie przytulenie, ale on oparł głowę o moje ramię i dalej oglądał. Zerknąłem na niego niepewnie. Zdawał się nie zauważać, jak bardzo jestem zestresowany takim obrotem spraw.
            Do końca filmu siedziałem jak na szpilkach. Z ulgą powitałem napisy końcowe i razem ze swoim „uczniem“ ruszyłem do wyjścia.
-Hej! Xingie!
Obydwoje unieśliśmy głowy, patrząc na Luhana.
-Co tu robisz?- zdziwił się Zhang.
-Skończyłem pracę i pomyślałem, że cię podwiozę. Pożegnaj się ze swoim korepetytorem i idziemy.
Brunet stanął na palcach i szybko cmoknął mnie w policzek.
-Do jutra i... dziękuję, ge.
-Do zobaczenia, mały.
Walnął mnie w ramię ze śmiechem.
-Nie jestem mały!
-Oczywiście. Pa- moje usta zetknęły się na ułamek sekundy z czubkiem jego głowy, zanim Lu zaciągnął go do samochodu. Odjechali, a ja oparłem się o barierkę przy schodach.
Hetero, huh?
 

1 komentarz:

  1. Huehuehuehue <3 Nic dziwnego, że to Twój ulubiony rozdział, bo jest zajebioszczy *-* Liczyłam na kissy, ale dobra xDDD
    S.<3,
    ~Sae ^u^

    OdpowiedzUsuń