W końcu jestem, wróciłam ze spływu kajakowego, do niedzieli nie wiedziałam, że można sobie poparzyć uszy. A teraz na serio: cieszę się jak diabli, bo to jest mój najulubieńszy rozdział <3
Miłego czytaniaaa~
~Ree
POV SEHUN
Obserwowałem Luhana, który tłumaczył mi, co mam robić. Jezu, jaki on piękny…
-Zrozumiałeś?
-Mhm…- pokiwałem głową, udając, że faktycznie tak się
stało.
-To świetnie. Dalej.
Niepewnie złapałem kubek i nalałem syropu. Potem baza
herbaciana, kulki… I tu się zaciąłem. Mimo, że chłopak parę razy pokazywał mi,
jak je nabierać, zupełnie mi nie wychodziło. Doszedł do mnie jego cichy śmiech.
-Spróbuj tak- złapał moją dłoń i pokierował odpowiednio.
Pokiwałem entuzjastycznie głową, rozpływając się jednocześnie ze względu na
miękkość jego skóry. Jego palce delikatnie stykały się z moimi. Tak powinno być.
-A teraz powiedz, co zrobiłem źle- poprosiłem, odbierając
gotową bubble tea.
-Hmmm… Zamieszałeś z kolejnością. Dodatki powinny być
najpierw. Poza tym drobnym potknięciem śmiem twierdzić, że masz talent. Byłbyś
zainteresowany pracą?- zapytał zupełnie poważnie. Uniosłem brwi.
-Przecież jestem nowicjuszem, wszystko mi się miesza i w
ogóle…
-No proszę… Tao i Xiumin jadą gdzieś na „wielką wyprawę”,
a jest wiosna i klientów przybywa… Hunnie…- zrobił słodką minkę. No to jest już tortura.
-Jeśli tak bardzo ci na tym zależy- powiedziałem, grając
obojętnego. Aż dziwne, że to on miał być moim szefem. Uśmiechnął się.
-Dziękuję. Chodź, wracamy do ciemnego ludu.
Zaśmiałem się cicho.
W pokoju
prywatnym po prostu wrzało. Kai rechotał jak wariat, Kyungsoo i Baekhyun się
przekrzykiwali, a Lay stał i coś nerwowo tłumaczył.
-…żadna randka, naprawdę…
-Co tu się dzieje?- Luhan uniósł brwi.
-Bo Yixing idzie na randkę!- podskoczył Baek.
-TO NIE RANDKA!- wkurzył się jednorożec, ale Lu już go
nie słuchał.
-W końcu umówił się z Krisem?
-Tak!- pisnął Byun, po czym złapał Chińczyka za ręce i
zaczęli podskakiwać w miejscu. Stanąłem obok Kai’a.
-Od kiedy oni się tak dogadują?
-Nie wiem. Uważaj, może są chorzy i jeszcze coś
załapiemy. Skarbie, nie idź tam!- próbował powstrzymać swojego chłopaka, ale
ten dołączył do chłopaków i skakali w kółku.
-Przecież Lay hyung jest hetero- mruknąłem, siadając na
wolnym krześle.
-Ponoć Wufan hyung też. A widziałeś, jak wyglądał po tych
korepetycjach.
-Jezu… To się robi jakieś królestwo gejozy- obserwowałem
skaczących i zagubionego Yixinga.
-Może przynajmniej Kris hyung przestanie być taki
straszny.
-Mam nadzieję.
POV YIXING
Siedziałem
na swoim łóżku i patrzyłem, jak moi przyjaciele wybierają mi ubranie. Baekhyun
wpadł do pokoju jak torpeda.
-Mam!- zawołał, machając kuferkiem na kosmetyki.
-No chyba nie…- wymamrotałem, ale pozwoliłem divie zrobić
mi minimalne kreski na powiekach. Gdy tylko skończył, zajął się moimi włosami.
Pozwolił długiej grzywce przysłonić mi nieco oczy. Ubrałem zestaw przygotowany
dla mnie przez chłopaków, nawet szczególnie nie zwracając uwagi na to, co
zakładam. Byłem zbyt podenerwowany wyjściem na randkę z Krisem… Hola, hola. To nie jest żadna randka. Zwykłe
przyjacielskie wyjście. Po prostu za dużo wysłuchałem głupiego gadania. Ale co
z tym dziwnym biciem serca? Nieee, to mi się wydaje. Przecież ja jestem hetero.
Właśnie. Szybko przerwałem wewnętrzny monolog.
-Xingie, wszystko w porządku?- zapytał Luhan. Prychnąłem.
-Nie. Mów. Tak. Do. Mnie. Po prostu trochę…
-Lulu, nie widzisz, jaki on jest spięty?- Kyungsoo
uspokajająco poklepał mnie po plecach.
-Ja też się stresowałem przed pierwszą randką z
Chanyeolem. Nie martw się, Kris hyung nie gryzie- uśmiechnął się Baekhyun. Nie
miałem już siły im przypominać, że to nie jest żadna randka. Po prostu
pokiwałem głową.
Byliśmy w Luhanland, w pokoju prywatnym. Jakby się zastanowić, to to miejsce
stało się naszą „bazą”- najczęściej tu zbieraliśmy się, gdy chcieliśmy na
osobności o czymś porozmawiać. Zabawne, że Lu chciał z tego pomieszczenia
zrobić składzik.
-Stresujesz się, hyung?- zachichotał Sehun, widząc moją
minę. Głupi smarkacz. Jakbyśmy nie widzieli, że popisuje się przed Luhanem. Żałosne.
-Wyluzuj. Uwierz mi, Kris hyung nie gryzie- powiedział już drugi raz Baek.
-Wiem. Poza tym to nic takiego. Po prostu idziemy na
PRZYJACIELSKIE spotkanie.
-A właściwie to jesteś spóźniony- zauważył Luhan. Z
cichym przekleństwem wybiegłem z pokoju.
POV KRIS
Rozejrzałem
się. Byłem w Luhanland pierwszy raz i
oby ostatni. Słodkie, kolorowe wnętrze było kompletnie nie w moim stylu i nawet
Yixing ze swoją śliczną buzią... Hola,
hola. Stop. A co to ma być? To mój przyjaciel, przyjaciele nie myślą tak o
sobie. Przecież jestem hetero. Opanuj się, Wufan.
-Przepraszam za spóźnienie, Baekhyun mnie zatrzymał.
Spojrzałem przed siebie i zamarłem. Xing był ubrany w
czarne, obcisłe rurki i błyszczącą bluzkę bez rękawów. Wydawało mi się, czy
miał pomalowane oczy? Trudno stwierdzić, były częściowo przykryte grzywką.
-Nie ma za co... Jesteś na czas...- wydukałem, starając
się zapamiętać każdy element tego cudownego widoku.
-Ummm... Kris-ge? Mam coś na twarzy?
-Nie, a co?
-Hmpf... Tak jakby się na mnie... gapisz?- wymamrotał,
wpatrując się w podłogę. Jego policzki pokrył rumieniec.
-Po prostu ślicznie wyglądasz- szybko spojrzałem na swoje
dłonie. Zapadła niezręczna cisza.
-To może chodźmy- zaproponowałem, dalej unikając jego
wzroku.
Nigdy
się nie spodziewałem, że wyląduję na romantycznym musicalu. Z Yixingiem. Kazałem mu
wybrać film, zapłaciłem za bilety, popcorn i napoje. I skończyło się na
oglądaniu „wzruszającej historii o sile miłości“ razem z masą klejących się do
siebie par. To było krępujące, ale nie zdaniem mojego przyjaciela, który z
fascynacją śledził rozwijającą się akcję. W finałowej scenie główny bohater
śpiewał smutną piosenkę, a jego ukochana leżała ciężko ranna w szpitalu.
Chciałem podzielić się z towarzyszem jakąś ciętą uwagą, ale on prawie płakał.
Przecież mieszkałem z Baekhyunem, który płakał przy byle dramie, ale to było
coś innego. Płaczący Baek doprowadzał mnie do ataków śmiechu, a Lay...
-Czy ona umrze?- zapytał, patrząc na mnie przez łzy.
-Nie, wszystko będzie dobrze, Xing- objąłem go ramieniem
pocieszająco. To miało być zwykłe przyjacielskie przytulenie, ale on oparł
głowę o moje ramię i dalej oglądał. Zerknąłem na niego niepewnie. Zdawał się
nie zauważać, jak bardzo jestem zestresowany takim obrotem spraw.
Do końca
filmu siedziałem jak na szpilkach. Z ulgą powitałem napisy końcowe i razem ze
swoim „uczniem“ ruszyłem do wyjścia.
-Hej! Xingie!
Obydwoje unieśliśmy głowy, patrząc na Luhana.
-Co tu robisz?- zdziwił się Zhang.
-Skończyłem pracę i pomyślałem, że cię podwiozę. Pożegnaj
się ze swoim korepetytorem i idziemy.
Brunet stanął na palcach i szybko cmoknął mnie w
policzek.
-Do jutra i... dziękuję, ge.
-Do zobaczenia, mały.
Walnął mnie w ramię ze śmiechem.
-Nie jestem mały!
-Oczywiście. Pa- moje usta zetknęły się na ułamek sekundy
z czubkiem jego głowy, zanim Lu zaciągnął go do samochodu. Odjechali, a ja
oparłem się o barierkę przy schodach.
Hetero, huh?
Huehuehuehue <3 Nic dziwnego, że to Twój ulubiony rozdział, bo jest zajebioszczy *-* Liczyłam na kissy, ale dobra xDDD
OdpowiedzUsuńS.<3,
~Sae ^u^