niedziela, 24 maja 2015

Chance- Operacja: HunHan cz. 4



Naree's back! XD
W tym rozdziale strasznie dużo Kraya. Wróciłam z wycieczki i możecie się spodziewać kilku inspirowanych wycieczką oneshotów. Więc czekajcie <333
PS. czy tylko ja tak umieram sobie do View? 
~Ree
                POV YIXING
Wskoczyłem do metra, pocierając ręce o siebie. Niby marzec, niby ciepło, wiosna i te sprawy, a dzisiaj było równe zero stopni. Jeszcze się spóźnię do tego głupiego KFC, a Zhang Yixing nigdy się nie spóźnia...    
Wyszedłem, pozwalając chłodnemu powietrzu owiać moją twarz. 
-Hej! Mały!
Uniosłem głowę, patrząc na wysoką postać machającą do mnie. Uśmiechnąłem się szeroko i podbiegłem.
-Ge! Jak dobrze, że wróciłeś! Jak było w Kanadzie? Co tam u rodziny? Lot minął spokojnie?- dopytywałem, podskakując w miejscu. Wufan dłuższą chwilę po prostu się na mnie gapił, po czym z całej siły przytulił. Moje serce jakby... podskoczyło? Nieee, na pewno nie. To po prostu efekt tego, że tak szybko do niego przybiegłem. Wszystko przez brak kondycji.  
-Stęskniłem się, Xing- wymamrotał, wciąż trzymając mnie w ramionach. Zwrócił się do mnie po imieniu.
-Ja też- powiedziałem cicho. Na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech, a może tylko mi się wydawało? Aish, ten człowiek jest jedną wielką zagadką.
-Jest taki problem... Nie wziąłem podręczników- przyznał. Zamarłem. Podręczniki. Brawo, Yixing.
-Heh...- mruknąłem nerwowo. Zaśmiał się.
-Nie mów, że ty też. To w takim razie idziemy na kurczaki- zadecydował, puszczając mnie i kierując się w stronę KFC. Z trudem dotrzymywałem mu kroku.
-Powiesz mi w końcu jak było w Kanadzie?- zapytałem.
-Nic szczególnego. Szczerze mówiąc nudziło mi się. Dlatego wróciłem wcześniej. A co dzieje się tutaj?
-Hmmm... Do Soo przyjechał kuzyn z ciocią i dziewczyną, cała trójka cierpi na poważną homofobię, więc KaiSoo mają spore trudności... Ale dalej są do porzygu słodcy. Taemin nauczył się już połowy choreografii, wczoraj była impreza, po której Luhan miał strasznego kaca i załamanie nerwowe...
-Co?- Kris uniósł brwi pytająco.
-Oj, bo nic nie pamięta, a obudził się w łóżku Sehuna, bez ubrań i z bólem tyłka. Nie dociera do niego moje tłumaczenie, co najprawdopodobniej tam robili- uśmiechnąłem się pod nosem.
-Serio? Hun w końcu zdecydował się zrobić krok w stronę... Nie wierzę- pokręcił głową. Weszliśmy do KFC i zajęliśmy nasz stolik.
-Uwierz mi, ge, Luhan rano poprawił mi humor. Budzę się, a tu on: rozczochrany, blady, załamany... Wiem, że to niemiłe cieszyć się cudzym nieszczęściem, ale on ze swoją ślepotą w pełni na to zasłużył- zaśmiałem się. Pokiwał głową.
-I on naprawdę nic nie pamięta?
-Naprawdę. Gadałem z barmanem. Ponoć wypili z Sehunem tyle, że przyszedł sam właściciel i ich wyprosił.
-No i wypili sake ze zbiorów Kai’a i Amber. Jeszcze nigdy nie widziałem jej tak wkurzonej.
-A Sehun wygląda, jakby wszystko pamiętał.
-Pewnie tak jest. To ewenement na skalę światową, bo nigdy nie urywa mu się film. I rzadko ma kaca. A jest z nas najmłodszy...
-Ma chłopak talent- zaśmiałem się. Zawtórował mi, po czym poszedł odebrać nasze zamówienie. Obserwowałem jego wysoką sylwetkę. Zawsze wydawało mi się, że jest „tym złym”. Był jeszcze straszniejszy od Kai’a i nawet Baekhyun wyrażał się o nim z szacunkiem. Słowem: wszyscy się go bali. Teraz, po trzech miesiącach nauki z nim, naprawdę nie rozumiałem dlaczego. Owszem, czasami robił straszną minę, ale był zupełnie normalny…
-Hej, maluchu, żyjesz?
Drgnąłem na te słowa wypowiedziane prawie bezpośrednio do mojego ucha.
-Wufan ge! Miałeś tak do mnie nie mówić! To jest jawna dyskryminacja, poza tym mówiłem tysiąc razy i jeszcze powtórzę: to TY jesteś wielkoludem, nie ja liliputem- nadąsałem się. Mój przyjaciel spojrzał na mnie z rozbawieniem.
-Porównując ciebie ze mną albo z Chanyeolem, to jednak ty jesteś mały- zauważył. Prychnąłem.
-Lepiej jedzmy, bo wystygnie- powiedziałem i zabrałem się za kurczaki. Przytaknął.
            Spojrzałem na kubełek.
-Ile żeś tego wziął?- zapytałem ze zdziwieniem.
-Trochę więcej niż normalnie.
-Zauważyłem… Ja już nie mogę…- wymamrotałem. Chłopak wzruszył ramionami i szybko dokończył swoją porcję.
-Jeszcze tylko dwa kawałki. No spróbuj- zachęcał mnie.
-Nie ma opcji…
-Powiedz „aaa”- uśmiechnął się, łapiąc kawałek kurczaka. Pozwoliłem mu się nakarmić.
-Jezu… Przez najbliższy tydzień nie tknę mięsa- westchnąłem, gdy w końcu zjadłem swoją porcję. Patrzył na mnie w milczeniu- No co?
-Ubrudziłeś się- powiedział w końcu, uśmiechając się pod nosem.
-Bardzo zabawne. Gdzie?- zacząłem pocierać swój policzek. Zaśmiał się.
-Czekaj- powiedział, zabierając moją dłoń i muskając kciukiem moją dolną wargę. No tak, ubrudziłem się sosem. Gratulacje, Yixing. Rozbawiony zlizał sos ze swojego palca.
-Dzięki- uśmiechnąłem się. Nie wiedzieć czemu moje serce znowu dudniło jak szalone.
-Miałeś ostatnio test z historii, co nie?- przypomniał sobie. Niepewnie skinąłem głową.
-Co dostałeś?
-Sprawdzę- szybko zalogowałem się do e-dziennika, dziękując w duchu za ten wynalazek. Właśnie, zapomniałem, że dzisiaj mieli ogłosić wyniki!
-I co?
Nie, nie wierzę, to niemożliwe…
-Pokaż to- Kris zabrał mi telefon. Jego twarz rozjaśnił uśmiech- Gratulacje. Zasłużyłeś na tą piątkę. Trzeba to jakoś uczcić!
-Właściwie to przede wszystkim twoja zasługa, ge…
-Ciężko pracowałeś. Jestem z ciebie naprawdę dumny- chwilę się zastanawiał- Teraz muszę się zwijać, bo Chanyeol potrzebuje pomocy w malowaniu mieszkania, ale o dziewiętnastej przyjadę po ciebie do Luhanlandu i idziemy do kina, ok?
Skinąłem głową w milczeniu. Oddał mi szybko telefon i przytulił na pożegnanie.
-To do zobaczenia.
-Pa…- wymamrotałem i patrzyłem, jak wychodzi i znika wśród tłumu na zewnątrz.
            W prywatnym pokoju nie było ani Luhana, ani Sehuna. Dyo wyjaśnił mi, że poszli po bubble tea.
-Ale mogę liczyć na ciebie i na Baekhyuna, nie?
-O co chodzi?- zainteresował się Byun. Kai też uniósł brwi, zaciekawiony.
-Oj, bo nie mam w co się ubraaać…
-Przecież jesteś ubrany- zauważył inteligentnie Jongin.
-Wieczorem, idioto- prychnąłem.
-A co się dzieje wieczorem?- spytał jego chłopak, uśmiechając się uspokajająco.
-Oj, nic takiego, po prostu idę do kina, by uczcić sukces osiągnięty przez korepetycje…
-Domyślam się, że twój korepetytor także idzie?
-Tak, a jakżeby inaczej- starałem się inteligentnymi słowami ukryć swoje zakłopotanie.
-LAY I KRIS W KOŃCU SIĘ UMÓWILI!- wrzasnął Baek, podskakując na krześle.
-Wcale nie! To zwykłe przyjacielskie wyjście…
-We dwójkę?
-Tak…
-Wieczorem?
-No tak.
-Do kina?
-I CO Z TEGO?
-To takie romantyczneeee…- zachichotał Soo.        
-Przecież to nic takiego! To żadna randka!- zawołałem ze złością.
-No oficjalnie nie- wtrącił Kai, uśmiechając się. Czemu moi przyjaciele są takimi idiotami?
-W każdym razie Xing musi dobrze wyglądać. A nawet lepiej niż dobrze. Myślę, że do tego przyda się pomóc zaufanych doradców modowych, nie sądzisz, Kyungsoo?- uśmiechnął się Baekhyun. Cofam to. Oni są zajebiści.  

1 komentarz:

  1. To słodkie~ <3 Kray zawsze spoko >.< na randce liczę na coś specjalnego XDD #AkcjaPedohyung c:

    OdpowiedzUsuń