niedziela, 30 sierpnia 2015

Chance- Operacja: HunHan EPILOG



 9 LAT PÓŹNIEJ

                                          POV D.O

            Zaśmiałem się cicho, uniesiony nagle w powietrze.
-Jongin, wariacie! Postaw mnie na ziemię!- krzyknąłem.
-Właśnie, Kai, postaw na ziemię mojego pracownika i zabierz się za sprzątanie pozostałości po bitwie na kulki. Eh, wy nowożeńcy, same z wami problemy- Luhan dotknął ręką skroni w dramatycznym geście. Bycie kierownikiem najpopularniejszej kawiarenki w Seulu pomogło mu dorosnąć...
-Oczywiście, pani Oh.
-YAH! CHODŹ NO TUTAJ, WYDŁUBIĘ CI OCZY ŁYŻKĄ DO LODÓW, PACANIE!
...no, prawie. Odkąd Sehun w końcu oświadczył się swojemu chłopakowi, mój mąż nie mógł powstrzymać złośliwości, a Lu reagował, jakby znowu był w liceum.
Mój mąż... Uśmiechnąłem się, patrząc na obrączkę. Niesamowite, że w naszej starej paczce nic się nie zmieniło. Nie licząc kilku drobnostek. BaekYeol postanowili na razie nie brać ślubu i wędrowali po całym świecie. Czasami wpadali. Odkąd utraciliśmy kontakt z Krisem, Yixing stał się o wiele bardziej cichy i spokojny. Ciągle jednak potrafił świetnie się z nami bawić. Pozostał grupowym jednorożcem. KaRya wyszła za mąż niedługo po mnie. A moi bracia... cóż.
-Cześć!- wrzasnął Kibum, wchodząc do Luhanlandu. Zmierzyłem go rozbawionym spojrzeniem. Znowu zmienił kolor włosów. Tym razem na blond. Uszy świecił mu od różnokolorowych kolczyków.
-Nie uwierzycie, kogo dziś spotkałem!- krzyknął. Wszyscy zrobili zdziwione miny. On rzadko bywał aż tak podekscytowany.
Jedynie Lay podniósł głowę znad stolika, który właśnie czyścił i uśmiechnął się tajemniczo.
-Jonghyuna- powiedział pewnym tonem.
-Skąd wiedziałeś, hyung?- zaśmiał się mój brat.
-Jednorożcowa intuicja.
-Boże, hyung, żebyś ty go teraz zobaczył... Jakie ciacho...
-Dalej jest taki niski?- wypaliłem, zanim zdążyłem się powstrzymać. Wszyscy oprócz młodego parsknęli śmiechem.
-Nie wzrost czyni człowieka.
-Czyli nadal jest niski- stwierdziłem. Dalsze rozważania przerwało wtargnięcie kolejnych gości.
-Czy nikt nie rozumie napisu „Zamknięte, trwa sprzątanie”?- jęknął Luhan.
-Annyeong!- zawołał Taemin, w podskokach biegnąc do Yixinga.
-Hej wszystkim- westchnął zmachany Minho, prawie czołgając się za nim.
-I to się nazywa poświęcenie w imię miłości- stwierdził dramatycznie Kibum, bez współczucia obserwując bliźniaka. Za dużo dzieciństwa spędził z Baekhyunem i Luhanem...
-Aaaish, pieprz się, Key.
Kai zaśmiał się, obejmując mnie w pasie.
-Jak to jest, że dzieciaki tak szybko rosną?- zapytał. Wszyscy przewrócili oczami.
-Xiao Lu, gdzie położyć zapas spinaczy?- krzyknął Sehun z zaplecza.
-W szafce z napisem „SPINACZE”! To takie trudne?
-Nie ma tam miejsca... Po co kupujesz ich aż tyle?
-JA PO PROSTU KOCHAM SPINACZE!- jęknął mój szef, wywołując kolejny wybuch śmiechu.
-Mam się czuć zazdrosny?- jego narzeczony w mgnieniu oka znalazł się obok, śmiejąc się razem z nami.
-O powyginane druciki?- żachnął się Lu.
-Powiedziałeś, że je kochasz- droczył się z nim młodszy. Po chwili nie wytrzymał i cmoknął go w usta.
-Nie chcę psuć wam kiziastej atmosfery, ale... walka!- Kai rzucił w Sehuna kulką do bubble tea. Ten natychmiast oddał.
-Kkamjong, bądź chociaż raz poważny- uśmiechnąłem się.
-On? Poważny?- prychnął Luhan.- A pamiętasz może, kto cię ukradł ze szkoły?
Zaśmialiśmy się na samo wspomnienie.
-Wy się śmiejecie, a ja umierałem ze strachu!
-A pamiętacie sekret Jo?- zapytał Lay, siadając na ladzie, którą Jelonek mył ostatnie pół godziny. Oczywiście, nie moglibyśmy zapomnieć tamtego wieczora prawie dziewięć lat temu, gdy Uija wyjechał do miasta, by załatwić coś z ciocią, a jego dziewczyna wyszła z kąpieli, nie wiedząc, że jesteśmy całą paczką w salonie... Naszym oczom ukazał się nadprzeciętnie śliczny chłopak, o mieszanej, azjatycko- europejskiej urodzie. Zero cycków, zero makijażu, jedynym, co się zgadzało, był jasny kolor włosów i zgrabne nogi. Najpierw trochę się zakłopotał, ale przedstawił się jako Joe i wyjaśnił, że kiedy poznał mojego kuzyna, zdał sobie sprawę, że dla niego może nawet udawać kobietę. Wtedy wzruszony Baekhyun się rozpłakał. Zaśmiałem się cicho.
-Właśnie, wiesz może, co u niego?- zapytał Luhan.
-Ma chłopaka. Mieszkają razem w Holandii i planują ślub.
-To dobrze. Zasłużył na szczęście- powiedział Lay cicho. Zapadła cisza. Wymieniłem z Jelonkiem smutne spojrzenia. Znaliśmy jeszcze kogoś, kto zasłużył na szczęście. Po tych 9 latach...
Drzwi znowu się otworzyły.
-ILE JESZCZE RAZY DO KURWY... Och- szef kawiarni zamrugał, widząc obcą postać wchodzącą do środka. Był to wysoki, przystojny mężczyzna. Na jego twarzy malowało się zmęczenie, ale w oczach błyszczała jakaś dziwna wesołość. Omiótł pomieszczenie wzrokiem.
-Przepraszam, dzisiaj jest zamknięte- powiedział grzecznie Luhan.
-Nic się tu nie zmieniło...- mruknął nieznajomy. W ciszy, jaka zapadła, rozbrzmiał dźwięk upadającego metalu. Wszyscy spojrzeli na Jednorożca, który wypuścił z rąk łyżkę do lodów i z cichym, pełnym niedowierzania „Kurwa” wlepił wzrok w obcego człowieka.

                                      POV YIXING

            Patrzyłem mu prosto w twarz. Nie byłem w stanie się odezwać, gardło ściskało mi zbyt wiele sprzecznych emocji. Radość. Wściekłość. Smutek. Miłość. Nienawiść. Niedowierzanie. Pragnienie. Mogłem tylko zacisnąć dłonie w pięści i obserwować.
-Kim pan jest?- zapytał wyraźnie poirytowany Lulu.
-Yixing- powiedział cichym, zachrypniętym głosem. Irytacja mojego przyjaciela zmieniła się w czystą złość.
-Nie jesteś Yixingiem, mój drogi. A teraz wynocha z mojej kawiarni i...
-Zamknij się, Luhan- mruknąłem. A jednak umiem mówić. Mierzyłem wzrokiem jego wysoką sylwetkę, jego wytarte, niebieskie dżinsy i białą koszulkę. Następnie wróciłem do jego twarzy, spojrzeniem wyrażając wszystkie te negatywne emocje, które czułem.
-Miesiąc, rok...- powiedziałem drwiącym, chłodnym tonem.- A ja, naiwny, czekałem.
-Czekałeś- powtórzył, uśmiechając się, jakby poprzednie słowa do niego nie dotarły.
-Tak, czekałem jak ostatni idiota!- wydarłem się na niego, odruchowo przechodząc na chiński.- Jak myślisz, Wufan, jakie to uczucie, z miesiąca na miesiąc tracić jakąkolwiek nadzieję? Tyle razy próbowałem cię znienawidzić, ale kiedy mi się już prawie udawało, myślałem o tej twojej obietnicy i nie potrafiłem, po prostu...- urwałem, bo nagle uświadomiłem sobie, że znalazłem się w ramionach tego sukinsyna, a on powtarza ciche „Yixing” głosem przepełnionym czułością. Wszystko inne straciło jakiekolwiek znaczenie, gdy wtuliłem twarz w jego tors. Nie miałem już siły krzyczeć na niego. Nie miałem siły na nic. Po prostu wdychałem jego zapach.
-No, hyung, myślałem, że na wieki zostaniesz w tej Kanadzie- odezwał się Kai.
-Nie mógłbym. Wisisz mi kasę- zaśmiał się mężczyzna.
-Pożyczę od szefowej.
-Szefowej?
Zaśmiałem się mimowolnie, wiedząc, co teraz nastąpi.
-Pani Oh, pożyczy mi pani pieniądze?
-Zginiesz, Kim Jonginie- warknął Luhan i usłyszałem dźwięk dwóch goniących się ludzi. Prychnąłem. Jak zwykle. Ta dwójka nigdy nie spoważnieje.
-Maluchu...- szepnął mi Kris do ucha. Zadrżałem. Minęło tyle czasu, tyle razy obiecywałem sobie, że porządnie skopię mu tyłek, ale teraz nie potrafiłem tego zrobić. Zacisnąłem palce na jego koszulce, jakby miał w każdej chwili zniknąć.
-Już cię nie zostawię. Przysięgam. A jak zauważyłeś, dotrzymuję obietnic.
-Ta- mruknąłem gorzko.
-Xing, kocham cię. I nie było dnia w tej cholernej Kanadzie, żebym nie marzył o powrocie. Kocham cię i mam zamiar to powtarzać w kółko.
Moje serce zaczęło bić tak samo szybko, jak dziewięć lat temu. Bez zastanowienia stanąłem na palcach i przycisnąłem usta do jego ust. Zacisnął palce na moich biodrach, oddając ten pocałunek. Coś mi się wydawało, że brawa, piski i gwizdy, jakie rozległy się w kawiarni, słychać było w całym Seulu.
-Ja też cię kocham, Wufan- szepnąłem. Uśmiechnął się do mnie czule.
-No nareszcie. Szczęścia życzę- powiedział Kyungsoo. Puściłem oko do Jongina.
-Dziękujemy, pani Kim.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Kątem oka zobaczyłem Minho i Taemina obściskujących się na zapleczu.
Jesteśmy chyba najdziwniejszą grupą przyjaciół na świecie. 

KONIEC

*****

Nie wiem, co mam napisać. Serio. Po zakończeniu epilogu pół godziny płakałam X'D
Przyznaję: to było moje pierwsze publikowane opowiadanie i jednocześnie opowiadanie, na którym wyrobił się mój styl pisarski. Cóż, możliwe, że ta historia zostanie jeszcze wspomniana, że jej bohaterowie pojawią się gdzie indziej, ale to już nie będzie Chance.
Oj dobra, bo znowu zacznę płakać ;-;
W każdym razie bardzo dziękuję wszystkim, którzy przeczytali to opowiadanie i proszę o komentarze, bo naprawdę motywują człowieka. 
I jeszcze pytanie na koniec: głównym pairingiem następnej serii ma być JongKey czy MinKey?
XOXO
Kim Naree a.k.a Jelonek

5 komentarzy:

  1. Piękne *o*
    Sekret Jo rozwalił mnie na łopatki xDDD homofob nieźle się naciął *złośliwy chichot* <3
    No kocham mocno~~~ ;w;
    BTW. ma być JongKey! :3
    ~Sae ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest STOP Super STOP Czekam STOP Na STOP Opętanego STOP i STOP Kto się czubi ten się lubi STOP A teraz serio, wiem, że szkoła i te sprawy, ale ja umieram :/ Help me plz. A teraz lece, i czekam i wgl wszystko naraz. ~Yuu

    OdpowiedzUsuń
  3. BOŻEEEE, CZEMU TO KONIEC ? :'C
    Kocham to opowiadanie, jest świetne, genialne, brak mi słów, feelsy rozwalają mi mózg *.*
    Masz świetny styl pisania, zostałam oficjalnie Twoją fanką <3
    Życzę weny i dalszych tak genialnych pomysłów :*
    Kaisoo - mój OTP <3
    Hunhan - genialnie poprowadzony *.*
    Chanbaek - życieee ^^
    Kray - świetne :3
    Twoje teksty są rozbrajające ;* Jesteś geniuszem, you made my day, a raczej week :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę to byłooooooooooo fajne! I mam nadzieję,że będzie sequel z Hunhanem i JongKeyem ^^
    Życzę weny i dobrej nocy/dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ^^
      Faktycznie, planuję coś takiego, chociaż nie wiem, kiedy dokładnie się ukaże C:
      Dzięki za komentarz~

      Usuń