czwartek, 17 września 2015

Opętany cz. 2

Obserwował, jak Onew przewracał się i próbował dopełznąć do wyjścia. Jonghyun kręcił się niespokojnie, a Key ukrył twarz w dłoniach i mamrotał do siebie.
~Zabawne...
Drgnął, słysząc rozbawiony głos jakby... w swojej głowie?
~Zachowują się jak debile. Chociaż może po prostu są debilami?
Spojrzał w bok i zobaczył jego. Karmelowe włosy wpadały nieco w rude, a ciepłobrązowe oczy błyszczały w półmroku. Minho uchylił usta, wpatrując się w perfekcyjną istotę.
~Nikt ci nie mówił, że niegrzecznie się tak gapić? 
Zignorował głos. Chłopak wyglądał tak samo jak w jego śnie. I on go opętał?
~Tak się składa, że nie chciałem. W sensie chciałem, ale... Nieważne. Wszystko ok, hyung?
To coś miało czelność nazywać go swoim hyungiem!
~Ej. Nie jestem coś. Jestem Taemin, Lee Taemin.
~Super. Dlaczego mnie opętałeś?~ brunet odważył się zadać pierwsze pytanie „na głos”.
~Bo wyglądałeś na godnego zaufania~ czyżby duch się... zarumienił? Choi posłał mu rozbawione spojrzenie.
~A tak w ogóle nie jestem duchem! Ja żyję, tylko... No w tym problem, zgubiłem swoje ciało. 
Chłopak wyglądał w tej chwili tak żałośnie, jak mały, słodki, bezdomny szczeniaczek samotny w deszczu. Minho miał ochotę mocno go przytulić i zapewnić, że wszystko będzie dobrze. Stłumił to uczucie w sobie, to byłoby dziwne, poza tym Lee nie miał ciała.
~Taemin, tak?
~Mhmm...
~Strasznie długie~ chwilę się zastanawiał, po czym posłał „duchowi” uśmiech.
~O co chodzi, hyung?
~Mi bardziej pasuje Minnie. Co ty na to? 
~MINNIE? Jak dziewczyna Myszki Miki? Poza tym to brzmi jak imię jakiejś dziwki~ skrzywił się młodszy. Brunet nie mógł powstrzymać śmiechu.
-Minho? Wszystko w porządku?
Z zaskoczeniem uniósł wzrok na zmartwionych przyjaciół. Kibum stał najbliżej i to on się odezwał.
-Jasne. Zagadałem się, sorry.
-ZAGADAŁEŚ SIĘ? ROZMAWIASZ z tym czymś, co cię opętało?!
-Hmmm, on nie jest czymś. Nazywa się Taemin i wydaje się być miły.
-Miłe duchy nie zamieszkują twojego ciała!
-To nie duch. To dzieciak, który zgubił ciało.
-Dzieciak?- powtórzyli chórem trzej przyjaciele.
~Dzieciak?~ odezwał się jednocześnie głos w jego głowie ~Mam 17 lat!
-No przecież mówię: dzieciak- mruknął Choi w stronę urażonego „ducha”.
-Wyglądasz, jakbyś mówił do siebie- poinformował Onew.
-Bo ktoś tu się dąsa- brunet posłał nadprzyrodzonej istocie nieco rozbawione spojrzenie.
-Ale on na pewno nie ześwirował?- szepnął Jonghyun.
-Możesz poprosić swojego nieducha, by pogadał ze mną?- zapytał Kibum.
~Minnie? Słyszałeś? 
~Właściwie to mogę się dla niego stać widzialny i słyszalny. Pod warunkiem, że będziecie się trzymali za ręce. 
~CO?!
~To konieczne. Musi zachować z tobą kontakt fizyczny. Cóż, mógłbyś go jeszcze pocałować, wtedy nie musielibyście się dotykać non-stop. 
~Nie ma opcji. 
~To wyjaśnij mu. I tyle, Jezu, to banalne. 
-Musisz mnie złapać za rękę- poinstruował przyjaciela Minho. Młodszy Kim po chwili niepewności ujął dużą dłoń i zamrugał kilka razy. Nagle zobaczył drobnego chłopaka siedzącego na materacu i przyglądającego się mu z zainteresowaniem.
~Witaj wśród słyszących nie do końca żywych~ „powiedział” obserwator, uśmiechając się ironicznie ~Jak już wiesz jestem Taemin i nie mam zamiaru zrobić twojemu przyjacielowi krzywdy. 
~Aha. Miło mi poznać czy coś. Wybacz, że nie skoczę ci na szyję, ale nie mam zwyczaju ufać duchom. 
~NIE JESTEM DUCHEM! Ranisz mnie!
~Spokojnie, Minnie~ „odezwał się” Minho, posyłając dzieciakowi łagodny uśmiech.
~Głupia żabo!!! Nie można tak ufać...
~Wyluzuj trochę. Nie można też naskakiwać na nowopoznane osoby. Minnie nic ci nie zrobił, więc po co się tak spinasz?  
~Dzięki, hyung~ nie-do-końca-duch uśmiechnął się do starszego słodko. Key uniósł brwi. Czyżby między ofiarą a napastnikiem nawiązała się nić porozumienia? Chociaż w sumie nazwałby to bardziej sznurem porozumienia. Albo stalową liną.
~Czemu zachowujecie się jak jakaś zakochana para? Coś mnie ominęło? 
~Zamknij się, Kibum~ w mentalnym głosie Choi brzmiała irytacja. Jego przyjazny nieduch milczał, ale widmowe policzki pokryło coś na kształt rumieńca.
~Awww, mina pana Nie Jestem Duchem wyraża więcej, niż ci się wydaje, żabo.
~Key, jak ja cię zaraz...
~Chcę być świadkiem na waszym ślubie!
~Uh, spieprzaj~ Minho przewrócił oczami.
~Milutki jesteś. 
~Może... podyskutujemy o tym później, co?~ Taemin przekrzywił głowę w bok.
~Dobra. Jest jakiś sposób, żebyś wylazł z ciała mojego przyjaciela? 
~Muszę znaleźć własne. 
-Kurwa- mruknął głośno Kibum.
~Jak możemy ci pomóc?~ zapytał Choi.
~Gdybym tylko wiedział... Moje ciało jest gdzieś ukryte. Nie potrafię go znaleźć sam. Pamiętam tylko jakieś straszne głosy sprzed tego wszystkiego i swoje nazwisko. Nie wiem nic innego~ nieduch posmutniał. Kim popatrzył na niego ze współczuciem. Nagle zrozumiał przyjazne nastawienie bruneta. W tym chłopaku było coś takiego, że nie dało się go nie polubić.
~Dobra, jeszcze pogadamy~ obiecał i puścił dłoń Minho. Ten ciągle patrzył na widmową postać.
~Jeny. Jak się czujesz? On potrafi być trochę... Przytłaczający. 
~Nie jest źle. Wiesz, jest doświadczony w kontaktach z siłami nadprzyrodzonymi. Bałem się raczej, że zacznie wrzeszczeć i wezwie egzorcystę. 
~To nie ten typ człowieka.
Taemin w odpowiedzi uśmiechnął się.
-Hej, Żabciu, zabieraj się z widmowym do domu. Wpadnę jutro i zbadamy zagadnienie dokładniej.
-CZEMU TO ZABRZMIAŁO JAK ALUZJA EROTYCZNA?- Jonghyun spojrzał na Key wielkimi oczami.- Ty? Z nim? FUJ!
-NIE!- skrzywił się Kibum.- Masz chorą wyobraźnię, Dino.
Choi zaśmiał się tylko i spojrzał na nieducha, który obserwował wszystko z uprzejmym uśmiechem.
~Hyung, mogę zamieszkać u ciebie? 
~I tak mnie opętałeś. Po co pytasz? 
~Uznałem, że będzie uprzejmiej. 
Minho prychnął cicho i wstał.
-To my lecimy.
-Serio jesteś creepy, jak z nim gadasz- mruknął Onew.
-Pozwól mi się pożegnać z Taeminem- Key złapał bruneta za rękę i szybko rozejrzał się po pokoju.
~Tu jestem~ "odezwał się" widmowy chłopak, stając obok.
~Nie bój się, Żabol nie gryzie. Jutro pogadamy, ok? 
~Jasne, eomma. 
Choi zaśmiał się cicho, za to mina Key wyrażała czysty zachwyt.
-Zostałem matką chłopca bez ciała!
-Nara, ludzie.
I Minho razem z ubawionym nieduchem wyszli z mieszkania samozwańczego medium.

                        ----------------------------------------------------------------------------

Tak, wiem, dużo czasu minęło. Musiałam się zebrać  i napisałam. Witamy Yuu wśród czytelników! 
Dzięki Twojej prośbie to w ogóle powstało. Do napisania, ludziki. 
-Naree. 

1 komentarz:

  1. AAA!! Jest 😄 Mam banana na twarzy *u* Taemiś cud, miód i malinki 😍 nieduch pyszny xdd
    „~Mi bardziej pasuje Minnie. Co ty na to?
    ~MINNIE? Jak dziewczyna Myszki Miki?”
    Piskam do tel, nmg oddychać 😘
    Komenty Yuu dają kopa to teraz Yuu czeka na nexta /ŁAPAJ WENĘ/
    ~Dużoo Yuu /a jak nie to przyjdę i umrę bez nexta/ 😂😂😂

    OdpowiedzUsuń