sobota, 21 listopada 2015

Opętany cz. 7

Tak długo mi to zajęło, mianhae...
Sorry, że słabe, ale nie umiem pisać :c
Miłego czytania. 
~Kim Ree
-Taemin? Minnie? Wszystko w porządku?
Popatrzył na niego. Obraz się rozdwajał.
~Hyung... Nie dotrę do domu w takim stanie... 
-Nawet nie próbuj tak mówić. Poradzisz sobie. Mogę ci pomóc w każdy możliwy sposób.
Nieduch popatrzył na niego.
~Jest jedno wyjście... Ale jest bardzo bolesne dla ciebie. 
-Zrobię wszystko- Minho przykucnął przy nim. Miał ochotę krzyczeć z frustracji.
~Musiałbyś... Przyjąć mnie w siebie. Jezu, dziwnie to brzmi. Chodzi o to, że nie mógłbyś widzieć mnie jak teraz, moja fizyczna forma zniknęłaby na jakiś czas. Siedziałbym całkiem w twojej głowie. Ale ty... Musiałbyś przyjąć mój ból na siebie. 
-Zrobię wszystko- powtórzył.
~Więc musisz... Uhhh. Po prostu zobaczysz- nieduch zamknął oczy i nachylił się do przodu, mocno przyciskając widmowe wargi do ust starszego. Choi nie poczuł zupełnie nic, aż nagle uderzył w niego ból o nieprzeciętnej sile.
Widmowy widok nieducha zniknął, ale Minho wciąż czuł jego obecność w swoim umyśle.
~Hyung, przepraszam...~ szepnął słaby głos w jego głowie.
-Minnie, dotrzemy do domu. Będziesz w stanie się przespać, a ja...- syknął, czując bolesne pieczenie. Odsłonił przedramię i ujrzał jaskrawoczerwone znamie, jakby się poparzył.
~Hyung, będziesz za bardzo cierpiał, żałuję, że w ogóle zasugerowałem coś takiego... 
-Nie gadaj głupot. Key opatrzy moje rany, a ty odzyskasz siły. A potem znajdziemy twoje ciało. Obiecuję. Będzie dobrze.
~Hyung... Jesteś taki...
Minho przymknął oczy. Dzielił uczucia z młodszym, więc zalała go fala wdzięczności i ciepła. Zapomniał na chwilę o kolejnych ranach, które szybko tworzyły się na jego ciele. Pomyślał o tej małej istocie, która w ciągu dwudziestu czterech godzin wywróciła jego życie o 180 stopni. To dodało mu siły. Musiał go uratować. Ruszył powoli w kierunku swojego domu.
Taemin nie czuł prawie bólu. Wszystkie fizyczne odczucia przejmował Minho. Czuł się zrelaksowany, niemalże przysypiający. Ostatnim, co zarejestrował, zanim kompletnie zapadł się w błogiej nieświadomości, były przerażone oczy Kibuma wpatrzone zapewne w Minho.
             *************
Kiedy Taemin odzyskał swoją bezcielesną świadomość, siedział sobie i z głowy Minho obserwował naradę.
~Dzień dobry~ "powiedział".
-Chłopaki, obudził się. Cześć, Minnie- Choi ziewnął cicho.
-Jezu, w końcu. Tydzień, cholera, Taemin- Key zerwał się z krzesła. Nieduch przymknął oczy i zwrócił się do niego bezpośrednio.
~Tydzień? 
-Tyle spałeś.
-Całe szczęście, że wpadłeś na ten pomysł. Moje ciało to zniosło, a ciebie nie moglibyśmy opatrzyć... A tak mamy obraz stanu ciebie, tego materialnego, i wiemy, jak to wyleczyć. Teraz musimy tylko znaleźć...- Minho urwał, by uspokoić oddech.
~Hyung, mam sprawę. Zeszyt. W pokoju Rena jest gruby, różowy notes. Muszę go zobaczyć. Będę musiał wyjść z twojego ciała i...
-O, nie. Zabiorę ten notes na wyprawę i dostaniesz go w ręce.
~Wyprawę?
-Key ma kilka potencjalnych miejsc przechowywania twojego ciała. Pojedziemy w nie i poszukamy.
~Gdzie zaczynamy?
-Las, koło którego znaleziono Minkiego.
Taemin był zaskoczony.
~Przecież policja przeszukała teren?
-Wydaje mi się, że działa tu siła, która rozproszyła funkcjonariuszy. Nie, żeby to było trudne- Kibum ziewnął.- Mają strasznie słabe umysły. Minho, jesteś gotowy, żeby jechać?
-Głupie pytanie- Żabcia wstała.-Jong, skoczysz po ten notes?
-Nie zrób krzywdy mojemu skarbowi- wspomniany wyszedł z pomieszczenia. Jego chłopak ukrył za dłońmi zarumienione policzki.
~Awww, eomma.
-Ciii, Taeminnie, przestań...
-Młody ma rację, jesteście taaacy słodcyyy...
-Choi, zaraz ci przypierdolę.
-Wróciłem- Jonghyun pojawił się w drzwiach.-Chyba powinniśmy jechać. 
-Tak- Key skinął głową. 
-No, to w drogę- oznajmił Choi radośnie. Taemin zamknął oczy, przeklinając swoją niematerialność. Tak bardzo chciał teraz ścisnąć czyjąś dłoń. Bał się jak jasna cholera. A co, jeśli się nie obudzi? A co, jeśli nie znajdzie ciała i umrze, nie pamiętając swojej przeszłości? 
~Minnie, spokojnie. 
Minho znów mówił do niego mentalnie? Wow. 
~Hyung, ja po prostu... 
~Rozumiem, będzie dobrze. Zadbamy o ciebie, ok? Znajdziemy rodzinę i... 
~Zostawicie mnie?
Choi zamarł, przystając na schodach. 
~Głupku, jak mogłeś tak pomyśleć? 
~Ja... Po prostu... 
~Nie zostawimy cię. Key uważa się za twoją matkę, więc jakby mógł? Jonghyun zrobi wszystko, co on mu każe... A ja nie wiem, co bym zrobił, gdyby teraz ciebie całkowicie zabrakło w moim życiu. Pomijając już fakt, że zapomniałem, jak to jest myśleć samodzielnie. 
-Idziesz, żabolu?- ziewnął Kibum. Brunet skinął głową i wsiadł do samochodu. 

                                  *********************************
Trzecie miejsce. Objechali ten las kilkakrotnie i Tae powoli tracił nadzieję. Do czasu, aż wjechali w jakąś polankę. Zaatakowało go jakieś chore przeczucie. Ból głowy, tak samo silny jak wtedy, gdy ujrzał symbol rogu. Mimo to wiedział, że to tego szukają i szybko poinformował o tym Minho.
-Key, to tutaj. 
-Wysiadamy- westchnął blondyn. Ręce lekko drżały mu ze stresu.- Cholera, tyle tu negatywnej energii. 
Szli szybko, przedzierając się przez chaszcze. Jonghyun został w aucie na wszelki wypadek. Taemin kierował ich drogą z głowy Minho. 
-O. Ja. Pierdolę- mruknął brunet, zatrzymując się. Stali przed zamszonym, czarnym budynkiem, którego dach był w niektórych miejscach załamany. 
~Hyung... To tutaj. 
-Skąd ja wiedziałem- mruknął Kibum.- No to chodźmy. Może być słabo. Trzymajcie się mocno. 
     Weszli do środka ostrożnie. Na pierwszy rzut oka było tu pusto i ciemno. 
-Ta atmosfera kiedyś mnie wykończy- wymamrotał Minho, próbując jakoś poprawić sobie humor. Absolutna czerń, jaka ich spowijała, nagle rozjaśniła się delikatnym, migotliwym światełkiem. 
-Po cholerę tu wracałeś?
Obydwoje materialni mężczyźni odwrócili się jednocześnie. Drzwi się zatrzasnęły. A właściwie zatrzasnął je jakiś chłopak. Miał dość ciemną cerę i sińce pod oczami, jakby nie spał od kilku dni. 
-Ja?- zdziwił się Key. Postać pokręciła głową. 
-Ja?- powtórzył głucho Minho. 
-Nie. On.
Taemin pisnął w głowie bruneta, gdy ogarnęła go fala okropnego lęku. 
-Po co tu wracałeś? Zdajesz sobie sprawę z tego, jak bardzo są wściekli? I to jeszcze dziś... Nie wiesz, że skazałeś swoich towarzyszy na śmierć? Pewnie i tak umarłbyś wcześniej czy później... Ale jeśli jesteś tu, to możesz cię spotkać coś gorszego od śmierci. 
-Kim ty do cholery jesteś, co?- warknął Choi, zaciskając dłonie w pięści. 
-Ofiarą. Oddźwiernym. Tym, który ostrzega. Wiernym sługą wbrew swej woli.
-Nie wiesz, gdzie jest ciało...?- Kibum zrobił krok w stronę chłopaka. 
-Wiem. Mogę wam nawet pokazać- zaśmiał się ten bez radości, po czym pstryknął palcami. Zapalił się rząd świeczek. Minho zmarszczył brwi. 
-Koniec korytarza, drzwi po lewej. Taemin, uważaj na siebie. Proszę. 
~Kai. 
Minho drgnął. Pan Głos w Głowie dotąd milczał. 
~Co, Minnie? 
~On... To Kai. Jestem pewien, że dużo z nim rozmawiałem, ale nigdy nie wychodził stąd. Powiedz mu, żeby...~ Tae nie musiał dokańczać, bo starszy świetnie zrozumiał jego uczucia.
-Uważaj na siebie, Kai- po czym wraz z Kibumem ruszył we wskazanym kierunku. Ich oczom ukazały się wielkie wrota. Otworzyły się bezszelestnie, ukazując dziwny widok. 
W pomieszczeniu panował półmrok, bo oświetlały go jedynie trzy duże świece. Na ogromnym podeście w centrum leżało coś. Choi jak zahipnotyzowany podszedł bliżej i wyciągnął dłoń.
-O kurwa...- szepnął cicho, wpatrując się w zmasakrowane i ledwo oddychające ciało. 
-M-Minho...- wyjąkał Key, cofając się. Brunet podniósł głowę. 
Na parapecie ogromnego okna ukazującego księżyc w pełni beztrosko siedział drobny chłopak. Miał krótkie, czarne włosy i urocze dołeczki w policzkach. Uśmiechnął się szeroko. 
-No, proszę, proszę. Mój mały Taeminnie przyprowadził do domu kolegów. Czyli zabawę można zacząć, hm? 
I nagle Key padł na kolana, wydając z siebie straszliwy wrzask. 

2 komentarze:

  1. Karetka potrzebna od zaraz. Dużo karetek jak na jeden weekend i to do jednej osoby XD Ale teraz boli Key. Uhhh, zabijasz mnie c: a pamiętasz może 'JA PIERDZIELE, PERFEKCYJNYCH LUDZI SIĘ NIE ZABIJA!'? I nie chodzi tu o mnie c: ty już dobrze wiesz o kogo mi chodzi! Czekam. Na. Następny. I ma być szybciej, bo przyjdę i cię skopię. Jestem uke, prędzej się zamknę w sobie, niż cię uderzę. Mniejsza. Pamiętaj, że cię skopię. Albo zrobię 'masło, masło, masło' XDDDDDD
    Dobra, kończę.
    Nara!
    ~Shinigami :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam Ci tyle masła ile chcesz XDDDD
      Uwielbiam te komentarze, noona xD

      Usuń