A walnę wstęp tutaj. Krótko i mało akcji, więcej płaczu (Jezu, byłam pewna, że wypłakałam wszystko w związku z pewną sytuacją, a tu niespodzianka)
W każdym razie nowy rozdział zaczyna się optymistycznie i słodko, a kończy...
Huh, sami ocenicie.
Miłegooo...
UWAGA: Autorka potrzebowała paczki chusteczek. Oceń swoją wytrzymałość emocjonalną.
-Kim Nareeeeeeeeeee
-KIM. KIBUM.
Wywołany upuścił kubek z kawą i tylko fakt, że Taemin był w stanie lewitować przedmioty (kolejna przydatna moc "ducha") uratował naczynie od rozbicia.
~No, eomma, twoja wielka chwila. Hwaiting~ nieduch uśmiechnął się i przysiadł na blacie kuchennym.~Hej, hyung, powinieneś stąd wyjść. Jonghyun jest wnerwiony i może się to skończyć bójką, a nie o to chodzi.
Minho wymamrotał coś pod nosem, ale posłusznie opuścił kuchnię.
-Kibum- odezwała się osoba, która akurat weszła drugimi drzwiami. Tae posłał blondynowi uśmiech i wyszedł swoim niematerialnym krokiem z pomieszczenia.
-N-no hej- medium zarumieniło się lekko, cofając się aż pod ścianę.
W każdym razie nowy rozdział zaczyna się optymistycznie i słodko, a kończy...
Huh, sami ocenicie.
Miłegooo...
UWAGA: Autorka potrzebowała paczki chusteczek. Oceń swoją wytrzymałość emocjonalną.
-Kim Nareeeeeeeeeee
-KIM. KIBUM.
Wywołany upuścił kubek z kawą i tylko fakt, że Taemin był w stanie lewitować przedmioty (kolejna przydatna moc "ducha") uratował naczynie od rozbicia.
~No, eomma, twoja wielka chwila. Hwaiting~ nieduch uśmiechnął się i przysiadł na blacie kuchennym.~Hej, hyung, powinieneś stąd wyjść. Jonghyun jest wnerwiony i może się to skończyć bójką, a nie o to chodzi.
Minho wymamrotał coś pod nosem, ale posłusznie opuścił kuchnię.
-Kibum- odezwała się osoba, która akurat weszła drugimi drzwiami. Tae posłał blondynowi uśmiech i wyszedł swoim niematerialnym krokiem z pomieszczenia.
-N-no hej- medium zarumieniło się lekko, cofając się aż pod ścianę.
-Hej?- prychnął Jonghyun i stanął przed nim, ręce opierając po bokach chłopaka. Nie chciał pozwolić mu uciec.-Może mi wyjaśnisz co się stało rano?
-Ja... Chciałem tylko...
-Nie mam zamiaru tego słuchać.
-Ale przed chwilą sam...
Jong warknął. Denerwowało go to. Niedomyślność tej księżniczki. Nachylił się do przodu i delikatnie musnął jego usta swoimi. Nie czując sprzeciwu zamienił to na bardziej nachalny pocałunek, a Key splótł mu ręce na karku, wzdychając cicho. Za długo czekał na to, aż Dino się ogarnie, żeby teraz się z nim wykłócać.
********************************
Taemin spojrzał na Minho z rozbawieniem.
~Oni szybko stamtąd nie wyjdą. Masz jakiś pomysł? Na zajęcie czasu?
-W sumie... Chciałem iść na grób brata.
~Mam tu zostać?~ nieduch przysiadł na łóżku.~Pewnie musisz pobyć sam...
-Dlaczego miałbym cię nie zabierać?- zdziwił się Choi.-Wyjdziemy oknem. To dość prosta droga, często uciekaliśmy tędy z Minkim.
Młodszy skinął głową, starając się zahamować chociaż trochę emocje przejmowane z głowy bruneta. Był zbyt zajęty własnymi rozterkami.
Chwilę później byli już przy bramie cmentarza. Taemin poczuł nieprzyjemny, niematerialny dreszcz. A co, jeśli jego ciało też miało się tu znaleźć, i to niedługo? Ból nie ustawał.
-To tutaj- powiedział Minho nieco schrypniętym głosem. Drobny, biały nagrobek, na którym leżały świeże różowe róże.
~On... Kochał te kolory~ westchnął nieduch, obserwując grób. Nagle drgnął, zobaczył bowiem postać podobną do siebie. Chłopak mniej więcej w jego wieku siedział na ławeczce, bawiąc się blond włosami. Świecił się lekko.
~Hyung, widzisz go?~ Tae zachwiał się lekko. Blondyn uśmiechnął się i pokręcił głową.
~Niestety, on mnie nie zobaczy... Tylko ty możesz. Ty jesteś na pograniczu naszych światów, hyung.
-Minnie? Co się stało?
Rudzielec machnął dłonią, każąc Minho się uciszyć.
~Rennie...~ podszedł i delikatnie pogłaskał go po platynowej grzywce. O dziwo czuł fakturę włosów bardzo dokładnie.
~Nie dotykaj moich... Hyung, czujesz?~ Choi Minki zrobił wielkie oczy.
~Twoje włosy? Tak, mięciusie.
~Jest źle, hyung... Jeśli nie czujesz przedmiotów materialnych, a czujesz mnie...
Taemin nie potrzebował więcej. Wymieniał się myślami z duchem swojego starego tanecznego partnera.
~Jestem bliski śmierci, prawda?
~Każdy los może się odmienić. Ty i hyung musicie znaleźć twoje ciało... Masz o co walczyć.
-Czy... on tu jest?- Minho ostrożnie usiadł na samym brzegu ławki. Duch jego brata popatrzył na niego ze smutnym uśmiechem.
~Tak, hyung~ odpowiedział Taemin, odwracając wzrok.
~Ah, hyung w końcu zapuścił włosy tak, jak go prosiłem~ Minki przesunął palcami po brązowych kosmykach, które poruszyły się lekko. Jego oczy zalśniły od łez.~Nigdy nie myślałem... Że to się tak skończy. Że się z nim nie pożegnam.
~Przestań, Rennie...~ Lee popatrzył na młodszego. Sam miał w oczach łzy. Prawie nie pamiętał tego chłopaka, ale on był ważny. To wiedział.
~Hyung, nic nie pamiętasz? Z tego, co się działo...
Pokręcił głową. Blondyn uśmiechnął się smutno.
~Opowiem ci... Albo pokażę.
Sala taneczna przypominała tą ze snu, który Taemin zesłał Minho. Tym razem jednak widział siebie i Rena. Ten drugi kręcił się nerwowo w miejscu.
-O co chodzi, Rennie? Czym się tak denerwujesz?
-Hyung... Bo ja... Chciałem ci coś powiedzieć... Pokazać... Ummm...- Minki westchnął, czerwieniąc się lekko.- Ułożyłem choreografię... Dla ciebie...
W tym momencie wspomnienie urwało się nagle.
~Gdzie... Reszta?
~Straciłem przytomność. Ty też. Trafiliśmy gdzieś... Wspólnie... A potem...~ Minki skrzywił się, jakby coś go zabolało.~Hyung, jakaś siła wyższa mnie powstrzymuje. Nie mogę ci powiedzieć. Znajdźcie ciało... Ja muszę już iść. Powiedz mojemu bratu, że go kocham i przyjdź tu jeszcze kiedyś.
~Ale...~ rudzielec złapał powoli rozmywającą się dłoń młodszego.~Rennie, ja się boję... Jeśli nie zdążę...
~W moim pokoju w domu jest zeszyt z choreografiami. Zatańczysz chociaż jedną z nich. Wierzę w to. I... dbaj o Minho hyunga. Coś czuję, że on nie wplątał się w to przypadkowo.~ blondyn spojrzał na swojego brata i cmoknął go w policzek w uroczym, dziecinnym geście. Następnie wyszeptał do jego ucha kilka słów i zniknął.
-On... Był tu, prawda?
Dolna warga Taemina zadrżała.
~Tak. Kazał przekazać, że cię kocha.~ i w tej chwili rudzielec zwinął się z bólu, a na jego plecach pojawiła się krwawa plama.
********************************
Taemin spojrzał na Minho z rozbawieniem.
~Oni szybko stamtąd nie wyjdą. Masz jakiś pomysł? Na zajęcie czasu?
-W sumie... Chciałem iść na grób brata.
~Mam tu zostać?~ nieduch przysiadł na łóżku.~Pewnie musisz pobyć sam...
-Dlaczego miałbym cię nie zabierać?- zdziwił się Choi.-Wyjdziemy oknem. To dość prosta droga, często uciekaliśmy tędy z Minkim.
Młodszy skinął głową, starając się zahamować chociaż trochę emocje przejmowane z głowy bruneta. Był zbyt zajęty własnymi rozterkami.
Chwilę później byli już przy bramie cmentarza. Taemin poczuł nieprzyjemny, niematerialny dreszcz. A co, jeśli jego ciało też miało się tu znaleźć, i to niedługo? Ból nie ustawał.
-To tutaj- powiedział Minho nieco schrypniętym głosem. Drobny, biały nagrobek, na którym leżały świeże różowe róże.
~On... Kochał te kolory~ westchnął nieduch, obserwując grób. Nagle drgnął, zobaczył bowiem postać podobną do siebie. Chłopak mniej więcej w jego wieku siedział na ławeczce, bawiąc się blond włosami. Świecił się lekko.
~Hyung, widzisz go?~ Tae zachwiał się lekko. Blondyn uśmiechnął się i pokręcił głową.
~Niestety, on mnie nie zobaczy... Tylko ty możesz. Ty jesteś na pograniczu naszych światów, hyung.
-Minnie? Co się stało?
Rudzielec machnął dłonią, każąc Minho się uciszyć.
~Rennie...~ podszedł i delikatnie pogłaskał go po platynowej grzywce. O dziwo czuł fakturę włosów bardzo dokładnie.
~Nie dotykaj moich... Hyung, czujesz?~ Choi Minki zrobił wielkie oczy.
~Twoje włosy? Tak, mięciusie.
~Jest źle, hyung... Jeśli nie czujesz przedmiotów materialnych, a czujesz mnie...
Taemin nie potrzebował więcej. Wymieniał się myślami z duchem swojego starego tanecznego partnera.
~Jestem bliski śmierci, prawda?
~Każdy los może się odmienić. Ty i hyung musicie znaleźć twoje ciało... Masz o co walczyć.
-Czy... on tu jest?- Minho ostrożnie usiadł na samym brzegu ławki. Duch jego brata popatrzył na niego ze smutnym uśmiechem.
~Tak, hyung~ odpowiedział Taemin, odwracając wzrok.
~Ah, hyung w końcu zapuścił włosy tak, jak go prosiłem~ Minki przesunął palcami po brązowych kosmykach, które poruszyły się lekko. Jego oczy zalśniły od łez.~Nigdy nie myślałem... Że to się tak skończy. Że się z nim nie pożegnam.
~Przestań, Rennie...~ Lee popatrzył na młodszego. Sam miał w oczach łzy. Prawie nie pamiętał tego chłopaka, ale on był ważny. To wiedział.
~Hyung, nic nie pamiętasz? Z tego, co się działo...
Pokręcił głową. Blondyn uśmiechnął się smutno.
~Opowiem ci... Albo pokażę.
Sala taneczna przypominała tą ze snu, który Taemin zesłał Minho. Tym razem jednak widział siebie i Rena. Ten drugi kręcił się nerwowo w miejscu.
-O co chodzi, Rennie? Czym się tak denerwujesz?
-Hyung... Bo ja... Chciałem ci coś powiedzieć... Pokazać... Ummm...- Minki westchnął, czerwieniąc się lekko.- Ułożyłem choreografię... Dla ciebie...
W tym momencie wspomnienie urwało się nagle.
~Gdzie... Reszta?
~Straciłem przytomność. Ty też. Trafiliśmy gdzieś... Wspólnie... A potem...~ Minki skrzywił się, jakby coś go zabolało.~Hyung, jakaś siła wyższa mnie powstrzymuje. Nie mogę ci powiedzieć. Znajdźcie ciało... Ja muszę już iść. Powiedz mojemu bratu, że go kocham i przyjdź tu jeszcze kiedyś.
~Ale...~ rudzielec złapał powoli rozmywającą się dłoń młodszego.~Rennie, ja się boję... Jeśli nie zdążę...
~W moim pokoju w domu jest zeszyt z choreografiami. Zatańczysz chociaż jedną z nich. Wierzę w to. I... dbaj o Minho hyunga. Coś czuję, że on nie wplątał się w to przypadkowo.~ blondyn spojrzał na swojego brata i cmoknął go w policzek w uroczym, dziecinnym geście. Następnie wyszeptał do jego ucha kilka słów i zniknął.
-On... Był tu, prawda?
Dolna warga Taemina zadrżała.
~Tak. Kazał przekazać, że cię kocha.~ i w tej chwili rudzielec zwinął się z bólu, a na jego plecach pojawiła się krwawa plama.
Ty
OdpowiedzUsuńTy
Ty
Ty
Ty chamie jeden. Dlaczego ja zawsze muszę się poryczeć? Argh... Shinigami ryczy. Dajcie więcej chusteczek! Kurde... I braciszek Minho... I znowu go boli, nie... Zaraz się odwodnie. Ale, Ree! Miałyśmy nie płakać, bo jesteśmy silnymi, niezależnymi kobietami/umm, mężczyznami jak wolisz XD. To znaczy ty jesteś. Ja pozostanę przy byciu ukesiem i będę płakać, kiedy mi się będzie chciało *pokazuje język*
Czekam. Na. Następne.
Może być jtr. To dużo czasu XD
Nara!
~Shinigami