Z dedykacją dla pewnej małej istoty, która potrafi jednym słowem wywołać uśmiech na twarzy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-To nic, prawda?- zapytał spanikowany Key. Minho wyciągnął dłoń, jakby chciał dotknąć znaku na widmowym ciele.
-Bardzo cię boli?- zapytał cicho. Taemin pokręcił głową i nagle syknął. Na jego nadgarstku nagle pojawiły się mocne odciski. Spojrzał na nie wielkimi oczami.
~Łańcuch~ szepnął. Popatrzył z przerażeniem na drugi nadgarstek. To samo.
-To zdecydowanie nie jest nic- Kibum nagle odzyskał zimną krew.
~Hyung... To ono~ nieduch lekko pociągnął Minho za włosy. Ten wzdrygnął się.
-Bolało. Co "ono"?
~Moje ciało. Coś złego dzieje się z moim ciałem.
Zapadła cisza, zarówno mentalna, jak i ta zewnętrzna.
-Musimy znaleźć je szybciej, niż nam się zdawało.
Minho popatrzył na ponurego blondyna, który rysował palcem po swoim własnym kolanie. Sytuacja nagle stała się o wiele poważniejsza.
~Już jest ok. Nie boli~ "powiedział" Taemin. Czuł zmartwienie Choi emanujące od niego jak aura. W pewnym sensie mieszkał w jego głowie, więc emocje uderzały go z podwójną siłą. Nie chciał, żeby starszy się martwił, nie z jego powodu.
~A teraz lepiej zajmijmy się Jonghyunem-hyungiem.
-Ktoś się znęca nad twoim ciałem, a ty chcesz poświęcić czas na rozwiązywanie problemów miłosnych Kibuma?- Minho uniósł brwi, kompletnie wytrącony z równowagi.
-Tae, nie musisz tego robić...
~Ale ja chcę!~ najmłodszy tupnął widmową nogą. Niestety na podłodze nie zrobiło to żadnego wrażenia.
-Okay. Ale musimy się dowiedzieć, gdzie twoje ciało. Wiesz o tym?- Choi popatrzył na niego z irytacją. Aish, ten dzieciak...
~Wiem!~ westchnął ten, poprawiając karmelowe kosmyki swoich włosów. I cholernie się boję, dodał w myślach. Dobrze wiedział, że świat nie jest cukierkowy. Nie będzie mógł przemieszczać się z wiatrem, wchodzić na przedstawienia bez biletu, kontrolować snów i wyobraźni Minho... Uśmiechnął się pod nosem, zaraz jednak stracił humor. O budzeniu się ze śpiączki czytał całkiem sporo. Włamanie się do biblioteki uniwersytetów medycznych? Żaden problem dla chłopaka bez ciała. Pacjenci po śpiączce często mieli amnezję. Z czasem odzyskiwali pamięć. Odnotowano przypadki poznawania obcych ludzi albo chociaż kojarzenia ich. Była też mała, odręczna notka o podróżach poza ciałem podczas śpiączki. Że pacjent wybierał kogoś, z kim mógł się skontaktować. Reszty notatki nie było.
Sporo czasu spędził też przy książkach okultystycznych. Chciał wiedzieć, czym jest. To z jednej z takich książek nauczył się "pojawiania" w snach. Ale to, co zrobił w nocy...
-Minnie.
Podniósł głowę, patrząc z rozkojarzeniem na Choi.
~Coś nie tak, hyung?
-Milczysz od pięciu minut. Nie reagujesz. Przestraszyłeś nas troszkę...
-TROSZKĘ? Wszystko ok? Znowu cię krzywdzą???- Key skakał wokół niego z przerażeniem na twarzy.
~Tylko się zamyśliłem... Przepraszam, eomma~ Lee zamrugał niewinnie. To ugłaskało Kima i wywołało cichy śmiech bruneta.
-Więc co mamy zrobić w sprawie Jjonga?- zainteresował się ten drugi. Kibum zamarł.
-Nic. Dajcie spokój.
-Przecież te wasze zaloty trwają już od liceum. Chyba że po dzisiejszym poranku...- Minho z półkpiącym uśmiechem przysunął się bliżej.
-Przestań. Widzisz, co zrobiłeś? Taemin jest zdeprawowany.
Nieduch faktycznie odwrócił wzrok, chociaż z trochę innych powodów. Ogarnęła go dziwna złość. Czuł się, jakby ten żabol go... Zdradził? Tak, to było to. Na szczęście w rudej główce już narodził się szalony pomysł. Ciągle mając opanowaną minę, zaczął szukać umysłu Minho. Był taki słaby i nieosłonięty, łatwy do znalezienia. Zupełnie inny od umysłu Kibuma, ukrytego za grubym murem. Murem... Obrazów? Najmłodszy nie mógł się powstrzymać i zaczął je oglądać, szybko jednak się wycofał. Tam był Jonghyun. Wszędzie. W każdym obrazie. Młodszy posłał zaskoczonemu tym nagłym najściem medium uśmiech. Key czuł, że ktoś naruszył jego warstwę ochronną. Zawstydził się nieco, szybko odwrócił wzrok.
Taemin tymczasem wrócił do swojego celu. Odnalazł słaby i nieosłonięty umysł Minho, po czym zagłębił się w niego, usiłując ignorować myśli. Znalazł wspomnienie snu i wyciągnął je na sam wierzch. Dodał jeszcze drobny bonus od siebie i szybko wycofał się z umysłu starszego.
Choi drgnął, gdy przed oczami jak żywa stanęła scenka ze snu. Słodki, onieśmielony Minnie...
I nagle scena uległa zmianie. Obserwował powoli rozbierającą się postać. Stała do niego tyłem, ale wszędzie rozpoznałby lekko potargany kucyk w barwie karmelu.
Osoba miała blade plecy, które ukazały się, gdy delikatnie zrzuciła jasną koszulę
-Hyung...- powiedział Taemin zachrypniętym głosem.
-Bardzo cię boli?- zapytał cicho. Taemin pokręcił głową i nagle syknął. Na jego nadgarstku nagle pojawiły się mocne odciski. Spojrzał na nie wielkimi oczami.
~Łańcuch~ szepnął. Popatrzył z przerażeniem na drugi nadgarstek. To samo.
-To zdecydowanie nie jest nic- Kibum nagle odzyskał zimną krew.
~Hyung... To ono~ nieduch lekko pociągnął Minho za włosy. Ten wzdrygnął się.
-Bolało. Co "ono"?
~Moje ciało. Coś złego dzieje się z moim ciałem.
Zapadła cisza, zarówno mentalna, jak i ta zewnętrzna.
-Musimy znaleźć je szybciej, niż nam się zdawało.
Minho popatrzył na ponurego blondyna, który rysował palcem po swoim własnym kolanie. Sytuacja nagle stała się o wiele poważniejsza.
~Już jest ok. Nie boli~ "powiedział" Taemin. Czuł zmartwienie Choi emanujące od niego jak aura. W pewnym sensie mieszkał w jego głowie, więc emocje uderzały go z podwójną siłą. Nie chciał, żeby starszy się martwił, nie z jego powodu.
~A teraz lepiej zajmijmy się Jonghyunem-hyungiem.
-Ktoś się znęca nad twoim ciałem, a ty chcesz poświęcić czas na rozwiązywanie problemów miłosnych Kibuma?- Minho uniósł brwi, kompletnie wytrącony z równowagi.
-Tae, nie musisz tego robić...
~Ale ja chcę!~ najmłodszy tupnął widmową nogą. Niestety na podłodze nie zrobiło to żadnego wrażenia.
-Okay. Ale musimy się dowiedzieć, gdzie twoje ciało. Wiesz o tym?- Choi popatrzył na niego z irytacją. Aish, ten dzieciak...
~Wiem!~ westchnął ten, poprawiając karmelowe kosmyki swoich włosów. I cholernie się boję, dodał w myślach. Dobrze wiedział, że świat nie jest cukierkowy. Nie będzie mógł przemieszczać się z wiatrem, wchodzić na przedstawienia bez biletu, kontrolować snów i wyobraźni Minho... Uśmiechnął się pod nosem, zaraz jednak stracił humor. O budzeniu się ze śpiączki czytał całkiem sporo. Włamanie się do biblioteki uniwersytetów medycznych? Żaden problem dla chłopaka bez ciała. Pacjenci po śpiączce często mieli amnezję. Z czasem odzyskiwali pamięć. Odnotowano przypadki poznawania obcych ludzi albo chociaż kojarzenia ich. Była też mała, odręczna notka o podróżach poza ciałem podczas śpiączki. Że pacjent wybierał kogoś, z kim mógł się skontaktować. Reszty notatki nie było.
Sporo czasu spędził też przy książkach okultystycznych. Chciał wiedzieć, czym jest. To z jednej z takich książek nauczył się "pojawiania" w snach. Ale to, co zrobił w nocy...
-Minnie.
Podniósł głowę, patrząc z rozkojarzeniem na Choi.
~Coś nie tak, hyung?
-Milczysz od pięciu minut. Nie reagujesz. Przestraszyłeś nas troszkę...
-TROSZKĘ? Wszystko ok? Znowu cię krzywdzą???- Key skakał wokół niego z przerażeniem na twarzy.
~Tylko się zamyśliłem... Przepraszam, eomma~ Lee zamrugał niewinnie. To ugłaskało Kima i wywołało cichy śmiech bruneta.
-Więc co mamy zrobić w sprawie Jjonga?- zainteresował się ten drugi. Kibum zamarł.
-Nic. Dajcie spokój.
-Przecież te wasze zaloty trwają już od liceum. Chyba że po dzisiejszym poranku...- Minho z półkpiącym uśmiechem przysunął się bliżej.
-Przestań. Widzisz, co zrobiłeś? Taemin jest zdeprawowany.
Nieduch faktycznie odwrócił wzrok, chociaż z trochę innych powodów. Ogarnęła go dziwna złość. Czuł się, jakby ten żabol go... Zdradził? Tak, to było to. Na szczęście w rudej główce już narodził się szalony pomysł. Ciągle mając opanowaną minę, zaczął szukać umysłu Minho. Był taki słaby i nieosłonięty, łatwy do znalezienia. Zupełnie inny od umysłu Kibuma, ukrytego za grubym murem. Murem... Obrazów? Najmłodszy nie mógł się powstrzymać i zaczął je oglądać, szybko jednak się wycofał. Tam był Jonghyun. Wszędzie. W każdym obrazie. Młodszy posłał zaskoczonemu tym nagłym najściem medium uśmiech. Key czuł, że ktoś naruszył jego warstwę ochronną. Zawstydził się nieco, szybko odwrócił wzrok.
Taemin tymczasem wrócił do swojego celu. Odnalazł słaby i nieosłonięty umysł Minho, po czym zagłębił się w niego, usiłując ignorować myśli. Znalazł wspomnienie snu i wyciągnął je na sam wierzch. Dodał jeszcze drobny bonus od siebie i szybko wycofał się z umysłu starszego.
Choi drgnął, gdy przed oczami jak żywa stanęła scenka ze snu. Słodki, onieśmielony Minnie...
I nagle scena uległa zmianie. Obserwował powoli rozbierającą się postać. Stała do niego tyłem, ale wszędzie rozpoznałby lekko potargany kucyk w barwie karmelu.
Osoba miała blade plecy, które ukazały się, gdy delikatnie zrzuciła jasną koszulę
-Hyung...- powiedział Taemin zachrypniętym głosem.
-Żabolu? Gdzie odpłynąłeś?
Podniósł gwałtownie głowę. Pierwszym, co napotkał, były pytające spojrzenia pozostałej dwójki.
~W każdym razie "Wielki Plan Zjednoczenia JongKey" czas zacząć!~ Tae podskoczył w miejscu.
-Co- Kibum nie podzielał jego entuzjazmu.- Ty masz jakiś plan?
~Trochę o tym myślałem... Potrafię pojawić się w głowie obcego, trochę jak sumienie... Mógłbym znaleźć naszego Romeo i nakłonić go, żeby tu wrócił i, huh... Zawalczył o ciebie, eomma?
Zapadła absolutna cisza.
-Jesteś genialny- powiedział w końcu Minho, bojąc się jednak spojrzeć w widmową twarz. Wizja sprzed minuty wciąż pulsowała w jego umyśle... Nie tylko umyśle zresztą. (IF U KNOW WHAT I MEAN~)
-Nie musisz tego robić... Taeminnie...- powiedział Key słabym głosem. Nieduch radośnie go zignorował, wychodząc z mieszkania tanecznym krokiem.
*********************************************************************************
Kim Jonghyun był wkurwiony jak nigdy. Nie zdenerwowany, nie zły, tylko wkurwiony. Ktoś ośmielił się dotknąć Kibuma. I tym kimś był jego przyjaciel. Wszystko w nim dygotało ze wściekłości. Jeszcze niewinne spojrzenie samej "ofiary"...
Tak, Jjong był zdecydowanie wkurwiony.
-Ten idiota, kretyn, ten...- warczał pod nosem, samemu nie wiedząc, czy mówi o Minho.
A gdybyś tak wrócił tam i pokazał Key, gdzie jego miejsce?, odezwał się dziwny głos w jego głowie. Zamarł.
-Ja chyba zwariowałem.
Przecież to twój Bummie i nie pozwolisz żadnemu żabolowi go odebrać.
-Głosy w głowie mają rację- Jong potargał w zamyśleniu włosy.- Czemu nie?
Taemin zachichotał bezgłośnie, obserwując oddalającą się sylwetkę. To było ciekawe. A to, co miało się wydarzyć, zapowiadało się ciekawie. Ruszył w radosnych podskokach, ignorując małą plamkę krwi powstającą na jego bluzie w okolicach biodra.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczekuje rzucanych zgniłych pomidorów i innych niesmacznych rzeczy*
To... Do napisania?
-Ree
*rzuca pomidorem* biedna Naree *rzuca więcej* musi prosić czytelników o jedzenie. Biedactwo XD A tak co do rozdziału... Zajebista zajebistość z Jonghyun'em XD I Minnie... Awwwww!
OdpowiedzUsuńDalej!
~Yuu