Znajdował się w sali tanecznej. Cicha muzyka, dużo luster. No i drobna postać stojąca na środku.
-O, hyung, miło, że wpadłeś.
Popatrzył na niego wielkimi oczami.
-T-taemin-ah?
-Uhh, to brzmi okropnie w twoich ustach- mruknął chłopak, poprawiając karmelowe kosmyki. Uśmiechnął się słodko i podszedł do swojego hyunga, wtulając się w jego ciało.
-Minnie, jak...
-Ale co jak?- zdziwił się.
-Dotknąłeś mnie...
-Mam przestać?
-Nie, tylko...
-Ojejuuu, oppa, dziwny dziś jesteś.
"Oppa?" zapytał sam siebie Minho, ale uznał, że pomyśli nad tym kiedy indziej. Wolał się skupić na delikatnym obejmowaniu drobnego ciałka.
-Wszystko w porządku? Naprawdę jesteś spięty- mruknął Lee, stając na palcach. Zerknął mu w oczy.
-Miałem... Zły sen. W tym śnie cię nie znałem, byłeś duchem. Ciągle nie wiem, co jest snem, a co prawdą.
-To pomogę. Nazywam się Lee Taemin i znamy się od kilku lat. Poznaliśmy się, kiedy byłem w gimnazjum, dokładnie w tej sali. A od dwóch miesięcy my...- rudowłosy opuścił wzrok, rumieniąc się mocno.
-My...?- zapytał ze złośliwym uśmieszkiem, po czym nachylił się i musnął delikatnie jego wargi. Robił to, co podpowiadała mu podświadomość.
-Czyżby komuś wróciła pamięć?- Tae owinął mu ramiona wokół szyi. Starszy mruknął z zadowoleniem i mocno pocałował miękkie usta. Koniec złych snów. Jego mały Minnie był tuż obok i nikt nie mógł im...
-KURWA ŻABOLU OBUDŹ SIĘ!
Minho otworzył gwałtownie oczy, patrząc w twarz Key.
-C-co?- mruknął nieprzytomnie.
-Musisz. Mnie. Pocałować.
Przetarł oczy. Ten sen... I wtedy do niego dotarło.
-Co kurwa?
-Nie mogę skontaktować się ze swoim dzieckiem, gdy śpisz, a trzymanie cię za rękę jest ewww.
-I dlatego chcesz mnie pocałować?
-NO WEEEŹ.
-Kibum, o co chodzi? Na pewno nie zrobiłbyś tego tylko dla Taemina.
-Uhhh... Po prostu może to... to... Uhmmm...
-Chodzi o Jjonga- zgadł brunet, uśmiechając się.
-No tak- policzki Kima pokryła lekka czerwień.
-Jest tutaj, prawda? Dobra, zrobię to, o ile będę mógł być świadkiem na waszym ślubie.
-Co tylko zechcesz, żabciu. Na trzy mnie całuj, ok? Tylko postaraj się realistycznie.
Brunet westchnął, ogarniając wzrokiem swoją sypialnię. I nagle zamarł. Nieduch o karmelowych włosach siedział na szafie i radośnie machał nogami. Starszemu serce zabiło mocniej na ten widok, sam nie wiedział czemu. Czyżby ze strachu o to niematerialne, kruche ciało?
-Ok, słyszę kroki- mruknął Kibum.
Tae uniósł lekko brwi, obserwując sytuację. Klamka lekko drgnęła.
-Raz dwa trzy.
Minho zamknął oczy i wyprostował się, by pocałować swojego przyjaciela.
Jonghyun wszedł do pokoju w tej samej chwili.
-Key, wiesz może gdzie... o, kurwa.
Blondyn odsunął się od Żabola z niewinnym uśmiechem.
-Hmmmm? O, hej, Tae.... ZŁAŹ Z TEJ SZAFY!
Nieduch przewrócił oczami i zgrabnie zeskoczył.
-Wychodzę- warknął Jong. Chwilę później wszyscy mogli usłyszeć trzaśnięcie drzwiami.
-Nie do końca tak to miało wyglądać- westchnął Kim, siadając na łóżku. Taemin uśmiechnął się pod nosem i, korzystając z tego, że nikt się nim teraz nie interesował, wpakował się do szafy. Otoczyły go ubrania Minho. Pociągnął nosem. Nic. Dotknął ich. Poczuł tylko nacisk czegoś na swoją skórę.
Bycie niematerialnym ssie.
-Ja tylko chciałbym, żeby mnie kochał! Żeby mnie tulił, uśmiechał się...
Nieduch zaśmiał się bezgłośnie słysząc stłumiony głos Key. Jemu takie marzenia były obce. Pamiętał uczucie do swojej zapomnianej rodziny, do Rena, którego traktował jak brata, ale coś takiego? Nigdy nie pragnął, żeby ktoś go całował. Nie chciał z kimś mieszkać, robić mu kawy, witać czułym uśmiechem i pocałunkiem, chodzić z Minho na randki...
Stop.
Wyszedł szybko z szafy, bo chociaż nie musiał oddychać, zaczęło mu się wydawać, że brakuje powietrza.
-O, hej- powiedział cicho Key.
~Gdzie Minho hyung?
-Robi śniadanie. I szuka alkoholu.
~Po cho...
-Nie wszystko układa się w życiu tak, jakbyśmy chcieli.
~Chodzi o Jonghyuna, co nie?~ nieduch posłał mu pełne współczucia spojrzenie.
-Tak.... Chyba tak.
~Wszystko się ułoży, eomma.
Na twarzy blondyna wykwitł słaby uśmiech.
-W sumie... Nawet alkohol nie poprawia humoru tak bardzo, jak nie-do-końca duch, który wylazł z szafy. Co robiłeś w szafie?
~Nic. Czemu mówisz na głos?
-Bo mój głos jest zbyt piękny, by go marnować na milczenie.
~No tak.~ Lee uśmiechnął się pod nosem. Naprawdę polubił tego zapatrzonego w siebie człowieka. No, może nie tak, jak Minho, ale zawsze...
-Sorry, że przeszkadzam, ale przyniosłem królewnie śniadanie. Taemin-ah, ty coś jesz?
Nieduch uniósł głowę. Za każdym razem, kiedy patrzył na Choi, ten cały się spinał. Czyżby nie miał wcale takiej dobrej nocy? A może ta noc była aż za dobra?
~Nie, hyung, nie mam potrzeby jedzenia.~ uśmiechnął się lekko.~Smacznego.
-Dzięki- Key zachichotał i wgryzł się w kanapkę. Oczywiście w całkowicie gustowny sposób. Najmłodszy przewrócił oczami i zaczął bawić się ich włosami. Przynajmniej ich strukturę czuł. Były mięciutkie jak... coś mięciutkiego.
-Musimy coś zrobić z tym nieszczęsnym Jonghyunem- oznajmił brunet. Kibum i jego "synek" zgodnie pokiwali głowami.
~Musimy zrobić coś, żeby przestał się złościć na eommę~ niematerialny chłopak skrzywił się lekko. Pozostała dwójka momentalnie to zauważyła.
-Minnie? Co ci jest?- zapytał szybko Minho.
~Ja... nie wiem... boli mnie ręka.
-Bardzo boli? Może coś sobie...
~Hyung, nie rozumiesz. Ja nie czuję bólu, odkąd straciłem ciało. Nie fizycznego. Oprócz wczoraj, kiedy...~ Taemin szybko podwinął rękaw bluzy, a gdy nie zobaczył swojego ramienia, po prostu zrzucił z siebie tę cześć garderoby. Źrenice bruneta rozszerzyły się gwałtownie.
Na bladym ramieniu Lee znajdował się jakby świeżo wypalony symbol rogu jednorożca.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
TUDUDUUUUUUM!!!!
I tak oto z dramatyczną końcówką:
do następnego razu >:3
-Naree
Ja...
OdpowiedzUsuńPierwszy
Raz
Nie
Mam
Pary
W
Gębie.
Polecam YuMiś XD
Dlaczego, Taemisia... Boli? Nie ce zieby bolało :c Nie mam siły na konstruktywny komentarz.
Trzym się
~Yuu aka YuMiś (if u now what i mean) XD