No to... miłego czytania?
Och, i link do Yuu <KLIK>
Bo to zupełnie normalne, że uprawiasz seks z nowopoznaną osobą XD
Scena erotyczna zaznaczona serduszkami. Nie chcesz, nie czytaj :*
Autorzy: Yukio „Yuu” Shinigami, Kim Naree
Gatunek: Smut, komedia, drama
Pairing: 2Min poboczne: JongKey, OnChicken, Onew+Kris
Tytuł: Deszczowe ciasteczko
Był piękny, deszczowy dzień. Minnie właśnie wracał do domu. Lubił taką pogodę, mógł wtedy cieszyć się samotnością, bo w końcu kto normalny wychodzi w płaczące niebo? Szedł i szedł, aż wpadł na coś. A raczej na kogoś. Mężczyzna przed nim był wysoki i miał charyzmatyczny uśmiech.
Dopiero teraz poczuł, że nieznajomy patrzy na niego z góry, a on czuje coś mokrego pod tyłkiem.
- Aigoo, przepraszam! - zawołał nieznajomy i podał mu rękę, aby mógł wstać. - Nic ci nie jest?
- Jestem tylko trochę przemoczony.
- Tak bardzo cię przepraszam!
- Nie, nie, to moja wina...
- Wierzysz w przeznaczenie?
- Co...?
- Chińskie ciasteczko powiedzało mi, że będę miał piękną niespodziankę.
- Aha...
Nieznajomy zaśmiał się głośno.
- Żartowałem, młody.
Taemin zbuntował się na określenie młody. On! Młody?! Dobre sobie. Mimo to nie mógł się nie uśmiechnąć, słysząc zaraźliwy śmiech. Nagle kichnął, potem znowu.
- Chyba będziesz chory. Daleko stąd mieszkasz?
Pokiwał głową. Nieznajomy uśmiechnął się ciepło.
- W takim razie mogę zaprosić do siebie. Mam witaminę C i koc. I jakieś ubrania na przebranie
- Umm, ja cię nawet nie znam, hyung...
- Choi Minho - przedstawił się mężczyzna.
- Ugh, a skąd mam wiedzieć, że nie chcesz zrobić mi nic złego?
- Czy te oczy mogą kłamać? - zaśmiał się. Kiedy Minnie chciał odpowiedzieć, Minho powiedział:
- Nie odpowiadaj. To przeze mnie jesteś przemoczony i niedługo pewnie też przeziębiony. Mieszkam w tamtym bloku razem z przyjacielem.
Młodszy pokiwał głową i pozwolił się prowadzić krętymi uliczkami Incheon.
- Lee Taemin - wypalił w pewnym momencie Minnie.
- Bardzo miło mi cię poznać - starszy uśmiechnął się tajemniczo. Znaleźli się w klatce schodowej, przed drzwiami mieszkania.
Chory chłopak zawahał się przez chwilę. Zaraz jednak został subtelnie wepchnięty do mieszkania.
- Minho, to ty? - usłyszeli głos, chyba z kuchni.
- Mhm...
Właściciel głosu wszedł do przedpokoju.
- Wiesz, że... O, a kto to?
- To jest Lee Taemin. Przed chwilą się poznaliśmy - kuchenny chłopak zrobił dziwną minę. - Bo on przeze mnie się przeziębił...!
- Taebaby! - zawołał 'kuchenny chłopak'.
- Key umma?
- Co do... - mruknął Minho, ściągając buty.
- Co ten pacan ci zrobił, że przychodzisz do mnie chory?
- Tylko wrzucił mnie w kałużę.
- Aigoo, Minho, ten idiota...
- Ja tu jestem - westchnął Choi, po czym oparł się o ścianę.
- A teraz... Skąd wy się właściwie znacie?
- Przecież to brat Onew!
- Onew ma brata? - zapytał, a pozostała dwójka zrobiła facepalma. - Ale jak?
- Wiesz była piękna, gwiaździsta noc, a moi rodzice bardzo się kochali i...
- Tak to jest brat Onew - stwierdził Minho.
- O wiele bardziej wygadany - dodał Kibum z łagodnym uśmiechem. Taemin tylko zachichotał i pozwolił poczochrać sobie włosy.
- APSIK!
- Minnie chodź - zarządził od razu Key, a dodał cicho:
- No żeby tak małego Minniego przeziębić. Kim trzeba być, aby to zrobić? No oczywiście, że Żabolem...
Minho zmierzył współlokatora wściekłym spojrzeniem, ale w końcu poddał się i usiadł na stole.
Kibum w tym czasie wstawił wodę na herbatę, dał suche ubrania Taeminowi, kazał mu się umyć, po czym jeszcze skończył robić obiad.
- Wielofunkcyjny Key w akcji! - stwierdził Choi, ale uciszył się pod spojrzeniem przyjaciela.
Taemin, który akurat wchodził do kuchni, nie mógł powstrzymać cichego chichotu. Cóż, nabijanie się z ummy zawsze było świetną zabawą.
- UMMA! A może jeszcze mnie nakarmisz, bo przecież sam jeść nie potrafię, prawda? - zaczął tego żałować, kiedy zobaczył złośliwe błyski w oczach Kim'a. - Nie, Key, błagam nie, nie, nie....!
- Taeś, chodź tutaj... Już, chodź do ummy.
- Key, zostaw go - ziewnął Choi.
Ale wtedy było już za późno. Key posadził Minniego przy stole i zaczął go karmić.
- A teraz za ummę Key. Leeci samoolociik...
- A za mnie? - pufnął Minho z lekkim uśmiechem.
- Za ciebie nie - powiedział Key złośliwie. - Teraz za Onew hyung'a... A teraz za Jong'a... - kiedy zostało już mniej niż pół łyżki, Kim zebrał to i powiedział. - Teraz dopiero za Minho.
- Yah! - oburzył się Choi, po czym rzucił Taeminowi batonika. - To też możesz zjeść za mnie!
- Nie może, to zje za... - Minho podniósł brew. - Za Taemina!
- ... - podirytowany Żabol usiadł na blacie i położył stopy na cennej desce do krojenia Kibuma. (Deska należała do Kibuma, nikt go na niej nie kroił XD dop. K.N.)
- NIE! - dziki krzyk. - NIE ZROBIŁEŚ TEGO! - wziął nóż z szafki.
- Key spokojnie...
- SPOKOJNIE?! TO MOJA DESKA! MOJA DESKA, ROZUMIESZ?!
W czasie, kiedy Minnie próbował uspokoić Kibum'a, Choi ulotnił się do łazienki.
- DOBRA, DZWONIE DO JONG'A! - słychać było krzyk Taemina.
- Nie, nie nie - Key momentalnie odłożył nóż. - Będę już grzeczny, tylko do niego nie dzwoń...
- Halo... Cześć, Jong... Tak, znowu... Za pięć minut, ok...
Minho wszedł znów do kuchni, śmiejąc się jak pojeb.
- No, młody, lubię cię - powiedział z uznaniem w głosie. Kibum tymczasem stał jak stał, będąc w kompletnym szoku.
- Nie, nie, nie, nie... Kłamiesz... On tu nie przyjdzie... Nie zadzwoniłeś do niego...
W tym samym momencie drzwi otworzyły się i stanął w nich niski, ale dobrze zbudowany blondyn. Zmierzył wzrokiem sytuację w kuchni i zaśmiał się.
- Cześć, Minho. Wpadłbyś czasem na trening, co?
- W twoich snach. Dlaczego ty, karle, trenujesz koszykówkę?
Mina Jonghyuna zrzedła.
- No to... po co dzwoniliście?
- Key miał napad... Znowu. Chciał zabić Choi nożem.
- Ale on położył nogi na mojej desce! - wykrzyknął. Jong tylko spojrzał na dwójkę z politowaniem, podszedł do chłopaka i go przytulił.
- Już jest, ok...
- Fuj, odsuń się, jesteś wieśniakiem - powiedział Key nieznoszącym sprzeciwu głosem. Taemin wytrzeszczył oczy na swoją "ummę". Nie znał go od tej strony. Huh...
- Jest aż tak źle, że mu odwala? - zapytał lekko rozbawiony Jjong.
- Chodź młody. Lepiej, żebyś tego nie widział - mruknął Minho, prowadząc Tae do swojego pokoju.
- Jejkuu, musiałeś mu położyć nogi na tę deskę?
- Nie mogłem się powstrzymać - Choi otworzył przed chłopakiem drzwi. Zaśmiał się cicho, słysząc poirytowane gadanie Key z kuchni. Skończy się jak zwykle, czyli JongKey będą robili bardzo nieprzyzwoite rzeczy. Prawdopodobnie na tej cholernej desce. Zauważył jeszcze jak Taemin otwiera batona od niego. Wszedł do pokoju i usiadł na wielkim fotelu.
Młodszy podążył za nim nieśmiało. Pokój był wyjątkowo czysty i zadbany. W kącie stała gitara. Wskazał na nią.
- Hyung, grasz?
- Tylko trochę... Mogę coś dla ciebie zagrać... Oczywiście jeśli chcesz...
Młodszy pokiwał z entuzjazmem głową i niepewnie przysiadł na łóżku. Usłyszał pierwsze dźwięki i od razu się w nich rozpłynął. Zamknął oczy. Nie zauważył nawet, kiedy piosenka się skończyła.
- Minho, czy mówiłeś prawdę o tym ciasteczku z wrożbą?
Starszy skinął głową, dostrajając gitarę.
- Dlaczego... Dlaczego pomyślałeś, że to mogę być ja?
- Nie zdarzyło mi się jeszcze wrzucić w kałużę kogoś równie ślicznego.
Taemin zaczerwienił się lekko i spuścił wzrok na ręce. Zapomniał, że trzymał batona w jednej z nich, dlatego, żeby się czymś zająć, włożył go sobie do buzi. Choi w tym czasie uśmiechnął się łagodnie.
- Jakim cudem wytrzymałeś z Key od dziecka? - zapytał, śmiejąc się cicho.
- Właściwie, to nie od dziecka. Poznaliśmy się kiedy miałem jakieś dwanaście może trzynaście lat. On już wtedy był bardzo nadopiekuńczy. Pamiętam jak Onew skręcił kostkę. Codziennie do niego przychodził...
- Oj, biedny Kurczak, zgaduję, że ten kretyn skręcił mu drugą... - mruknął Minho, śmiejąc się cicho.
- Nie mów tak o nim... Po prostu, myślał że go nie przypilnował.
Minho nie mógł powstrzymać śmiechu.
- Boże, ty naprawdę jesteś zupełnie inny od brata.
- Dlaczego wszyscy nas porównują? To takie frustrujące!
- Jesteście rodzeństwem. Poza tym, kiedy zna się Onew, trudno uwierzyć, że ma młodszego brata, który nie potyka się o wszystko łącznie z własnymi nogami.
Na to stwierdzenie Minnie uśmiechnął się lekko. Pamiętał jak Onew, kiedyś rozwalił wystawę świąteczną, bo potknął się o jedną z kurtyn.
-No, hyung, jestem w stanie przyznać ci rację.
Usłyszeli z dołu hałas. Choi uśmiechnął się wrednie.
- Co myślisz o zrobieniu im kawału?
- Tak! - krzyknął entuzjastycznie. Zerwał się z łóżka i popatrzył na starszego, czekając na instrukcje.
- Wyjdziemy z pokoju. Poczekaj muszę wziąć aparat...
Tae poprawił rudą grzywkę, obserwując każdy ruch znajomego. Kochał psikusy.
Zaczęli powoli wychodzić z pokoju. Stanęli przy framudze do drzwi kuchennych. Tae musiał zakryć usta dłonią, kiedy do jego uszu dobiegły stłumione jęki. Minho przewrócił tylko oczami, przyzwyczajony do tego, że ta para nie umiała zachować się cicho. Tae jednak złapał go za nadgarstek.
- Dajmy im trochę czasu dla siebie- zasugerował. Pierwszy raz w życiu rezygnował z psikusa, ale czego się nie robi dla kochanej ummy?
Choi jednak nie chciał się poddać.
Już chciał wyskoczyć z aparatem, gdy poczuł nieco mocniejszy uścisk na nadgarstku. Uparta istota. Spojrzał kątem oka na młodszego i aż się zapowietrzył. Różowe policzki, oczy błyszczące determinacją... Nie mógł się powstrzymać. Przycisnął młodszego do ściany i go pocałował. Zdziwił się, kiedy Minnie oddał pocałunek. Taemin tymczasem przyciągnął go jeszcze bliżej. To było nienormalne. Całował się z facetem, którego prawie zupełnie nie znał, ale chciał tego odkąd tylko go zobaczył.
Minho odsunął się od niego na chwilę, by podziwiać piękną twarz.
- Mieliśmy im zrobić psikusa - wyszeptał. Nagle stało się coś dziwnego. To znaczy... Oni znów się pocałowali, tylko... Tylko przebiegła przez nich jakaś iskra. Taemin wplótł palce we włosy starszego, chcąc znaleźć się jeszcze bliżej.
Magiczną chwilę, zepsuł Onew, który nie dość, że ma super wyczucie czasu to jeszcze potknął się o czyjeś buty.
- O cho... Moment - zatrzymał się w kuchni, z której na szczęście zwiali JongKey. Zmrużył oczy, patrząc na Minho. Minho całującego Taemi... CO? Co tu robił Taemin? I dlaczego oni się całowali?
- Minnie, co ty tutaj robisz? - zapytał zdezorientowany.
Cóż, wcale nie zdziwił się, gdy młodszy nie odpowiedział. W końcu byli zbyt zajęci z Minho pożeraniem swoich twarzy. Ale... Dlaczego? Czyżby jego mały braciszek był gejem? I skąd on znał Minho? I... Fuj.
- Wolę kurczaki - mruknął tylko i wszedł do salonu. - Ojezu, co za spedalony dom!
Już miał opieprzyć JongKey za to, że zostawili otwarte drzwi do swojego pokoju i widać, co tam robią, ale nagle cofnął się. Jakaś nieskurczakowana część jego duszy zdała sobie sprawę...
- CHOI MINHO! - wrzasnął na całe gardło. Choi akurat dobierał się do szyi jego brata. Od razu oderwał usta od Minniego. Szykują się kłopoty.
- Hyung... - zauważył Taemin, patrząc na brata lekko zamglonym wzrokiem.- Hej, hyung. Jak się masz?
- JAK JA SIĘ MAM?
Minho spojrzał błagalnie na najmłodszego i ostrożnie stanął przed nim, osłaniając go przed ewentualnym atakiem.
- No właśnie, jak się masz, hyung? Dawno cię nie widziałem - powiedział, pozwalając Taeminowi rysować po swoich plecach.
- Widzieliśmy się wczoraj - odparł buntowniczym tonem.
- No właśnie... W ciągu jednego dnia tyle może się zmienić...
- Nie mydl mi oczu, ok? Może i jestem fajtłapą, ale nie jestem głupi.
- Naprawdę? - mruknął Taemin zza pleców Minho. Ten spojrzał na niego, prosząc wzrokiem, by nie pogarszał sytuacji. Za późno. Onew odepchnął Minho i stanął twarzą w twarz z bratem. W tej chwili widać było, że naprawdę są rodzeństwem.
Taemin przesunął się jeszcze bardziej w stronę Minho.
- Co powiedziałeś? - zapytał starszy Lee. Taemin przełknął ślinę. Zapomniał, że jego brat miał jednak te umiejętności przywódcze i potrafił być naprawdę straszny.
- N-nie denerwuj się Onew... To nic takiego...
- NIC TAKIEGO? NIC TAKIEGO?!
Rudowłosy zbladł nieco i zrobił krok w stronę Minho. Onew chyba się opamiętał, bo momentalnie stanął jak wryty.
- Przepraszam Minnie... Nie powinienem był krzyczeć... Tylko... Pamiętasz co ostatnio się stało...?
- Jeśli masz na myśli incydent, przez który umówiłeś się z facetem nielubiącym kurczaków, to nie mam zamiaru powtarzać twojego błędu. Nigdy nie wejdę w toksyczny związek z kurczakami.
- Wiesz, że nie o tym mówię... - spojrzał na niego sugestywnie.
- Nie... Onew... Mieliśmy o tym zapomnieć, pamiętasz...? Obiecałeś mi to... Obiecałeś...
Minho stanął za najmłodszym i delikatnie go objął.
Po twarzy Tae płynęły łzy.
- Minnie, za to też przepraszam...
- Minnie...? Minnie co się stało? - głos Key rozbrzmiał dookoła. - Nie, powiedzcie, że to nie jest to, o czym myślę...? Taeminnie, spokojnie to już było i się nie powtórzy - porwał Choi płaczącego chłopaka, przyciskając go do siebie.
- Czy ktoś powie mi, do cholery, o co chodzi?
Taemin niepewnie spojrzał na osobę pytającą, czyli Minho. Lekko pokręcił głową, ocierając łzy.
- Było, minęło. Nie ma co rozpamiętywać - powiedział, odchrząknąwszy uprzednio. Choi skinął lekko głową i odebrał Kibumowi najmłodszego, z powrotem więżąc go w swoich ramionach.
- Powiesz mi... Kiedyś... Prawda? - zapytał wprost do jego ucha, żeby tylko on miał możliwość go usłyszeć.
Minnie pokiwał głową.
- Może kiedyś... - odpowiedział równie cicho.
- Ej, ludzie! - wrzasnął nagle bardzo entuzjastycznie Onew. - Idziemy na kurczaki? - widząc spojrzenia reszty, dodał:
- I jakieś Bubble Tea? Znam knajpę niedaleko, gdzie sprzedają to i to!
- Nie idę na żadne kurczaki - powiedział buntowniczym tonem Taemin, po czym ostentacyjnie odwrócił się od starszego brata. Jego wzrok powędrował do ciemnych oczu Minho. Tak krótko go znał, ale to się nie liczyło. Może Onew nie wspominał przyjaciołom, że ma brata, ale swojemu bratu chętnie opowiadał o przyjaciołach. Tae sporo więc o nich wiedział. Ale co innego było wiedzieć o istnieniu Choi Minho, a stać tuż obok i czuć jego upajający zapach.
- My się z chęcią wybierzemy! - krzyknął Key, a Jonghyun, nie do końca wiedząc co wybrać po prostu bezsensownie kiwnął głową.
Minho nachylił się i lekko musnął ustami ucho młodszego z braci Lee.
- Czyżbyśmy zostawali sami?
- Mhm...
- My tu jeszcze je...
- Nie, wcale nie, Onew! My już się zebraliśmy! Chodź, bo ci kurczaki wystygnął! - ponaglał starszego Kibum. - A ja chcę moje Bubble Tea... I lepiej, żeby ta twoja knajpka była dobra albo inaczej... Ty się módl, żeby taka była, bo inaczej moje Bubble Tea wyląduje na twoim kurczakowym łbie...
Jinki potulnie pokiwał głową.
- A lubrykant jest w szafce - Key wskazał wspomniany mebel.
- Umma! - Taemin aż schował twarz w koszulce Minho, nie chcąc pokazywać rumieńców.
- Tak tylko mówię - Kibum puścił im oczko.
- Geez, co za ludzie? - spytał Taemin po wyjściu trójki chłopaków.
- Z jednym z nich mieszkam...
„A drugi ciągle przychodzi się z nim pieprzyć”, dodał Minho w myślach, śmiejąc się cicho i delikatnie głaszcząc rude włosy młodszego.
- To... Na czym stanęliśmy? - powiedział Minnie, mrucząc. Żabol znowu zaczął dobierać się do jego szyi. Młodszy oplótł jego kark ramionami.
- Chyba lepiej będzie, jeśli przeniesiemy się do pokoju - wyszeptał Minho i wziął chłopaka na ręce. Zaniósł go do pokoju. Znał cały dom na pamięć, więc w drodze mógł dalej zajmować się jasną szyją młodszego. Położył go na łóżko.
Dopiero teraz poczuł, że nieznajomy patrzy na niego z góry, a on czuje coś mokrego pod tyłkiem.
- Aigoo, przepraszam! - zawołał nieznajomy i podał mu rękę, aby mógł wstać. - Nic ci nie jest?
- Jestem tylko trochę przemoczony.
- Tak bardzo cię przepraszam!
- Nie, nie, to moja wina...
- Wierzysz w przeznaczenie?
- Co...?
- Chińskie ciasteczko powiedzało mi, że będę miał piękną niespodziankę.
- Aha...
Nieznajomy zaśmiał się głośno.
- Żartowałem, młody.
Taemin zbuntował się na określenie młody. On! Młody?! Dobre sobie. Mimo to nie mógł się nie uśmiechnąć, słysząc zaraźliwy śmiech. Nagle kichnął, potem znowu.
- Chyba będziesz chory. Daleko stąd mieszkasz?
Pokiwał głową. Nieznajomy uśmiechnął się ciepło.
- W takim razie mogę zaprosić do siebie. Mam witaminę C i koc. I jakieś ubrania na przebranie
- Umm, ja cię nawet nie znam, hyung...
- Choi Minho - przedstawił się mężczyzna.
- Ugh, a skąd mam wiedzieć, że nie chcesz zrobić mi nic złego?
- Czy te oczy mogą kłamać? - zaśmiał się. Kiedy Minnie chciał odpowiedzieć, Minho powiedział:
- Nie odpowiadaj. To przeze mnie jesteś przemoczony i niedługo pewnie też przeziębiony. Mieszkam w tamtym bloku razem z przyjacielem.
Młodszy pokiwał głową i pozwolił się prowadzić krętymi uliczkami Incheon.
- Lee Taemin - wypalił w pewnym momencie Minnie.
- Bardzo miło mi cię poznać - starszy uśmiechnął się tajemniczo. Znaleźli się w klatce schodowej, przed drzwiami mieszkania.
Chory chłopak zawahał się przez chwilę. Zaraz jednak został subtelnie wepchnięty do mieszkania.
- Minho, to ty? - usłyszeli głos, chyba z kuchni.
- Mhm...
Właściciel głosu wszedł do przedpokoju.
- Wiesz, że... O, a kto to?
- To jest Lee Taemin. Przed chwilą się poznaliśmy - kuchenny chłopak zrobił dziwną minę. - Bo on przeze mnie się przeziębił...!
- Taebaby! - zawołał 'kuchenny chłopak'.
- Key umma?
- Co do... - mruknął Minho, ściągając buty.
- Co ten pacan ci zrobił, że przychodzisz do mnie chory?
- Tylko wrzucił mnie w kałużę.
- Aigoo, Minho, ten idiota...
- Ja tu jestem - westchnął Choi, po czym oparł się o ścianę.
- A teraz... Skąd wy się właściwie znacie?
- Przecież to brat Onew!
- Onew ma brata? - zapytał, a pozostała dwójka zrobiła facepalma. - Ale jak?
- Wiesz była piękna, gwiaździsta noc, a moi rodzice bardzo się kochali i...
- Tak to jest brat Onew - stwierdził Minho.
- O wiele bardziej wygadany - dodał Kibum z łagodnym uśmiechem. Taemin tylko zachichotał i pozwolił poczochrać sobie włosy.
- APSIK!
- Minnie chodź - zarządził od razu Key, a dodał cicho:
- No żeby tak małego Minniego przeziębić. Kim trzeba być, aby to zrobić? No oczywiście, że Żabolem...
Minho zmierzył współlokatora wściekłym spojrzeniem, ale w końcu poddał się i usiadł na stole.
Kibum w tym czasie wstawił wodę na herbatę, dał suche ubrania Taeminowi, kazał mu się umyć, po czym jeszcze skończył robić obiad.
- Wielofunkcyjny Key w akcji! - stwierdził Choi, ale uciszył się pod spojrzeniem przyjaciela.
Taemin, który akurat wchodził do kuchni, nie mógł powstrzymać cichego chichotu. Cóż, nabijanie się z ummy zawsze było świetną zabawą.
- UMMA! A może jeszcze mnie nakarmisz, bo przecież sam jeść nie potrafię, prawda? - zaczął tego żałować, kiedy zobaczył złośliwe błyski w oczach Kim'a. - Nie, Key, błagam nie, nie, nie....!
- Taeś, chodź tutaj... Już, chodź do ummy.
- Key, zostaw go - ziewnął Choi.
Ale wtedy było już za późno. Key posadził Minniego przy stole i zaczął go karmić.
- A teraz za ummę Key. Leeci samoolociik...
- A za mnie? - pufnął Minho z lekkim uśmiechem.
- Za ciebie nie - powiedział Key złośliwie. - Teraz za Onew hyung'a... A teraz za Jong'a... - kiedy zostało już mniej niż pół łyżki, Kim zebrał to i powiedział. - Teraz dopiero za Minho.
- Yah! - oburzył się Choi, po czym rzucił Taeminowi batonika. - To też możesz zjeść za mnie!
- Nie może, to zje za... - Minho podniósł brew. - Za Taemina!
- ... - podirytowany Żabol usiadł na blacie i położył stopy na cennej desce do krojenia Kibuma. (Deska należała do Kibuma, nikt go na niej nie kroił XD dop. K.N.)
- NIE! - dziki krzyk. - NIE ZROBIŁEŚ TEGO! - wziął nóż z szafki.
- Key spokojnie...
- SPOKOJNIE?! TO MOJA DESKA! MOJA DESKA, ROZUMIESZ?!
W czasie, kiedy Minnie próbował uspokoić Kibum'a, Choi ulotnił się do łazienki.
- DOBRA, DZWONIE DO JONG'A! - słychać było krzyk Taemina.
- Nie, nie nie - Key momentalnie odłożył nóż. - Będę już grzeczny, tylko do niego nie dzwoń...
- Halo... Cześć, Jong... Tak, znowu... Za pięć minut, ok...
Minho wszedł znów do kuchni, śmiejąc się jak pojeb.
- No, młody, lubię cię - powiedział z uznaniem w głosie. Kibum tymczasem stał jak stał, będąc w kompletnym szoku.
- Nie, nie, nie, nie... Kłamiesz... On tu nie przyjdzie... Nie zadzwoniłeś do niego...
W tym samym momencie drzwi otworzyły się i stanął w nich niski, ale dobrze zbudowany blondyn. Zmierzył wzrokiem sytuację w kuchni i zaśmiał się.
- Cześć, Minho. Wpadłbyś czasem na trening, co?
- W twoich snach. Dlaczego ty, karle, trenujesz koszykówkę?
Mina Jonghyuna zrzedła.
- No to... po co dzwoniliście?
- Key miał napad... Znowu. Chciał zabić Choi nożem.
- Ale on położył nogi na mojej desce! - wykrzyknął. Jong tylko spojrzał na dwójkę z politowaniem, podszedł do chłopaka i go przytulił.
- Już jest, ok...
- Fuj, odsuń się, jesteś wieśniakiem - powiedział Key nieznoszącym sprzeciwu głosem. Taemin wytrzeszczył oczy na swoją "ummę". Nie znał go od tej strony. Huh...
- Jest aż tak źle, że mu odwala? - zapytał lekko rozbawiony Jjong.
- Chodź młody. Lepiej, żebyś tego nie widział - mruknął Minho, prowadząc Tae do swojego pokoju.
- Jejkuu, musiałeś mu położyć nogi na tę deskę?
- Nie mogłem się powstrzymać - Choi otworzył przed chłopakiem drzwi. Zaśmiał się cicho, słysząc poirytowane gadanie Key z kuchni. Skończy się jak zwykle, czyli JongKey będą robili bardzo nieprzyzwoite rzeczy. Prawdopodobnie na tej cholernej desce. Zauważył jeszcze jak Taemin otwiera batona od niego. Wszedł do pokoju i usiadł na wielkim fotelu.
Młodszy podążył za nim nieśmiało. Pokój był wyjątkowo czysty i zadbany. W kącie stała gitara. Wskazał na nią.
- Hyung, grasz?
- Tylko trochę... Mogę coś dla ciebie zagrać... Oczywiście jeśli chcesz...
Młodszy pokiwał z entuzjazmem głową i niepewnie przysiadł na łóżku. Usłyszał pierwsze dźwięki i od razu się w nich rozpłynął. Zamknął oczy. Nie zauważył nawet, kiedy piosenka się skończyła.
- Minho, czy mówiłeś prawdę o tym ciasteczku z wrożbą?
Starszy skinął głową, dostrajając gitarę.
- Dlaczego... Dlaczego pomyślałeś, że to mogę być ja?
- Nie zdarzyło mi się jeszcze wrzucić w kałużę kogoś równie ślicznego.
Taemin zaczerwienił się lekko i spuścił wzrok na ręce. Zapomniał, że trzymał batona w jednej z nich, dlatego, żeby się czymś zająć, włożył go sobie do buzi. Choi w tym czasie uśmiechnął się łagodnie.
- Jakim cudem wytrzymałeś z Key od dziecka? - zapytał, śmiejąc się cicho.
- Właściwie, to nie od dziecka. Poznaliśmy się kiedy miałem jakieś dwanaście może trzynaście lat. On już wtedy był bardzo nadopiekuńczy. Pamiętam jak Onew skręcił kostkę. Codziennie do niego przychodził...
- Oj, biedny Kurczak, zgaduję, że ten kretyn skręcił mu drugą... - mruknął Minho, śmiejąc się cicho.
- Nie mów tak o nim... Po prostu, myślał że go nie przypilnował.
Minho nie mógł powstrzymać śmiechu.
- Boże, ty naprawdę jesteś zupełnie inny od brata.
- Dlaczego wszyscy nas porównują? To takie frustrujące!
- Jesteście rodzeństwem. Poza tym, kiedy zna się Onew, trudno uwierzyć, że ma młodszego brata, który nie potyka się o wszystko łącznie z własnymi nogami.
Na to stwierdzenie Minnie uśmiechnął się lekko. Pamiętał jak Onew, kiedyś rozwalił wystawę świąteczną, bo potknął się o jedną z kurtyn.
-No, hyung, jestem w stanie przyznać ci rację.
Usłyszeli z dołu hałas. Choi uśmiechnął się wrednie.
- Co myślisz o zrobieniu im kawału?
- Tak! - krzyknął entuzjastycznie. Zerwał się z łóżka i popatrzył na starszego, czekając na instrukcje.
- Wyjdziemy z pokoju. Poczekaj muszę wziąć aparat...
Tae poprawił rudą grzywkę, obserwując każdy ruch znajomego. Kochał psikusy.
Zaczęli powoli wychodzić z pokoju. Stanęli przy framudze do drzwi kuchennych. Tae musiał zakryć usta dłonią, kiedy do jego uszu dobiegły stłumione jęki. Minho przewrócił tylko oczami, przyzwyczajony do tego, że ta para nie umiała zachować się cicho. Tae jednak złapał go za nadgarstek.
- Dajmy im trochę czasu dla siebie- zasugerował. Pierwszy raz w życiu rezygnował z psikusa, ale czego się nie robi dla kochanej ummy?
Choi jednak nie chciał się poddać.
Już chciał wyskoczyć z aparatem, gdy poczuł nieco mocniejszy uścisk na nadgarstku. Uparta istota. Spojrzał kątem oka na młodszego i aż się zapowietrzył. Różowe policzki, oczy błyszczące determinacją... Nie mógł się powstrzymać. Przycisnął młodszego do ściany i go pocałował. Zdziwił się, kiedy Minnie oddał pocałunek. Taemin tymczasem przyciągnął go jeszcze bliżej. To było nienormalne. Całował się z facetem, którego prawie zupełnie nie znał, ale chciał tego odkąd tylko go zobaczył.
Minho odsunął się od niego na chwilę, by podziwiać piękną twarz.
- Mieliśmy im zrobić psikusa - wyszeptał. Nagle stało się coś dziwnego. To znaczy... Oni znów się pocałowali, tylko... Tylko przebiegła przez nich jakaś iskra. Taemin wplótł palce we włosy starszego, chcąc znaleźć się jeszcze bliżej.
Magiczną chwilę, zepsuł Onew, który nie dość, że ma super wyczucie czasu to jeszcze potknął się o czyjeś buty.
- O cho... Moment - zatrzymał się w kuchni, z której na szczęście zwiali JongKey. Zmrużył oczy, patrząc na Minho. Minho całującego Taemi... CO? Co tu robił Taemin? I dlaczego oni się całowali?
- Minnie, co ty tutaj robisz? - zapytał zdezorientowany.
Cóż, wcale nie zdziwił się, gdy młodszy nie odpowiedział. W końcu byli zbyt zajęci z Minho pożeraniem swoich twarzy. Ale... Dlaczego? Czyżby jego mały braciszek był gejem? I skąd on znał Minho? I... Fuj.
- Wolę kurczaki - mruknął tylko i wszedł do salonu. - Ojezu, co za spedalony dom!
Już miał opieprzyć JongKey za to, że zostawili otwarte drzwi do swojego pokoju i widać, co tam robią, ale nagle cofnął się. Jakaś nieskurczakowana część jego duszy zdała sobie sprawę...
- CHOI MINHO! - wrzasnął na całe gardło. Choi akurat dobierał się do szyi jego brata. Od razu oderwał usta od Minniego. Szykują się kłopoty.
- Hyung... - zauważył Taemin, patrząc na brata lekko zamglonym wzrokiem.- Hej, hyung. Jak się masz?
- JAK JA SIĘ MAM?
Minho spojrzał błagalnie na najmłodszego i ostrożnie stanął przed nim, osłaniając go przed ewentualnym atakiem.
- No właśnie, jak się masz, hyung? Dawno cię nie widziałem - powiedział, pozwalając Taeminowi rysować po swoich plecach.
- Widzieliśmy się wczoraj - odparł buntowniczym tonem.
- No właśnie... W ciągu jednego dnia tyle może się zmienić...
- Nie mydl mi oczu, ok? Może i jestem fajtłapą, ale nie jestem głupi.
- Naprawdę? - mruknął Taemin zza pleców Minho. Ten spojrzał na niego, prosząc wzrokiem, by nie pogarszał sytuacji. Za późno. Onew odepchnął Minho i stanął twarzą w twarz z bratem. W tej chwili widać było, że naprawdę są rodzeństwem.
Taemin przesunął się jeszcze bardziej w stronę Minho.
- Co powiedziałeś? - zapytał starszy Lee. Taemin przełknął ślinę. Zapomniał, że jego brat miał jednak te umiejętności przywódcze i potrafił być naprawdę straszny.
- N-nie denerwuj się Onew... To nic takiego...
- NIC TAKIEGO? NIC TAKIEGO?!
Rudowłosy zbladł nieco i zrobił krok w stronę Minho. Onew chyba się opamiętał, bo momentalnie stanął jak wryty.
- Przepraszam Minnie... Nie powinienem był krzyczeć... Tylko... Pamiętasz co ostatnio się stało...?
- Jeśli masz na myśli incydent, przez który umówiłeś się z facetem nielubiącym kurczaków, to nie mam zamiaru powtarzać twojego błędu. Nigdy nie wejdę w toksyczny związek z kurczakami.
- Wiesz, że nie o tym mówię... - spojrzał na niego sugestywnie.
- Nie... Onew... Mieliśmy o tym zapomnieć, pamiętasz...? Obiecałeś mi to... Obiecałeś...
Minho stanął za najmłodszym i delikatnie go objął.
Po twarzy Tae płynęły łzy.
- Minnie, za to też przepraszam...
- Minnie...? Minnie co się stało? - głos Key rozbrzmiał dookoła. - Nie, powiedzcie, że to nie jest to, o czym myślę...? Taeminnie, spokojnie to już było i się nie powtórzy - porwał Choi płaczącego chłopaka, przyciskając go do siebie.
- Czy ktoś powie mi, do cholery, o co chodzi?
Taemin niepewnie spojrzał na osobę pytającą, czyli Minho. Lekko pokręcił głową, ocierając łzy.
- Było, minęło. Nie ma co rozpamiętywać - powiedział, odchrząknąwszy uprzednio. Choi skinął lekko głową i odebrał Kibumowi najmłodszego, z powrotem więżąc go w swoich ramionach.
- Powiesz mi... Kiedyś... Prawda? - zapytał wprost do jego ucha, żeby tylko on miał możliwość go usłyszeć.
Minnie pokiwał głową.
- Może kiedyś... - odpowiedział równie cicho.
- Ej, ludzie! - wrzasnął nagle bardzo entuzjastycznie Onew. - Idziemy na kurczaki? - widząc spojrzenia reszty, dodał:
- I jakieś Bubble Tea? Znam knajpę niedaleko, gdzie sprzedają to i to!
- Nie idę na żadne kurczaki - powiedział buntowniczym tonem Taemin, po czym ostentacyjnie odwrócił się od starszego brata. Jego wzrok powędrował do ciemnych oczu Minho. Tak krótko go znał, ale to się nie liczyło. Może Onew nie wspominał przyjaciołom, że ma brata, ale swojemu bratu chętnie opowiadał o przyjaciołach. Tae sporo więc o nich wiedział. Ale co innego było wiedzieć o istnieniu Choi Minho, a stać tuż obok i czuć jego upajający zapach.
- My się z chęcią wybierzemy! - krzyknął Key, a Jonghyun, nie do końca wiedząc co wybrać po prostu bezsensownie kiwnął głową.
Minho nachylił się i lekko musnął ustami ucho młodszego z braci Lee.
- Czyżbyśmy zostawali sami?
- Mhm...
- My tu jeszcze je...
- Nie, wcale nie, Onew! My już się zebraliśmy! Chodź, bo ci kurczaki wystygnął! - ponaglał starszego Kibum. - A ja chcę moje Bubble Tea... I lepiej, żeby ta twoja knajpka była dobra albo inaczej... Ty się módl, żeby taka była, bo inaczej moje Bubble Tea wyląduje na twoim kurczakowym łbie...
Jinki potulnie pokiwał głową.
- A lubrykant jest w szafce - Key wskazał wspomniany mebel.
- Umma! - Taemin aż schował twarz w koszulce Minho, nie chcąc pokazywać rumieńców.
- Tak tylko mówię - Kibum puścił im oczko.
- Geez, co za ludzie? - spytał Taemin po wyjściu trójki chłopaków.
- Z jednym z nich mieszkam...
„A drugi ciągle przychodzi się z nim pieprzyć”, dodał Minho w myślach, śmiejąc się cicho i delikatnie głaszcząc rude włosy młodszego.
- To... Na czym stanęliśmy? - powiedział Minnie, mrucząc. Żabol znowu zaczął dobierać się do jego szyi. Młodszy oplótł jego kark ramionami.
- Chyba lepiej będzie, jeśli przeniesiemy się do pokoju - wyszeptał Minho i wziął chłopaka na ręce. Zaniósł go do pokoju. Znał cały dom na pamięć, więc w drodze mógł dalej zajmować się jasną szyją młodszego. Położył go na łóżko.
❤❤❤
Pocałowali się, ale była w tym jakaś potrzeba bliskości. Oderwali się od siebie dopiero wtedy, gdy zabrakło im tchu. Minho delikatnie odchylił głowę młodszego, poświęcając trochę uwagi jego obojczykom. Znalazł w ten sposób najwrażliwsze miejsce na ciele chłopaka, sądząc po jego szybkim oddechu. Uśmiechnął się lekko i przygryzł skórę w tym wrażliwym miejscu. Chłopak jęknął cicho i podciągnął starszego na wysokość swojej twarzy. Minho z łobuzerskim uśmiechem spojrzał rudzielcowi w oczy. Błyszczały jeszcze bardziej, policzki były zarumienione, a usta lekko uchylone.
- Jesteś piękny - mruknął z zachwytem, gładząc zaróżowioną twarz. Taemin zarumienił się jeszcze bardziej. Postanowił odwrócić uwagę starszego i przyciągnął go do kolejnego pocałunku. Minho powoli zaczął rozpinać koszulę młodszego. Gdy był w połowie, oderwał się od kuszących ust chłopaka, by znowu zająć się jego obojczykami.
-...Minho...z-zaraz...
- Ciii... - starszy pogłaskał Minniego po włosach.
Młodszy usiłował się powstrzymać, ale jęknął cicho, natychmiast rumieniąc się jeszcze mocniej. Minho w tym czasie pocałował go w nosek.
- Jesteś śliczny, Lee Taeminie, gdybym wiedział wcześniej, że Onew ma brata... I to takiego brata to...
- Przyszedłbyś w nocy mnie zgwałcić? - zapytał rozbawiony Tae, ale zaraz jęknął, bo usta starszego znów znalazły się przy jego obojczykach.
- Zgwałcić... ciebie? Nigdy w życiu!
Młodszy zaśmiał się cicho.
- Myślisz, że ktoś ci w to uwierzy?
- A czy te oczy mogą kłamać?
- Kto cię tam wie - mruknął, pozwalając na dalsze molestowanie obojczyków.
Oczywiście żabol wiedział, że chłopak pod nim będzie miał malinki... Dużo malinek. No, ale co go to obchodziło? Taemin był śliczny i... Jego... To znaczy chyba...
- Jesteś mój - powiedział cicho, przysysając się do jego obojczyka na dłuższą chwilę. Taemin przymknął nieco oczy, pozwalając starszemu na wszystko. Na wszystko znaczy dosłownie wszystko. Wszystkie wszystko, jakie tylko istniało. Czekolada... Bita śmietana z bitą śmietaną... Truuskawki...
Albo po prostu zdarcie z siebie bluzki. Cóż, i to właśnie nastąpiło.
Minho przejechał dłońmi po gładkim brzuchu Tae. Uśmiechnął się i zawędrował nieco wyżej, na jasną klatkę piersiową. Ścisnął palcami brodawkę, słysząc przy tym kompozycję cudownych jęków Taemina. Zamknął mu usta namiętnym pocałunkiem, bojąc się, że jeszcze chwila, a rzuci się na niego. Młodszy objął jego szyję i przyciągnął do siebie jeszcze bliżej.
Dłonie starszego powędrowały znowu do jego sutków. Oderwał się od jego ust i zaczął znaczyć ścieżkę pocałunkami coraz niżej. Gdy musnął spierzchniętymi wargi jedną ze stwardniałych brodawek, z ust Taemina wyrwał się zaskoczony pisk.
- Taemin-ah, wydajesz takie piękne dźwięki - uśmiechnął się i powtórzył czynność. Młodszy zacisnął usta, czując dreszcze wędrujące po całym jego ciele. Minho zjechał jeszcze niżej, pozostawiając na Minnie'm mokre ślady ustami. Przejechał językiem po jego pępku, po czym złożył wilgotny pocałunek na biodrze. Tae wypchnał biodra do przodu, oddychając ciężko. Dziwne uczucie formowało się w jego podbrzuszu i zupełnie nie wiedział, co zrobić. Gdy poczuł wilgotne usta starszego po wewnętrznej stronie swojego uda, jęknął głośno. Rozszerzył nogi jeszcze bardziej, chcąc by starszy wreszcie coś zrobił. Minho uniósł jego nogi, delikatnie krążąc językiem wokół jego wejścia. Włożył w Tae jednego palca i zaczął delikatnie nim poruszać. Młodszy spiął się pod wpływem obcego uczucia.
- Rozluźnij się... Proszę... - kiedy Taemin spojrzał w czekoladowe oczy, doznał dziwnego, przyjemnego, ale dalej dziwnego uczucia. Zagryzł wargę i postąpił zgodnie z poleceniem starszego chłopaka. Minho zaczął powoli go przygotowywać. Starał się nie zrobić młodszemu krzywdy, by odwrócić jego uwagę, całował go delikatnie po szyi, obojczykach i szczęce. Kiedy stwierdził, że chłopak jest gotowy wsunął w niego delikatnie swojego penisa. Taemin zacisnął powieki, by ukryć łzy zbierające się pod nimi. Minho spojrzał na niego z czułością i wytarł mu z policzków słone kropelki, którym udało się wydostać.
Czekał, aż młodszy przyzwyczai się do nieznanego uczucia. Minnie poczuł nagle na ustach pocałunki, dotykiem przypominające skrzydła motyla. Zaczął je odwzajemniać, powoli przyzwyczajając się do obcego uczucia. Minho poruszył się lekko. Zacisnął zęby, by nie stracić nad sobą panowania. Taemin jęknął cicho, szarpiąc biodrami w przód i w tył. Teraz, kiedy przyzwyczaił się już do wielkości penisa Minho, zaczynał się niecierpliwić.
- Minho... Z-zaczynaj... - wyszeptał, bo chłopak zamknął powieki. Starszy spojrzał na niego i po raz kolejny zachwycił się. Cóż, nie mógł pozwolić swojej księżniczce czekać. Poruszył się powoli, wzdychając jednocześnie. Tae jęknął prześlicznie i zarumienił się jeszcze mocniej. Jego oczy zamglone były czystym pożądaniem. Minho zamknął mu usta pocałunkiem, zaczynając się poruszać powolnym, jednostajnym tempem. Bezdźwięczne jęki tonęły w ich ustach. Żabol przyspieszył rytm i złapał między ich ciałami za męskość Taemina. Rudzielec oderwał się od jego ust i jęknął głośno, zupełnie zaskoczony. Mamrotał jakieś niezrozumiałe słowa do ucha Minho, kiedy ten pochylił się i zaczął składać delikatne pocałunki na jego obojczykach.
- Mocniej... - wymruczał, łapiąc za brązowe kosmyki. Żabol wbił się w niego z jeszcze większą siłą. Sądząc po donośnym jęku chłopaka pod nim, trafił w prostatę. Taemin przejechał paznokciami po jego plecach, jęcząc głośno jego imię.
- Mmmm-Minnie, ja zaraz...
- Zrób... To we... Mnie... - wydusił.
Minho przyspieszył jeszcze bardziej swoje ruchy, co chwilę uderzając w czuły punkt młodszego. W końcu jęknął głośno, opierając się czołem o czoło kochanka i rozlał się w jego wnętrzu. Po chwili po ich brzuchach pociekło więcej białej mazi. Żabol wysunął się z niego, położył się na boku i przytulił do siebie chłopaka.
- Jesteś piękny - mruknął z zachwytem, gładząc zaróżowioną twarz. Taemin zarumienił się jeszcze bardziej. Postanowił odwrócić uwagę starszego i przyciągnął go do kolejnego pocałunku. Minho powoli zaczął rozpinać koszulę młodszego. Gdy był w połowie, oderwał się od kuszących ust chłopaka, by znowu zająć się jego obojczykami.
-...Minho...z-zaraz...
- Ciii... - starszy pogłaskał Minniego po włosach.
Młodszy usiłował się powstrzymać, ale jęknął cicho, natychmiast rumieniąc się jeszcze mocniej. Minho w tym czasie pocałował go w nosek.
- Jesteś śliczny, Lee Taeminie, gdybym wiedział wcześniej, że Onew ma brata... I to takiego brata to...
- Przyszedłbyś w nocy mnie zgwałcić? - zapytał rozbawiony Tae, ale zaraz jęknął, bo usta starszego znów znalazły się przy jego obojczykach.
- Zgwałcić... ciebie? Nigdy w życiu!
Młodszy zaśmiał się cicho.
- Myślisz, że ktoś ci w to uwierzy?
- A czy te oczy mogą kłamać?
- Kto cię tam wie - mruknął, pozwalając na dalsze molestowanie obojczyków.
Oczywiście żabol wiedział, że chłopak pod nim będzie miał malinki... Dużo malinek. No, ale co go to obchodziło? Taemin był śliczny i... Jego... To znaczy chyba...
- Jesteś mój - powiedział cicho, przysysając się do jego obojczyka na dłuższą chwilę. Taemin przymknął nieco oczy, pozwalając starszemu na wszystko. Na wszystko znaczy dosłownie wszystko. Wszystkie wszystko, jakie tylko istniało. Czekolada... Bita śmietana z bitą śmietaną... Truuskawki...
Albo po prostu zdarcie z siebie bluzki. Cóż, i to właśnie nastąpiło.
Minho przejechał dłońmi po gładkim brzuchu Tae. Uśmiechnął się i zawędrował nieco wyżej, na jasną klatkę piersiową. Ścisnął palcami brodawkę, słysząc przy tym kompozycję cudownych jęków Taemina. Zamknął mu usta namiętnym pocałunkiem, bojąc się, że jeszcze chwila, a rzuci się na niego. Młodszy objął jego szyję i przyciągnął do siebie jeszcze bliżej.
Dłonie starszego powędrowały znowu do jego sutków. Oderwał się od jego ust i zaczął znaczyć ścieżkę pocałunkami coraz niżej. Gdy musnął spierzchniętymi wargi jedną ze stwardniałych brodawek, z ust Taemina wyrwał się zaskoczony pisk.
- Taemin-ah, wydajesz takie piękne dźwięki - uśmiechnął się i powtórzył czynność. Młodszy zacisnął usta, czując dreszcze wędrujące po całym jego ciele. Minho zjechał jeszcze niżej, pozostawiając na Minnie'm mokre ślady ustami. Przejechał językiem po jego pępku, po czym złożył wilgotny pocałunek na biodrze. Tae wypchnał biodra do przodu, oddychając ciężko. Dziwne uczucie formowało się w jego podbrzuszu i zupełnie nie wiedział, co zrobić. Gdy poczuł wilgotne usta starszego po wewnętrznej stronie swojego uda, jęknął głośno. Rozszerzył nogi jeszcze bardziej, chcąc by starszy wreszcie coś zrobił. Minho uniósł jego nogi, delikatnie krążąc językiem wokół jego wejścia. Włożył w Tae jednego palca i zaczął delikatnie nim poruszać. Młodszy spiął się pod wpływem obcego uczucia.
- Rozluźnij się... Proszę... - kiedy Taemin spojrzał w czekoladowe oczy, doznał dziwnego, przyjemnego, ale dalej dziwnego uczucia. Zagryzł wargę i postąpił zgodnie z poleceniem starszego chłopaka. Minho zaczął powoli go przygotowywać. Starał się nie zrobić młodszemu krzywdy, by odwrócić jego uwagę, całował go delikatnie po szyi, obojczykach i szczęce. Kiedy stwierdził, że chłopak jest gotowy wsunął w niego delikatnie swojego penisa. Taemin zacisnął powieki, by ukryć łzy zbierające się pod nimi. Minho spojrzał na niego z czułością i wytarł mu z policzków słone kropelki, którym udało się wydostać.
Czekał, aż młodszy przyzwyczai się do nieznanego uczucia. Minnie poczuł nagle na ustach pocałunki, dotykiem przypominające skrzydła motyla. Zaczął je odwzajemniać, powoli przyzwyczajając się do obcego uczucia. Minho poruszył się lekko. Zacisnął zęby, by nie stracić nad sobą panowania. Taemin jęknął cicho, szarpiąc biodrami w przód i w tył. Teraz, kiedy przyzwyczaił się już do wielkości penisa Minho, zaczynał się niecierpliwić.
- Minho... Z-zaczynaj... - wyszeptał, bo chłopak zamknął powieki. Starszy spojrzał na niego i po raz kolejny zachwycił się. Cóż, nie mógł pozwolić swojej księżniczce czekać. Poruszył się powoli, wzdychając jednocześnie. Tae jęknął prześlicznie i zarumienił się jeszcze mocniej. Jego oczy zamglone były czystym pożądaniem. Minho zamknął mu usta pocałunkiem, zaczynając się poruszać powolnym, jednostajnym tempem. Bezdźwięczne jęki tonęły w ich ustach. Żabol przyspieszył rytm i złapał między ich ciałami za męskość Taemina. Rudzielec oderwał się od jego ust i jęknął głośno, zupełnie zaskoczony. Mamrotał jakieś niezrozumiałe słowa do ucha Minho, kiedy ten pochylił się i zaczął składać delikatne pocałunki na jego obojczykach.
- Mocniej... - wymruczał, łapiąc za brązowe kosmyki. Żabol wbił się w niego z jeszcze większą siłą. Sądząc po donośnym jęku chłopaka pod nim, trafił w prostatę. Taemin przejechał paznokciami po jego plecach, jęcząc głośno jego imię.
- Mmmm-Minnie, ja zaraz...
- Zrób... To we... Mnie... - wydusił.
Minho przyspieszył jeszcze bardziej swoje ruchy, co chwilę uderzając w czuły punkt młodszego. W końcu jęknął głośno, opierając się czołem o czoło kochanka i rozlał się w jego wnętrzu. Po chwili po ich brzuchach pociekło więcej białej mazi. Żabol wysunął się z niego, położył się na boku i przytulił do siebie chłopaka.
❤❤❤
Tae uspokajał oddech, wtulając się w ciepłą klatkę piersiową.
- Minho, ja... Chyba cię kocham...
Starszy uśmiechnął się czule. Znał tego chłopaka... jeden dzień? Tak, ale co z tego? To dziwne uczucie, które oznajmiało swoje istnienie przyspieszonym biciem serca nie patrzyło na czas znajomości.
- Ja ciebie też, Minnie - powiedział cicho.
- Minho, ja... Chyba cię kocham...
Starszy uśmiechnął się czule. Znał tego chłopaka... jeden dzień? Tak, ale co z tego? To dziwne uczucie, które oznajmiało swoje istnienie przyspieszonym biciem serca nie patrzyło na czas znajomości.
- Ja ciebie też, Minnie - powiedział cicho.
Ciasteczko miało rację.
Jak zawsze.
Jak zawsze.
W tym samym czasie Lee Jinki siedział i czekał na swoje kurczaki, podjadając darmowe ciastka z wróżbą. Wyciągnął kolejny papierek. "Podnieś głowę, miłość jest bliżej, niż myślisz".
- Pańskie kurczaki.
Popatrzył na kelnera. Wysoki, czarnowłosy mężczyzna uśmiechał się do niego czarująco.
- Dziękuję - wydukał Onew.
-Tak w ogóle to jestem Kris... wyskoczymy gdzieś?
- Onew... T-tak, super, dlaczegoby nie... W sumie, to...
- Kończę za pięć minut.
- O... Ok... Mi pasuje... - Onew zaczerwienił się lekko.
- Pańskie kurczaki.
Popatrzył na kelnera. Wysoki, czarnowłosy mężczyzna uśmiechał się do niego czarująco.
- Dziękuję - wydukał Onew.
-Tak w ogóle to jestem Kris... wyskoczymy gdzieś?
- Onew... T-tak, super, dlaczegoby nie... W sumie, to...
- Kończę za pięć minut.
- O... Ok... Mi pasuje... - Onew zaczerwienił się lekko.
A gdzieś tam przed knajpką pewna para znana jako JongKey obściskiwała się, nie wiedząc o istnieniu reszty świata. Jonghyun oderwał się na chwilę od Kibum'a i wskazał głową, aby popatrzył w tamtą stronę.
- My to potrafimy dzieci na porządnych homosiów wychować... - powiedział Key, po czym powrócił do przerwanej czynności.
- My to potrafimy dzieci na porządnych homosiów wychować... - powiedział Key, po czym powrócił do przerwanej czynności.
I ta historia zostanie zakończona właśnie w tym momencie - kiedy dwie szczęśliwe pary czują wzajemną miłość, a dwoje młodych mężczyzn odnajduje nową drogę życia...
~Kooonieec
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pokornie prosiwszy o komentarze <3