czwartek, 29 października 2015

2Min- Deszczowe Ciasteczko

Omg, ja i noona bardzo Was rozpieszczamy ostatnio. Hehehe, wstawiam pierwszego na tym blogu smuta. Bo tamto w Chance się nie liczy byli pijani. 
No to... miłego czytania? 
Och, i link do Yuu  <KLIK>
Bo to zupełnie normalne, że uprawiasz seks z nowopoznaną osobą XD
Scena erotyczna zaznaczona serduszkami. Nie chcesz, nie czytaj :*
Autorzy: Yukio „Yuu” Shinigami, Kim Naree
Gatunek: Smut, komedia, drama
Pairing: 2Min poboczne: JongKey, OnChicken, Onew+Kris
Tytuł: Deszczowe ciasteczko

Był piękny, deszczowy dzień. Minnie właśnie wracał do domu. Lubił taką pogodę, mógł wtedy cieszyć się samotnością, bo w końcu kto normalny wychodzi w płaczące niebo? Szedł i szedł, aż wpadł na coś. A raczej na kogoś. Mężczyzna przed nim był wysoki i miał charyzmatyczny uśmiech.
Dopiero teraz poczuł, że nieznajomy patrzy na niego z góry, a on czuje coś mokrego pod tyłkiem.
- Aigoo, przepraszam! - zawołał nieznajomy i podał mu rękę, aby mógł wstać. - Nic ci nie jest?
- Jestem tylko trochę przemoczony.
- Tak bardzo cię przepraszam!
- Nie, nie, to moja wina...
- Wierzysz w przeznaczenie?
- Co...?
- Chińskie ciasteczko powiedzało mi, że będę miał piękną niespodziankę.
- Aha...
Nieznajomy zaśmiał się głośno.
- Żartowałem, młody.
Taemin zbuntował się na określenie młody. On! Młody?! Dobre sobie. Mimo to nie mógł się nie uśmiechnąć, słysząc zaraźliwy śmiech. Nagle kichnął, potem znowu.
- Chyba będziesz chory. Daleko stąd mieszkasz?
Pokiwał głową. Nieznajomy uśmiechnął się ciepło.
- W takim razie mogę zaprosić do siebie. Mam witaminę C i koc. I jakieś ubrania na przebranie
- Umm, ja cię nawet nie znam, hyung...
- Choi Minho - przedstawił się mężczyzna.
- Ugh, a skąd mam wiedzieć, że nie chcesz zrobić mi nic złego?
- Czy te oczy mogą kłamać? - zaśmiał się. Kiedy Minnie chciał odpowiedzieć, Minho powiedział:
- Nie odpowiadaj. To przeze mnie jesteś przemoczony i niedługo pewnie też przeziębiony. Mieszkam w tamtym bloku razem z przyjacielem.
Młodszy pokiwał głową i pozwolił się prowadzić krętymi uliczkami Incheon.
- Lee Taemin - wypalił w pewnym momencie Minnie.
- Bardzo miło mi cię poznać - starszy uśmiechnął się tajemniczo. Znaleźli się w klatce schodowej, przed drzwiami mieszkania.
Chory chłopak zawahał się przez chwilę. Zaraz jednak został subtelnie wepchnięty do mieszkania.
- Minho, to ty? - usłyszeli głos, chyba z kuchni.
- Mhm...
Właściciel głosu wszedł do przedpokoju.
- Wiesz, że... O, a kto to?
- To jest Lee Taemin. Przed chwilą się poznaliśmy - kuchenny chłopak zrobił dziwną minę. - Bo on przeze mnie się przeziębił...!
- Taebaby! - zawołał 'kuchenny chłopak'.
- Key umma?
- Co do... - mruknął Minho, ściągając buty.
- Co ten pacan ci zrobił, że przychodzisz do mnie chory?
- Tylko wrzucił mnie w kałużę.
- Aigoo, Minho, ten idiota...
- Ja tu jestem - westchnął Choi, po czym oparł się o ścianę.
- A teraz... Skąd wy się właściwie znacie?
- Przecież to brat Onew!
- Onew ma brata? - zapytał, a pozostała dwójka zrobiła facepalma. - Ale jak?
- Wiesz była piękna, gwiaździsta noc, a moi rodzice bardzo się kochali i...
- Tak to jest brat Onew - stwierdził Minho.
- O wiele bardziej wygadany - dodał Kibum z łagodnym uśmiechem. Taemin tylko zachichotał i pozwolił poczochrać sobie włosy.
- APSIK!
- Minnie chodź - zarządził od razu Key, a dodał cicho:
- No żeby tak małego Minniego przeziębić. Kim trzeba być, aby to zrobić? No oczywiście, że Żabolem...
Minho zmierzył współlokatora wściekłym spojrzeniem, ale w końcu poddał się i usiadł na stole.
Kibum w tym czasie wstawił wodę na herbatę, dał suche ubrania Taeminowi, kazał mu się umyć, po czym jeszcze skończył robić obiad.
- Wielofunkcyjny Key w akcji! - stwierdził Choi, ale uciszył się pod spojrzeniem przyjaciela.
Taemin, który akurat wchodził do kuchni, nie mógł powstrzymać cichego chichotu. Cóż, nabijanie się z ummy zawsze było świetną zabawą.
- UMMA! A może jeszcze mnie nakarmisz, bo przecież sam jeść nie potrafię, prawda? - zaczął tego żałować, kiedy zobaczył złośliwe błyski w oczach Kim'a. - Nie, Key, błagam nie, nie, nie....!
- Taeś, chodź tutaj... Już, chodź do ummy.
- Key, zostaw go - ziewnął Choi.
Ale wtedy było już za późno. Key posadził Minniego przy stole i zaczął go karmić.
- A teraz za ummę Key. Leeci samoolociik...
- A za mnie? - pufnął Minho z lekkim uśmiechem.
- Za ciebie nie - powiedział Key złośliwie. - Teraz za Onew hyung'a... A teraz za Jong'a... - kiedy zostało już mniej niż pół łyżki, Kim zebrał to i powiedział. - Teraz dopiero za Minho.
- Yah! - oburzył się Choi, po czym rzucił Taeminowi batonika. - To też możesz zjeść za mnie!
- Nie może, to zje za... - Minho podniósł brew. - Za Taemina!
- ... - podirytowany Żabol usiadł na blacie i położył stopy na cennej desce do krojenia Kibuma. (Deska należała do Kibuma, nikt go na niej nie kroił XD dop. K.N.)
- NIE! - dziki krzyk. - NIE ZROBIŁEŚ TEGO! - wziął nóż z szafki.
- Key spokojnie...
- SPOKOJNIE?! TO MOJA DESKA! MOJA DESKA, ROZUMIESZ?!
W czasie, kiedy Minnie próbował uspokoić Kibum'a, Choi ulotnił się do łazienki.
- DOBRA, DZWONIE DO JONG'A! - słychać było krzyk Taemina.
- Nie, nie nie - Key momentalnie odłożył nóż. - Będę już grzeczny, tylko do niego nie dzwoń...
- Halo... Cześć, Jong... Tak, znowu... Za pięć minut, ok...
Minho wszedł znów do kuchni, śmiejąc się jak pojeb.
- No, młody, lubię cię - powiedział z uznaniem w głosie. Kibum tymczasem stał jak stał, będąc w kompletnym szoku.
- Nie, nie, nie, nie... Kłamiesz... On tu nie przyjdzie... Nie zadzwoniłeś do niego...
W tym samym momencie drzwi otworzyły się i stanął w nich niski, ale dobrze zbudowany blondyn. Zmierzył wzrokiem sytuację w kuchni i zaśmiał się.
- Cześć, Minho. Wpadłbyś czasem na trening, co?
- W twoich snach. Dlaczego ty, karle, trenujesz koszykówkę?
Mina Jonghyuna zrzedła.
- No to... po co dzwoniliście?
- Key miał napad... Znowu. Chciał zabić Choi nożem.
- Ale on położył nogi na mojej desce! - wykrzyknął. Jong tylko spojrzał na dwójkę z politowaniem, podszedł do chłopaka i go przytulił.
- Już jest, ok...
- Fuj, odsuń się, jesteś wieśniakiem - powiedział Key nieznoszącym sprzeciwu głosem. Taemin wytrzeszczył oczy na swoją "ummę". Nie znał go od tej strony. Huh...
- Jest aż tak źle, że mu odwala? - zapytał lekko rozbawiony Jjong.
- Chodź młody. Lepiej, żebyś tego nie widział - mruknął Minho, prowadząc Tae do swojego pokoju.
- Jejkuu, musiałeś mu położyć nogi na tę deskę?
- Nie mogłem się powstrzymać - Choi otworzył przed chłopakiem drzwi. Zaśmiał się cicho, słysząc poirytowane gadanie Key z kuchni. Skończy się jak zwykle, czyli JongKey będą robili bardzo nieprzyzwoite rzeczy. Prawdopodobnie na tej cholernej desce. Zauważył jeszcze jak Taemin otwiera batona od niego. Wszedł do pokoju i usiadł na wielkim fotelu.
Młodszy podążył za nim nieśmiało. Pokój był wyjątkowo czysty i zadbany. W kącie stała gitara. Wskazał na nią.
- Hyung, grasz?
- Tylko trochę... Mogę coś dla ciebie zagrać... Oczywiście jeśli chcesz...
Młodszy pokiwał z entuzjazmem głową i niepewnie przysiadł na łóżku. Usłyszał pierwsze dźwięki i od razu się w nich rozpłynął. Zamknął oczy. Nie zauważył nawet, kiedy piosenka się skończyła.
- Minho, czy mówiłeś prawdę o tym ciasteczku z wrożbą?
Starszy skinął głową, dostrajając gitarę.
- Dlaczego... Dlaczego pomyślałeś, że to mogę być ja?
- Nie zdarzyło mi się jeszcze wrzucić w kałużę kogoś równie ślicznego.
Taemin zaczerwienił się lekko i spuścił wzrok na ręce. Zapomniał, że trzymał batona w jednej z nich, dlatego, żeby się czymś zająć, włożył go sobie do buzi. Choi w tym czasie uśmiechnął się łagodnie.
- Jakim cudem wytrzymałeś z Key od dziecka? - zapytał, śmiejąc się cicho.
- Właściwie, to nie od dziecka. Poznaliśmy się kiedy miałem jakieś dwanaście może trzynaście lat. On już wtedy był bardzo nadopiekuńczy. Pamiętam jak Onew skręcił kostkę. Codziennie do niego przychodził...
- Oj, biedny Kurczak, zgaduję, że ten kretyn skręcił mu drugą... - mruknął Minho, śmiejąc się cicho.
- Nie mów tak o nim... Po prostu, myślał że go nie przypilnował.
Minho nie mógł powstrzymać śmiechu.
- Boże, ty naprawdę jesteś zupełnie inny od brata.
- Dlaczego wszyscy nas porównują? To takie frustrujące!
- Jesteście rodzeństwem. Poza tym, kiedy zna się Onew, trudno uwierzyć, że ma młodszego brata, który nie potyka się o wszystko łącznie z własnymi nogami.
Na to stwierdzenie Minnie uśmiechnął się lekko. Pamiętał jak Onew, kiedyś rozwalił wystawę świąteczną, bo potknął się o jedną z kurtyn.
-No, hyung, jestem w stanie przyznać ci rację.
Usłyszeli z dołu hałas. Choi uśmiechnął się wrednie.
- Co myślisz o zrobieniu im kawału?
- Tak! - krzyknął entuzjastycznie. Zerwał się z łóżka i popatrzył na starszego, czekając na instrukcje.
- Wyjdziemy z pokoju. Poczekaj muszę wziąć aparat...
Tae poprawił rudą grzywkę, obserwując każdy ruch znajomego. Kochał psikusy.
Zaczęli powoli wychodzić z pokoju. Stanęli przy framudze do drzwi kuchennych. Tae musiał zakryć usta dłonią, kiedy do jego uszu dobiegły stłumione jęki. Minho przewrócił tylko oczami, przyzwyczajony do tego, że ta para nie umiała zachować się cicho. Tae jednak złapał go za nadgarstek.
- Dajmy im trochę czasu dla siebie- zasugerował. Pierwszy raz w życiu rezygnował z psikusa, ale czego się nie robi dla kochanej ummy?
Choi jednak nie chciał się poddać.
Już chciał wyskoczyć z aparatem, gdy poczuł nieco mocniejszy uścisk na nadgarstku. Uparta istota. Spojrzał kątem oka na młodszego i aż się zapowietrzył. Różowe policzki, oczy błyszczące determinacją... Nie mógł się powstrzymać. Przycisnął młodszego do ściany i go pocałował. Zdziwił się, kiedy Minnie oddał pocałunek. Taemin tymczasem przyciągnął go jeszcze bliżej. To było nienormalne. Całował się z facetem, którego prawie zupełnie nie znał, ale chciał tego odkąd tylko go zobaczył.
Minho odsunął się od niego na chwilę, by podziwiać piękną twarz.
- Mieliśmy im zrobić psikusa - wyszeptał. Nagle stało się coś dziwnego. To znaczy... Oni znów się pocałowali, tylko... Tylko przebiegła przez nich jakaś iskra. Taemin wplótł palce we włosy starszego, chcąc znaleźć się jeszcze bliżej.
Magiczną chwilę, zepsuł Onew, który nie dość, że ma super wyczucie czasu to jeszcze potknął się o czyjeś buty.
- O cho... Moment - zatrzymał się w kuchni, z której na szczęście zwiali JongKey. Zmrużył oczy, patrząc na Minho. Minho całującego Taemi... CO? Co tu robił Taemin? I dlaczego oni się całowali?
- Minnie, co ty tutaj robisz? - zapytał zdezorientowany.
Cóż, wcale nie zdziwił się, gdy młodszy nie odpowiedział. W końcu byli zbyt zajęci z Minho pożeraniem swoich twarzy. Ale... Dlaczego? Czyżby jego mały braciszek był gejem? I skąd on znał Minho? I... Fuj.
- Wolę kurczaki - mruknął tylko i wszedł do salonu. - Ojezu, co za spedalony dom!
Już miał opieprzyć JongKey za to, że zostawili otwarte drzwi do swojego pokoju i widać, co tam robią, ale nagle cofnął się. Jakaś nieskurczakowana część jego duszy zdała sobie sprawę...
- CHOI MINHO! - wrzasnął na całe gardło. Choi akurat dobierał się do szyi jego brata. Od razu oderwał usta od Minniego. Szykują się kłopoty.
- Hyung... - zauważył Taemin, patrząc na brata lekko zamglonym wzrokiem.- Hej, hyung. Jak się masz?
- JAK JA SIĘ MAM?
Minho spojrzał błagalnie na najmłodszego i ostrożnie stanął przed nim, osłaniając go przed ewentualnym atakiem.
- No właśnie, jak się masz, hyung? Dawno cię nie widziałem - powiedział, pozwalając Taeminowi rysować po swoich plecach.
- Widzieliśmy się wczoraj - odparł buntowniczym tonem.
- No właśnie... W ciągu jednego dnia tyle może się zmienić...
- Nie mydl mi oczu, ok? Może i jestem fajtłapą, ale nie jestem głupi.
- Naprawdę?  - mruknął Taemin zza pleców Minho. Ten spojrzał na niego, prosząc wzrokiem, by nie pogarszał sytuacji. Za późno. Onew odepchnął Minho i stanął twarzą w twarz z bratem. W tej chwili widać było, że naprawdę są rodzeństwem.
Taemin przesunął się jeszcze bardziej w stronę Minho.
- Co powiedziałeś? - zapytał starszy Lee. Taemin przełknął ślinę. Zapomniał, że jego brat miał jednak te umiejętności przywódcze i potrafił być naprawdę straszny.
- N-nie denerwuj się Onew... To nic takiego...
- NIC TAKIEGO? NIC TAKIEGO?!
Rudowłosy zbladł nieco i zrobił krok w stronę Minho. Onew chyba się opamiętał, bo momentalnie stanął jak wryty.
- Przepraszam Minnie... Nie powinienem był krzyczeć... Tylko... Pamiętasz co ostatnio się stało...?
- Jeśli masz na myśli incydent, przez który umówiłeś się z facetem nielubiącym kurczaków, to nie mam zamiaru powtarzać twojego błędu. Nigdy nie wejdę w toksyczny związek z kurczakami.
- Wiesz, że nie o tym mówię... - spojrzał na niego sugestywnie.
- Nie... Onew... Mieliśmy o tym zapomnieć, pamiętasz...? Obiecałeś mi to... Obiecałeś...
Minho stanął za najmłodszym i delikatnie go objął.
Po twarzy Tae płynęły łzy.
- Minnie, za to też przepraszam...
- Minnie...? Minnie co się stało? - głos Key rozbrzmiał dookoła. - Nie, powiedzcie, że to nie jest to, o czym myślę...? Taeminnie, spokojnie to już było i się nie powtórzy - porwał Choi płaczącego chłopaka, przyciskając go do siebie.
- Czy ktoś powie mi, do cholery, o co chodzi?
Taemin niepewnie spojrzał na osobę pytającą, czyli Minho. Lekko pokręcił głową, ocierając łzy.
- Było, minęło. Nie ma co rozpamiętywać - powiedział, odchrząknąwszy uprzednio. Choi skinął lekko głową i odebrał Kibumowi najmłodszego, z powrotem więżąc go w swoich ramionach.
- Powiesz mi... Kiedyś... Prawda? - zapytał wprost do jego ucha, żeby tylko on miał możliwość go usłyszeć.
Minnie pokiwał głową.
- Może kiedyś... - odpowiedział równie cicho.
- Ej, ludzie! - wrzasnął nagle bardzo entuzjastycznie Onew. - Idziemy na kurczaki? - widząc spojrzenia reszty, dodał:
- I jakieś Bubble Tea? Znam knajpę niedaleko, gdzie sprzedają to i to!
- Nie idę na żadne kurczaki - powiedział buntowniczym tonem Taemin, po czym ostentacyjnie odwrócił się od starszego brata. Jego wzrok powędrował do ciemnych oczu Minho. Tak krótko go znał, ale to się nie liczyło. Może Onew nie wspominał przyjaciołom, że ma brata, ale swojemu bratu chętnie opowiadał o przyjaciołach. Tae sporo więc o nich wiedział. Ale co innego było wiedzieć o istnieniu Choi Minho, a stać tuż obok i czuć jego upajający zapach.
- My się z chęcią wybierzemy! - krzyknął Key, a Jonghyun, nie do końca wiedząc co wybrać po prostu bezsensownie kiwnął głową.
Minho nachylił się i lekko musnął ustami ucho młodszego z braci Lee.
- Czyżbyśmy zostawali sami?
- Mhm...
- My tu jeszcze je...
- Nie, wcale nie, Onew! My już się zebraliśmy! Chodź, bo ci kurczaki wystygnął! - ponaglał starszego Kibum. - A ja chcę moje Bubble Tea... I lepiej, żeby ta twoja knajpka była dobra albo inaczej... Ty się módl, żeby taka była, bo inaczej moje Bubble Tea wyląduje na twoim kurczakowym łbie...
Jinki potulnie pokiwał głową.
- A lubrykant jest w szafce - Key wskazał wspomniany mebel.
- Umma! - Taemin aż schował twarz w koszulce Minho, nie chcąc pokazywać rumieńców.
- Tak tylko mówię - Kibum puścił im oczko.
- Geez, co za ludzie? - spytał Taemin po wyjściu trójki chłopaków.
- Z jednym z nich mieszkam...
„A drugi ciągle przychodzi się z nim pieprzyć”, dodał Minho w myślach, śmiejąc się cicho i delikatnie głaszcząc rude włosy młodszego.
- To... Na czym stanęliśmy? - powiedział Minnie, mrucząc. Żabol znowu zaczął dobierać się do jego szyi. Młodszy oplótł jego kark ramionami.
- Chyba lepiej będzie, jeśli przeniesiemy się do pokoju - wyszeptał Minho i wziął chłopaka na ręce. Zaniósł go do pokoju. Znał cały dom na pamięć, więc w drodze mógł dalej zajmować się jasną szyją młodszego. Położył go na łóżko.
❤❤❤
Pocałowali się, ale była w tym jakaś potrzeba bliskości. Oderwali się od siebie dopiero wtedy, gdy zabrakło im tchu. Minho delikatnie odchylił głowę młodszego, poświęcając trochę uwagi jego obojczykom. Znalazł w ten sposób najwrażliwsze miejsce na ciele chłopaka, sądząc po jego szybkim oddechu. Uśmiechnął się lekko i przygryzł skórę w tym wrażliwym miejscu. Chłopak jęknął cicho i podciągnął starszego na wysokość swojej twarzy. Minho z łobuzerskim uśmiechem spojrzał rudzielcowi w oczy. Błyszczały jeszcze bardziej, policzki były zarumienione, a usta lekko uchylone.
- Jesteś piękny - mruknął z zachwytem, gładząc zaróżowioną twarz. Taemin zarumienił się jeszcze bardziej. Postanowił odwrócić uwagę starszego i przyciągnął go do kolejnego pocałunku. Minho powoli zaczął rozpinać koszulę młodszego. Gdy był w połowie, oderwał się od kuszących ust chłopaka, by znowu zająć się jego obojczykami.
-...Minho...z-zaraz...
- Ciii... - starszy pogłaskał Minniego po włosach.
Młodszy usiłował się powstrzymać, ale jęknął cicho, natychmiast rumieniąc się jeszcze mocniej. Minho w tym czasie pocałował go w nosek.
- Jesteś śliczny, Lee Taeminie, gdybym wiedział wcześniej, że Onew ma brata... I to takiego brata to...
- Przyszedłbyś w nocy mnie zgwałcić? - zapytał rozbawiony Tae, ale zaraz jęknął, bo usta starszego znów znalazły się przy jego obojczykach.
- Zgwałcić... ciebie? Nigdy w życiu!
Młodszy zaśmiał się cicho.
- Myślisz, że ktoś ci w to uwierzy?
- A czy te oczy mogą kłamać?
- Kto cię tam wie - mruknął, pozwalając na dalsze molestowanie obojczyków.
Oczywiście żabol wiedział, że chłopak pod nim będzie miał malinki... Dużo malinek. No, ale co go to obchodziło? Taemin był śliczny i... Jego... To znaczy chyba...
- Jesteś mój - powiedział cicho, przysysając się do jego obojczyka na dłuższą chwilę. Taemin przymknął nieco oczy, pozwalając starszemu na wszystko. Na wszystko znaczy dosłownie wszystko. Wszystkie wszystko, jakie tylko istniało. Czekolada... Bita śmietana z bitą śmietaną... Truuskawki...
Albo po prostu zdarcie z siebie bluzki. Cóż, i to właśnie nastąpiło.
Minho przejechał dłońmi po gładkim brzuchu Tae. Uśmiechnął się i zawędrował nieco wyżej, na jasną klatkę piersiową. Ścisnął palcami brodawkę, słysząc przy tym kompozycję cudownych jęków Taemina. Zamknął mu usta namiętnym pocałunkiem, bojąc się, że jeszcze chwila, a rzuci się na niego. Młodszy objął jego szyję i przyciągnął do siebie jeszcze bliżej.
Dłonie starszego powędrowały znowu do jego sutków. Oderwał się od jego ust i zaczął znaczyć ścieżkę pocałunkami coraz niżej. Gdy musnął spierzchniętymi wargi jedną ze stwardniałych brodawek, z ust Taemina wyrwał się zaskoczony pisk.
- Taemin-ah, wydajesz takie piękne dźwięki - uśmiechnął się i powtórzył czynność. Młodszy zacisnął usta, czując dreszcze wędrujące po całym jego ciele. Minho zjechał jeszcze niżej, pozostawiając na Minnie'm mokre ślady ustami. Przejechał językiem po jego pępku, po czym złożył wilgotny pocałunek na biodrze. Tae wypchnał biodra do przodu, oddychając ciężko. Dziwne uczucie formowało się w jego podbrzuszu i zupełnie nie wiedział, co zrobić. Gdy poczuł wilgotne usta starszego po wewnętrznej stronie swojego uda, jęknął głośno. Rozszerzył nogi jeszcze bardziej, chcąc by starszy wreszcie coś zrobił. Minho uniósł jego nogi, delikatnie krążąc językiem wokół jego wejścia. Włożył w Tae jednego palca i zaczął delikatnie nim poruszać. Młodszy spiął się pod wpływem obcego uczucia.
- Rozluźnij się... Proszę... - kiedy Taemin spojrzał w czekoladowe oczy, doznał dziwnego, przyjemnego, ale dalej dziwnego uczucia. Zagryzł wargę i postąpił zgodnie z poleceniem starszego chłopaka. Minho zaczął powoli go przygotowywać. Starał się nie zrobić młodszemu krzywdy, by odwrócić jego uwagę, całował go delikatnie po szyi, obojczykach i szczęce. Kiedy stwierdził, że chłopak jest gotowy wsunął w niego delikatnie swojego penisa. Taemin zacisnął powieki, by ukryć łzy zbierające się pod nimi. Minho spojrzał na niego z czułością i wytarł mu z policzków słone kropelki, którym udało się wydostać.
Czekał, aż młodszy przyzwyczai się do nieznanego uczucia. Minnie poczuł nagle na ustach pocałunki, dotykiem przypominające skrzydła motyla. Zaczął je odwzajemniać, powoli przyzwyczajając się do obcego uczucia. Minho poruszył się lekko. Zacisnął zęby, by nie stracić nad sobą panowania. Taemin jęknął cicho, szarpiąc biodrami w przód i w tył. Teraz, kiedy przyzwyczaił się już do wielkości penisa Minho, zaczynał się niecierpliwić.
- Minho... Z-zaczynaj... - wyszeptał, bo chłopak zamknął powieki. Starszy spojrzał na niego i po raz kolejny zachwycił się. Cóż, nie mógł pozwolić swojej księżniczce czekać. Poruszył się powoli, wzdychając jednocześnie. Tae jęknął prześlicznie i zarumienił się jeszcze mocniej. Jego oczy zamglone były czystym pożądaniem. Minho zamknął mu usta pocałunkiem, zaczynając się poruszać powolnym, jednostajnym tempem. Bezdźwięczne jęki tonęły w ich ustach. Żabol przyspieszył rytm i złapał między ich ciałami za męskość Taemina. Rudzielec oderwał się od jego ust i jęknął głośno, zupełnie zaskoczony. Mamrotał jakieś niezrozumiałe słowa do ucha Minho, kiedy ten pochylił się i zaczął składać delikatne pocałunki na jego obojczykach.
- Mocniej... - wymruczał, łapiąc za brązowe kosmyki. Żabol wbił się w niego z jeszcze większą siłą. Sądząc po donośnym jęku chłopaka pod nim, trafił w prostatę. Taemin przejechał paznokciami po jego plecach, jęcząc głośno jego imię.
- Mmmm-Minnie, ja zaraz...
- Zrób... To we... Mnie... - wydusił.
Minho przyspieszył jeszcze bardziej swoje ruchy, co chwilę uderzając w czuły punkt młodszego. W końcu jęknął głośno, opierając się czołem o czoło kochanka i rozlał się w jego wnętrzu. Po chwili po ich brzuchach pociekło więcej białej mazi. Żabol wysunął się z niego, położył się na boku i przytulił do siebie chłopaka.
❤❤❤
Tae uspokajał oddech, wtulając się w ciepłą klatkę piersiową.
- Minho, ja... Chyba cię kocham...
Starszy uśmiechnął się czule. Znał tego chłopaka... jeden dzień? Tak, ale co z tego? To dziwne uczucie, które oznajmiało swoje istnienie przyspieszonym biciem serca nie patrzyło na czas znajomości.
- Ja ciebie też, Minnie - powiedział cicho.
Ciasteczko miało rację.
Jak zawsze.
W tym samym czasie Lee Jinki siedział i czekał na swoje kurczaki, podjadając darmowe ciastka z wróżbą. Wyciągnął kolejny papierek. "Podnieś głowę, miłość jest bliżej, niż myślisz".
- Pańskie kurczaki.
Popatrzył na kelnera. Wysoki, czarnowłosy mężczyzna uśmiechał się do niego czarująco.
- Dziękuję - wydukał Onew.
-Tak w ogóle to jestem Kris... wyskoczymy gdzieś?
- Onew... T-tak, super, dlaczegoby nie... W sumie, to...
- Kończę za pięć minut.
- O... Ok... Mi pasuje... - Onew zaczerwienił się lekko.
A gdzieś tam przed knajpką pewna para znana jako JongKey obściskiwała się, nie wiedząc o istnieniu reszty świata. Jonghyun oderwał się na chwilę od Kibum'a i wskazał głową, aby popatrzył w tamtą stronę.
- My to potrafimy dzieci na porządnych homosiów wychować... - powiedział Key, po czym powrócił do przerwanej czynności.
I ta historia zostanie zakończona właśnie w tym momencie - kiedy dwie szczęśliwe pary czują wzajemną miłość, a dwoje młodych mężczyzn odnajduje nową drogę życia...
~Kooonieec


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pokornie prosiwszy o komentarze <3

środa, 28 października 2015

OMG

Nieco ponad 2 miesiące temu dziękowałyśmy za 1000 wejść.
Teraz ta liczba się podwoiła.

maj
gasz ;-;
Nawet nie jestem w stanie napisać porządnego dziękującego shota, bo tak jakby siedzę w trzech ręcznikach na głowie i farbuję włosy henną. Strasznie mi mózg przegrzewa.
W każdym razie w imieniu swoim i Nettie bardzo dziękuję <3333333
[tu powinny być podziękowania od niej i pewnie będą później, bo teraz jej życiowym problemem jest kupno dywanu. Powodzenia, skarbie ^^]
Tymczasem łapcie to. Efekt całonocnego siedzenia na urodzinach noony. Pisownia oryginalna XDDDD
Jezu, to jest skopane <3333
Znajdziecie to też na blogu noony, o TU
-Kim Naree <3333
~~~~~~~~~~~~~
Autor: Yukio „Yuu” Shinigami, Kim Naree
Gatunek: komedia
Pairing: OnChicken, 2Min, Jongkey i wszystko co możliwe
Tytuł:   To jest właśnie, będzie coś mądrego     
- Kim! Him! Chan!
- Nie rozumiem. Możesz powtórzyć?
- Kim! Him! Chan!
Nie rozumiem. Możesz powtórzyć?
- DUPA!
- Przestań znęcać się nad tym „google”... - powiedział Minho.
- Ale... Minho... KURCZAKI!
- Jakie... Onew znowu zaczynasz? Co na to Dara noona?
- Zostawiłem ją.
- Co?! - Minho upuścił szklankę.
- Kurczaki były ze mną 24 lata, Sandara tylko pół roku.
- Ale...
- Żadne 'ale', po prostu... KOCHAM KURCZAKI... Wy mnie wogóle nie rozumiecie!
- Onew uspokój się...
- Minho gdzie jest mleko bananowe?
- Dlaczego KURCZAKI? DLACZEGO... KURCZAKI?
- Ale... mleko bananowe?
- Żadne mleko... Tylko KURCZAKI!
- Hej, ma ktoś pożyczyć kasę? Dużo kasy? - do kuchni wszedł Kris. Nie żeby ktoś go wpuszczał. EXO lubili przychodzić bez ostrzeżenia.
- Na chuj ci kasa? - zdziwił się Jonghyun.
- Wyjątkowo nie dla mnie. Nowa kolekcja Gucci'ego, a Tao nie stać, więc ryczy w pokoju.
- KURCZAKI, CZEMUŻ WY JESTEŚCIE KURCZAKAMI?
- Ktoś powiedział 'Gucci'? - zapytał Key, wbiegając do kuchni.
- I co ty głupi Chinolu zrobiłeś? - jęknął Dino.
- Jongie, kochanie, słyszałeś?
- WY NIETOLERANCYJNI, KURCZĘ LUDZIE!!!
- Co? - powiedzieli chórem wszyscy.
- Już nic! - po czym Onew wybiegł z płaczem, pocieszyć się kurczami.
- A jemu co znowu?
- Kurczaki...
Do kuchni wbiegli Kaisoo i HunHan kłócąc się o wyższość kajdanek nad sznurami.
- Yehet! Ohorat!
- Sehunnie, ciszej kochanie... Wiemy, że nie umiesz mówić po angielsku, darling...
- Bita śmietana z bitą śmietaną!
- Dobrze kochanie... - Luhan się poddał.
- Kyungie, bolało jak spadłeś z nieba?
- Kai, błagam...
- Ale misiek...
- Nie.
Nagle wchodzą Baekyeole.
- Baek jestem głodny...
- A co byś zjadł?
- Bekon... - to powiedziawszy zmierzył biednego Baekhyun'a wygłodniałym spojrzeniem. - Misiu, wyglądasz smakowicie...
- Jezu - burknął zniesmaczony Taemin, wbijając słomkę w kartonik. Minho w tym czasie rozbierał go wzrokiem.
- Wsadziłbym ci - mruknął.
- CO?!
- Słomkę w mleko bananowe.
- Mam pomysł! - Onew wpadł do kuchni z kurczakiem w ręce. - Obejrzyjmy „Ring”.
- Cooo...! - pisnął Kyungsoo.
- Tak! - krzyknął Kai w tym samym czasie.
D***
Po filmie zadzwonił telefon D.O.
- Nie...! To na pewno ta dziewczynka!
- Spokojnie Dyo - Kai wziął telefon swojego chłopaka. - Halo?
- Dzień dobry. Czy mam przyjemność rozmawiać z przyjacielem pana Do Kyungsoo?
- Tak, czy coś się stało?
- Pan Do jest podejrzany o kradzież 6 kilogramów ziemniaków...
- Przepraszam, co...? Misiu, ukradłeś dzisiaj jakieś ziemniaki?
- ... jest poszukiwany na terenie całej Korei...
- Ale...
- Jeżeli się z panen skontaktuje, proszę o informacje.
- Tak, proszę bardzo...
- Kai...
- Czekaj Kyungie...
- Do widzenia i miłej nocy życzą... Werbelek proszę... Dududududum... Chen i Xiumin!
- CO?!
- Narazie, Kai!
Słychać było jeszcze tupot stóp na korytarzu, na górze. Po chwili Kai, zrywając się z miejsca, krzyknął:
- No ja ich zabiję, za straszenie mojego Dyo-misia! - i już go nie było.
D***
- Chanyeol! Chanyeol obudź się! - szeptał gorączkowo Baek. - Chanyeol! Chanyeol telewizor się sam włączył... Chanyeol... Chanyeol!
- Baek... błagam... nie buuuuuudź mnie! Baek... - przerwał mu głośny pisk.
- Chanyeol... AAA! Telewizor, telefon! Tefelon, tewelizor!
Na ekranie pojawiło się coś, czego się nie spodziewali.
Coś straszniejszego niż najstraszniejszy horror.
Coś, co wywołało ich głośny wrzask.
Key bez makijażu.
- AAAAA!!!
- Gratuluję! Przeszliście drugi etap „Wkręceni przez XiuChen”! Rywalizujecie z Kaisoo! - wydarł się Minseok wbiegając do pokoju z dzikim wrzaskiem.
Chanyeol zachichotał, za to Baek złapał swoją śmiertelną broń... Eyeliner. Xiumin wybiegł z jeszcze głośniejszym krzykiem.
D***
Minho siedział w rogu pokoju i czytał ksiązkę. Nagle Minnie obudził się z głośnym krzykiem. Minho podniósł głowe, a grzywka zasłoniła mu oczy. Taemin krzyknął jeszcze głośniej:
- AAA! Zostaw mnie, zostaw mnie! Zostaw mnie! - robiąc karate jastrzębia.
Do pokoju wszedł Chen.
- Taemin... Zamknij się. Ludzie spać nie mogą.
- Ale ONA tam siedzi, Chen!
- Tak, twoja „dziewczyna”, Minho, siedzi tam i czyta książkę.
- To jest SAMARA!
- Nie to Minho. Zamknij się i idź spać. Dobra idę, chyba Xiumin mnie woła... Branoc.
-...
- Minho...
- Co? - powiedział Żabol mrocznym jak Samara głosem.
- Co ty tam robisz?
- Dzwonię do ludzi, bo muszę ich zabić... - powiedział ironicznie.
- Minho, nie strasz mnie...
- Teraz ciebie też muszę zabić...
-...
-...
- Minho?
- Tak?
- Czemu Jongdae u nas śpi?
- Nie wiem, kocha... CZEKAJ, ON U NAS ŚPI?!
D***
- Kurczaki, kurczaki, kurczaki... Powstańcie!
Jeden z nich nagle przemówił:
- Onew pobierzmy się błagam... Nie czujesz mięty, khym khym, kurczaka?
- Oczywiście, że tak. Czy ja mogę cię pocałować?
- Tak, bierz mnie Onew!
Kiedy chłopak przybliżał swoją twarz do bliżej nieokreślonej części kurczaka coś zaświeciło, pyknęło, a kurczak znowu leżał na blacie.
- Co...?
- Mamy cię, Onew! - wykrzyknął Minseok z aparatem w dłoni.
D***
- Boże, mam ich tak bardzo po uszy - jęknął Kibum, patrząc na snujących się po backstage'u Xiumina i Chena.
- Oj tam, kocie. To nawet zabawne jest.
- ZABAWNE?! To my jesteśmy następni na liście ofiar. Tuż przed koncertem SM?
- Wyluzuj Bummie... Co?!
- O co chodzi?
- Dostałem wiadomość! Od prezesa. Chce się ze mną widzieć.
- Jongie, to może być podstęp...
- Nie no coś ty! Od prezesa...
Później
- Panie prezesie, już jestem!
- Witaj, Jonghyun - w zasięgu jego wzroku pojawił się staruszek trzymający w ręce nożyczki.
- AAA! „NAJŚCIE”! - wrzasnął Key, cofając się. Jonghyun parsknął śmiechem.
- High-five, chłopaki. To było mocne.
- Starałem się - zachichotał Chen. Staruszek, czyli Xiumin, zachichotał.
- No jakimś cudem dałem radę.
- AAAA! UCIEKAJCIE! AAAAAAA! ON MA NOŻYCZKI!!!
- Dzięki chłopaki - jego przyjaciel przybił mu piątkę ze słodkim uśmiechem.
- NIENAWIDZĘ WAS!!!
D***
JongKey, Onchicken, 2Min, Baekyeol, Kaisoo i HunHan siedzieli przy wielkim okrągłym stole.
- Wkręćmy ich, że mają nożyczkofobię.
- Ale nazwijmy to jakoś tak... Po łacinie! Włączę 'google tłumacz'... „Brancchiofobia”.
- Tak, ale co zrobimy?
- Mam inny pomysł!
Spojrzenia wszystkich spoczęły na rozradowanym Luhanie.
- Wrzucimy ich do beczki z kwasem? - zainteresował się Chanyeol.
- Nie. Sprawimy, że będą zajęci czymś innym niż nami.
- ????!!!
- Sobą - szepnął złowieszczo jelonek. Zapadła cisza.
- To genialne, kocham cię! - ucieszył się Sehun.
- Napiszemy listy! - podskoczył Key. - Niby od prezesa. Sesja do magazynu. Xiu będzie musiał ubrać się w coś super sexy.
- Ale skąd weźmiemy taki strój? -  Lu przygryzł wargę.
- Coś się znajdzie...
D***
/Na dachu jakiegoś budynku w Korei/
- Czy wszyscy są gotowi? - zapytał cicho Lu.
- Tak.
Zobaczyli wchodzących na dach Xiu  i Chena - obydwoje z innych stron. Cała „Ekipa Zemsty” w mgnieniu oka schowała się za balustradą. Wszyscy byli na górze, więc parka nie miała szans ich zobaczyć. Xiumin był ubrany w czarne skórzane spodnie i białą bokserkę, a Chen na odwrót. Spojrzeli po sobie i zdrętwieli.
- Nie! - krzyknęli we dwoje. Już wiedzieli, że ich mini-psikusy nie spodobały się reszcie.
Taorisom nic nie zrobili, ale że nie mieli nic do roboty pykali zdjęcia i nagrywali filmy.
Lulu uśmiechnął się słodko-strasznie. Oj... Żartownisie nie wiedzieli co się święci.
Zauważyli jak Chen i Xiu w akcie desperacji próbowali uciec lecz Chanyeol i Minho skutecznie im to uniemożliwili. Reszta w tym czasie podniosła się z klęczek. Powoli schodzili po schodach. Minseok wydarł się przeraźliwie. Chen stał i patrzył z obojętną miną na „Ekipę Zemsty”, przestał się już nawet wyrywać. Jedyne co go zdziwiło to to, że ofiary ich wcześniejszych żartów mają na sobie płaszcze przeciwdeszczowe.
- Yehet! Ohorat! - wykrzyknął Sehun, a Luhan zrobił facepalma. - START!
W stronę chłopaków wyleciało coś niezidentyfikowanej masy. Nie wiedzieli co, bo zamknęli oczy. Po chwili Xiu oblizał usta, ale zamiast ich zwykłego smaku poczuł słodycz bitej śmietany i czekolady, i truskawki... To były...
- TORTY! - wykrzyknął, a Chen otworzył oczy. Hm... W takim razie to już nie jest „Ekipa Zemsty” lecz „Kraina Słodkości”. Na czym to ja... „Kraina Słodkości” leżała na podłodze, zwijając się ze śmiechu. Po chwili wszyscy byli w słodkiej mazi.
- Moje...! Moje spodnie są całe ubabrane! Kto je teraz zaniesie do pralni?! - „Kraina Słodkości” roześmiała się jeszcze bardziej. - Wy niewychowańce jedne, chamy głupie! - krzyczał histerycznie Xiumin.
- Spokojnie... - powiedział Chen, przytulając rozhisteryzowanego chłopaka do siebie. - To tylko tort przecież... No już...
Na ten akt czułości wszyscy zrobili zgodne 'Awww' i zaczęli się rozchodzić.
- Yah! Jongdae, puść mnie... - mruknął zakłopotany Xiu.
- Nie - zachichotał trolling dancing machine, liżąc go po policzku.
- Co robisz?! - pisknął, usiłując się odsunąć jak najdalej. Masz tort na policzku... Jesteś słodziutki, Seokkie~ ❤
- A ty dziwny °-°
- Aw, nawet na ustach ci zostało.
- Nie prób...
Chen uśmiechnął się słodko i uciszył go słodko-słodkim (dosłownie) pocałunkiem.
- O fuj, geje! - jęknął Tao, obserwując ich zza aparatu. Zmarszczył brwi i pozwolił Krisowi cmoknąć się w nos. - Kochanie...? Gucci? - zamruczał z nadzieją.
KONIEC. 

czwartek, 22 października 2015

Opętany, cz. 5

Z dedykacją dla pewnej małej istoty, która potrafi jednym słowem wywołać uśmiech na twarzy. 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-To nic, prawda?- zapytał spanikowany Key. Minho wyciągnął dłoń, jakby chciał dotknąć znaku na widmowym ciele.
-Bardzo cię boli?- zapytał cicho. Taemin pokręcił głową i nagle syknął. Na jego nadgarstku nagle pojawiły się mocne odciski. Spojrzał na nie wielkimi oczami.
~Łańcuch~ szepnął. Popatrzył z przerażeniem na drugi nadgarstek. To samo.
-To zdecydowanie nie jest nic- Kibum nagle odzyskał zimną krew.
~Hyung... To ono~ nieduch lekko pociągnął Minho za włosy. Ten wzdrygnął się.
-Bolało. Co "ono"?
~Moje ciało. Coś złego dzieje się z moim ciałem. 
Zapadła cisza, zarówno mentalna, jak i ta zewnętrzna.
-Musimy znaleźć je szybciej, niż nam się zdawało.
Minho popatrzył na ponurego blondyna, który rysował palcem po swoim własnym kolanie. Sytuacja nagle stała się o wiele poważniejsza.
~Już jest ok. Nie boli~ "powiedział" Taemin. Czuł zmartwienie Choi emanujące od niego jak aura. W pewnym sensie mieszkał w jego głowie, więc emocje uderzały go z podwójną siłą. Nie chciał, żeby starszy się martwił, nie z jego powodu.
~A teraz lepiej zajmijmy się Jonghyunem-hyungiem.
-Ktoś się znęca nad twoim ciałem, a ty chcesz poświęcić czas na rozwiązywanie problemów miłosnych Kibuma?- Minho uniósł brwi, kompletnie wytrącony z równowagi.
-Tae, nie musisz tego robić...
~Ale ja chcę!~ najmłodszy tupnął widmową nogą. Niestety na podłodze nie zrobiło to żadnego wrażenia.
-Okay. Ale musimy się dowiedzieć, gdzie twoje ciało. Wiesz o tym?- Choi popatrzył na niego z irytacją. Aish, ten dzieciak...
~Wiem!~ westchnął ten, poprawiając karmelowe kosmyki swoich włosów. I cholernie się boję, dodał w myślach. Dobrze wiedział, że świat nie jest cukierkowy. Nie będzie mógł przemieszczać się z wiatrem, wchodzić na przedstawienia bez biletu, kontrolować snów i wyobraźni Minho... Uśmiechnął się pod nosem, zaraz jednak stracił humor. O budzeniu się ze śpiączki czytał całkiem sporo. Włamanie się do biblioteki uniwersytetów medycznych? Żaden problem dla chłopaka bez ciała. Pacjenci po śpiączce często mieli amnezję. Z czasem odzyskiwali pamięć. Odnotowano przypadki poznawania obcych ludzi albo chociaż kojarzenia ich. Była też mała, odręczna notka o podróżach poza ciałem podczas śpiączki. Że pacjent wybierał kogoś, z kim mógł się skontaktować. Reszty notatki nie było.
Sporo czasu spędził też przy książkach okultystycznych. Chciał wiedzieć, czym jest. To z jednej z takich książek nauczył się "pojawiania" w snach. Ale to, co zrobił w nocy...
-Minnie.
Podniósł głowę, patrząc z rozkojarzeniem na Choi.
~Coś nie tak, hyung?
-Milczysz od pięciu minut. Nie reagujesz. Przestraszyłeś nas troszkę...
-TROSZKĘ? Wszystko ok? Znowu cię krzywdzą???- Key skakał wokół niego z przerażeniem na twarzy.
~Tylko się zamyśliłem... Przepraszam, eomma~ Lee zamrugał niewinnie. To ugłaskało Kima i wywołało cichy śmiech bruneta.
-Więc co mamy zrobić w sprawie Jjonga?- zainteresował się ten drugi. Kibum zamarł.
-Nic. Dajcie spokój.
-Przecież te wasze zaloty trwają już od liceum. Chyba że po dzisiejszym poranku...- Minho z półkpiącym uśmiechem przysunął się bliżej.
-Przestań. Widzisz, co zrobiłeś? Taemin jest zdeprawowany.
Nieduch faktycznie odwrócił wzrok, chociaż z trochę innych powodów. Ogarnęła go dziwna złość. Czuł się, jakby ten żabol go... Zdradził? Tak, to było to. Na szczęście w rudej główce już narodził się szalony pomysł. Ciągle mając opanowaną minę, zaczął szukać umysłu Minho. Był taki słaby i nieosłonięty, łatwy do znalezienia. Zupełnie inny od umysłu Kibuma, ukrytego za grubym murem. Murem... Obrazów? Najmłodszy nie mógł się powstrzymać i zaczął je oglądać, szybko jednak się wycofał. Tam był Jonghyun. Wszędzie. W każdym obrazie. Młodszy posłał zaskoczonemu tym nagłym najściem medium uśmiech. Key czuł, że ktoś naruszył jego warstwę ochronną. Zawstydził się nieco, szybko odwrócił wzrok.
Taemin tymczasem wrócił do swojego celu. Odnalazł słaby i nieosłonięty umysł Minho, po czym zagłębił się w niego, usiłując ignorować myśli. Znalazł wspomnienie snu i wyciągnął je na sam wierzch. Dodał jeszcze drobny bonus od siebie i szybko wycofał się z umysłu starszego.
Choi drgnął, gdy przed oczami jak żywa stanęła scenka ze snu. Słodki, onieśmielony Minnie...
I nagle scena uległa zmianie. Obserwował powoli rozbierającą się postać. Stała do niego tyłem, ale wszędzie rozpoznałby lekko potargany kucyk w barwie karmelu.
Osoba miała blade plecy, które ukazały się, gdy delikatnie zrzuciła jasną koszulę
-Hyung...- powiedział Taemin zachrypniętym głosem.
-Żabolu? Gdzie odpłynąłeś?
Podniósł gwałtownie głowę. Pierwszym, co napotkał, były pytające spojrzenia pozostałej dwójki. 
~W każdym razie "Wielki Plan Zjednoczenia JongKey" czas zacząć!~ Tae podskoczył w miejscu. 
-Co- Kibum nie podzielał jego entuzjazmu.- Ty masz jakiś plan? 
~Trochę o tym myślałem... Potrafię pojawić się w głowie obcego, trochę jak sumienie... Mógłbym znaleźć naszego Romeo i nakłonić go, żeby tu wrócił i, huh... Zawalczył o ciebie, eomma? 
Zapadła absolutna cisza. 
-Jesteś genialny- powiedział w końcu Minho, bojąc się jednak spojrzeć w widmową twarz. Wizja sprzed minuty wciąż pulsowała w jego umyśle... Nie tylko umyśle zresztą. (IF U KNOW WHAT I MEAN~)
-Nie musisz tego robić... Taeminnie...- powiedział Key słabym głosem. Nieduch radośnie go zignorował, wychodząc z mieszkania tanecznym krokiem. 

*********************************************************************************
Kim Jonghyun był wkurwiony jak nigdy. Nie zdenerwowany, nie zły, tylko wkurwiony. Ktoś ośmielił się dotknąć Kibuma. I tym kimś był jego przyjaciel. Wszystko w nim dygotało ze wściekłości. Jeszcze niewinne spojrzenie samej "ofiary"... 
Tak, Jjong był zdecydowanie wkurwiony. 
-Ten idiota, kretyn, ten...- warczał pod nosem, samemu nie wiedząc, czy mówi o Minho. 
A gdybyś tak wrócił tam i pokazał Key, gdzie jego miejsce?, odezwał się dziwny głos w jego głowie. Zamarł. 
-Ja chyba zwariowałem. 
Przecież to twój Bummie i nie pozwolisz żadnemu żabolowi go odebrać. 
-Głosy w głowie mają rację- Jong potargał w zamyśleniu włosy.- Czemu nie? 
Taemin zachichotał bezgłośnie, obserwując oddalającą się sylwetkę. To było ciekawe. A to, co miało się wydarzyć, zapowiadało się ciekawie. Ruszył w radosnych podskokach, ignorując małą plamkę krwi powstającą na jego bluzie w okolicach biodra. 



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczekuje rzucanych zgniłych pomidorów i innych niesmacznych rzeczy* 
To... Do napisania? 
-Ree

niedziela, 18 października 2015

Krótkie info

Annyeong, Kim Naree z tej strony ^^
Być może ktoś zauważył, że porobiłam odsyłacze.
*Wolna linijka na brawa dla mnie, która w końcu się nauczyła*
W każdym razie w czasie aktualizowania wieloczęściowych dokonałam życiowej decyzji, która pewnie nikogo nie obchodzi. Otóż z bloga usunięte zostało "Good boy, bad..."
Być może kiedyś do tego wrócę, napiszę od nowa i będzie supi. Obecnie jednak pracuję mocno nad Opętanym i nową serią, która skupia się na...
Haha, to będzie niespodzianka. 
Kim Naree jest taka zua XD
Cóż, oprócz tego jedna nowość- od dzisiaj w zakładce KONTAKT znajdziecie moje maile, skype'a i tt. Jakby komuś się chciało, to zapraszam.
Na teraz to tyle, pozdrawiam.
Niestety jutro jest poniedziałek ;-;
~Kim Naree

niedziela, 11 października 2015

Opętany- cz. 4

Znajdował się w sali tanecznej. Cicha muzyka, dużo luster. No i drobna postać stojąca na środku. 
-O, hyung, miło, że wpadłeś. 
Popatrzył na niego wielkimi oczami. 
-T-taemin-ah? 
-Uhh, to brzmi okropnie w twoich ustach- mruknął chłopak, poprawiając karmelowe kosmyki. Uśmiechnął się słodko i podszedł do swojego hyunga, wtulając się w jego ciało. 
-Minnie, jak... 
-Ale co jak?- zdziwił się. 
-Dotknąłeś mnie... 
-Mam przestać?
-Nie, tylko... 
-Ojejuuu, oppa, dziwny dziś jesteś. 
"Oppa?" zapytał sam siebie Minho, ale uznał, że pomyśli nad tym kiedy indziej. Wolał się skupić na delikatnym obejmowaniu drobnego ciałka. 
-Wszystko w porządku? Naprawdę jesteś spięty- mruknął Lee, stając na palcach. Zerknął mu w oczy. 
-Miałem... Zły sen. W tym śnie cię nie znałem, byłeś duchem. Ciągle nie wiem, co jest snem, a co prawdą. 
-To pomogę. Nazywam się Lee Taemin i znamy się od kilku lat. Poznaliśmy się, kiedy byłem w gimnazjum, dokładnie w tej sali. A od dwóch miesięcy my...- rudowłosy opuścił wzrok, rumieniąc się mocno. 
-My...?- zapytał ze złośliwym uśmieszkiem, po czym nachylił się i musnął delikatnie jego wargi. Robił to, co podpowiadała mu podświadomość. 
-Czyżby komuś wróciła pamięć?- Tae owinął mu ramiona wokół szyi. Starszy mruknął z zadowoleniem i mocno pocałował miękkie usta. Koniec złych snów. Jego mały Minnie był tuż obok i nikt nie mógł im...
-KURWA ŻABOLU OBUDŹ SIĘ!
Minho otworzył gwałtownie oczy, patrząc w twarz Key. 
-C-co?- mruknął nieprzytomnie. 
-Musisz. Mnie. Pocałować. 
Przetarł oczy. Ten sen... I wtedy do niego dotarło. 
-Co kurwa? 
-Nie mogę skontaktować się ze swoim dzieckiem, gdy śpisz, a trzymanie cię za rękę jest ewww. 
-I dlatego chcesz mnie pocałować? 
-NO WEEEŹ. 
-Kibum, o co chodzi? Na pewno nie zrobiłbyś tego tylko dla Taemina. 
-Uhhh... Po prostu może to... to... Uhmmm... 
-Chodzi o Jjonga- zgadł brunet, uśmiechając się. 
-No tak- policzki Kima pokryła lekka czerwień. 
-Jest tutaj, prawda? Dobra, zrobię to, o ile będę mógł być świadkiem na waszym ślubie. 
-Co tylko zechcesz, żabciu. Na trzy mnie całuj, ok? Tylko postaraj się realistycznie. 
Brunet westchnął, ogarniając wzrokiem swoją sypialnię. I nagle zamarł. Nieduch o karmelowych włosach siedział na szafie i radośnie machał nogami. Starszemu serce zabiło mocniej na ten widok, sam nie wiedział czemu. Czyżby ze strachu o to niematerialne, kruche ciało? 
-Ok, słyszę kroki- mruknął Kibum. 
Tae uniósł lekko brwi, obserwując sytuację. Klamka lekko drgnęła. 
-Raz dwa trzy. 
Minho zamknął oczy i wyprostował się, by pocałować swojego przyjaciela. 
Jonghyun wszedł do pokoju w tej samej chwili. 
-Key, wiesz może gdzie... o, kurwa. 
Blondyn odsunął się od Żabola z niewinnym uśmiechem. 
-Hmmmm? O, hej, Tae.... ZŁAŹ Z TEJ SZAFY!
Nieduch przewrócił oczami i zgrabnie zeskoczył. 
-Wychodzę- warknął Jong. Chwilę później wszyscy mogli usłyszeć trzaśnięcie drzwiami. 
-Nie do końca tak to miało wyglądać- westchnął Kim, siadając na łóżku. Taemin uśmiechnął się pod nosem i, korzystając z tego, że nikt się nim teraz nie interesował, wpakował się do szafy. Otoczyły go ubrania Minho. Pociągnął nosem. Nic. Dotknął ich. Poczuł tylko nacisk czegoś na swoją skórę. 
Bycie niematerialnym ssie. 
-Ja tylko chciałbym, żeby mnie kochał! Żeby mnie tulił, uśmiechał się...
Nieduch zaśmiał się bezgłośnie słysząc stłumiony głos Key. Jemu takie marzenia były obce. Pamiętał uczucie do swojej zapomnianej rodziny, do Rena, którego traktował jak brata, ale coś takiego? Nigdy nie pragnął, żeby ktoś go całował. Nie chciał z kimś mieszkać, robić mu kawy, witać czułym uśmiechem i pocałunkiem, chodzić z Minho na randki... 
Stop. 
Wyszedł szybko z szafy, bo chociaż nie musiał oddychać, zaczęło mu się wydawać, że brakuje powietrza. 
-O, hej- powiedział cicho Key. 
~Gdzie Minho hyung? 
-Robi śniadanie. I szuka alkoholu. 
~Po cho... 
-Nie wszystko układa się w życiu tak, jakbyśmy chcieli. 
~Chodzi o Jonghyuna, co nie?~ nieduch posłał mu pełne współczucia spojrzenie. 
-Tak.... Chyba tak. 
~Wszystko się ułoży, eomma. 
Na twarzy blondyna wykwitł słaby uśmiech. 
-W sumie... Nawet alkohol nie poprawia humoru tak bardzo, jak nie-do-końca duch, który wylazł z szafy. Co robiłeś w szafie? 
~Nic. Czemu mówisz na głos? 
-Bo mój głos jest zbyt piękny, by go marnować na milczenie. 
~No tak.~ Lee uśmiechnął się pod nosem. Naprawdę polubił tego zapatrzonego w siebie człowieka. No, może nie tak, jak Minho, ale zawsze... 
-Sorry, że przeszkadzam, ale przyniosłem królewnie śniadanie. Taemin-ah, ty coś jesz? 
Nieduch uniósł głowę. Za każdym razem, kiedy patrzył na Choi, ten cały się spinał. Czyżby nie miał wcale takiej dobrej nocy? A może ta noc była aż za dobra? 
~Nie, hyung, nie mam potrzeby jedzenia.~ uśmiechnął się lekko.~Smacznego. 
-Dzięki- Key zachichotał i wgryzł się w kanapkę. Oczywiście w całkowicie gustowny sposób. Najmłodszy przewrócił oczami i zaczął bawić się ich włosami. Przynajmniej ich strukturę czuł. Były mięciutkie jak... coś mięciutkiego. 
-Musimy coś zrobić z tym nieszczęsnym Jonghyunem- oznajmił brunet. Kibum i jego "synek" zgodnie pokiwali głowami. 
~Musimy zrobić coś, żeby przestał się złościć na eommę~ niematerialny chłopak skrzywił się lekko. Pozostała dwójka momentalnie to zauważyła. 
-Minnie? Co ci jest?- zapytał szybko Minho. 
~Ja... nie wiem... boli mnie ręka.
-Bardzo boli? Może coś sobie...
~Hyung, nie rozumiesz. Ja nie czuję bólu, odkąd straciłem ciało. Nie fizycznego. Oprócz wczoraj, kiedy...~ Taemin szybko podwinął rękaw bluzy, a gdy nie zobaczył swojego ramienia, po prostu zrzucił z siebie tę cześć garderoby. Źrenice bruneta rozszerzyły się gwałtownie. 
Na bladym ramieniu Lee znajdował się jakby świeżo wypalony symbol rogu jednorożca.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------

TUDUDUUUUUUM!!!!
I tak oto z dramatyczną końcówką: 
do następnego razu >:3
-Naree

czwartek, 8 października 2015

HunBaek- Jednorożce i żyrafy (collab. z Yuu Shinigami)

Wynurzenia autorskie na końcu
Tytuł: "Jednorożce i żyrafy"

Gatunek: Fluff, komedia
Paring: HunBaek, LayHan
Ostrzeżenia: Ummm. Naćpane Eksoł, karate jaszczomp (XD), ryje mózg
Autorki: Kim Naree & Yuu Shinigami
Był piękny poranek i w dormie EXO panował względny spokój. Co prawda Chanyeol i Kai od rana chodzili dziwnie ucieszeni, co kazało podejrzewać, że Lay znowu przemycił zioło.
-Czy oni znów musieli się najarać? - zawołał Baekhyun, chowając się na balkonie. Dobrze, że było chociaż ciepło.
Tymczasem Suho siedział w kuchni i słyszał wszystko- i narzekanie Baeka, i rechoty najaranego ChanKaiLay'a. Ukrył twarz w dłoniach. Co za zjeby. Dlaczego Kris odszedł, zostawiając go z nimi?
Sehun tymczasem dopiero się obudził. Zamruczał, wstał, otworzył okno, a do jego uszu wdarł się piękny śpiew ptaków.
- Życie jest weselsze w takie...
- Baekhyun... Nie możesz tam siedzieć, hahaha, tak długo, hahaha, latarnia może cię zjeść! Kai powiedz coś! - krzyczał Luhan.
No i czar prysł - pomyślał smutno Hun. Zmarszczył brwi. Luhan? Kai? Zgadywał, że Chanyeol i Lay jarali razem z tą dwójką. Aish, i to podobno on jest maknae. Wyszedł z pokoju, zmierzając od razu do kuchni. Mina $uho mówiła wszystko. Ah, EXO-M i ich dziwny towar. Tym się nie dało nawet porządnie ujarać.
- Dlaczego...
- Baek schował się na balkonie, a te debile nie wiedzą, że u nas nie da zamknąć się go od zewnątrz - powiedział Suho pijąc kawę, ze wzrokiem utkwionym w gazetę.
Sehun zrobił facepalma i wszedł do salonu. Nie spodziewał się tego co tam zobaczył...
 Xiumin, który akurat kręcił butelką, uniósł głowę i zaczerwienił się. Luhan kompletnie zignorował wchodzącego i dalej obściskiwał się z Lay'em. Huna trochę to zabolało, w końcu ten mały, bezwstydny jelonek był kiedyś jego chłopakiem. Szybko odwrócił wzrok od parki i spojrzał w kierunku balkonu. Kai usypiał przy ścianie pewnie zbyt najarany, żeby dalej dręczyć Baekhyuna. Właśnie! Pogoda zmieniła się. Ze słońca pozostało jedynie wspomnienie. Przypomniał sobie, że Baek nienawidzi burzy z pio...
BUM!
Baek wrzasnął dziko.
-OKURWAJAPIERDOLĘ!!!- rozległo się z balkonu. Szarpanie drzwi.
-Jongin, zamknęliście balkon?- warknął najmłodszy. Kolejny piorun sprawił, że balkonowy chłopak rozpłakał się.
- Ratunku! Kai ty głupia gnido! Jak mogłeś! Wiesz, że się boję! AAAA! - bardzo dziewczęcy pisk wydostał się z jego gardła. Kai w tym czasie zaczął śmiać się jakby w ogóle wcześniej nie zasypiał.
Wtedy Sehun ruszył do akcji.
Mocnym kopnięciem rozwalił drzwi balkonowe, po czym przybrał pozycję karate jastrzębia. Szybko jednak zrezygnował z niej na rzecz wejścia na balkon i wyprowadzenia stamtąd skamieniałego ze strachu Bacona.
- Sehunnie, a kto za to zapłaci?
- Ja... Nie wiem... Chyba Suho, nie? On zawsze ma hajs.
Lider jęknął cicho. Znowu on musi płacić za wszystko.
-Ale wy wiecie, że mogliście otworzyć drzwi?- Luhan chyba jako jedyny z osób w salonie nie był najarany, co nie przeszkadzało mu w namiętnym obściskiwaniu się z Lay'em
[2015-10-05 22:29:41] Name Changer Yo In Danger: .
[2015-10-06 16:57:30] Królewna Sehun: -Oh, zamknij się... - powiedział Sehun i spojrzał na Baekhyuna. Brunet miał rozmazany makijaż, łzy dalej spływały mu po twarzy, a policzki były zaróżowione. Następny grzmot zmusił go do bezwiednego przylgnięcia do rękawa Huna. Młodszy pogłaskał Byuna po włosach.
-Baekkie, spokojnie- poprosił, prowadząc go do swojego pokoju- jedynego azylu od zjaranego/ spedalonego Eksoł.
- Uuuuu, Sehunnie i Baekhyun zakochana para!
- Nie zwracaj uwagi na tych idiotów...
Baekhyun w odpowiedzi tylko coś wymamrotał. Czuł się zbyt oszołomiony burzą i umiejętnościami karate ich maknae. Kiedy byli już w pokoju chłopaka zapanowała cisza. Nie była ona przytłaczająca lecz miła, przyjazna. Nagle Byun wziął głęboki oddech i zapytał:
- Czy wiesz dlaczego boję się burzy?
Maknae pokręcił głową.
-Nie- mruknął, obserwując hyunga.
- Mój ojciec był strasznie wymagający... Pewnego dnia coś się stało i nie spełniłem jego oczekiwań... Miałem dwanaście lat od kiedy wiedziałem, że jestem gejem. Powiedziałem mu o tym, a on zaczął na mnie krzyczeć... Żeby mnie tego „oduczyć“ kazał mi siedzieć, w najgorszą burzę jaką widziałem w życiu, na tarasie i przemyśleć... Wszystkie rzeczy mówiąc prosto... Pioruny były nie do zniesienia... Bałem się... Pozwolił wrócić mi do domu dopiero po pięciu godzinach... Przemarznięty i zmęczony obiecałem sobie wtedy, że nigdy więcej nie chcę przeżyć czegoś podobnego...
Sehun nie za bardzo wiedział, co powiedzieć.
-H-hyung, jesteś gejem?- wyrwało mu się w końcu, gdy tak obserwował drobnego bruneta.
- Nie mów, że nie zauważyłeś. Przez pewien czas byłem nawet z Chanyeolem - uśmiechnął się lekko. - Ale to było dawno... Wiesz, nasze charaktery były nieco odmienne i przez to często się sprzeczaliśmy.
Teraz to młody poczuł się ślepy. Przecież szipował ich przez pół roku, a Baekhyun bardziej był jak jego bias niż kolega z zespołu.  Doparowywał Baekyeol, dopóki... Dopóki nie uświadomił sobie, że jego uczucia wobec "biasa" znacznie przerastają zwykłą sympatię. Uśmiechnął się na 40 % uroczo i na 60 seksownie.
-A teraz, hyung, masz kogoś?
- Nie... Wiesz, nie często mam teraz czas, żeby się z kimś widywać i w ogóle... - spojrzał na Sehuna - A co?
Maknae zrobił mentalnego facepalma.
- A gdyby... Gdyby ktoś... Z zespołu - przełknął ciężko pod spojrzeniem Byuna. - Gdybyś się komuś... Podobał... To co? - wydukał w końcu.
-Nie wiem. Zależy, kim byłaby ta osoba. Błagam, nie mów, że jesteś sekretnym posłańcem Suho- wokalista uśmiechnął się lekko, oblizując idealne usta. Hun zamarł, kompletnie pochłonięty przez ten gest do prywatnej Krainy Słodkości.
- Suho? Nie... Chodzi o to, hyung, że... Ja... Ja chyba... Cię kocham... - wydusił dalej patrząc na usta Baeka. - Ale jeżeli ci to nie odpowiada, to mogę... - nie dokończył, bo ręka Byuna zakryła mu wargi.
-Sehun-ah, jeśli żartujesz ze mnie, to rzucę cię na pożarcie sasaengom. Ale jeśli przypuszczę, że nie...- Byun zastąpił dłoń wargami na dosłownie pół sekundy. Następnie szybko odsunął się z rumieńcem na policzkach.
Sehun tymczasem nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. Szybko przyciągnął do siebie Byuna i pocałował go o wiele, wiele wolniej. Smakował go i poznawał...
PSTRYK!
Oderwali się od siebie w jednej chwili, od razu patrząc na drzwi... Czy Luhan właśnie trzyma aparat czy im się tylko wydaje...
Sehun poderwał się, a Lulu zaczął uciekać, dało się jeszcze słyszeć z dołu głos młodszego:
- Lu, dasz mi odbitkę, prawda? No nie bądź taki...
Baekhyun zacisnął długie palce na kołdrze. Właśnie całował się z Oh Sehunem. Przytknął dłoń do buzi. Tu były usta Oh Sehuna. Padł na łóżko, kompletnie zagubiony.
- A co, jeśli to był tylko głupi żart...? - jego myśli zostały przerwane przez zmachanego Huna
Popatrzył na niego zagubionym wzrokiem. Setki pytań kotłowały się w jego głowie... A on nie mógł  zrobić nic oprócz podejmowania rozpaczliwych prób uspokojenia własnego pulsu.
- Sehun, powiedz mi... Chcesz mnie potraktować jak zabawkę?
Maknae wytrzeszczył na niego oczy. Szybko podszedł bliżej i złapał dłonie wokalisty, ciągnąc go do siebie.
-Nigdy nie zrobiłbym ci czegoś takiego.
 Byun spojrzał młodszemu w oczy. Czuł się zagubiony, ale szczęśliwy. Nagle mocno wtulil się w Sehuna. Młodszy objął go mocno, czując szybkie bicie serca. Po chwili zastanowienia pocałował go delikatnie. Bał się reakcji, ale dla Baekhyuna mógł zaryzykować. Starszy oddał pocałunek.
Nagle Sehun oderwał się od niego i podbiegł do drzwi. Szybko zamknął je na klucz, po czym równie prędko wrócił do bruneta. Znowu począł go całować. Mniej więcej w połowie rozpinania koszuli starszego, Byun odepchnął od siebie maknae. Wziął głęboki oddech i powiedział:
- Przepraszam, Sehunnie... - przyłożył dłoń do jego policzka, w którą ten chętnie się wtulił. - To jeszcze trochę za wcześnie...
 Młodszy skinął głową ze zrozumieniem.
- Ale, nie ma... COTOKURDEJAPIERDZIELE?-  Baekhyun wytrzeszczał oczy na okno, zza którego szczerzył się do niech zespołowy Happy Virus.
- Co się stało... - Sehun odwrócił się, a na jego twarzy namalowane były uczucia od zaskoczenia przez niezrozumienie, ale najbardziej wściekłość - Chanyeol, czuj się zabity! - wrzasnął i podszedł do okna. Bez zbędnych słów otworzył je, a Chan spadł z dziewiątego piętra. Zaraz jednak wzniósł się do góry na... Różowo-tęczowym jednorożcu?!
-Baekkie...- jęknął maknae.- Oni nam chyba dodali czegoś do jedzenia...
- Kiedy ja jeszcze nic nie jadłem! - jęknął załamany wokalista.
 -Piłeś herbatkę, którą zaparzył ci Lay- zauważył Sehun. Zrobiło mu się tak kolorowo przed oczamiii~
- Uooou, ty też widzisz żyrafy??
- Ja widzę jednorożce...
Baekhyun zachichotał radośnie, skacząc na łóżku.
Sehun w tym czasie zaczął udawać helikopter, robiąc przy tym „BZIUUUUM“.
Padli sobie w ramiona. Ich tęczowy świat nie miał końca.
Zaczęli we dwoje skakać na łóżku, chichrać się i widzieć jednorożce... A potem... Nie pamiętali co było dalej.
                                         **************************************
 Sehun obudził się wieczorem w samych bokserkach, z dłonią na biodrze Baekhyuna. Co tu się do cholery stało...?
Podniósł się powoli, ale starszy od razu go do siebie przyciągnął. Okeey, to już zrobiło się trochę dziwne... Po chwili zastanowienia uznał, że cokolwiek by się nie działo, to Baekhyun musiał mieć jakiś powód.
-Ummm, hyung?
 Kiedy Byun nie odpowiadał potrząsnął lekko jego ramieniem.
- Baekkie, wstawaj...
Starszy zamruczał, otworzył oczy, zamknął, wtulił się w Sehuna jeszcze mocniej i powiedzial:
- Sehunnie, jeszcze tylko chwilkę, błagam...
 Nagle do Sehuna dotarło mniej więcej, co wczoraj się stało. Ciągle było mu nieco nieswojo przez to, że wyznał starszemu swoje uczucia pod wpływem narkotyków. Mimo to uśmiechnął się czule.
-Przepraszam, Baekkie. Śpij dalej.
 Pocałował go lekko we włosy i sam również ułożył się, niedługo potem zasypiając.
Tak oto miłość rozkwitła w dormie Eksoł. I może opowieść zakończyłaby się tu, gdyby nie Luhan, który wszedł do sypialni, cyknął fotkę i szepnął do siebie:
-Takich dwóch pedałów to nie widziałem, odkąd Lay zepsuł mi rower.
                                                                         KONIEC.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Kekeke. Powracam z pięknym opo napisanym wspólnie z nooną na skype, bo czemu nie. To pierwszy publikowany efekt naszej współpracy. Drugi też pewnie kiedyś opublikujemy. Będzie nieźle. 
W każdym razie unnie mnie pewnie zabije za HunBaeka, wiem, wiem, ale przynajmniej Chanyeol gra kluczową rolę, co nie?
Boże, przepraszam mózgi czytelników. Buźka XD
-Ree











piątek, 2 października 2015

KaiSoo- My first kiss

Hihihi. Dzień dobry? Powracam z miniaturką KaiSoo, bo tak. Witamy Morte_Zanna i nową obserwatorkę, IswedWolf.
To ten, miłego czytania?
Tytuł: "My first kiss"
Paring: KaiSoo, ciut HunBaeków. 
Gatunek: Fluff
Rodzaj: one-shot, miniaturka
Autor: Kim Naree
Ostrzeżenia: Umm, język? W sensie słownictwo, nie język, że język. XD

-Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł- burknął Do Kyungsoo, patrząc na swojego kochanego przyjaciela ze zmarszczonymi brwiami.
-Oj, weź. Nic się nie stanie. To jest świetny pomysł na prezent. No weź, to będzie wyjątkowe.
-TAK. Pojebało cię, Baek? Mam oddać swojemu najlepszemu przyjacielowi od przedszkola swój pierwszy pocałunek? W ramach prezentu urodzinowego?
-Tak. A co?
Chłopak potargał swoją ciemną grzywkę w desperacji.
-Otaczają mnie kretyni- mruknął.
-Zobaczymy się na jego urodzinach- Baekhyun posłał mu buziaka i wybiegł radośnie z księgarni, w której jego przyjaciel pracował.
D.O został sam ze swoimi myślami.
                       *******************************************
-Wszystkiego najlepszego, Kai!- zawołali wszyscy, po czym każdy zaczął indywidualnie składać życzenia i dawać roześmianemu chłopakowi prezenty.
-Sto lat, Kkamjong- uśmiechnął się niepewnie Kyungsoo, gdy przyszła jego kolej.
-Hyung, nie masz dla mnie prezentu?- zapytał żartobliwym tonem solenizant, jednocześnie odgarniając ruchem głowy blond grzywkę. Starszy chłopak odruchowo spojrzał w stronę Baekhyuna, który puścił mu oczko i wrócił do flirtowania z drużyną koszykarską.
-Mam- mruknął w końcu, zagryzając wargę.- Ale nie mogę ci tego dać tu, przy ludziach.
-Tylko nie mów, że to pornosy- w oczach Kai'a błysnęło zainteresowanie.
-Nie. Jezus, Jongin, dziesięć lat temu byłeś o wiele mniej zboczony.
-No widzisz. Dorosłem.
-Taaa- zaśmiał się Kyung.- A teraz idź kroić tort, panie Dorosły.
-Jak tylko impreza się rozkręci, to pójdziemy do kuchni i dasz mi ten swój prezent, okay?
-Jasne- D.O opuścił wzrok. Już żałował, że poradził się Baeka. Ruszył w stronę przyjaciela.
-Przez ciebie się wkopałem, Byun- syknął. Szatyn zrobił wielkie oczy, po czym zachichotał.
-A jednak mnie posłuchałeś. I bardzo dobrze. Mam przeczucie, że dzisiaj życie waszej dwójki przeniesie się na nowy, lepszy poziom.
-Jeśli mówisz o związku, to nawet o tym nie myśl. Ja nie chcę być z nim w ten sposób. 
-I właśnie dlatego z własnej woli oddasz mu swój pierwszy pocałunek. I właśnie dlatego zachowujesz się tak w jego towarzystwie.
-Jak?- czarnowłosy zamrugał nerwowo.
-Wdzięczysz się. Bawisz grzywką. I za każdym razem, gdy na ciebie spojrzy, robisz się czerwony jak włosy Luhana.
-Ummmm...
-No właśnie.
Kyungsoo westchnął cicho, pozwalając przyjacielowi iść i flirtować dalej. Wszyscy objadali się tortem, a on po prostu potrzebował oddechu. Musiał się zastanowić nad słowami Baekhyuna, dlatego skrył się w swoim azylu- kuchni. Oparł się o blat i westchnął. Czyżby naprawdę... zakochał się w swoim najlepszym przyjacielu?
-O, tu jesteś. Dostanę teraz swój prezent?
Podniósł głowę, gdy zauważył ciemne dłonie opierające się o blat po bokach jego ciała. Kai uwielbiał to robić.
-Tak... Chyba tak.
-Chyba? Ej, obiecałeś.
D.O skinął głową, biorąc głęboki oddech. Uniósł głowę troszkę wyżej, by móc spojrzeć w ciemne oczy najlepszego przyjaciela. Jeszcze chwilę się zastanawiał, rozważał wszystkie za i przeciw. W końcu coś w nim powiedziało "pieprzyć to". Przysunął się trochę, wspiął się na palce i nieśmiało cmoknął go w usta.
Jongin zareagował błyskawicznie. Złapał niższego za ramiona i przyciągnął do siebie, całując go mocniej. Kyungsoo objął jego szyję, chcąc być jeszcze bliżej. To było to. Jego serce biło szalonym rytmem. Oderwali się od siebie po bardzo dłuższej chwili.
-Wszystkiego najlepszego, Jonginnie- szepnął starszy, patrząc na swoje stopy.
-Hyung- mruknął blondyn z zadowolonym uśmiechem.
-Przepraszam, ja...
-Hyung, kocham cię.
Ich oczy spotkały się, a po chwili znów złączyli wargi w czułym pocałunku.
-Ewwww- mruknął Baekhyun, zaglądając do kuchni, ale jednocześnie wykonał w myślach taniec zwycięstwa. Teraz mógł z czystym sumieniem wracać do swojego chłopaka.
-Baekkie, a ty znowu mieszasz się w sprawy innych?
-Nie mogłem się powstrzymać, Hunnie.
I razem ruszyli wypić cały alkohol na imprezie Kai'a.
KONIEC

-----------------------------------------------------------------------------
I jak? XDDD
Musiałam upchać HunBaeki, mianhae.