,,Nie mogłem zasnąć"
Specjalna dedykacja dla Kim Naree c:
Key usiadł w salonie z kubkiem ulubionej herbaty. Światło księżyca i gwiazd wpadało przez odsłonięte okna, rozświetlając przy tym ciemne pomieszczenia mieszkania. Wyglądało to niesamowicie pięknie, ale wokalista miał to tymczasowo gdzieś. Obudził się o wiele wcześniej niż zwykle i pomimo senności i próby zaśnięcia, nie dawał jakoś rady ponownie wpaść w ramiona Morfeusza. Mówiąc "wcześniej", chodzi o godzinę 03:34. W tej chwili na zegarku widniała godzina 4:03, co niezmiernie go irytowało. Pół godziny bez snu. Miał zamiar przeczekać noc czekając na pobudkę reszty członków zespołu, ewentualnie w międzyczasie przysnąć opatulony ciepłym kocem na kanapie. Znając życie Minho wstałby jako pierwszy. Nie wiedział jak wyrobili sobie tę zasadę, ale Minho wstawał zawsze zaraz po nim. Później kolejność bywała różna więc nie był już niczego pewien. Miał tylko nadzieję, że czas szybko zleci.
Spojrzał na pusty kubek po herbacie, który powinien być jeszcze napełniony. Zawsze opróżniał go powoli, delektując się jej smakiem, który rozlewał się po całej powierzchni języka, razem z przyjemnym ciepłem. Teraz jednak nie zwracał na to uwagi, całkowicie niezainteresowany przez ogarniające go zmęczenie.
Do głowy wpadł mu pomysł włączenia telewizji. Pierwszego lepszego filmu, który pomoże mu jakoś zasnąć. Zmęczyć oczy, które zamkną się i pogrążą jego umysł i ciało w błogim śnie. Jak postanowił, tak zrobił. Na ekranie wyświetlił się tytuł filmu, a on ziewnął głośno i zaczął oglądać z wyraźną obojętnością. Okrył się bardziej kocem, czując drobny dreszcz, przebiegający wzdłuż jego karku..
Film leciał, ale Kibum nie rozumiał zbytnio o co w nim chodzi. Jego głowa opadała co jakiś czas w bok, jakby zapowiadając upragniony sen, ale niezbyt mu wychodziło z odpłynięciem do drugiego, bardziej kolorowego świata. Oczy nie chciały się zamknąć, ciało rozluźnić. Co za idiota wymyślił bezsenność, czy co to on właśnie przeżywał?
Westchnął, patrząc na czas odtwarzanego filmu, który najwyraźniej zbliżał się do końca wielkimi krokami.
Może musiał odetchnąć świeżym powietrzem..?
Nie, to głupie. Był środek zimy. Mróz zagwarantowałby mu przeziębienie albo coś gorszego. Jedyne czego mu jeszcze brakowało, to choroba. Pokręcił słabo, lecz nadal stanowczo swoją głową.
To może kąpiel?
Nie, to też nie. Co jak zaśnie w jej trakcie i znajdą go rano bez życia?
Chyba pozostało mu po prostu czekać. W tle słyszał muzykę dołączoną do napisów końcowych i.. Kroki? Nie przesłyszał się? Ktoś wstał i idzie do salonu czy jest to jakaś scena dodatkowa filmu?
Widząc jednak postać stojącą w przejściu do salonu, zrozumiał, że jednak ktoś przyszedł i właśnie patrzył w jego stronę.
-Bummie? Czemu nie śpisz?- usłyszał senny, czuły głos, który bez wątpienia należał do Jonghyun'a. Chłopak o białych włosach podszedł do niego i zajął miejsce obok.
-Nie mogłem zasnąć.. A Ty?- jego słowa były ciche, a zdanie pytające zakończył przeciągłym ziewnięciem.
-Ja też..-zaczął, ale przerwał zarażony jego ziewnięciem-.. Ja też nie mogłem spać..- dokończył, przecierając oczy. Słysząc to, Kibum nie mógł się nie zaśmiać. Nie miał siły na większość czynności, takich jak przemieszczenie się bardziej w bok, by chłopak mógł swobodniej usiąść.. Jego myśli jednak błądził leniwie w różnych kierunkach, nie zatrzymując się przy jednym temacie dłużej niż na kilka krótkich sekund.
W pewnym momencie obaj postanowili się położyć, ale był pewien drobny problem. Kanapa się nie rozkładała, a obaj nie mieli sił iść do swoich pokojów.
-Jongie, naprawdę bardzo, bardzo Cię kocham, ale nigdzie się nie ruszę- stwierdził Kibum, całując go czule. Nie czuł się tym skrępowany. Chodzili przecież ze sobą od ponad 2 miesięcy, więc pocałunki były na porządku dziennym.
-Mam pomysł.. Wstań na chwilkę- Key wstał z drobną pomocą swojego chłopaka. Widząc jednak jak ten kłądzie się, zajmując jednocześnie całą kanapę, nie mógł się nie oburzyć. Uniósł brwi podirytowany. I po to kazał mu wstać?
-Jongie, nie wkurwiaj- warknął cicho. Jedyny plus jaki widział w tej sytuacji to kocyk. Kocyk, który spoczywał na nim, a nie na właścicielu dinozaurzej twarzy.
-Nie o to chodzi.. Chodź- i widząc gest przez Jonghyun'a wykonany, zrozumiał cały pomysł. Podał mu kocyk i ułożył się wygodnie na jego ciele, cieplejszym od tego lekkiego i cienkiego kocyka. I zdecydowanie wygodniejszym.
Kiedy obaj leżeli spleceni ze sobą, dino zaczął głaskać plecy i głowę ukochanego.
-Dobranoc, kotku..
-Dobranoc, Jongie..
I obaj zasnęli, opatuleni własnymi ciałami i wzajemną miłością.
-------------------
Maknae spoglądał nieco zdezorientowany na kanapę, do której właśnie się ścigał z Minho. Mieli zająć ją i zabrać się za obejrzenie nowego, podobno ciekawego filmu, ale na kanapie jakby nigdy nic spała sobie wtulona w siebie para, nieświadoma swojej widowni.
-Powinniśmy ich obudzić?- spytał, uważając tę scenę za niecodzienną i przeuroczą jednocześnie. Nie miał zbytnio zamiaru przerywać tej chwili. Ze względu na urok sytuacji, ale i na swoje serduszko. Nie był aż tak okrutny, by budzić mężczyzn. Kto wie jak doszło do takiej sytuacji?
-Tak- Minho jedak pewnym głosem udzielił mu odpowiedzi na pytanie.
-Nie, nie budźcie ich- zakazał groźnym, a zarazem pouczającym tonem Junki. Tracił cierpliwość do tej dwójki, która stała i do siebie szeptała. Zdołał usłyszeć pytanie maknae i odpowiedź Choi, więc zrozumiał o co chodzi- Coś mi mówi, że mają za sobą długą, prawie bezsenną noc.
KONIEC
==============================
Na sam początek jak już było wspomniane na początku: oneshot ze specjalną dedykacją dla naszej najwspanialszej Kim Naree, któraaa.. Obchodzi uro C:
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! <3
Po drugie dziękuję za drobną uwagę i przeczytanie. Pokornie proszę o komentarze c':
Do kolejnych wpisów c: