niedziela, 26 lipca 2015

Nie mogłem zasnąć


,,Nie mogłem zasnąć"


Specjalna dedykacja dla Kim Naree c: 



Key usiadł w salonie z kubkiem ulubionej herbaty. Światło księżyca i gwiazd wpadało przez odsłonięte okna, rozświetlając przy tym ciemne pomieszczenia mieszkania. Wyglądało to niesamowicie pięknie, ale wokalista miał to tymczasowo gdzieś. Obudził się o wiele wcześniej niż zwykle i pomimo senności i próby zaśnięcia, nie dawał jakoś rady ponownie wpaść w ramiona Morfeusza. Mówiąc "wcześniej", chodzi o godzinę 03:34. W tej chwili na zegarku widniała godzina 4:03, co niezmiernie go irytowało. Pół godziny bez snu. Miał zamiar przeczekać noc czekając na pobudkę reszty członków zespołu, ewentualnie w międzyczasie przysnąć opatulony ciepłym kocem na kanapie. Znając życie Minho wstałby jako pierwszy. Nie wiedział jak wyrobili sobie tę zasadę, ale Minho wstawał zawsze zaraz po nim. Później kolejność bywała różna więc nie był już niczego pewien. Miał tylko nadzieję, że czas szybko zleci. 
Spojrzał na pusty kubek po herbacie, który powinien być jeszcze napełniony. Zawsze opróżniał go powoli, delektując się jej smakiem, który rozlewał się po całej powierzchni języka, razem z przyjemnym ciepłem. Teraz jednak nie zwracał na to uwagi, całkowicie niezainteresowany przez ogarniające go zmęczenie. 
Do głowy wpadł mu pomysł włączenia telewizji. Pierwszego lepszego filmu, który pomoże mu jakoś zasnąć. Zmęczyć oczy, które zamkną się i pogrążą jego umysł i ciało w błogim śnie. Jak postanowił, tak zrobił. Na ekranie wyświetlił się tytuł filmu, a on ziewnął głośno i zaczął oglądać z wyraźną obojętnością. Okrył się bardziej kocem, czując drobny dreszcz, przebiegający wzdłuż jego karku.. 
Film leciał, ale Kibum nie rozumiał zbytnio o co w nim chodzi. Jego głowa opadała co jakiś czas w bok, jakby zapowiadając upragniony sen, ale niezbyt mu wychodziło z odpłynięciem do drugiego, bardziej kolorowego świata. Oczy nie chciały się zamknąć, ciało rozluźnić. Co za idiota wymyślił bezsenność, czy co to on właśnie przeżywał?
Westchnął, patrząc na czas odtwarzanego filmu, który najwyraźniej zbliżał się do końca wielkimi krokami. 
Może musiał odetchnąć świeżym powietrzem..?
Nie, to głupie. Był środek zimy. Mróz zagwarantowałby mu przeziębienie albo coś gorszego. Jedyne czego mu jeszcze brakowało, to choroba. Pokręcił słabo, lecz nadal stanowczo swoją głową.
To może kąpiel?
Nie, to też nie. Co jak zaśnie w jej trakcie i znajdą go rano bez życia?
Chyba pozostało mu po prostu czekać. W tle słyszał muzykę dołączoną do napisów końcowych i.. Kroki? Nie przesłyszał się? Ktoś wstał i idzie do salonu czy jest to jakaś scena dodatkowa filmu?
Widząc jednak postać stojącą w przejściu do salonu, zrozumiał, że jednak ktoś przyszedł i właśnie patrzył w jego stronę.
-Bummie? Czemu nie śpisz?- usłyszał senny, czuły głos, który bez wątpienia należał do Jonghyun'a. Chłopak o białych włosach podszedł do niego i zajął miejsce obok.
-Nie mogłem zasnąć.. A Ty?- jego słowa były ciche, a zdanie pytające zakończył przeciągłym ziewnięciem.
-Ja też..-zaczął, ale przerwał zarażony jego ziewnięciem-.. Ja też nie mogłem spać..- dokończył, przecierając oczy. Słysząc to, Kibum nie mógł się nie zaśmiać. Nie miał siły na większość czynności, takich jak przemieszczenie się bardziej w bok, by chłopak mógł swobodniej usiąść.. Jego myśli jednak błądził leniwie w różnych kierunkach, nie zatrzymując się przy jednym temacie dłużej niż na kilka krótkich sekund.
W pewnym momencie obaj postanowili się położyć, ale był pewien drobny problem. Kanapa się nie rozkładała, a obaj nie mieli sił iść do swoich pokojów.
-Jongie, naprawdę bardzo, bardzo Cię kocham, ale nigdzie się nie ruszę- stwierdził Kibum, całując go czule. Nie czuł się tym skrępowany. Chodzili przecież ze sobą od ponad 2 miesięcy, więc pocałunki były na porządku dziennym. 
-Mam pomysł.. Wstań na chwilkę- Key wstał z drobną pomocą swojego chłopaka. Widząc jednak jak ten kłądzie się, zajmując jednocześnie całą kanapę, nie mógł się nie oburzyć. Uniósł brwi podirytowany. I po to kazał mu wstać?
-Jongie, nie wkurwiaj- warknął cicho. Jedyny plus jaki widział w tej sytuacji to kocyk. Kocyk, który spoczywał na nim, a nie na właścicielu dinozaurzej twarzy. 
-Nie o to chodzi.. Chodź- i widząc gest przez Jonghyun'a wykonany, zrozumiał cały pomysł. Podał mu kocyk i ułożył się wygodnie na jego ciele, cieplejszym od tego lekkiego i cienkiego kocyka. I zdecydowanie wygodniejszym. 
Kiedy obaj leżeli spleceni ze sobą, dino zaczął głaskać plecy i głowę ukochanego. 
-Dobranoc, kotku..
-Dobranoc, Jongie..
I obaj zasnęli, opatuleni własnymi ciałami i wzajemną miłością.
-------------------
Maknae spoglądał nieco zdezorientowany na kanapę, do której właśnie się ścigał z Minho. Mieli zająć ją i zabrać się za obejrzenie nowego, podobno ciekawego filmu, ale na kanapie jakby nigdy nic spała sobie wtulona w siebie para, nieświadoma swojej widowni.
-Powinniśmy ich obudzić?- spytał, uważając tę scenę za niecodzienną i przeuroczą jednocześnie. Nie miał zbytnio zamiaru przerywać tej chwili. Ze względu na urok sytuacji, ale i na swoje serduszko. Nie był aż tak okrutny, by budzić mężczyzn. Kto wie jak doszło do takiej sytuacji?
-Tak- Minho jedak pewnym głosem udzielił mu odpowiedzi na pytanie.
-Nie, nie budźcie ich- zakazał groźnym, a zarazem pouczającym tonem Junki. Tracił cierpliwość do tej dwójki, która stała i do siebie szeptała. Zdołał usłyszeć pytanie maknae i odpowiedź Choi, więc zrozumiał o co chodzi- Coś mi mówi, że mają za sobą długą, prawie bezsenną noc.


KONIEC

==============================
Na sam początek jak już było wspomniane na początku: oneshot ze specjalną dedykacją dla naszej najwspanialszej Kim Naree, któraaa.. Obchodzi uro C:
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! <3
Po drugie dziękuję za drobną uwagę i przeczytanie. Pokornie proszę o komentarze c':
Do kolejnych wpisów c: 

środa, 15 lipca 2015

,,Kto się czubi, ten się lubi" Rozdział 3

,,Kto się czubi, ten się lubi"
Rozdział 3
Sezon 1
01.03
==============================
Dni tygodnia mijały w szokującym tempie. Wtorek, środa, czwartek.. I piątek. I piątek był dniem, w którym kobieta od muzyki miała dostać odpowiedź na swą propozycję. Ostatnia lekcja w tygodniu była ostatecznym terminem. Taemin jeszcze raz narzucał sobie ZA i PRZECIW. Decyzję miał podjętą, ale wątpliwości nie znikały.
Będzie z Choi w grupie. Na pewno nie dojdą do żadnego porozumienia. Spotkania w szkole nadały się, by potwierdzić ich relację. Nie byli przyjaciółmi. Nazwanie ich kolegami również uznał za kiepskie. Znajomi.. Wrogowie? Nie, wrogami raczej nie można było ich do końca nazwać.. Albo może..?
Mniejsza. Raczej nikt nie mógł mu tego powiedzieć. Bez zmian pozostał jeden fakt. Na pewno byli sobie znajomi na tyle dobrze, że obaj nie lubili spędzać ze sobą czasu.
Zresztą, Choi kogoś mu przypominał. Nie wiedział kogo, ale.. W bardzo oddalonej przeszłości znał kogoś podobnego. Bardziej, mniej.. Nie ważne. Ciekaw był tego, kto zamieszkiwał jego zamazane wspomnienia.
Czemu swoją drogą, dopiero sobie przypomniał? Powinien chyba skojarzyć po pierwszym spotkaniu? Zamiast tego jednak zaczął zastanawiać się dopiero pod koniec tygodnia. Nie ogarniał swojego toku myślenia.. W sumie, to chyba nie tak źle? Mógł od razu przecież zapałać do niego jakąś dziwną sympatią bądź wręcz przeciwnie. Zamiast tego sam pokierował uczuciami..
Ciekawszym jednak faktem było to, że zamazane wspomnienia wywoływały bardzo przyjemne odczucia. Martwiło go to bardziej, niż sądził, że powinno. Postanowił przestać o tym myśleć. Jak chciał, tak zrobił, podejmując się niezwykle przyjemnej i wciągającej rozmowy z przyjacielem.
-Młody, nauczyciel się na nas gapi- zaśmiał się, gdy kierując wzrok na nauczyciela doszedł do wniosku, że Kibum ma rację. Mężczyzna obserwował ich ze zmrużonymi oczami. Jakby irytowało go to, że jego lekcja była zakłócana przez dwójkę uczniów.. Albo jakby miał na tyle słaby wzrok, że musiał mrużyć je, by lepiej widzieć.
-Myślisz, że go irytujemy czy po prostu nie widzi nas z daleka?
-Raczej to pierwsze. Idzie do nas. Udawaj niewiniątko!- właściciel kocich oczu zamilkł w idealnym momencie.
Taemin poszedł jego śladem. Miał wrażenie, że skoro ten do nich idzie, nie skończy się to zwykłym i krótkim pouczeniem. Prędzej naganą albo jakąś karą typu kozy. Chyba, że zrobi te swoje szczenięce oczka. Nie chciał jednak przeginać z tą drobną, ale i przydatną umiejętnością. Nauczyciel był jednak coraz bliżej, a myśli zwalniały tempo.
Wziął głęboki oddech i spojrzał pewnie na zatrzymującego się nauczyciela.
-Coś się stało?- przechylił głowę w bok, przy okazji słysząc w tle jakiś chichot. Niezwykle irytujący w tejże sytuacji.
-Oczekuję, aby uczniowie na moich lekcjach zachowywali ciszę, by Ci, którzy przybyli do szkoły w celu nauczenia się pewnych rzeczy mieli dobre do nauki warunki. Moje pierwsze i ostatnie ostrzeżenie. Drugiego nie będzie, zostaniecie rozdzieleni.
-OK- Kibum kiwnął głową.
-Tak, PROSZĘ PANA.
-Nie ma potrzeby mówić do mnie per Pan, profesorze.
Klasa zaniosła się śmiechem.
=================
-Idioto, musiałeś z tym wyskakiwać?- po skończonej lekcji, Taemin od razu zagadał do przyjaciela. Kłótnia z nauczycielem na lekcji, wywołana przez jedno zdanie ucznia. Mało brakowało, a któryś z nich musiałby zmienić miejsce. Nie byłoby to aż takie straszne, gdyby nie to, że jedyne wolne krzesło znajdowało się zawsze przy ławce Minho. Czyżby chłopak emitował jakąś odstraszającą aurę?
Spojrzał w stronę ciemnowłosego. Nie odstraszał na pewno wyglądem. Aurą też nie, teraz wydawał się najnormalniejszym nastolatkiem.
Ciekawe jak się zachowuje w stosunku do innych
Nie skojarzył, że wpatruje się w chłopaka nieco za długo. Z zamyślenia wyrwało go trzepnięcie w ramię. Natychmiast odwrócił się w stronę sprawcy. Kibum jednak nic nie mówiąc, gestem pokazał chłopakowi, że pora iść.
Kiedy drzwi się otworzyły, odczuł przyjemny, a zarazem odświeżający podmuch chłodnego wiatru. Podjął decyzję i nie zamierzał zawahać się przy podzieleniu nią z nauczycielką.
-------------------------------------
Lekcja muzyki mijała dla niego za szybko. Przez cały czas widział pokrzepiający uśmiech Kibum'a. Po drugiej stronie sali - obojętny wyraz twarzy Minho. Nie wyglądał na skupionego na lekcji, ale też nie wyglądał na zamyślonego.
Klasa jak zwykle pozytywnie nastawiona do nauczycielki ciągle próbowała się z nią jakoś porozumieć. Zadawanie pytań o rodzinę, czy o to co lubi było czymś chyba często spotykanym w przypadku tej kobiety. Czasem odpowiadała, innym razem uspakajała uczniów, prosząc przy tym o skupienie. Wszystko jednak w jej wykonaniu było subtelne i delikatne. Nic nie wyprowadzało jej z równowagi.
I dzwonek. Uczniowie z niechęcią zaczęli się pakować, chowając do swoich toreb i plecaków wszystko jak najdokładniej, by nieco opóźnić swoje opuszczenie klasy. Ponaglające spojrzenie kobiety szybko jednak sprowadziło "leniwych" do pionu. Opuścili pospiesznie pomieszczenie. Po chwili zostali tylko trzej nastolatkowie i nauczycielka. Przyjaciele kończyli pakowanie się, a raczej układanie książek w ten sposób, by torby w żadnym miejscu styku z ciałem nie dawały uczucia dyskomfortu. Kibum dał sobie świetnie radę. Taemin też. Minho po prostu wrzucił wszystko byle jak i czekał. Ku swojemu dziwnemu szczęściu i umiejętnościom, zrobił to niesamowicie schludnie. Chłopcy zerkali na siebie, szukając niepewności w swoich postawach i oczach.
-No chłopcy, nie grzebcie się tak, chodźcie tu- zawołała pani Park, uśmiechając się szeroko. Lustrowała ich jednak uważnym spojrzeniem skrytym pod maską wesołości. Oceniała. Tak samo, jak oni. Widziała niepewność w oczach Lee i Choi.. Nie było to trudne, bardzo dobrze rozumiała ludzkie emocje i nieświadome sygnały, które je zdradzały. Kim wydawał się jednak czymś przejmować.
SIEMANKOOOO <3 XDD
No hej XD 
Hihihihii
Weź, opublikujmy to razem z tym rozdziałem
Tę rozmowę XDDD

Naree się nudziła i postanowiła zrobić niespodziankę na rozdziale, już to widzę
O właśnie :3
WITAM WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW, POLECAM WYMIENIĆ GŁOWĘ 
Kochana, pora się leczyć, może nie jest jeszcze za późno..? Tak, tak, też Cię uwielbiam. 
Yaaaay :3 
A kto chciałby mnie leczyć? Jeszcze bym go zgejpopiła czy coś <3 XDDDD
Zgejpopienie to nie choroba. To coś, co powinno się szerzyć i uwolnić od złej opinii. Ale to tylko takie tam moje skromne zdanie. Piszę dalej xd

W pewnym jednak momencie nastolatkowie wzięli torby w dłonie i zarzucili je sobie na ramiona. Potem "pewnym" krokiem ruszyli w jej stronę
Teraz ta nauczycielka ich zeżre, prawda? :3 ( przeczytałam zerżnie.. Może kiedyś )
Stanęli przed biurkiem kobiety, jeszcze raz zastanawiając się czy aby na pewno chcą to zrobić. Rozmyślanie przerwało subtelne chrząknięcie. Wszyscy podnieśli wzrok. Chcieli wyglądać na zdecydowanych albo obojętnych.
-A więc.. Jak postanowiliście?
Spojrzeli po sobie. Kim czekał aż któryś z chłopaków się odezwie, ale kiedy żaden tego nie zrobił, zrozumiał, że musi wziąć sprawę w swoje ręce.
-Było trudno z podjęciem decyzji, ale z Taeminem postanowiliśmy spróbować- mrugnął do wymienionej osoby, zauważając pełne wdzięczności i ulgi spojrzenie. Niepewność jednak z nich nie znikała.
-Cieszę się. Wolałabym jednak usłyszeć to od każdego z was, bez mówienia za kogoś, dobrze?- uśmiechnęła się uroczo, a Taemin zamrugał oczami nieco zdezorientowany. Co zmieniało to, że usłyszy to od niego i Kibum'a pojedynczo? Chce usłyszeć jego głos zanim go zerżnie... Tfu, zeżre XD Rany boskie.. 
Rudzielec usłyszał jak mężczyzna obok niego przełyka ślinę i mimowolnie skierował na niego swój wzrok. Mimika jego twarzy nie zdradzała niepewności, prędzej zamyślenie, ale chłód dłoni chłopaka wydawał się dosięgać jego własnych. Przez ciało najmłodszego przeszedł dość nieprzyjemny dreszcz. Nieco stracił na pewności co do swojej decyzji. Nie miał pojęcia ile razy dojdzie do sprzeczek między nimi. Były one mniej więcej na porządku dziennym - jak nie Minho zaczepiał jego, to on dawał wyraźne sygnały tego, że nie znosi towarzystwa starszego. Zawsze jednak miało to miejsce na przerwach, gdy jeden z nich mijał drugiego. Przy nauczycielach, którzy patrolowali korytarze. W otoczeniu uczniów, którzy jakoś zainterweniowaliby w razie niebezpieczeństwa.
-Choi, powiedz co postanowiłeś- głos nauczycielki wyrwał ich obu z zamyślenia. Właściciel czekoladowych oczu spojrzał uważnie na kobietę i nieznacznie się skrzywił. Taemin zamrugał. Zaraz, zaraz. Minho się skrzywił? Niemożliwe!
Jego mimika wróciła do normalności, ale Tae uważnie go teraz obserwował. Wcześniej jego wzrok lustrował sylwetkę nauczycielki, teraz jednak jakby unikał spojrzenia na jakąkolwiek część ciała kobiety. Wyglądało to jednak tak, jakby coś po prostu interesowało go w otoczeniu, któremu nigdy wcześniej się nie przyglądał.
I Taemin'a olśniło. Postanowił zabrać głos jako przedostatni. W końcu w razie czego będzie miał u boku swojego najlepszego przyjaciela. Nie wiedział czy Minho ma kogoś w tym stylu. Chłopak teraz uporczywie wpatrywał się w drzwi, jakby czegoś oczekując. Taemin z myśą, że Choi chciał przedstawić swoją decyzję jako ostatni, uśmiechnął się nieco. Nie szło po jego myśli, ale.. Będzie litościwy i spełni jego oczekiwanie i nieme prośby. Zdecydowanie nie powinien być tak w tej kwestii litościwy, jednak.. Raz kozie śmierć!
-Pani Park, chciałbym spróbować. Nie wiem jak to się potoczy ze względu na rzeczy, które niekorzystnie mogą na któregoś z nas wpłynąć, ale można je na razie w pewnym stopniu zignorować..
Powiedział spokojnie, ale w środku był istnym kłębkiem nerwów. Czy swoimi słowami nie proponował tymczasowego rozejmu starszemu? Nie wierzył, że udało mu się to tak spokojnie z siebie wyrzucić, jednak pod pewnym względem był dumny. Potrafił nad sobą zapanować.
Minho spoglądał na niego całkowicie zbity z tropu. Przez dosłownie sekundy nie maskował swego odczucia, ale jako pełny charyzmy młodzieniec w końcu odchrząknął przyjmując maskę pewności i dumy na twarz.
Taemin spojrzał na drzwi. Wydawały się być niedomknięte. Ktoś chyba spieszył się albo zapomniał o zamknięciu. To nad tym zastanawiał się Minho?
Obiekt jego myśli postanowił w tejże chwili wziąć głęboki oddech jakby w przygotowaniu na wypowiedź, sprowadzając go na ziemię. Zainteresowanie drzwiami i otoczeniem zniknęło na rzecz starszego. Spoglądał na niego z zaciekawieniem. Naprawdę ciekaw był tego, co ten powie. Myślał, że mógłby się wycofać, albo co już dziwniejsze - zgodzić się i spróbować swoich sił tak jak oni. Nie miał jednak bladego pojęcia o tym co działo się w jego głowie, więc nie powinien raczej snuć domysłów.
Usta mężczyzny poruszyły się wydając z siebie pierwsze, niskie dźwięki. Taemin otworzył szeroko oczy. Czy on..
-Przystaję na propozycję. Zgadzam się- powtórzył, gdy zauważył że zebrani spoglądają na niego zszokowani bądź uradowani, wszyscy jednak milczeli. Jeszcze ten by się rozmyślił.
To, co nastąpiło chwilę później nie zostało przewidziane przez żadnego z młodzieńców. Drzwi otworzyły się na oścież, a do pomieszczenia wkroczył mężczyzna o blond czuprynie. Przypominał nieco z twarzy dinozaura. Ubrany w podkoszulek, podrapał się po głowie z szerokim uśmiechem. Wyraźnie widoczne mięśnie ramion poruszyły się. Koleś bez wątpienia ćwiczył.
-A skoro słyszałem przez uchylone drzwi jak moja kochana żabcia się zgodziła, muszę jej towarzyszyć- i ignorując każące spojrzenie Minho podszedł do niego i objął ramieniem.
-Puść mnie, Jonghyun. Spóźniłeś się. Znowu, hm?- zmrużył oczy, a Taemin zdziwił się bardziej niż kiedykolwiek. Nigdy nie słyszał tak ostrego, a zarazem chłodnego tonu chłopaka. Przeszedł go nieprzyjemny dreszcz. Jednak jeszcze bardziej zdziwił go inny fakt. Nowo przybyły chłopak nic sobie z tego nie robił, śmiał się dalej i zabrał jedynie ramię podnosząc ręce do góry.
-No już, już. Przecież już jest. Nie kłócić się. Teraz przed wami stoi wyzwanie napisania piosenki, zwerbowania piątego członka i wymyślenia układu. Możecie przychodzić do mnie po klucze od tej sali. Oczywiście sala taneczna też może wam się przydać, ale zazwyczaj jest otwarta tak więc.. Wypad i powodzenia chłopcy!- powiedziała wypychając ich za drzwi sali, którą sama zaraz opuściła i zamknęła. Po chwili już jej nie było, a chłopcy spoglądali na siebie w ciszy. Ta została też jednak przerwana.
-Nazywam się Kim JongHyun, mam nadzieję na miłą współpracę~
-Mnie nie sposób nie znać, ale ok. Jestem Kim Kibum- uśmiechnął się. Tae miał wrażenie, że oni się ze sobą świetnie dogadają. Już to widział swoimi oczami przyszłości.. Których oczywiście nie posiadał.
-Choi Minho- powiedział z uniesioną brwią czekoladowooki.
-Ciebie każdy zna, nie musisz się przedstawiać.
Oczy trojga nastolatków utkwiły na sylwetce rudzielca, który do tej pory słuchał uważnie słów zebranych. Teraz jednak widząc jak się w niego wpatrują, zrozumiał, że powinien zabrać głos.
-Lee Taemin.
-Minnie, co tak poważnie? Jesteś wśród swoich! No, prawie.. - spojrzenia zebranych powędrowały teraz na Choi, który westchnął głośno, pożegnał się z obydwoma Kim'ami po czym ślad po nim zaginął na prawdopodobnie cały weekend. Pozostała trójka chwilę jeszcze została po czym ruszyła ku szatni. Ku uciesze zebranym, rozmowa ani na chwilę nie ucichła.
====================================
Cześć! Długo się nie "widzieliśmy", hm?
Jako, że padły tu wtrącenia naszej kochanej Naree ( ten oczojebny niebieski ) i moje ( zielony ), post się przedłużył i dodał nieco humoru.. Czyż nie? W końcu nie zawsze padają słowa o nauczycielce, która chce usłyszeć głos ucznia, którego zaraz zerżnie, hm?
Ueeh, może jakieś drobne info z mojej strony?(⌒_⌒;)
Będę pisała raczej dość nieregularnie. Zazwyczaj pracuję powoli, w swoim tempie. Nie lubię terminów, których muszę się trzymać, bo wtedy na niemal sto procent nic się nie napisze. Dochodzi do tego sprawa braku weny i czasu. Jak nie wakacje i wyjazdy, to szkołą i nauka.
No cóż.. Jest jednak kolejny rozdział.
Dzięki za uwagę~
Pokornie proszę o komentarze ╰(*´︶`*)╯

poniedziałek, 13 lipca 2015

BaekYeol- "Fanfiction"

Oh my... Bez przerwy trzy godziny pisania. Enjoy~
-N. 
Tytuł: Fanfiction
Gatunek: Fluff
Paring: BaekYeol
Opis: Baekhyun postanawia napisać coś innego...  

Byun Baekhyun był znudzony. Tak po prostu. Patrzył na pustą kartkę papieru i pierwszy raz od dawna nie miał ochoty na pisanie. Znudziło mu się to. Stałe wymyślanie nowych bohaterów, miejsc, fabuł. Potrzebował czegoś nowego, czegoś odmiennego, czegoś…
-Sehun-ah! Co ty masz na… HAHAHAHA!!!- eksplozja śmiechu Jongina skutecznie przerwała jego przemyślenia. Z zainteresowaniem wstał z kuchennego krzesła i wyjrzał do salonu, gdzie maknae tłukł Kai’a poduszką. Dancing machine z rozbawieniem gapił się w ekran laptopa.
-Mogę się dowiedzieć, o co chodzi?- zapytał znudzony Suho, podnosząc głowę znad książki.
-Bo… Hyung, słuchaj… „Kaisoo, Baekyeol, Xiuchen, Layhun, zestawienie najlepszych fanficków o EXO pierwszej połowy roku 2015…”- Jongin dławił się śmiechem. Lider przewrócił oczami.
-Przestań pastwić się nad Sehunem, myślisz, że my nie wiemy o twoim zbiorze wydrukowanych opowiadań Kaisoo trzymanych pod łóżkiem?
D.O upuścił telefon.
-CO?
Jongin poczerwieniał, jednocześnie śląc Junmyeonowi zabójcze spojrzenia. Baekhyun gapił się na nich, doznając olśnienia.
Fanfiction!
Pół godziny później wrócił do punktu wyjścia- siedział przed pustą kartką, tym razem w swoim pokoju.
Od czego zaczyna się pisanie czegoś takiego? Chyba od wybrania pary…
Znowu trudność. W końcu ukrył twarz w dłoniach.
-CHANYEOOOL!- wrzasnął. Happy Virus pojawił się w drzwiach.
-Co się stało?
-Pomóż mi. Nie wiem jak się za to zabrać.
Wysoki chłopak zaczął sugestywnie kasłać.
-NIE! Idioto, chodziło mi o fanfick’a!!!
Zaśmiał się głośno, przyglądając się podenerwowanemu wokaliście. Przeczuwał, że wcześniej czy później zdecyduje się coś takiego napisać, więc wcale się nie zdziwił. Przysiadł obok niego i wpatrzył się w pustą kartkę.
-Wybrałeś już pairing?
-Co to jest?
Uśmiechnął się. Ach, więc Byun był aż takim nowicjuszem.
-Parę, o której będziesz pisał. Wybrałeś jakąś?
-No właśnie… Słyszałem tylko o tych, które dzisiaj wymieniał Kai i…
Chan nie mógł wyjść z podziwu, jak jego hyung mógł być tak nieświadomy. Po tak długim czasie? Wow.
-Jakie wymieniał?
-Kaisoo, Xiuchen, Layhun, Baekyeol…
Znowu parsknął śmiechem.
-Zgaduję, że nie masz pojęcia, co te tajemnicze pojęcia oznaczają, głupku.
-No…- Baek zarumienił się lekko- Nie za bardzo.
-A które z nich brzmi ci najlepiej?
-Baekyeol. Brzmi jak coś ze mną.
Park zaczął uderzać głową w stół ze śmiechu.
-Jesteś niemożliwy!
-Możesz mi to wyjaśnić?
-Baekyeol to ja i ty, idioto- wykrztusił w końcu, obserwując zmianę barwy twarzy przyjaciela na ciemnoczerwoną.
-I CZEGO SIĘ ŚMIEJESZ?- Baekhyun schował się za dłońmi. Jego współlokator potrzebował jeszcze chwili, żeby się uspokoić, po czym zakręcił się na krześle biurowym i wariacko wyszczerzył zęby.
-To co? Piszemy?

Godzinę później mieli już napisaną sporą część opowiadania. Chanyeol zgodził się nazywać bohaterów „człowiek A” i „człowiek B”, bo inaczej początkujący yaoista Byun Baekhyun zaczynał go tłuc wszystkim, co miał pod ręką i rumienił się jak nastolatka. Zatrzymali się w jednym z ciekawszych momentów, gdy bohaterowie zostali sami w dormie i nie mieli co ze sobą zrobić.
-C-co byś zrobił w takiej sytuacji?- zapytał niepewnie Bacon, gryząc długopis. Park zaśmiał się cicho, obserwując go. Gryzienie przyrządów do pisania było jego uroczym nawykiem.
-Serio mnie o to pytasz?
-Chcę, żeby było realistyczne- zirytował się starszy. Chan oparł mu brodę na ramieniu i szepnął prosto do ucha:
-Zaprosiłbym cię na randkę.
Brunet podskoczył, słysząc ten seksowny ton. Nagle poczuł się bardzo, ale to bardzo niekomfortowo.
-Ekhm- odchrząknął, wracając do pisania. Długopis lekko skrzypiał, w błyskawicznym tempie przesuwając się po kartce. Yeol dalej trzymał mu brodę na ramieniu i podczytywał.
-Wcale bym tego nie zrobił. Nie byłbym aż taki… nawet nie wiem, jak określić to zachowanie, jakie opisujesz.
-Umawialiśmy się na „człowieka A” i „człowieka B”, więc tego się trzymaj. W takim razie… Co zrobiłby człowiek B?
Chanyeol uśmiechnął się szeroko.
-Złapałbym cię za rękę. O tak- przystawił dłoń do tej należącej do Baekhyuna i delikatnie splótł ich palce. Starszy zamarł.
-Możesz puścić? Muszę pisać dalej- powiedział szybko, odwracając wzrok. Dalej jednak miał wrażenie, że ich ręce były jak skrojone dla siebie na miarę. Potrząsnął głową i wrócił do pisania, tym samym kończąc wszelkie rozmyślania.
Minęło kolejne pół godziny. Całe EXO cieszyło się dniem wolnym, a Baekhyun i Chanyeol dalej pisali fanfick’a.
-Ok, wracają z randki, są w pokoju w dormie, i co dalej?
-Musisz mówić „oni”?- zaśmiał się Chan, zgarniając sobie czarną grzywkę z oczu.
-A jak mam mówić?
-Ugh, po prostu pisz dalej.
-Nie wiem co! Może… Co byś zrobił?
Zdążył się już przyzwyczaić do tego pytania, zadanego w ciągu trzydziestu minut jakieś trzydzieści razy. Tym razem jednak twarz wokalisty pokryła się szkarłatnym rumieńcem, co dodało jej jeszcze więcej uroku. Park wlepił w niego wzrok. Przez jego umysł nagle przebiegło milion scenariuszy, z których wyłowił ten jeden właściwy. 
-Wtedy, Hyunnie, zrobiłbym dokładnie to- powiedział cicho, po czym ujął jego podbródek w dwa palce i czule ucałował kształtne usta.
Baekhyun naprawdę nie wiedział, co się działo dookoła. Czuł tylko miękkie wargi Chanyeola, jego włosy pod swoimi palcami i szaleńcze bicie swojego serca. Nieśmiało odwzajemniał coraz bardziej łapczywe pocałunki chłopaka. W końcu oderwali się od siebie i spojrzał w jego oczy z mieszanką strachu i fascynacji.
-I co teraz?
-Teraz?- zaśmiał się Happy Virus- Teraz, kochanie, zaproszę cię na randkę.
Wyszli, trzymając się za ręce i nie myśląc nawet o niedokończonym opowiadaniu leżącym na biurku. 
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Króciutkie i skrobane na szybko. Mam nadzieję, że się spodobało. Następnym razem spodziewałabym się jakiegoś 2Mina, planuję też (nie wierzę, że to piszę) SeKai'a albo JongHo. Do następnego razu!
 

poniedziałek, 6 lipca 2015

Czerwony Kapturek

Tytuł: Czerwony Kapturek
Pairing: KaiSoo (Kkk XD)
Gatunek: Fluff, komedia [? W każdym razie ja się uśmiałam, pisząc XD]

Znacie może bajkę o Czerwonym Kapturku? Na pewno, zna ją każde dziecko, w takiej czy innej wersji. Cóż... To jest bardzo inna wersja. 
Dawno, dawno temu był sobie chłopiec. Wszyscy nazywali go Czerwonym Kapturkiem ze względu na jego szkarłatne włosy. Jego prawdziwe imię znane było tylko mamie i babci. 
-Soo! Babcia jest chora, zaniesiesz jej coś?
-Boże, znowu?
-Dobrze wiesz, że ja nie mogę iść- Suho wskazał na nogę w gipsie.
-Ale maaaamooo...
-Nie daj się prosić!
-No już dobrze- warknął chłopak.
-To masz koszyk, nie rozmawiaj z obcymi i pilnuj ścieżki...
-Nie możemy się wyprowadzić z tej wiochy?- to mówiąc, Czerwony Kapturek złapał debilny koszyk i wyszedł z domu, trzaskając drzwiami.
Kopnął patyk z irytacją. Ktoś inny zachwycałby się przyrodą, ale on znał tę trasę na pamięć i mu obrzydła. Kiedyś kochał las, małe zwierzątka i wszystko inne. Ale teraz miał 18 lat, ciągnęło go do rówieśników, chciał znaleźć swoją drugą połówkę, a nie biegać do babci i nie rozmawiać z obcymi.
-Jakby na tym zadupiu było więcej takich świrów jak my- prychnął.
-Przepraszam cię bardzo, mówiłeś coś?
Czerwonowłosy wzdrygnął się i spojrzał w bok. Na powalonym pniu drzewa siedział sobie drobny chłopak. Nie byłoby w nim nic szczególnego, gdyby nie jelenie poroże wyrastające mu z czaszki.
-AAAAA!
-Nazywam się Lu Han i w żadnym wypadku nie jestem świrem.
-Yyyyyy...
-Co?- chłopak/jeleń zrobił obrażoną minę.
-Masz rogi.
-Wiem. Nikt ci nigdy nie mówił, że ten las jest zaczarowany?
Czerwony Kapturek uniósł brwi sceptycznie. Przecież od dwóch lat nie podbierał mamie nalewki. Więc skąd takie dziwne halucynacje?
-Serio? Mieszkasz tu od urodzenia i nikt ci nie powiedział? Biedaku...
Nie miał zielonego pojęcia, co na to odpowiedzieć. Na szczęście Lu Han pociągnął nosem i zrobił przestraszoną minę.
-Uważaj na siebie, Czerwony Kapturku- powiedział i odbiegł.
Chłopak kontynuował swoją drogę, odrobinę mniej spokojny.
-Przecież Czarnobyl nie w tę stronę...- mruknął, przypominając sobie rogi dziwnej postaci. Postanowił pomyśleć o czymś innym. Wypadło na jego życie. Nigdy się nie uskarżał (no może trochę), ale nie czuł się zbyt szczęśliwy. W końcu był sam, nie znał nikogo oprócz mamy i babci, no i jeszcze leśniczego Chena. A chciał poznać kogoś w swoim wieku, kogoś, kto powodowałby szybkie bicie serca, tą jedyną osobę. Oczywiście miał swój ideał, ten ktoś musiał być wysoki, ciemnej karnacji i...
-Co tam niesiesz?
Czerwony Kapturek podniósł głowę i spojrzał prosto w ciemne, błyszczące oczy. Stał przed nim chłopak, trochę wyższy. Miał ciemne włosy, z których wystawały jakby... psie uszy?
-Jesteś psem?
-Zero szacunku... Wilkiem, idioto- ciemnowłosy pokręcił głową z rezygnacją, opierając się o drzewo.
-Super. Taaak...
-Podzielisz się jedzeniem albo zjem ciebie. Dobry układ?
-Nie zjadłbyś mnie. A poza tym nie mogę schodzić ze ścieżki.
-A to czemu?- wilk uniósł brwi.
-Bo mama...
-Zawsze słuchasz mamusi? Ojeeej, ile ty masz lat? Dorośnij- prychnął.
-Jestem dorosły!
-To udowodnij.
Czerwony Kapturek nie mógł tego już dłużej słuchać. Zeskoczył ze ścieżki na mech. Wilk posłał mu rozbawione spojrzenie.
-Grzeczny chłopczyk- powiedział cicho, podchodząc bliżej.
-Jak właściwie masz na imię?
-Jestem Kai. Albo Jongin. Jak chcesz. A ty?
-Kyungsoo- czerwonowłosy uśmiechnął się lekko.
-Więc, Kyung, dokąd zmierzasz?
-Do babci- westchnął chłopak.
-Serio? Mieszka w lesie? 
-Niestety- mruknął, machając debilnym koszykiem.
-Uroczo wyglądasz.
Soo uniósł brwi. Przyjrzał się wilkowi. Odruchowo sięgnął podrapać do za uchem. Odpowiedziało mu radosne machanie ogonem.
-Zawsze chciałem mieć pieska~
-Jestem wilkiem, do jasnej cholery.
-I co z tego?
-Jestem niebezpieczny. Powinieneś się mnie bać- jęknął ciemnowłosy.
-O, ho, ho. A co taki zwykły chłopak z wilczymi uszkami może mi zrobić?- zachichotał Kyungsoo, głaszcząc go. Odpowiedziało mu zirytowane westchnienie.
-Babcia na ciebie czeka.
-Ale mi się nieee chceeee~
-Podprowadzę cię.
Tak oto minął dzień. Gdy Soo wyszedł od babci, Kai czekał już na niego, zdecydowany odprowadzić go do domu. Szli lasem, rozmawiając. W pewnym momencie czerwonowłosy potknął się o patyk i poleciał do przodu.
- Uważaj- zaśmiał się wilk, w ostatniej chwili łapiąc go za rękę i powstrzymując przed upadkiem. Nie miał zamiaru puszczać jego dłoni, szedł po prostu dalej.
-To już tutaj- mruknął Czerwony Kapturek, z żalem patrząc na chłopaka.
-Wyjdź jutro do ogrodu, Kyung- brunet niechętnie rozłączył ich ręce i posłał mu uśmiech.
-Pa...
-Do zobaczenia- zawahał się, po czym szybko cmoknął niższego w policzek. Nie czekając na reakcję zniknął między drzewami. Kyungsoo został przed swoim domem, z dłonią przy swoim zarumienionym policzku.
-Właśnie... On... Aigoo- wymamrotał, uśmiechając się.

Minął miesiąc. Soo prawie codziennie widywał się z Kai'em. Stali się świetnymi przyjaciółmi, choć momentami miał wrażenie, że chciałby czegoś więcej. Aż pewnego dnia...
-Hej! Czerwony Kapturku!
Chłopak uniósł głowę znad zeszytu. Siedział w ogrodzie.
-Ojej. Lu Han?- zdziwił się, patrząc na chłopaka z jelenim porożem. 
-Uważałeś? Tak jak ci powiedziałem?
-Jasne.
-Ooo, jeleń- powiedział Jongin, wchodząc do ogrodu.
-Miałeś uważać! Co tu robi ten przebrzydły wilk?- pisnął Lu.
-To mój przyjaciel- powiedział nieco urażony czerwonowłosy.
-Tylko? Wiesz, że on ma zamiar cię zostawić i wykorzystać?
Nagle Kai stanął tuż za chłopakiem i wyszczerzył na jelonka zęby.
-Daj mu spokój. Nikt cię tutaj nie potrzebuje.
 Han szybko uciekł, pozostawiając za sobą ciszę. Kyungsoo obrócił głowę i wpatrzył się w horyzont. Jego przyjaciel stanął za nim i ostrożnie go przytulił.
-Wiesz, że on wygadywał głupoty, prawda?
-Wyglądał na przekonanego.
-Spójrz na mnie.
-Boję się, Kai. Boję się, że teraz znikniesz, zostawisz mnie, znowu będę sam i będzie jeszcze gorzej... Boję się tego uczucia, boję się... Co ja wygaduję.
Jongin zamarł. Tego uczucia. On też się bał. Tej potrzeby opieki nad człowiekiem, bliskości...
To mu wyglądało na całą tą osławioną "miłość". 
 Uśmiechnął się, przyciskając usta do czubka głowy niższego.
-To przestań się bać. Nie mam zamiaru nigdzie znikać. Nie bez ciebie- szepnął w jego włosy. Nieważne, jak wielki strach odczuwał, miał zamiar spróbować.
A już niedługo wszystkie jego najbardziej ukryte marzenia związane z czerwonowłosym człowiekiem miały się spełnić.
                                                                ~~~~~~~~~~~~
Dwa miesiące pisania tego czegoś. Nawet nie wiecie, jak trudno się z weną, która drze się "WŁAŚNIE WYMYŚLIŁAM CI NOWEGO ROZDZIAŁOWCA!!!"
Między mną a moją weną jest relacja love-hate XD
W każdym razie jestem dumna z tego króciutkiego tworu. Mam nadzieję, że się podobało. Heh. 
-N.

sobota, 4 lipca 2015

Nie za przyjemna wiadomość od okropnej Naree

Hej,
już z nagłówka widać, że jest kiepsko. Od razu: nie zawieszamy, nie usuwamy, luz, AYZ dalej istnieje. Do dzisiaj Chance było dodawane tak mniej więcej co tydzień, czasami szybciej, czasami wolniej, ale mniej więcej równo. Przyznaję bez bicia, że wzięłam na siebie za dużo, bardzo ciężko pracuję nad "The Changer" i po prostu nie mam ostatnio pomysłu, co dalej zrobić z "Operacją: HunHan". A właśnie skończył mi się zapas dodawania. Niestety oznacza to tyle, że to opowiadanie będzie się pojawiało rzadziej, może raz na dwa tygodnie, możliwe, że dopiero w sierpniu. Przepraszam, naprawdę przepraszam :c
Liczę na to,  że do końca wakacji opublikuję coś z "The Changer" (Haha, nawet zrobiłam listę bohaterów, to się nie zdarza).
To tyle. Chu~
-N.