Teoretycznie nie poszło mi z matmą, ale hej, zdałam! <3 I być może nawet będę pisała~ Chociaż idzie mi powoli, bo dopiero wróciłam ze spływu i jestem jeszcze ciut rozkojarzona, postaram się, żeby do końca tego tygodnia coś tu się pojawiło. Może nawet 1 rozdział WE? Co wy na to?
XOXO,
YOON NAREE
Tak, ja i Jeonghan jesteśmy małżeństwem, nie ma co dłużej się z tym ukrywać XDDDD
poniedziałek, 30 maja 2016
środa, 11 maja 2016
Wieści~
Hej~
Tu Naree (czego można się domyślić po oczojebnej, różowej czcionce), niestety nie mam do końca dobrych wieści. Ze względu na moje złe oceny z matematyki być może będę musiała zawiesić pisanie do wakacji, ehhh ;-; Wszystko zależy od wyniku dzisiejszego testu, więc trzymajcie za mnie kciuki ;___;
Druga wiadomość jest nieco bardziej pozytywna, wcześniej czy później zaczynam wyzwanie 30 one-shotów, więc bądźcie gotowi >:3
Bye byeeee <3
Ree
Tu Naree (czego można się domyślić po oczojebnej, różowej czcionce), niestety nie mam do końca dobrych wieści. Ze względu na moje złe oceny z matematyki być może będę musiała zawiesić pisanie do wakacji, ehhh ;-; Wszystko zależy od wyniku dzisiejszego testu, więc trzymajcie za mnie kciuki ;___;
Druga wiadomość jest nieco bardziej pozytywna, wcześniej czy później zaczynam wyzwanie 30 one-shotów, więc bądźcie gotowi >:3
Bye byeeee <3
Ree
środa, 4 maja 2016
Oneshot- niespodzianka
Tytuł: Brak (upsss, wybaczcie)
Pairing: Niespodzianka
Gatunek: Fluff
Autor: Kim Naree ^u^
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pairing: Niespodzianka
Gatunek: Fluff
Autor: Kim Naree ^u^
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Nuuuudzi
mi sięęęę- westchnął Yongguk, patrząc na swojego
współlokatora. Ten podniósł wzrok znad telefonu.
-Boże,
musisz mi przeszkadzać?- zapytał z irytacją.
-Pomóż
mi. Pomóż pomóż pomóż…
Kim
Himchan przewrócił oczami w charakterystyczny dla siebie, sukowaty
sposób.
-Dobra.
Załatwię ci zajęcie na następne LATA, żebyś się odczepił. Daj
mi telefon.
-Co?
-Daj
mi telefon, Bang.
Chłopak
westchnął ciężko i wypełnił polecenie. Jego znajomy chwilę coś
klikał, po czym oddał mu urządzenie z kamiennym wyrazem twarzy.
-Co
to jest?- Yongguk spojrzał z obrzydzeniem na pasteloworóżowe tło
aplikacji.
-Twoja
zabawa życia, Bang. Tu ustawiasz preferencje, informacje o sobie, a
potem po prostu wciskasz to magiczne brokatowe serduszko. Aplikacja
wylosuje ci partnera do rozmowy. Możesz z nim pisać jakiś czas,
jeśli nie uznasz go za zajebistego, wciskasz krzyżyk. Jeśli
jednak, możecie się dodać do… nazwijmy to „znajomych”.
Kontakty masz tutaj.
-Jesteś
pojebany.
-Baw
się dobrze, ja idę na zakupy. Papaaaa.
Guk
został sam. Westchnął ciężko i spojrzał w lustro. Poprawił
ciemne włosy i uśmiechnął się do swojego ziemniaczkowatego
odbicia, po czym zaczął wypełniać kolejne rubryczki w
informacjach o sobie.
Nazwa
użytkownika: bangster
Przedział
wiekowy: 20-25
Płeć:
mężczyzna
Zainteresowania:
muzyka, filmy wojenne
Już
go to zmęczyło. W preferencjach ustawił tylko płeć (mężczyzna)
i przedział wiekowy (taki sam, jak swój). Wziął głęboki oddech
i wcisnął to durne, pedalskie serduszko.
CheeseCake~
Hej
hej ;)
bangster
Ummm,
cześć?
CheeseCake~
Jestem
Daehyun, lubisz sernik?
-Kurwa,
co?- Yongguk gwałtownie zakończył konwersację. Bez sensu.
Wciśnięcie
serduszka po raz kolejny było kwestią dwóch minut.
Himchan
wrócił do mieszkanka około dwudziestej. Panowała błoga cisza.
Uśmiechnął się pod nosem.
-Wróciłem-
zanucił, wchodząc do salonu. Jego współlokator westchnął.
-Ludzie
to pojeby. Ta aplikacja odbiera mi wiarę w nasz gatunek.
-Nie
mów tak, jakbyśmy byli jednym gatunkiem- Kim zmierzył go
pogardliwym spojrzeniem.
-Jakiś
chłopak pytał, czy jestem zainteresowany problemem kwadratury koła…
Mózg mi eksplodował, kiedy zaczął tłumaczyć.
-To
nie mój problem. Baw się dalej- Himchan ruszył z masą toreb do
swojego pokoju. Bang znów został sam. Nalał sobie wody i z
rezygnacją znów wylosował rozmówcę.
bangster
Błagam,
nie bądź dziwakiem
tatsmato
♥
Czyżby złe doświadczenia? XD
Czyżby złe doświadczenia? XD
bangster
Nie
pytaj ;-;
tatsmato
♥
Oki
doki Σ(ノ°▽°)ノ
bangster
Wyglądasz
na całkiem normalnego… Czy może się mylę?
tatsmato
♥
Uważam
się za normalnego. I lubię kawę (♥ω♥ ) ~♪
bangster
To
brzmi całkiem normalnie
tatsmato
♥ dodał użytkownika bangster do kontaktów
tatsmato
♥
Miło
mi :33
Yongguk
spojrzał na zegarek, a potem na lustro. Uświadomił sobie, że
policzki bolą go od uśmiechania się.
bangster
Obawiam
się, że muszę uciekać do łóżka, jutro praca…
tatsmato
♥
Oki,
odezwij się jutro, o ile cię nie wystraszyłem, hihi
Dobranoc,
Bangie~
Mogę
tak zdrabniać, nie?
bangster
Jasne.
Dobranoc c:
Powoli
odłożył komórkę, wciąż szczerząc się jak idiota. Wpakował
się do łóżka, rozmyślając o tym, że może Himchan nie jest
taki durny.
Poranek
był ciężki, ale nie tak bardzo. Yongguk zaczynał pracę dopiero o
dziewiątej, więc mógł siedzieć przy stole, pić koktajl ze
szklanki z Tygryskiem i cieszyć się słońcem prześwitującym
przez żółte zasłonki.
tatsmato
♥
Cześć,
Bangie ╰(✧∇✧╰)
bangster
Hej,
hej c:
tatsmato
♥
Mam
nadzieję, że nie przeszkadzam
bangster
Nieee,
zaczynam pracę dopiero za półtorej godziny
tatsmato
♥
To
czemu nie śpisz? O.o
bangster
Mój
współlokator wstaje na uczelnię i mnie budzi.
tatsmato
♥
Współlokator?
Ale nie chłopak ani nic?
bangster
Nie,
haha XD
tatsmato
♥
Co
w tym takiego śmiesznego? O.o
bangster
Po
prostu on jest trochę… Zwariowany. Zakupoholik, wieczna
księżniczka…
tatsmato
♥
To
brzmi jak opis osoby, którą widuję codziennie w lustrze ;*
bangster
Wybacz.
Nie obrazisz się?
tatsmato
♥
Jasne,
że nie, Bangie <3
Jesteś
pierwszą w miarę normalną osobą tutaj~
bangster
Dziękuję
^^ To bardzo miłe z twojej strony.
tatsmato
♥
Wiem,
jestem niezwykle miłą osobą.
Yongguk
zaśmiał się. To zabrzmiało prawie himchanowo.
bangster
Muszę
lecieć do pracy…
tatsmato
♥
Pa,
Bangie <3
~*~*~
-Co
masz taką minę?- zapytał Himchan, patrząc na swojego
współlokatora. Był już bliski rzucania garnkami.
-Nic,
po prostu Tats nie pisze od jakiejś godziny… A ty nie dajesz mi
cierpieć, tylko zawracasz dupę.
-Jestem
ciekaw, co by było, jakbyście się spotkali w realnym świecie.
Wiesz, to już trzy miesiące, zachowujesz się jak zakochany
szczeniak… A co, jeśli on nie jest tym, za kogo go masz?
-Przestań
pieprzyć, Channie. To, że ty ostatnio znowu natrafiłeś na
jakiegoś starego dziada…
-NIE
PRZYPOMINAJ MI!- pisnął chłopak, ukrywając twarz w dłoniach.-To
było okropne. Okropne.
Yongguk
westchnął cicho, stając obok i uspokajająco przytulając go do
siebie.
-Już
cichutko. Po prostu na przyszłość zabieraj ze sobą paralizator na
takie spotkania, dobrze?
-Dobrze,
Gukkie- szepnął młodszy, biorąc głęboki oddech. Nagle poczuł
się o wiele bezpieczniej. Trochę dziwnie, ale mimo wszystko…-Okay,
puść mnie, śmierdzielu.
-Sam
śmierdzisz!- zaśmiał się Bang, po czym ruszył do swojego pokoju.
Może jego współlokator miał rację..?
tatsmato
♥
Przepraszam,
że tak długo mnie nie było :c Musiałem zrobić jedzenie~
bangster
W
porządku, nic się nie stało :3
tatsmato
♥
Jak
się miewasz? XD
bangster
Tak
właściwie to się nad czymś zastanawiam…
tatsmato
♥
A
nad czym? Jak mogę ci pomóc???? ^^
Zaśmiał
się cicho do telefonu. Ten jego entuzjazm zawsze go bawił.
bangster
Moglibyśmy
się spotkać? No wiesz, tak… Na żywo?
tatsmato
♥
Oh…
Wiedziałem, że kiedyś o to zapytasz XD
bangster
Błagam,
nie mów, że jesteś jakimś gimbusem, który robi sobie żarty…
tatsmato
♥
Nie,
spokojnie :* Możemy się spotkać, jeśli chcesz, Bangie. Jesteś z
Seulu?
bangster
Tak~
Ty też?
tatsmato
♥
Mhm
:33 Co za ulga… To gdzie chcesz się spotkać?
bangster
Ty
wybieraj, księżniczko
tatsmato
♥
BANGIE!
CHOLERA, RUMIENIĘ SIĘ PRZEZ CIEBIE, PRZESTAŃ >///<
Uhm…
Znasz Pink Coffee Shop?
bangster
Jasne,
że znam. Ten w centrum, tak? :33
tatsmato
♥
Tak…
Tam możemy się spotkać. Co powiesz na sobotę?
bangster
Brzmi
świetnie. Niech będzie sobota, w południe ^^
tatsmato
♥
Super
:33 Po czym cię poznam?
bangster
Brązowe
włosy, skórzana kurtka… Wezmę czerwoną różę ^^
tatsmato
♥
BANGIE,
ZNOWU O///O
Ps.
to brzmi świetnie *-*
A
ja… Cóż, będę miał bluzę-króliczka ^w^
bangster
Awwwwwh…
tatsmato
♥
Okay,
muszę spadać, nauka wzywa, eh…
bangster
Powodzenia,
księżniczko~
tatsmato
♥
Oh
god, Bangieeee, zaraz się tutaj spalę. Przestań…
bangster
Papaaa
:33
~*~*~
Sobotni
poranek. Yongguk po raz kolejny zerknął w lustro. Był cholernie
zestresowany. Uśmiechnął się nerwowo do róży, którą trzymał
w dłoni, po czym opuścił mieszkanie, kierując się do kawiarenki
niedaleko.
Nie
było zbyt dużych tłumów, więc bez trudu zajął stolik dla dwóch
osób przy oknie. Siedział dłuższą chwilę, w sumie jego wina-
przyszedł zbyt wcześnie. Czuł lekkie łaskotanie w brzuchu.
Okropny stres zżerał go od środka.
W
postrzeganiu Yongguka trwało to wieczność, zanim czyjś cień padł
na stolik. Na początku bał się podnieść głowę. Musiał
uspokoić oddech. Serce nie było takie posłuszne i tłukło się w
klatce piersiowej, jakby chciało uciec.
-Bangie?-
zapytał ktoś drżącym, ale jakże znajomym głosem. Yongguk powoli
podniósł głowę i wszystko stało się jasne.
Cisza,
która zapadła, być może dałaby się pokroić, gdyby któryś z
nich miał przy sobie maczetę.
Himchan
nerwowo pociągnął za różowe uszka swojej bluzy. Przygryzł lekko
wargę.
-Mogę
ci to wyjaśnić- mruknął w końcu.
-Dobrze,
ale najpierw usiądź, Channie. Mam wrażenie, że jest dużo do
tłumaczenia.
-Nie
masz racji- odpowiedział młodszy, zajmując wolne
krzesło.-Wyjaśnienie jest bardzo proste… Po prostu chciałem,
żebyś… zobaczył we mnie kogoś więcej niż tylko irytującego
współlokatora…
Znowu
cisza. Yongguk powinien się czuć zdradzony, oszukany, wściekły…
Ale tak nie było. Popatrzył na chłopaka po drugiej stronie
stolika, uśmiechając się lekko.
-I
nie mogłeś mi tego powiedzieć osobiście?
-Nie-
młodszy opuścił głowę, rumieniąc się. Zaczął bębnić
palcami o blat.
-Oj,
księżniczko, księżniczko…
Jego
rumieńce nabrały głębszego odcienia różu.
-Idź
już, Gukkie. Muszę sporo przemyśleć…
-A
co, jeśli nie chcę iść? Z tego, co wiem, to mamy jakieś plany.
-M-mamy?-
Himchan niepewnie podniósł głowę. Czuł się kompletnie
zagubiony. Myślał, że jego przyjaciel się wścieknie, a on
wyglądał na rozbawionego.
-Kawa,
kino i spacer, księżniczko, pamiętasz?
-No
tak…
Yongguk
uśmiechnął się lekko, zamawiając ulubione americano
współlokatora. Dla siebie wybrał czekoladę.
Szykowało
się interesujące popołudnie.
~*~*~
-Odprowadzić
cię do domu, księżniczko?
Himchan
zaśmiał się cicho, nie mogąc nic poradzić na różowy rumieniec.
-Jeśli
chcesz…- mruknął, zerkając na ich złączone dłonie. Nawet nie
zauważył, kiedy to się stało.
Dotarli
do domu dosyć szybko. Yongguk uśmiechnął się, otwierając przed
nim drzwi.
-Dziękuję,
Gukkie. Dzisiaj było super- powiedział cicho młodszy.
-To
ja dziękuję, księżniczko.
Zapadła
cisza, tym razem tylko lekko napięta. Napięcie wzrosło, gdy nagle
znaleźli się dziwnie blisko siebie.
-Lubię,
kiedy mnie tak nazywasz, wiesz?- szepnął Himchan, przygryzając
nerwowo dolną wargę.
-A
ja lubię cię tak nazywać- Bang spojrzał prosto w sarnie oczy
przyjaciela. Decyzja zajęła mu chwilę. Objął go w pasie i
przyciągnął jeszcze bliżej, po czym delikatnie pocałował w
usta. Młodszy przymknął oczy, otaczając jego szyję ramionami.
Oddał pocałunek bez zastanowienia. Pozwolił swojemu sercu bić w
szaleńczym tempie.
-Bangie?
Położysz się ze mną dzisiaj?
Mężczyzna
przewrócił oczami, ale uśmiechnął się szeroko.
-A
co, księżniczka boi się sama?
-Tak-
mruknął Chan, wtulając się w niego.
-Niech
ci będzie, ale najpierw jedna rzecz.
-Jaka?-
uniósł brwi.
-Odinstaluj
aplikację, skarbie.
Zaśmiał
się cichutko i wykonał polecenie, po czym zrobił to samo na
telefonie starszego.
-Możemy
już iść… umm... spać?
-Przecież
jest dopiero osiemnasta- zauważył Yongguk.
-Wiem,
wiem. Ale ja tak bardzo chcę spać…- dłonie Himchana
powoli zaczęły się wsuwać pod bluzkę Banga.
-Cóż,
to zmienia postać rzeczy.
I
ruszyli do sypialni. Spać.
KOOOOOOOOOOOONIEEEEEEEEEEEEEEEEEEC
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No
to, ekhem.
WSZYSTKIEGO
NAJLEPSZEGO, UNNIE!!!! ŻYCZĘ CI KONCERTU OMG I F(X) W POLSZY, I
DUŻO DZIKICH SHIPPÓW NA LEKCJACH HISTORII… <3333
Jejciuu,
jesteś już stara, heheheehehehehehehehe żartuję, nie jesteś.
Jesteś piękna i młoda~ Gratuluję kolejnego roku życia (omaiga,
to już drugie urodziny ze mną, jakim cudem tyle przeżyłaś ^^)
Szczęścia w karierze i życiu osobistym (Boże, to tak poważnie
brzmi XD)
Wszystkiego
naj!
P.s.
Dziękuję za cukierki *-*
poniedziałek, 2 maja 2016
Opętany, cz. 16
-Co tu się dzieje?- Minho złapał się za głowę. Nikt mu nic nie mówił. Kai siedział pod drzwiami zamkniętego pokoju.
-To... To Kyungsoo- wyjaśnił Taemin szeptem, wychodząc z pomieszczenia, po czym pobiegł po świeże bandaże.
-Ten Zakapturzony?- wymamrotał Choi. Wszystko zrobiło się takie zawikłane...
-Hyung...- Jongin złapał rudzielca za nadgarstek.-Nic mu nie będzie, prawda?
-Pracujemy nad tym. Idź napić się kakao razem z Minho hyungiem, dobrze?
-To... To Kyungsoo- wyjaśnił Taemin szeptem, wychodząc z pomieszczenia, po czym pobiegł po świeże bandaże.
-Ten Zakapturzony?- wymamrotał Choi. Wszystko zrobiło się takie zawikłane...
-Hyung...- Jongin złapał rudzielca za nadgarstek.-Nic mu nie będzie, prawda?
-Pracujemy nad tym. Idź napić się kakao razem z Minho hyungiem, dobrze?
***
Gdy Kibum wmaszerował do kuchni dobę później, oboje zerwali się z krzeseł, wybudzeni z niespokojnego snu.
-Key-nim...
-Jest w stabilnym stanie. Potrzebuje dużo snu. Będzie z nim dobrze.
Kai usiadł z powrotem na krzesło, zamykając oczy.
-Jongin, będzie dla ciebie problemem zajęcie się nim? Ja i Taemin jesteśmy na nogach od stanowczo zbyt długiego czasu...
Minho spojrzał na niego morderczym wzrokiem.
-Taemin. Nie spał. Cały ten czas- wycedził.
-Zajmę się Kyungsoo- powiedział Kai, ruszając do pokoju. Kibum pomknął za nim. Choi zacisnął zęby i już miał go gonić, ale...
-Hyung?
Spojrzał na bladą, wymęczoną twarz chłopaka stojącego w progu.
-Minnie? Chodź tutaj. Aish, zajebię tego idiotę po prostu. Napijesz się czegoś ciepłego?
-Mmm... Mógłbym...- szepnął słabym głosem rudzielec, siadając obok. Choi obserwował, jak jego głowa powoli opadała.
-Hej, Minnie?
-Nie śpię! Nie... Śpię...
-Chodź, kotku- westchnął, biorąc go na ręce. Taemin przymknął oczy, wtulając twarz w jego szyję.
-Dobranoc, hyung...- szepnął. Minho uśmiechnął się i ułożył go w łóżku.
-Key-nim...
-Jest w stabilnym stanie. Potrzebuje dużo snu. Będzie z nim dobrze.
Kai usiadł z powrotem na krzesło, zamykając oczy.
-Jongin, będzie dla ciebie problemem zajęcie się nim? Ja i Taemin jesteśmy na nogach od stanowczo zbyt długiego czasu...
Minho spojrzał na niego morderczym wzrokiem.
-Taemin. Nie spał. Cały ten czas- wycedził.
-Zajmę się Kyungsoo- powiedział Kai, ruszając do pokoju. Kibum pomknął za nim. Choi zacisnął zęby i już miał go gonić, ale...
-Hyung?
Spojrzał na bladą, wymęczoną twarz chłopaka stojącego w progu.
-Minnie? Chodź tutaj. Aish, zajebię tego idiotę po prostu. Napijesz się czegoś ciepłego?
-Mmm... Mógłbym...- szepnął słabym głosem rudzielec, siadając obok. Choi obserwował, jak jego głowa powoli opadała.
-Hej, Minnie?
-Nie śpię! Nie... Śpię...
-Chodź, kotku- westchnął, biorąc go na ręce. Taemin przymknął oczy, wtulając twarz w jego szyję.
-Dobranoc, hyung...- szepnął. Minho uśmiechnął się i ułożył go w łóżku.
-Dobranoc, Minnie- mruknął i ucałował czoło śpiącego.
***
O poranku Kibum obudził Minho i powiedział, że wszystko opanowane i będzie dobrze.
-Pierdol się- odpowiedział zbudzony, pokazując przyjacielowi środkowy palec.
-Kiedy zejdziesz na śniadanie?
-Nie jestem głodny. Daj mi spać, kretynie.
Zapadła błoga cisza. Choi przymknął oczy. Już miał wpaść z powrotem w pułapkę snu, ale coś mu w tym przeszkodziło.
-Hyung?
Zamknął mocniej oczy. Udawał, że go nie ma. Zdziwił się, czując ciepło czyjegoś ciała.
-Key hyung kazał cię budzić... Ale chyba nie zezłościsz się na mnie, jeśli chwilę tu zostanę?- zapytał Taemin sennym głosem. Minho otworzył oczy, patrząc na niego. Po chwili zastanowienia otulił go kołdrą.
-Ooo... Teraz jest tak cieplutko...
Zaśmiał się cicho, obejmując zaspanego chłopaka, który niemalże odruchowo oparł czoło o jego klatkę piersiową.
-Jak... cieplutko...- wymruczał jeszcze Lee, zanim na dobre zapadł w sen.
Minęły dwie godziny, zanim Minho zdecydował się na obudzenie rudzielca.
-Minnie, kotku, wstawaj- mruknął z delikatnym uśmiechem.
-Hyung- wymamrotał chłopak, nie otwierając oczu.
-Pora na śniadanie.
-Minho hyung, nie zostawiaj mnie...- zacisnął swoje szczupłe palce na koszulce starszego, zanim otworzył oczy.-Dzień dobry, hyung. Czemu tak patrzysz?
-Mówiłeś przez sen.
Taemin zarumienił się lekko.
-Mam nadzieję, że nic głupiego. Przepraszam, hyung...
-Nie przejmuj się. Gotowy na śniadanie?
-A zaniesiesz mnie?- zaśmiał się, obejmując jego szyję. Zauważył, że Minho dawał mu poczucie bezpieczeństwa. No i był cieplutki.
-Jasne- westchnął Choi, podnosząc go. Ruszył do kuchni.
-W końcu... Awwwwh- Kibum uśmiechnął się znad garnków. Policzki najmłodszego przybrały czerwonego koloru, więc ukrył je wraz z resztą twarzy w koszulce swojego rycerza.
-Co zjecie?- spytał Kim, uśmiechając się.
-Płatki- rozległ się stłumiony głos Lee.-Proszę.
-Brzmi smacznie. Dla mnie też- zaśmiał się cicho brunet, siadając na krześle.-Kai wciąż tam siedzi?
-Tak. Nasz chory potrzebuje dużo odpoczynku. Próbowałem to wyjaśnić temu upartemu dzieciakowi, ale z nim się nie da! Musi być tak, jak on chce.
-Tylko koło niego siedzi- zauważył Taemin, przesuwając nosem po szyi Minho jak rozleniwiony kotek.
-Tak, ale on też potrzebuje snu. Dodatkowo trudno się odpoczywa, gdy ktoś ci chlipie nad uchem, nie sądzisz?
-To brzmi smutno- mruknął Choi, starając się nie reagować przesadnie na ogromną ilość kontaktu cielesnego.
-Może i tak, ale muszę być bezlitosny, jeśli chcę wyleczyć chorego, ok?
-Spoko. Gdzie Jong i Onew?
-Pojechali zarabiać. W przeciwieństwie do ciebie- prychnął Key.
-Pomagam ci zajmować się domem!
-Zostałeś kogutem domowym?
Taemin zachichotał, tuląc się mocniej do mężczyzny.
-Hyung, chcę dzisiaj potańczyć- powiedział w końcu.
-To zły pomysł, Minnie. Jesteś jeszcze za słaby- zaprotestował od razu Choi.
-Moim zdaniem to świetny pomysł. Pójdę z tobą do studia, a nasz kogucik poczeka tutaj, aż chory się obudzi- Kibum uśmiechnął się mściwie, po czym ujął dłoń Taemina i ruszył z nim do jednego z wielu pomieszczeń w tym ogromnym domu.
***
Drzwi powoli otworzyły się. Była godzina szesnasta i Minho czuł się już nieco znudzony. Usypiał. Dlatego podskoczył, słysząc głos Jongina.
-To tutaj, hyung. Jesteś pewien, że to dobry pomysł? Przecież zostałeś poważnie ranny...
-Shh, Kkamjong. Wiem, co robię- drobny chłopak wszedł powoli do kuchni. Spojrzał na mężczyznę przy stole.-Oh... To ty.
-To ja- pokiwał głową Choi.-Nie jesteś przypadkiem ranny?
-Co z tego? Czas na obiad. Boże, kto normalny kładzie widelce obok łyżek? Widelce powinny być obok noży. No-ży.
Kai zakrył usta dłonią, hamując śmiech.
-Hyung jest ciut przewrażliwiony na tym punkcie- wyjaśnił z rozbawieniem.
-Co jest w lodówce? Cholera, przecież tak się nie da żyć...
Następne pół godziny Kyungsoo spędził na przestawianiu wszystkiego w kuchni. Żaden z chłopaków go nie powstrzymywał, wymieniali tylko rozbawione spojrzenia. Nie wiedzieli jeszcze, że zawisło nad nimi widmo wojny...
***
-KTÓRY SKURWIEL PRZEŁOŻYŁ WIDELCE OBOK NOŻY?!
Osiemnasta. Taemin zamarł z butelką wody w dłoni. Kai uniósł brwi, a Minho zaczął się powoli wycofywać.
Każdy z tej trójki był przekonany, że miał już doświadczenia z piekłem. Mylili się.
Piekło miało dopiero nadejść.
------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam! <3
Tak, wiem, dramatyczne zakończenie i w ogóle XDDDDDD
Pozdrowienia, wesołej majówki! :33
-Ree
Zapadła błoga cisza. Choi przymknął oczy. Już miał wpaść z powrotem w pułapkę snu, ale coś mu w tym przeszkodziło.
-Hyung?
Zamknął mocniej oczy. Udawał, że go nie ma. Zdziwił się, czując ciepło czyjegoś ciała.
-Key hyung kazał cię budzić... Ale chyba nie zezłościsz się na mnie, jeśli chwilę tu zostanę?- zapytał Taemin sennym głosem. Minho otworzył oczy, patrząc na niego. Po chwili zastanowienia otulił go kołdrą.
-Ooo... Teraz jest tak cieplutko...
Zaśmiał się cicho, obejmując zaspanego chłopaka, który niemalże odruchowo oparł czoło o jego klatkę piersiową.
-Jak... cieplutko...- wymruczał jeszcze Lee, zanim na dobre zapadł w sen.
Minęły dwie godziny, zanim Minho zdecydował się na obudzenie rudzielca.
-Minnie, kotku, wstawaj- mruknął z delikatnym uśmiechem.
-Hyung- wymamrotał chłopak, nie otwierając oczu.
-Pora na śniadanie.
-Minho hyung, nie zostawiaj mnie...- zacisnął swoje szczupłe palce na koszulce starszego, zanim otworzył oczy.-Dzień dobry, hyung. Czemu tak patrzysz?
-Mówiłeś przez sen.
Taemin zarumienił się lekko.
-Mam nadzieję, że nic głupiego. Przepraszam, hyung...
-Nie przejmuj się. Gotowy na śniadanie?
-A zaniesiesz mnie?- zaśmiał się, obejmując jego szyję. Zauważył, że Minho dawał mu poczucie bezpieczeństwa. No i był cieplutki.
-Jasne- westchnął Choi, podnosząc go. Ruszył do kuchni.
-W końcu... Awwwwh- Kibum uśmiechnął się znad garnków. Policzki najmłodszego przybrały czerwonego koloru, więc ukrył je wraz z resztą twarzy w koszulce swojego rycerza.
-Co zjecie?- spytał Kim, uśmiechając się.
-Płatki- rozległ się stłumiony głos Lee.-Proszę.
-Brzmi smacznie. Dla mnie też- zaśmiał się cicho brunet, siadając na krześle.-Kai wciąż tam siedzi?
-Tak. Nasz chory potrzebuje dużo odpoczynku. Próbowałem to wyjaśnić temu upartemu dzieciakowi, ale z nim się nie da! Musi być tak, jak on chce.
-Tylko koło niego siedzi- zauważył Taemin, przesuwając nosem po szyi Minho jak rozleniwiony kotek.
-Tak, ale on też potrzebuje snu. Dodatkowo trudno się odpoczywa, gdy ktoś ci chlipie nad uchem, nie sądzisz?
-To brzmi smutno- mruknął Choi, starając się nie reagować przesadnie na ogromną ilość kontaktu cielesnego.
-Może i tak, ale muszę być bezlitosny, jeśli chcę wyleczyć chorego, ok?
-Spoko. Gdzie Jong i Onew?
-Pojechali zarabiać. W przeciwieństwie do ciebie- prychnął Key.
-Pomagam ci zajmować się domem!
-Zostałeś kogutem domowym?
Taemin zachichotał, tuląc się mocniej do mężczyzny.
-Hyung, chcę dzisiaj potańczyć- powiedział w końcu.
-To zły pomysł, Minnie. Jesteś jeszcze za słaby- zaprotestował od razu Choi.
-Moim zdaniem to świetny pomysł. Pójdę z tobą do studia, a nasz kogucik poczeka tutaj, aż chory się obudzi- Kibum uśmiechnął się mściwie, po czym ujął dłoń Taemina i ruszył z nim do jednego z wielu pomieszczeń w tym ogromnym domu.
***
Drzwi powoli otworzyły się. Była godzina szesnasta i Minho czuł się już nieco znudzony. Usypiał. Dlatego podskoczył, słysząc głos Jongina.
-To tutaj, hyung. Jesteś pewien, że to dobry pomysł? Przecież zostałeś poważnie ranny...
-Shh, Kkamjong. Wiem, co robię- drobny chłopak wszedł powoli do kuchni. Spojrzał na mężczyznę przy stole.-Oh... To ty.
-To ja- pokiwał głową Choi.-Nie jesteś przypadkiem ranny?
-Co z tego? Czas na obiad. Boże, kto normalny kładzie widelce obok łyżek? Widelce powinny być obok noży. No-ży.
Kai zakrył usta dłonią, hamując śmiech.
-Hyung jest ciut przewrażliwiony na tym punkcie- wyjaśnił z rozbawieniem.
-Co jest w lodówce? Cholera, przecież tak się nie da żyć...
Następne pół godziny Kyungsoo spędził na przestawianiu wszystkiego w kuchni. Żaden z chłopaków go nie powstrzymywał, wymieniali tylko rozbawione spojrzenia. Nie wiedzieli jeszcze, że zawisło nad nimi widmo wojny...
***
-KTÓRY SKURWIEL PRZEŁOŻYŁ WIDELCE OBOK NOŻY?!
Osiemnasta. Taemin zamarł z butelką wody w dłoni. Kai uniósł brwi, a Minho zaczął się powoli wycofywać.
Każdy z tej trójki był przekonany, że miał już doświadczenia z piekłem. Mylili się.
Piekło miało dopiero nadejść.
------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam! <3
Tak, wiem, dramatyczne zakończenie i w ogóle XDDDDDD
Pozdrowienia, wesołej majówki! :33
-Ree
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)