Minho ostrożnie otworzył drzwi swojego mieszkania. Taemin "wślizgnął się" do środka i zmarszczył nos.
~Hyung, twój dom jest przesiąknięty zapachem śmierci. Kto...~ umilkł nagle, zdając sobie sprawę, jak bardzo mogło to zranić bruneta. ~Przepraszam...
~Nic się nie stało, Minnie~ Choi przymknął oczy, opierając się o ścianę. Przed jego oczami stanęli rodzice i jego młodszy brat, Minki. Na samo wspomnienie rodziny poczuł bolesne ukłucie w sercu.
~Ten chłopak...~ szepnął młodszy, delikatnie marszcząc brwi.
~Hyung, twój dom jest przesiąknięty zapachem śmierci. Kto...~ umilkł nagle, zdając sobie sprawę, jak bardzo mogło to zranić bruneta. ~Przepraszam...
~Nic się nie stało, Minnie~ Choi przymknął oczy, opierając się o ścianę. Przed jego oczami stanęli rodzice i jego młodszy brat, Minki. Na samo wspomnienie rodziny poczuł bolesne ukłucie w sercu.
~Ten chłopak...~ szepnął młodszy, delikatnie marszcząc brwi.
~O co chodzi?
~Znam go. Tańczy. Nie lubi, gdy się go porównuje do kobiety, chociaż sam to często robi. Nie znosi tykania jego grzywki.
-Nie żyje- powiedział brunet cichym, zachrypniętym głosem. Nieduch zamarł. Gdyby tylko mógł położyć mu dłoń na ramieniu, delikatnie go przytulić... Jedyne, co mógł zrobić, to zachować milczenie, pozwolić mu walczyć ze zmorą przeszłości.
-Ciała moich rodziców znaleziono w mieszkaniu. Praktycznie nie było krwi. Minki został uznany za zaginionego, a po miesiącu znaleziono go przy drodze. On... on...- głos mężczyzny załamał się. Nie miał potrzeby opowiadać, bo rudzielec został w tej chwili zalany falą wspomnień i emocji. Zacisnął niematerialne palce na niematerialnej bluzce, próbując nie dać się im ponieść. Nagle zobaczył ciało porzucone przy asfalcie. Górna połowa jego twarzy była kompletnie zmasakrowana, w sumie tworzyła wielką, krwawą papkę. Usta trupa były w całości, kształtne i zaróżowione. Platynowe włosy w nieładzie. Ręce i nogi skute łańcuchami, a ciało wyglądało jak wielokrotnie dźgane czymś ostrym i przypalane.
Długie szpikulce stojące w rzędach, przed nimi niezapalone świece.
Martwy chłopak ze wspomnienia pozbawiony był koszulki. Na jego klatce piersiowej widniał symbol rogu jednorożca.
Taemin zamarł, czując, jak jego głowę przeszywa ból. Upadł na kolana. Czuł podłogę pod sobą. Czuł tak wszystkie przedmioty martwe. Istot żywych nie mógł dotykać. Z wyjątkiem samego siebie. Ale czy zaliczał się do kategorii "żywi"? Zacisnął powieki, chcąc wypędzić z głowy ten tajemniczy symbol. On coś znaczył dla niego. Ten znak. Chłopak był pewien, że spotkał się z nim w trakcie życia, ale nie znaczył nic strasznego. Że miał znaczenie domu.
Więc skąd ten ból?
-Minnie?
Podniósł głowę. Dopiero teraz zwrócił uwagę na to, że odkąd weszli do środka, Choi mówił do niego na głos. Nie przeszkadzało mu to. Ten "zewnętrzny" głos był bardziej melodyjny, zachrypnięty... W innych okolicznościach może określiłby go jako pociągający, ale teraz jedynym, o czym myślał, był ból. I ten chłopak... Zacisnął mocno powieki.
~Mówiliśmy na niego Ren.
Minho zamarł. Nie było wątpliwości, że chodziło o jego brata. Ale skąd nieduch mógł go znać? Spojrzał na niego. Czy istoty bez ciała mogą czuć ból?
-Wszystko w porządku?- zapytał cicho. Rudowłosy skinął głową i wstał ostrożnie.
~To ten symbol. Znam go skądś.
-To znak jakiejś sekty. Policja próbowała ich namierzyć, ale nie udało się. Przemieszczają się zbyt szybko, są za bardzo anonimowi.
Taemin znów skinął głową i usiadł sobie na kanapie, łapiąc jakąś poduszkę i ściskając ją w dłoniach. Dla postronnego obserwatora wyglądało to jak latająca poducha. Takim postronnym obserwatorem okazała się być stercząca w oknie pani Kwon, starsza sąsiadka, mająca mówiący sam za siebie pseudonim "pani Monitoring".
-Dobry Boże!- krzyknęła tak, że na pewno usłyszało ją pół miasta.-Lewitująca poduszka! Ten Choi musi być jakiś opętany!!!
Minho i jego niematerialny kolega wymienili spojrzenia i parsknęli śmiechem. Brunet usiadł obok i przejął poduszkę. O dziwo, były na niej odciski rąk.
~Działam tak na przedmioty martwe. Mogę rozbić szklankę czy nawet ściągnąć z kogoś ubranie, ale samo dotknięcie istoty żywej kończy się tak~ Tae wyciągnął dłoń i wykonał gest, jakby chciał dźgnąć mężczyznę w ramię. Ręka przeszła na wylot. Starszy uniósł brwi. We wszystkich opowieściach o duchach ich dotyk był jak zimny podmuch, tymczasem on nie czuł nic. Rudzielec nie skończył eksperymentować, zamiast tego pociągnął go za koszulkę. Materiał poruszył się.
-Niesamowite- mruknął mężczyzna.-A jak jest z wytworami skóry?
~Huh?
-No wiesz, paznokcie, włosy i tak dalej.
Młodszy przekrzywił głowę, po czym na próbę pociągnął kosmyk brązowych włosów.
-Aish!- jęknął Choi.-Mogłeś ostrzec.
~Ooo. Nowe odkrycie. Ale i tak chcę wracać do swojego ciała.
-Jakoś to załatwimy. Pomogę ci.
~A jeszcze przed chwilą byłem "to coś".
Minho zachichotał.
-Jesteś "to coś". Ale z jakiegoś powodu chcę się tobą zaopiekować. Poza tym, jakbym cię teraz zostawił, to Key by mnie wykastrował. Uznał się chyba za twoją matkę. Mogę iść spać?
~Jasne, hyung.
-Jeszcze jedno. Ty śpisz?
~Tak, śpię. Czasami. Dzisiaj nie będę.
-Okay. Obudź mnie rano, Minnie.
~Już jest rano.
-Później rano.
~Śpij dobrze, hyung.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wróciłam C:
Rozdział wcześniej, aby uczcić urodziny pewnej osoby, w takim razie...
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, YUU NOONA!!!! <333
Kiedyś pojedziemy na koncert EXO. I SHINee. I kiedyś na INFINITE też nam się uda c':
Życzę Ci więcej kurczaków, pizzy, żebyś nie musiała szukać Sehuna (SEEEHUUUN, WHERE ARE YOUU???) i mniej nożyczkofobii C:
Sto lat ^^
-Kim Naree
Długie szpikulce stojące w rzędach, przed nimi niezapalone świece.
Martwy chłopak ze wspomnienia pozbawiony był koszulki. Na jego klatce piersiowej widniał symbol rogu jednorożca.
Taemin zamarł, czując, jak jego głowę przeszywa ból. Upadł na kolana. Czuł podłogę pod sobą. Czuł tak wszystkie przedmioty martwe. Istot żywych nie mógł dotykać. Z wyjątkiem samego siebie. Ale czy zaliczał się do kategorii "żywi"? Zacisnął powieki, chcąc wypędzić z głowy ten tajemniczy symbol. On coś znaczył dla niego. Ten znak. Chłopak był pewien, że spotkał się z nim w trakcie życia, ale nie znaczył nic strasznego. Że miał znaczenie domu.
Więc skąd ten ból?
-Minnie?
Podniósł głowę. Dopiero teraz zwrócił uwagę na to, że odkąd weszli do środka, Choi mówił do niego na głos. Nie przeszkadzało mu to. Ten "zewnętrzny" głos był bardziej melodyjny, zachrypnięty... W innych okolicznościach może określiłby go jako pociągający, ale teraz jedynym, o czym myślał, był ból. I ten chłopak... Zacisnął mocno powieki.
~Mówiliśmy na niego Ren.
Minho zamarł. Nie było wątpliwości, że chodziło o jego brata. Ale skąd nieduch mógł go znać? Spojrzał na niego. Czy istoty bez ciała mogą czuć ból?
-Wszystko w porządku?- zapytał cicho. Rudowłosy skinął głową i wstał ostrożnie.
~To ten symbol. Znam go skądś.
-To znak jakiejś sekty. Policja próbowała ich namierzyć, ale nie udało się. Przemieszczają się zbyt szybko, są za bardzo anonimowi.
Taemin znów skinął głową i usiadł sobie na kanapie, łapiąc jakąś poduszkę i ściskając ją w dłoniach. Dla postronnego obserwatora wyglądało to jak latająca poducha. Takim postronnym obserwatorem okazała się być stercząca w oknie pani Kwon, starsza sąsiadka, mająca mówiący sam za siebie pseudonim "pani Monitoring".
-Dobry Boże!- krzyknęła tak, że na pewno usłyszało ją pół miasta.-Lewitująca poduszka! Ten Choi musi być jakiś opętany!!!
Minho i jego niematerialny kolega wymienili spojrzenia i parsknęli śmiechem. Brunet usiadł obok i przejął poduszkę. O dziwo, były na niej odciski rąk.
~Działam tak na przedmioty martwe. Mogę rozbić szklankę czy nawet ściągnąć z kogoś ubranie, ale samo dotknięcie istoty żywej kończy się tak~ Tae wyciągnął dłoń i wykonał gest, jakby chciał dźgnąć mężczyznę w ramię. Ręka przeszła na wylot. Starszy uniósł brwi. We wszystkich opowieściach o duchach ich dotyk był jak zimny podmuch, tymczasem on nie czuł nic. Rudzielec nie skończył eksperymentować, zamiast tego pociągnął go za koszulkę. Materiał poruszył się.
-Niesamowite- mruknął mężczyzna.-A jak jest z wytworami skóry?
~Huh?
-No wiesz, paznokcie, włosy i tak dalej.
Młodszy przekrzywił głowę, po czym na próbę pociągnął kosmyk brązowych włosów.
-Aish!- jęknął Choi.-Mogłeś ostrzec.
~Ooo. Nowe odkrycie. Ale i tak chcę wracać do swojego ciała.
-Jakoś to załatwimy. Pomogę ci.
~A jeszcze przed chwilą byłem "to coś".
Minho zachichotał.
-Jesteś "to coś". Ale z jakiegoś powodu chcę się tobą zaopiekować. Poza tym, jakbym cię teraz zostawił, to Key by mnie wykastrował. Uznał się chyba za twoją matkę. Mogę iść spać?
~Jasne, hyung.
-Jeszcze jedno. Ty śpisz?
~Tak, śpię. Czasami. Dzisiaj nie będę.
-Okay. Obudź mnie rano, Minnie.
~Już jest rano.
-Później rano.
~Śpij dobrze, hyung.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wróciłam C:
Rozdział wcześniej, aby uczcić urodziny pewnej osoby, w takim razie...
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, YUU NOONA!!!! <333
Kiedyś pojedziemy na koncert EXO. I SHINee. I kiedyś na INFINITE też nam się uda c':
Życzę Ci więcej kurczaków, pizzy, żebyś nie musiała szukać Sehuna (SEEEHUUUN, WHERE ARE YOUU???) i mniej nożyczkofobii C:
Sto lat ^^
-Kim Naree