Cisza robiła się coraz bardziej nieznośna. Kyungsoo uśmiechnął się lekko.
-Ja to zrobiłem.
Oczy Kibuma ciskały gromy. Minho zaczął się cicho modlić, by Jjong wrócił już z pracy. Tylko on umiał uspokoić divę.
-Ty... CO?! JAK ŚMIAŁEŚ RUSZAĆ...
-No, i posprzątałem w lodówce. I w szafkach. Jesteś strasznie niezorganizowany.
-O matko- wyszeptał Minho. Taemin szybko się za nim schował. Oczy miał wielkie z przerażenia.
Nie wiadomo, kiedy dokładnie rzucono pierwszy talerz, ale gdy Jinki i Jonghyun wrócili z pracy, kuchnia była pobojowiskiem, pośrodku którego wrzeszczało na siebie dwóch chłopaków.
-Hyung, proszę...- zaczął Jongin, trzymając Kyungsoo za łokieć.
-Odsuń się, to nie twoja sprawa.
Jjong pierwszy zrozumiał, co się dzieje i bezceremonialnie wyniósł Kibuma z pokoju.
-Wrzaski za trzy... dwa... jeden...- Minho przewrócił oczami.
-PUŚĆ MNIE, GŁUPI DINOZAURZE!!! CO TY SOBIE WYOBRAŻASZ?!
Jongin zaśmiał się cicho.
-Chodź, hyung- powiedział do Kyungsoo.-Położysz się, dobrze? Musisz się wyspać, żeby odzyskać siły.
-W porządku- wyburczał chłopak i razem opuścili kuchnię. Minho spojrzał na Taemina, trochę zaskoczony.
-Lepiej idź do pokoju, Minnie. Ja tu posprzątam.
-Nie, hyung. Pomogę ci- uśmiechnął się chłopak, poprawiając włosy. Starszy skinął głową i zabrali się za ogarnianie "pola bitwy".
Gdy skończyli sprzątać, było już po dwudziestej drugiej.
-Hyung, jestem zmęczony...
-Wiem, Minnie. Musisz się wyspać.
-A mogę spać u ciebie?- rudzielec zrobił słodką minkę. Minho westchnął cicho, zbity z tropu. Miał ochotę złapać te policzki i wycisnąć z nich całe szczęście. Nieważne, jak dziwnie to zabrzmiało.
-Oczywiście, że możesz- uśmiechnął się w końcu.-No to chodź.
Weszli do pokoju Minho w ciszy.
-Idę się kąpać pierwszy!- zawołał Taemin i pobiegł do łazienki. Starszy zaśmiał się pod nosem i usiadł na łóżku.
Po chwili położył się i spojrzał w sufit. Niby nic niezwykłego. Biała, chropowata powierzchnia, gdzieniegdzie poplamiona innym kolorem farby. W kąciku jakiś sympatyczny pająk uprządł sieć. Choi uśmiechnął się lekko. Nie przeszkadzały mu pająki, a wręcz przeciwnie. Łapały w końcu komary i muchy.
Wędrował wzrokiem dalej. Szafa. To była ta szafa, na której Taemin siedział w duchowej formie. Była chyba ulubionym meblem Minho. Mała, ale solidna, wykonana z mocnego, ciemnego drewna. W drzwiach miała lustra, dookoła których czyjaś sprawna dłoń wyrzeźbiła liście i kwiaty. No i pachniała jak prawdziwy las.
Obok stało biurko. Nic specjalnego, ale spełniało swoje zadanie, czyli utrzymywanie całego bałaganu. Kartki, dokumenty, teczki i obrazki.
Po lewej stronie biurka znajdowały się drzwi, a w nich...
Taemin, świeżo po kąpieli, jedynie w krótkim ręczniku na biodrach.
Minho zakrztusił się własną śliną. Rude włosy młodszego były wciąż mokre i lepiły się do twarzy. Wyglądało to... seksownie.
Taemin uśmiechnął się niepewnie, poprawiając ręcznik.
-Hej, hyung, mam sprawę.
--------------------------------------------------------------------------
YEOGI BUTEORA
Hehe, wróciłam :33 Wiem, że nie jest zbyt długi, ale to pierwsze moje pisanie od dłuższego czasu, kek. Jak tam początek roku szkolnego?
-Kim Naree